Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: środa, 16 marca 2011, 14:37 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Nie chodziło mi o ciepłe słowa pod adresem autora. Nie wykluczam bowiem, że piszę źle. Na przykład rozwlekle, z niepotrzebnymi dygresjami, chaotycznie, z błędami merytorycznymi. Nikt w sprawach dotyczących kilkuset lat nie może zakładać, że nie dość, że pozjadał wszystkie rozumy, to jeszcze umie to właściwie przekazać.

Ale cieszę się, że temat wydaje się interesujący. Mimo, że trzeba wiele entuzjazmu, aby uznać, że forum o piórach wiecznych, to właściwe dla niego miejsce. Ale z drugiej strony, jeśli nie tu, to gdzie?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 17 marca 2011, 09:05 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Czy jednak współczesna archaiczność tabliczek oznacza, że przez wieki nic się nie zmieniało w technice ich produkcji? Oczywiście, że nie.

Wadą tabliczek, o której wcześniej nie wspomniałem było ich ścieranie się. Po twardej tabliczce pisało się twardym rysikiem. Surowiec do produkcji rysików był nieco bardziej miękki niż ten do produkcji tabliczek, ale jednak oba materiały to skała. Na dodatek nie były całkowicie jednorodne, trafiały się w nich wtrącenia innych skał np. bardzo twardego kwarcu. Co się dzieje, gdy na twarde ziarnko kwarcu wtopione w łupek płytki trafia rysik? Ano rysik zużywa się od tego nieco szybciej. Ale to nie budzi najmniejszego zdziwienia, taka już rola rysika, ołówka, atramentu, że się zużywają. A co się dzieje, gdy owo ziarno kwarcu znajduje się w rysiku? Wówczas rzeźbi ono powierzchnię płytki. Starcie zapisu na płytce nie powoduje jego całkowitego zniknięcia. Jest on nadal widoczny jako bezbarwna rysa na powierzchni płytki. Każda z moich płytek ma widoczne takie napisy. Oczywiście są one mało czytelne, bo nakładają się na siebie kolejne warstwy takich tekstów. A nawet pisząc zupełnie jednorodnym, mówiąc fachowo homogenicznym, materiałem powoduje się stopniowe wycieranie płytki. Na moich tabliczkach, szczególnie tych starszych, w miejscach, gdzie systematycznie pisano (wzdłuż wyżłobionych linii) grubość płytki jest wyraźnie cieńsza. Płytka wygląda jak pofalowane morze z grzbietami i dolinami fal. Takie falowanie płytki utrudnia pisanie po niej, szczególnie osobie mniej wprawionej np. dziecku.
Stąd też historyczne usprawnienia dotyczyły zarówno tabliczek, jak i rysików.

Tabliczki z gładzonych jednostronnie, stawały się gładzone dwustronnie. Chociaż nadal do kupienia są tabliczki jednostronne. Wraz z opanowywaniem technologii wyrównywania płytek, z poznawaniem właściwości poszczególnych złóż łupka stawały się one coraz cieńsze. Początkowo płytki były gładkie, później pojawiały się na nich żłobione linie i kratki. Jeszcze później zaczęto te żłobienia wypełniać czerwoną farbą.

Usprawnieniem rysików, głównie estetycznym, było stosowanie papierowych oklejek. Kolejnym, bardziej praktycznym, bo chroniącym przed pobrudzeniem szarym pyłem, było pokrywanie rysików metalizowaną warstwą farby. Stąd rysiki w barwach mosiądzu, brązu czy złota.

Przez pewien krótki okres XXw., aby poprawić wygodę ich trzymania, oprawiano rysiki w drewno świerkowe. Rozwiązanie się nie przyjęło, ale nadal można takie - pochodzące ze starych zapasów - "ołówki" kupić.

Obok tradycyjnych rysików łupkowych (w drewnie lub gołych) pojawiły się rysiki "sztuczne". Wyglądają jak kredka, ale kredkami nie są. Podobnie jak zwykły rysik dają się zetrzeć zwykłą szmatką. Drewniane wnętrze takiego rysika kryje twardą mieszankę kredy z jakimś lepiszczem. Pisze się tym po tabliczce bardziej miękko niż klasycznym rysikiem, ale znacznie bardziej twardo niż kredką po papierze. Noszą nazwę Kreidegriffel (rysiki kredowe), Milchgriffel (rysiki mleczne) lub Buttergriffel (rysiki maślane). Rysiki oparte o zmieloną, a później sklejoną kredę nie niszczą powierzchni tabliczki. Pisze się nimi łatwiej, przeznaczone są głównie dla dzieci. Wymagają mniejszego nacisku, co dla dzieci jest bardzo ważne. Przed II wojną światową były wyrobem luksusowym, dostępnym tylko zamożnym rodzinom. W latach 50. różnice cenowe przestały być istotne.

Produkowane są także kolorowe "kredki" do rysowania po tabliczkach. Od zwykłych kredek różnią się głównie tym, że dają się łatwo ścierać wilgotną gąbką. To istotna różnica. Próbowałem kiedyś pisać po tabliczce normalnymi kredkami i usunięcie śladów było bardzo kłopotliwe. Nie miałem nigdy w ręku tych specjalnych kolorowych rysików, sądzę jednak, że od białych Kreidegriffel różnią się jedynie dodatkiem barwników.

Pojawiły się także odmiany ołówków automatycznych do których wkłada się zwykły rysik. Ja dla własnych potrzeb używam zwykle ołówka Hardtmuth model 5340 przeznaczonego do wkładów z węgla. Doskonale nadaje się do tego celu, bo zwykłe rysiki są dla mnie nieco za cienkie do wygodnego pisania.

Rysik daje się łatwo naostrzyć zwykłym nożem. Doprowadzenie całkowicie złamanego rysika, od stanu "0" do delikatnie kłującego, zajmuje mi ze dwie minuty. I pewnie nożami ostrzono rysiki przez długie lata. Rysik, mimo że ze skały, jest bardzo łatwo podatny na działanie noża. Ale dostępne są specjalne temperówki dla rysików. To kawałek drewnianej listewki. Na jednej ze ścian zrobiono na całej długości wyżłobienie w kształcie litery V. Na obu ścianach wyżłobienia umieszczono metalową tarkę. Przesuwanie rysika wzdłuż wgłębienia umożliwia jego sprawne naostrzenie.
Ostrzenie rysików jest kłopotliwe z uwagi na ich pylenie. Powstające podczas ostrzenia okruszki łupka łatwo zgarnąć ręką. Natomiast drobny pył wżera się we wszelkie szpary, nierówności i dosyć trudno go usunąć. Najlepiej ostrzyć rysik nad kawałkiem gazety.

Kolejne, mało romantyczne zmiany, to zastąpienie gąbki naturalnej przez gąbki sztuczne. W XXw. pojawiły się okrągłe bakelitowe pudełka chroniące gąbkę przed szybkim wysychaniem.
Tekturowe okładziny ochronne do tabliczek (Tafelschoner) nie są już jedynym dostępnym rozwiązaniem. Wykonuje się je obecnie z przeróżnych tworzyw sztucznych, w najróżniejszych kolorach.



To nie koniec opowieści. Zajrzymy jeszcze do muzeum, do sklepów, obejrzymy galerię zdjęć i filmik dający pogląd jak wyglądała produkcja tabliczek, dawna klasa szkolna, jaki był asortyment produktów otrzymywanych z łupka.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 17 marca 2011, 09:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 17:08
Posty: 664
Lokalizacja: Łódź
:o Cd. Umieram z ciekawości.

h.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 17 marca 2011, 10:05 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
hako napisał(a):
:o Cd. Umieram z ciekawości.

Rozumiem, że ten wpis, to subtelny sygnał "nieuśnięcia". Dzięki. ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 18 marca 2011, 16:16 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 14:00
Posty: 1562
Lokalizacja: LDN
Tytuł użytkownika:: Dr. Frankenpen
Kurcze, widze, ze tabliczki i rysiki to jednak kawal historii - nawet nie przypuszczalem, ze mozna na ten temat zebrac az tyle informacji! Jak dla mnie jest to o tyle fascynujace, ze takie tabliczki to poniekad relikt czasów, które juz dawno minely (i juz nie wróca) a wszelkie informacje o tym, jak dawniej wygladalo zycie (a takze pisanie!) przyswajam sobie z duzym zainteresowaniem (lubie historie :-) )

P.S. Wydaje mi sie, ze wspomniane wczesniej lekcje przenoszace uczniów w czasie to swietny pomysl - moim zdaniem takie zajecia pozwalaja nieco inaczej spojrzec na swiat, a takze...na tak prozaiczne rzeczy jak np. wysylanie emaili: w czasach tabliczek (czy nawet piór) trzeba bylo sie dobrze przemyslec to, co ma sie zamiar napisac a dzis...zawsze mozna wcisnac "delete" albo "backspace" ;-)

inky

_________________
Moderator-Widmo
Obrazek
Milch und Apfel zusammen?
Natürlich.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 18 marca 2011, 17:21 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9885
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Pieczarek, niesamowity kawał świetnego tekstu. Czyta sięna prawdę wspaniale. Temat interesujący, przybliżający nam czasy niby odległe, a jednak jeszcze przed i tuż po II wojnie światowej używano tu i tam tabliczek.

Nie dramatyzuj, czyta się to wspaniale :)

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: środa, 23 marca 2011, 11:10 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Produkcja tabliczek i rysików z łupka była ważnym działem przetwórstwa tej skały. Ale ważnym głównie kulturowo, cywilizacyjnie. Podstawą całego przemysłu przetwórczego było wytwarzanie materiału na pokrycia dachowe. Surowiec był w Niemczech szeroko dostępny. Mamy tam przecież Thüringer Schiefergebirge oraz Rheinische Schiefergebirge (Turyńskie Góry Łupkowe, Reńskie Góry Łupkowe). Łupek jest łatwy w obróbce, sporo cieńszy i lżejszy od pokryć ceramicznych, wymagał więc lżejszych konstrukcji ciesielskich. "Dachówki" z łupka można było dowolnie przycinać, a więc pokrywać nimi dachy o dowolnych kształtach, dowolnym pochyleniu połaci dachowej, nawet kopuły. Pod tym względem były niemal tak elastyczne jak blacha. Z tym, że blachą pokrywano pałace i kościoły, a łupkiem pałace, kościoły i chłopskie chałupy. Łupkiem, szczególnie w okolicach podgórskich, okładano także ściany boczne. Zapewne miało to chronić przed wilgocią zacinających deszczy. Zwróćcie uwagę w polskich górach na pokrycie ściany lub ścian najbardziej narażonych na wiatry i deszcze (np. w okolicach Żywca, w Kotlinie Kłodzkiej). Ściany pokryte są często płytkami - tfu - z pcv lub nawet - tfu, tfu - azbestowymi. To właśnie tańsze, brzydsze i zupełnie niezdrowe wspomnienie po łupkowych okładzinach ścian domów. W niektórych rejonach Niemiec (np. Frankonia czyli północna część Bawarii) ten rodzaj pokrycia jest dominujący. Kilkusetletnie domy pokryte łupkiem wyglądają jak nowe. Ale tylko z zewnątrz. Miałem możliwość zajrzeć kiedyś co się dzieje pod warstwą łupku: próchno i zgnilizna.
Pokrycia wykonane z łupku są piękne. Układane często we wzory w oparciu o różne kształty płytek czy odmienne odcienie szarości.

Wbijamy sobie zatem do głowy, że łupek służył niegdyś i służy nadal głównie jako materiał pokrycia dachów. Cała bardzo różnorodna reszta, to niewielki odprysk zastosowania podstawowego.

Cóż zatem robiono z łupka oprócz pokryć dachowych?
Oczywiście nasze tabliczki i rysiki.
Ale także:
Tablice szkolne.
Tablice knajpiane, służące do prezentacji menu dnia, cennika.
Tablice informacyjne i reklamowe z trwale wykutymi napisami (nazwy firm, tablice z nazwami ulic).
Szachownice.
Różnego rodzaju podstawki kuchenne, na które stawiało się gorące garnki czy talerze.
Nagrobki.
Blaty stołów, komódek, kredensów.
Płyty pod elektryczne tablice rozdzielcze.
I pewnie sporo innych rzeczy, o których na razie nie mam zielonego pojęcia.


Ostatnio edytowano środa, 23 marca 2011, 15:01 przez pieczarek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: środa, 23 marca 2011, 12:18 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 8 listopada 2010, 10:00
Posty: 1861
Lokalizacja: Gdańsk Wrzeszcz
Tytuł użytkownika:: Zdolny ale leń.
Pieczarek, przez te twoje opowieści, które czytam z wielka przyjemnością, zapragnąłem też mieć taką tabliczkę. W zeszłym tygodniu będąc w Krakowie oblazłem chyba wszystkie sklepy z antykami ale żadnej nie znalazłem... Trzeba chyba poszukać bliżej źródła, bardziej na zachód :)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: środa, 23 marca 2011, 13:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 14:46
Posty: 1342
Lokalizacja: Otwock
Velofahrer napisał(a):
Pieczarek, przez te twoje opowieści, które czytam z wielka przyjemnością, zapragnąłem też mieć taką tabliczkę. W zeszłym tygodniu będąc w Krakowie oblazłem chyba wszystkie sklepy z antykami ale żadnej nie znalazłem... Trzeba chyba poszukać bliżej źródła, bardziej na zachód :)
Też mnie zaciekawiły te magiczne tabliczki. Pieczarek ma mnie na sumieniu :-) bo ostatnio kupiłem tabliczkę - pochwalę się jak przyleci - ale nie bardzo wiem skąd wziąć taki prawdziwy rysik z tamtego okresu. Bo bez rysika raczej nie będzie to funkcjoowac tak jak powinno :-(
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 24 marca 2011, 00:10 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:56
Posty: 1349
Lokalizacja: Łódź/Warszawa
Pieczarek zapoczątkował modę na tabliczki! :)
Pewnie ceny pójdą ostro w górę... ;)

_________________
Trochę człowieka i technika się gubi...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 24 marca 2011, 09:50 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Może troszkę przedwcześnie, ale poruszymy teraz tematy handlowe. Skoro jest zainteresowanie, to widocznie trzeba. Inne zagadnienia tabliczkowo-łupkowe odkładamy na później.

Tabliczki i rysiki są do bezproblemowego kupienia. Czasami pojawiają się na allegro z cenach w pełni uzasadniających zmianę nazwy na alledrogo. Być może ludzie myślą, że mają jakiś skarb. W Polsce faktycznie to rzadkość, ale w innych krajach używano tego w milionach sztuk. Pełno ich zatem na niemieckim ebay. Są stare i nowe. Wystarczy wpisać "alte Schiefertafel" i zobaczymy bogatą ofertę od posiadaczy pamiątek rodzinnych. Jeśli wpiszemy tylko "Schiefertafel" to dodatkowo zobaczymy ofertę hurtowników. Jest w czym wybierać i tylko od cierpliwości zależą efekty zakupu.

Istnieją też sklepy internetowe. Najbardziej znany, z największą ofertą prowadzi pani Andrea Vogel ze Steinach.
http://www.schiefertafel-griffel.de/epa ... s/Produkte
Ceny są dosyć przystępne. Szczególnie, jeśli kupuje się coś w paczkach po 5-10 sztuk.

Moje uwagi co do zakupu.
Stara tabliczka kupiona na ebay.de może być tańsza niż ze sklepu. Trzeba tylko trochę cierpliwości. Ale nie wiemy jednak jakie niespodzianki mogą nam się trafić, jak mocno jest zużyta. Trzeba rozważyć czy ma być ozdobą ściany nad biurkiem, czy też ma służyć do codziennych zapisków.
Tradycyjna szkolna tabliczka ma wymiary zewnętrze, mierzone z drewnianą ramką zbliżone do kartki a4, czyli w ofercie 22x30 cm. Sama część robocza jest wówczas mniej więcej kartki z zeszytu. Mniejsze tabliczki nadają się tylko do notatek składających się z kilku słów. Jak już wcześniej informowałem, nie za bardzo się da pisać drobnymi literami.

Dorosłym osobom absolutnie nie warto zawracać sobie głowy tabliczkami z liniaturą dla najmłodszych dzieci. Zbyt gęsta liniatura po prostu przeszkadza. No chyba, że jest wśród nas jakiś amator kroju Sütterlin. Jeśli ktoś nie ma problemów z pisaniem na zwykłym gładkim papierze, to polecam tabliczkę przynajmniej z jednej strony gładką. W opisach produktów jest opisane co kupujemy.
Liniert = liniowana
Kariert = w kratkę
Blank, blanko = gładka

Gąbki i szmatki można sobie darować, są relatywnie bardzo drogie i do zastąpienia czymkolwiek wilgotnym. W dodatku i tak nie są to oryginalne gąbki, a współczesne wyroby przemysłu chemicznego.

Jeśli już kupisz tabliczkę bez rysika, to chętnie pomogę. Za ciekawe nakrętki z buteleczek po atramencie (lub obietnicę takiej nakrętki w przyszłości) wyślę taki klasyczny Thüringer Schifergriffell.

Jeśli moda na tabliczki spowoduje, że znajdzie się więcej chętnych, to warto złożyć zamówienie zbiorcze. Tabliczki można wówczas kupić za sztukę po 4 euro za mniejsze do 8 euro za uczniowskie.
Wygląda na to, że te funkcjonalnie same tabliczki umieszczone w dziale "szkolnym" są tańsze o 2-3 euro, niż prezentowane w innych działach. Ale może to złudzenie, może czymś się różnią.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 25 marca 2011, 11:47 

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:38
Posty: 202
Lokalizacja: Pabianice/Łódź
Pieczarku, nieesamowite ile informacji zgromadziłeś nt. :)
Moja babcia wspominała o czymś takim jak pisanie na tabliczkach w szkole, ale zawsze wyobrażałam sobie takie miniatury naszych współczesnych tablic szkolnych ;)
Sama doskonale pamiętam też tablicę w domu "do zabawy", nauki pisania, rysownia, bazgrania, ale już kredą oczywiście. Jeszcze przez jakiś czas i moje dziecko korzystało z tej formy zabawy i z mojej "zabawki" z dzieciństwa.
No i teraz żałuję, ze poszła dalej w świat :twisted:

_________________
Aga


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 25 marca 2011, 16:31 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Pohandlowaliśmy, to teraz dla odmiany przez kilka odcinków zajmiemy się sztuką, a może raczej kulturą, związaną z łupkiem i tabliczkami łupkowymi.

Na początek surowy łupek.

Najbardziej zbliżonym zajęciem do pisania po łupku jest rysowanie i malowanie po nim. Płótno i deska ulegają szybkiej korozji biologicznej. Boją się robactwa, wilgoci, a nawet zmiany wilgotności powietrza, skoków temperatur. Umieszczenie obrazu malowanego na płótnie lub desce poza pomieszczeniami zamkniętymi, narażając go choćby na głupi deszcz, powoduje jego bardzo szybkie zniszczenie. Łupek jako podłoże malarskie nie ma tych wad. Ma za to inne, które wyeliminowały go z szerokiego stosowania w malarstwie. Jest kruchy, nieodporny na uderzenia. Jest znacznie cięższy niż płótno. Bardzo trudno otrzymać większe płyty nadające się do malowania. A z płótna lub klejonych desek możemy otrzymywać dowolnie duże powierzchnie (w granicach zdrowego rozsądku). Łupek nie wszędzie występuje, co dawniej, przy wysokich kosztach transportu, skutecznie eliminowało go z miejsc nieco bardziej oddalonych od kopalń.

Tak jak w Polsce nie tylko bielono domy wiejskie, ale także ozdabiano je malunkami (Zalipie), tak samo ozdabiano domy wykończone łupkiem. Bardzo ciekawe były niektóre techniki takiego malowania. O ile malowanie po szarym łupku bielą cynkową i bielą ołowiową można uznać za zwykłą technikę malarską, to mocno odmienne było "malowanie" za pomocą folii cynkowej spotykane w zachodniej części Lasu Frankońskiego. Z cieniutkiej folii wycinano dowolne kształty, ornamenty i za pomocą oleju lnianego nalepiano je na fasadach. Mimo, jak by się wydawało, dosyć prymitywnego kleju technika była bardzo trwała i dawała ciekawe rezultaty.
http://www.flickr.com/photos/happycat/271822707/

Malarstwo "pokojowe" na łupku przez setki lat było domeną "świętych" obrazków. Później pojawiły się drobnomieszczańskie landszafciki, scenki rodzajowe. Maluje się farbami olejnymi. Nie mam pojęcia, czy są to takie same farby, jak do malowania na płótnie.
Łupek był atrakcyjnym podłożem także pod względem kształtów, jakie można było mu nadać. Koło, romb, trójkąty nie stanowiły żadnego problemu. Podkład łupkowy po skończeniu malowania oprawiano w tradycyjne ramy, albo pozostawiano bez ram. Obecnie notuje się powrót do malarstwa na łupku. Z jednej strony mamy niedzielne pacykarstwo, z drugiej ciekawe próby nowoczesnego malarstwa wykorzystujące naturalne właściwości przełupanej i nie szlifowanej skały.

Można sobie obstalować szyldy na drzwi, tabliczki informacyjne (uwaga zły pies!), czy tradycyjne widoczki.

http://www.schiefermaler.de/schieferbilder.html
http://www.schiefermalerei.de/pageID_2685542.html
http://www.monis-kunstmalerei.de/meine_ ... lerei.html (tu do obejrzenia odnośniki u dołu strony Wilkommen, Gartenfreude i inne)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: niedziela, 27 marca 2011, 14:44 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Dla każdego dorosłego Polaka elementarz Falskiego i zdanie "Ala ma kota.", to symbol nauki czytania i pisania. O ile z książką to prawda, to z Alą mającą kota już nie. Pierwszym zdaniem było "Ala ma Asa.". Trudno przecież, aby zdanie wymagające znajomości 6 liter było dzieciom przedstawiane wcześniej, niż te oparte o 4 litery. Nie mam jednak złudzeń, w zbiorowej pamięci będzie tkwił kot, a nie pies Ali. Coś podobnie jak w sklepie spożywczym. Wszyscy biorą do ręki cukier wanilinowy, a mówią waniliowy. Co oczywiście w niczym nie zmienia właściwości i przeznaczenia tego cukru. Książka Falskiego była tak udana, że niektórzy metodycy stosują ją "potajemnie" nadal . Liczne współczesne reprinty dobrze świadczą o poziomie i popularności książki, która pokazała się w 1910r.

Niemcy, a przynajmniej starszaki, nie mają za to żadnych problemów z prawidłowym wskazaniem przedmiotu, który kojarzy im się z nauką pisania. Bez dwóch zdań jest to tabliczka z rysikiem i gąbką. Był to przedmiot, który uczeń otrzymywał pierwszego dnia nauki, który towarzyszył mu zwykle w późniejszym życiu.
Pierwszy dzień szkoły był w Niemczech znacznie bardziej celebrowany niż w Polsce. Uczeń otrzymywał zestaw startowy, między innymi tornister, tabliczkę, małą torbę na drugie śniadanie. Towarzyszył temu duży rożek ze słodyczami. Sto lat temu ich powszechna dzisiaj dostępność wcale nie była oczywistością. A pierwszy dzień szkoły był wyczekiwany także z powodu otrzymywanych prezentów. Ot, małe oszustwo na początku wyboistego niekiedy etapu życia.
Taki uczniak dostawał także od cioć i wujków pocztówki gratulujące mu pójścia do szkoły, życzące sukcesów. Standardowo na takiej pocztówce umieszczany był dzieciak w krótkich spodenkach z tornistrem, tutką na słodycze i właśnie naszą tabliczką. Obok stosowne napisy z życzeniami i gratulacjami.
Z drugiej strony małolat był fotografowany z tym samym, wyżej wymienionym wyposażeniem, jedynie na tabliczce znajdował się napis "Mein erster Schulgang", czyli "Mój pierwszy dzień w szkole". Z takiego zdjęcia robiono pocztówkę, którą rozsyłano po bliższej i dalszej rodzinie.

Oczywiście nie zawsze na takich pocztówkach występowała tabliczka. Czasami było to np. małe liczydło. Ale obecność tabliczki możemy uznać za szablonowe rozwiązanie.

Były jeszcze kartki z życzeniami, gdzie rozwiązania graficzne były oparte o tabliczkę. Wcale nie musiały dotyczyć szkoły. Kartka z dziurawą, potłuczoną tabliczką służyła do wysyłania gratulacji (Ich gratuliere). Kartka z tabliczką w kwiatach, to dokument ówczesnych flirtów (Z Twoich oczu przemawia dobroć, jednak jesteś draniem, bo do mnie nie piszesz).

Pocztówki do obejrzenia tutaj: https://picasaweb.google.com/1038582327 ... directlink

Pierwszych 10 pocztówek, to wzory otrzymywane przez pierwszaków.
Kolejne 5, to te, które oni wysyłali.
Ostatnie, to inne pocztówki wykorzystujące motyw tabliczki łupkowej.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: niedziela, 3 kwietnia 2011, 15:15 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
- Do muzeum chcecie iść?
- Jasne, że nie!
- W takim razie pójdziemy. Dwa razy.

Muzeów poświęconych łupkowi jest w Niemczech sporo: Steinach, Ludwigsstadt, Holthausen, Martlingen, Schmallenberg. My zwiedzimy na raty tę placówkę, której działanie najłatwiej zaprezentować, czyli w Ludwigsstadt.

Najpierw to, co muzeum mówi samo o sobie.

W Ludwigsstadt łupek był wykorzystywany gospodarczo w całej różnorodności zastosowań. Szczególnie znaczenie zyskało wytwarzanie tabliczek łupkowych. Ludwigsstadt było jednym z głównych niemieckich ośrodków ich produkcji .

W 1981 r. w byłej szkole wiejskiej w Steinbach an der Haide zostało założone muzeum łupka. Muzeum budowane od podstaw zostało w 1986r. udostępnione publicznie. Ze względu na małą powierzchnię muzeum zostało przeniesione w 1993r. do Ludwigsstadt, do dawnych budynków fabrycznych.

Muzeum składa się obecnie z następujących działów:
- geologia okolic miasta Ludwigsstadt i Turyngii,
- historia wydobycia łupka,
- praca w kamieniołomie łupków,
- zakłady obróbki łupków (dosłownie zakłady łupania łupków),
- produkcja tabliczek i rysików,
- ostrzałki (kamienie szlifierskie) z łupku,
- surowe kamienie do dalszej obróbki,
- płyty elektroizolacyjne,
- nagrobki i wyroby rzemiosła,
- łupki jako surowiec dla przemysłu,
- dekarstwo,
- społeczna historia przemysłu łupków.

Jednym z głównych punktów dalszej rozbudowy muzeum jest kompleksowa prezentacja produkcji tabliczek łupkowych, od prostych metod chałupniczych do nowoczesnej produkcji przemysłowej. Zbiory muzeum uzupełnia biblioteka dotycząca górnictwa i geologii Gór Łupkowych.



A teraz filmik. Warto obejrzeć nawet bez zrozumienia tekstu.
Pani prezentuje jak w połowie XIXw. wyglądała wędrówka rzemieślnika do odległego o 30 km miejsca zbytu tabliczek.

http://www.youtube.com/watch?v=kXLhuv0IoAc


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: sobota, 9 kwietnia 2011, 22:45 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Teraz - po kilku dniach zasłużonego odpoczynku - obejrzymy muzeum oczami osoby odwiedzającej. Jest nim jakiś mieszkaniec Ludwigsstadt, który rozumie wyjątkowość tej placówki.

Zdjęcia warto obejrzeć - choćby pobieżnie - wszystkie. Zwracam uwagę na te ciekawsze, stanowiące wyjaśnienie do niektórych, wcześniej pojawiających się pytań.

https://picasaweb.google.com/schiefermu ... fermuseum#
9 - z takim wózkiem w połowie XIX producent tabliczek wędrował kilkadziesiąt kilometrów, do miejscowości, w której mógł je sprzedać
18 - malowanie rysików "złotą" farbą
49-50 - ciekawe wyroby z łupku


Kilka fotek z wizyty grupy seniorów w muzeum
https://picasaweb.google.com/schiefermu ... fermuseum#
18-24 ręczna oprawa ramek
28-36 - połączenie liczydła z tabliczką
37-41 - ręczne wyrównywanie płytek
48-62 - w szkolnej ławce
63-80 - próbki pisma dawnym krojem Sutterlin. Najpierw dyrektor muzeum pisze na tablicy słowo Schiefermuseum (muzeum łupka). Następnie jakiś senior, pamiętający zapewne to pismo z dzieciństwa, być może nadal je używający, pisze nazwę miasta Ludwigsstadt. Pochwalę się nieskromnie, ale potrafię odczytywać ten rodzaj pisma. A nie wszyscy Niemcy to umieją.

A tu dla odmiany wizyta dzieci
https://picasaweb.google.com/schiefermu ... fermuseum#
21-33 - maszyna do produkcji rysików
61-70 - liniowanie płytek
74-75 - ręczne gładzenie


Kilka zdjęć przedstawiających robotników przy produkcji tabliczek
https://picasaweb.google.com/schiefermu ... rstellung#
1 - w lewym dolnym rogu temperówki, gdzie indziej grubaśny rysik, pudełka na rysiki
2 - tabliczka w połowie gładka, w połowie kratkowana
3 - jedna z tabliczek, to chyba "bloczek kelnerski", inna na górze po lewej z liniami ukośnymi być może do nauki kaligrafii
21 - wzmocnienia narożników i dwukartkowy "notes"


https://picasaweb.google.com/schiefermu ... 0263199778
Obróbka łupka, to także zabawa na popularnych w Niemczech festynach


Nie cieszcie się, to jeszcze nie koniec. Choć już niedaleko.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: wtorek, 12 kwietnia 2011, 11:25 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
A teraz, żabim skokiem przez kałużę, przenosimy się za ocean. Oczywiście nie po to, aby stwierdzić, że hamerykańskie tabliczki były takie same jak europejskie. Bo wiadomo, że były. Wystarczy zajrzeć na ebay.com i wpisać hasło slate lub lepiej slate board. Zobaczymy praktycznie to samo co w Niemczech, tyle że drożej.

My podczas wizyty w USA zahaczymy sobie o bogate Museum of Fine Arts w Bostonie. Znajdziemy tam ciekawy (dla nas) obraz Johna Haberle z 1895r. zatytułowany The Slate, czyli Łupek (a może raczej tabliczka łupkowa). Obraz jest rozmiarów … standardowej "szkolnej" tabliczki, czyli ok. 24 x 31 cm. Namalowana jest na nim … tabliczka z łupka, jak domniemywam w skali 1:1. Podoba mi się ten obraz. Pomysł troszkę wyprzedza czasy, gdy jako dzieła sztuki zaczęto wystawiać pisuary. A i pracy trzeba było włożyć więcej niż w odkręcenie tego ostatniego ze ściany. Oczywiście nie mam najmniejszych złudzeń, że to pisuar będzie zawsze bardziej znany.

A teraz moja prośba do osób znających angielski w zakresie szerszym niż moje bank, parking, cola, colt, cowboy, whisky i kilka innych.
Autor umieścił swoje nazwisko na górnej listewce oprawki. Na tabliczce umieszczony jest trwale napis LEAWE YOUR ORDER HERE., czyli zapewne "Zostaw tu swoje zamówienie". Niżej mamy kilka mniej lub bardziej wyraźnych napisów. Nawiązują do malowania, zamawiania. Jest podpis malarza, są namiary na jakieś studio.
Moje pytanie: czy w tych napisach traktowanych łącznie kryje się jakaś anegdota, historia?

Obraz do obejrzenia tutaj:
http://www.mfa.org/collections/object/the-slate-34621 (strona muzeum, obraz można nieco powiększyć)
http://www.zeno.org/Kunstwerke/B/Haberl ... 28Slate%29 (obraz można mocno powiększyć)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: wtorek, 12 kwietnia 2011, 23:42 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 14:00
Posty: 1562
Lokalizacja: LDN
Tytuł użytkownika:: Dr. Frankenpen
Fantastyczna historia - i pomyslec, ze wszystko zaczelo sie od jednej tabliczki! Jesli chodzi o obraz, to nie potrafie w calosci rozczytac tekstu - to co udalo mi sie rozkminic to "Painting Bachelor's Drawer" is FOR RENT" czyli "Obraz 'Szuflada Kawalera' jest do wynajecia". Bachelor's drawer to inny obraz Haberle i w zasadzie mozna by to rzeczywiscie zinterpretowac jako zart. Do tego slowo "painting" napisane jest nieco wyzej, jakby oderwane od reszty i gdyby pominac ten wyraz to wyjdzie "szuflada kawalera - do wynajecia" co zreszta jest rownie absurdalne jak cale zdanie sugerujace ze obraz mozna sobie wynajac ;-) Haha lepsze niz Duchamp :-)

inky

_________________
Moderator-Widmo
Obrazek
Milch und Apfel zusammen?
Natürlich.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: środa, 13 kwietnia 2011, 10:24 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Inky, zdaje się, że masz rację z tym żartem. Facet, który wg wikipedii malował obrazy z fotograficznie przedstawianymi wycinkami prasowymi opisującymi jego aresztowanie, musiał być dowcipnisiem.

Haberle popełnił jeszcze jeden obraz tego typu.

http://www.intofineart.com/htmlimg/image-45295.html

Widzimy pustą tabliczkę do spisywania zamówień. Sznurek od rysika kończy się przy karku jakiegoś mężczyzny. Jeśli tak, to tu anegdota jest dla mnie czytelna. Pozbawionej zamówień osobie (samemu malarzowi?) nie pozostaje nic innego, niż się powiesić.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 14 kwietnia 2011, 09:26 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Tabliczki łupkowe - jak każdy rodzaj ludzkiej aktywności - mają swoich maniaków . Jeśli można zbierać naklejki z bananów, etykiety z serków, kapsle od piwa, to można także zbierać pióra wieczne czy stare tabliczki.

Jednym z takich pasjonatów tabliczek jest Franz Wich. Urodzony w 1963r. w bawarskim Hassfurcie. W wieku 25 lat został tam przedsiębiorcą, biznesowym następcą Hansa Petera Schmidta, prowadzącym zakład renowacji tablic szkolnych. Odwiedził w całych Niemczech 3000 szkół, gdzie przywrócił do życia ponad 40000 tablic. Odnowieniu podlegają: powierzchnia tablic, liniatura, wszelkie sprawy mechaniczne (zawiasy, suwnice).
Jest właścicielem znanej kolekcji szkolnych tablic, napisał poświęconą im książkę. Pasja związana z dużymi tablicami przeniosła się także na ich mniejsze rodzeństwo, czyli na omawiane w tym temacie tabliczki łupkowe. Przez lata działalności Franz Wich stał się posiadaczem pięknej kolekcji tabliczek i towarzyszących im drobiazgów. Jest autorem "Das große Buch der Schiefertafel" czyli "Wielkiej księgi tabliczek łupkowych". Określenie "wielka księga" jest nieco na wyrost, bo jest to trochę ponad 100 stron w niewielkim formacie. Nie miałem jej nigdy w rękach, ale myślę, że autor zgromadził tam sporo wiadomości i zdjęć. Może kiedyś się sprężę, ale na razie książka jest na odległym miejscu mojej listy zakupów. Jakoś nie mogę się teraz zdecydować na wydanie 20 euro. Ale gdyby ktoś kupił, to chętnie bym się zapoznał.

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: czwartek, 14 kwietnia 2011, 18:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 stycznia 2011, 23:14
Posty: 1662
Lokalizacja: nad morzem
Pieczarku. Całą Twoją ogromną pracę przeczytałem z dużym zainteresowaniem.
Jako uzupełnienie, z racji swoich zawodowych zainteresowań, dodam tylko, że łupka, jako świetnego materiału na pokrycia dachów i ścian, używano również w dawnych Prusach Zachodnich - obecnie zachodniopomorskie.
Przykładem jest ten piękny dom w Karlinie. Niestety, trochę zaniedbany już.
Obrazek
Obrazek
zdrówka

_________________
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. Mark Twain


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: niedziela, 17 kwietnia 2011, 12:19 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Brakuje nam jeszcze literackich opisów dotyczących tabliczek. Troszkę poszperałem i znalazłem wspomnienia uczniów sprzed niekiedy nawet 100 lat. Polskie tylko w jednym miejscu, niemieckich jest sporo. Brzmią tak samo. To sucha relacja z pierwszych lat szkoły. Nie ma różnicy czy dotyczą początku XXw. czy okresu o kilkadziesiąt lat późniejszego. Czasy były wówczas jakieś takie niespieszne, zmian wielkich nie widać. Nie to co dzisiaj. Gdy dziecko nie wymieni co roku telefonu komórkowego na bardziej wypasiony, to zaraz mamy do czynienia z dramatem w trzech aktach.

Na początek Ignacy Krowiak i jego "Wspomnienia".
Urodzony pod koniec XIX wieku, a więc opis szkoły jeszcze sprzed I wojny światowej.
Lubię takie konkretne, chłopskie wspomnienia bez wodolejstwa i dywagacji nad cierpieniami inteligenckiej duszy. Pierwszą książką tego typu jaka trafiła w moje ręce było świetne "Kto przy Obrze, temu dobrze" Tomasza Skorupki.
A teraz do rzeczy, czyli cytujemy niewielki fragment wspomnień dziadka Ignacego:

W pierwszej klasie do nauki czytania mieliśmy elementarz, a do pisania tabliczkę. Tabliczka była zrobiona z jakiegoś kamienia, może łupku, nasączonego czarną farbą. Miała wymiary około 20 cm x 25 cm i grubości około 3 milimetrów. Oprawiona była w drewnianą ramkę, do której przywiązana była gąbka do ścierania zapisanej tabliczki. Do pisania używało się rysików sporządzonych z takiego samego kamienia co tabliczka. Pisały biało, jak kreda. Bywało, że rysik gdzieś zaginął i wtedy pisało się gwoździem, ale ten robił nieścieralne rowki.
Tabliczka z jednej strony była poliniowana szerokimi i wąskimi liniami do pisania dużymi i małymi literami. Odwrotna strona tabliczki była podzielona na dwie połowy. Ta pokratkowana służyła do pisania rachunków, ta bez linii służyła do rysowania. Jednym słowem tabliczka taka była równocześnie zeszytem do polskiego, do rachunków i blokiem rysunkowym. Na tabliczkach pisaliśmy tylko w pierwszej klasie i to do półrocza.
W szkole przepisywało się na tabliczkę to co nauczyciel napisał na tablicy. A jako zadanie domowe zadawano pisanie liter i zdań z książki. Po sprawdzeniu zadania domowego nauczyciel polecał zetrzeć je i tabliczka była gotowa do pracy w szkole. Od półrocza pisaliśmy ołówkami w zeszytach. Ołówkami pisało się też w drugiej klasie. W trzeciej i czwartej w szkole używało się już atramentu. Do klasy zakupiono tyle kałamarzy ilu było uczniów. Kałamarze chowane były do szafy i wydawane na czas pisania.


Całość wspomnień do poczytania na pinezka.pl
http://www.pinezka.pl/wspomnienia-dziad ... ii?start=4


Ze wspomnień niemieckich przetłumaczyłem niewielki fragment Güntera Mainzera.

http://www.guenther-mainzer.de/pdf/erinnerungen.pdf

Autor, urodzony w 1931r., mieszkający w regionie Altmark (zachodnia Brandenburgia) wspomina czasy szkolne sprzed II wojny światowej.

Pisać uczyliśmy się na tabliczkach łupkowych. Miały z jednej strony kratkę do liczenia, z drugiej podwójne linie, a dokładnie czterolinię, do pisania. Na niej można było ćwiczyć krój Sütterlin lub Deutsche Schrift (Niemieckie Pismo). Pisało się rysikiem, niestety bardzo kruchym. Z jednej strony tabliczki były przywiązane do dziurki dwa sznurki długości ok. 30 cm na których wisiały wilgotna gąbka i szmatka. Z ich pomocą można było zetrzeć, a następnie osuszyć tabliczkę. W drodze powrotnej ze szkoły gąbka i szmatka wisiały sobie poza tornistrem i dyndały w zgodzie z temperamentem marszu ucznia. Tabliczki służyły nam przez cały rok. Dopiero w drugiej klasie mogliśmy pisać ołówkami, później także zwykłymi piórami.
Dużą wagę przywiązywano do (ładnego) pisania. W jednym ze szkolnych lat była nawet co tydzień lekcja "nauki ładnego pisania".


Poczytałem sobie te wspomnienia niemal w całości i dowiedziałem się pewnej ciekawej rzeczy, którą omawiałem wcześniej. Pamiętacie może fragment o papierowych tutkach ze słodyczami jakie otrzymywali w Niemczech uczniowie pierwszego dnia nauki? Można je było zobaczyć w galerii pocztówek. Niekiedy duże tak, że wydawało się, że przewrócą dziecko. Muszę przyznać, że dziwiła mnie wielkość torebek, a raczej ilość darowanych słodyczy. Kiedyś śledziłem sprawy dostępności słodyczy w dawnych czasach ("Król wielki pan, a cukru łyżkami nie jada"). I aż wierzyć mi się nie chciało, że w Niemczech, mimo, że sporo bogatszych niż Polska, wręczano uczniakom aż tyle cukierków. Otóż, jak wynika ze wspomnień Güntera Mainzera, który sam otrzymał taką torbę i otrzymywały je jego młodsze siostry, były one w znacznej mierze wypełnione sianem czy wiórkami. Same słodycze zajmowały tylko część tutki. A im było gorzej (bliżej drugiej wojny światowej), tym część zajmowana przez wiórki była coraz większa.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: wtorek, 19 kwietnia 2011, 13:44 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
W jednym z początkowych postów podałem za niemieckimi źródłami, że tabliczki łupkowe były znane od połowy XVIIw. Corunia sprostowała tę informację i stwierdziła, że tabliczki, to wyrób znany w Niemczech już w XV wieku, być może wcześniej.

Znalazłem właśnie świeżą informację, że znane były na pewno w XIV wieku. Otóż w Kolonii, w strefie wykopalisk archeologicznych, dokopano się do dziesiątek tabliczek łupkowych. Ich datowanie jest pewne. Nocą z 23 na 24 sierpnia 1349r. doszło w Kolonii do pogromu Żydów. Dzielnicę zniszczono, zdecydowana większość mieszkańców została wymordowana, część schroniła się w synagodze, gdzie dokonali samospalenia. Synagogę później zniszczono. Wszystkie zbędne, bezużyteczne rzeczy z synagogi wrzucono do dołów w jej pobliżu. Takie właśnie doły zostały odkopane w marcu 2011r. (a może nieco wcześniej, tylko notka prasowa jest z marca). Ciekawostką tabliczek jest fakt, że zachowały się na nich teksty religijne oraz różnotematyczne notatki sporządzane przez uczniów jesziwy . Były po hebrajsku, niemiecku i po łacinie. Niektóre niemieckie teksty zostały zapisane alfabetem hebrajskim. Dla niemieckich naukowców te wykopaliska, to duża gratka.

A my po raz kolejny widzimy przewagę tabliczek nad innymi materiałami. Żaden papier czy pergamin zakopany w naszym klimacie bezpośrednio w ziemi nie przetrwałby przez 650 lat.

Na podstawie tych informacji można więc stwierdzić, że tabliczki łupkowe były w Europie znane co najmniej w XIV wieku. A znając ówczesne tempo rozpowszechniania się wynalazków to pewnie co najmniej 100 lat wcześniej.

Cała informacja tutaj (po niemiecku):
http://www.report-k.de/content/view/37971/


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: poniedziałek, 2 maja 2011, 17:41 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Udało mi się jeszcze wyłuskać kilka informacji dotyczących tabliczek łupkowych.

W Muzeum Archeologicznym we Wrocławiu znajdują się tabliczki z XV wieku.

Ciekawym zastosowaniem tabliczek było umieszczanie ich trwale na drewnianych pudełkach. Pudełka te, nieco większe niż współczesne kartonowe do butów, na jednaj ze ścian miały umieszczoną tabliczkę. Zapisywano na niej zawartość pudełka. Mogły mieć zastosowanie w magazynach, sklepach.

Jednym z elegantszych sposobów podawania sushi (nie wiem tylko, czy to w Japonii czy raczej w USA) jest serwowanie na nieszlifowanych tabliczkach łupkowych.

Tabliczki łupkowe stosowane bywają w restauracjach do oznaczania zarezerwowanych stolików.

W Niemczech, w eleganckich sklepach stylizowanych na dawne składy kolonialne, małe tabliczki umieszczane są na półkach. Wpisuje się na nich nazwę towaru i jego cenę.

Tabliczki łupkowe trafiały na obrazy Szwajcara Alberta Samuela Ankera (1831-1910).
Na jednym z obrazków ciekawy piórnik w kształcie ryby.
Obrazek

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 14:39 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
I w ten oto sposób dobrnęliśmy szczęśliwie do KOŃCA.
Prawda, że się cieszycie? Każdy by się cieszył!

Na pewno można coś więcej powiedzieć o tabliczkach i ich historii. Tyle, że ja na razie nic więcej nie wiem. Gdy się dowiem, to temat odświeżymy.

Jeszcze tylko rzut oka na rodzinne zdjęcie moich 8 tabliczek i towarzyszących im drobiazgów. No i podziękowania za cierpliwość i zmobilizowanie mnie do zebrania do kupy porozrzucanych po mojej głowie informacji.

Obrazek
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9bc ... ca7b5.html


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 15:31 
Avatar użytkownika
Almighty Admin

Dołączył(a): wtorek, 2 listopada 2010, 23:05
Posty: 3333
Tytuł użytkownika:: la principessa
Brawo :D Ale mam nadzieję że coś tam do odkrycia Ci jeszcze pozostało i będzie kontynuacja.

_________________
Kolor różowy to nie zbrodnia.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 15:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 14:46
Posty: 1342
Lokalizacja: Otwock
A ja ten pisany przez pieczarka horror w odcinkach czytałem z dużą przyjemnością.
Taka wycieczka w miniony czas. :)
Fajny temat.

Pozdrawiam
AMcK

PS
Ale taki drapako-pisak to bym jeden od pieczarka chętnie odkupił :roll:
Tabliczka już u mnie leży na półce :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 15:49 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
AMcK napisał(a):
Ale taki drapako-pisak to bym jeden od pieczarka chętnie odkupił :roll:

Nie ma problemu. Pisałem już wcześniej, że wymienię je chętnie za nakrętki z buteleczek po atramencie. Lub przynajmniej obietnicę, że będziesz pamiętał w przyszłości o moim zainteresowaniu nakrętkami z logo producenta.
Podeślij na PW swój adres, to wyślę rysik.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 15:50 

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 301
Fonsitos napisał(a):
Brawo :D

Wiedziałem, że się ucieszysz, że to już koniec. :D


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
 Tytuł: Re: Tabliczki
PostNapisane: piątek, 6 maja 2011, 16:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 14:46
Posty: 1342
Lokalizacja: Otwock
pieczarek napisał(a):
Nie ma problemu. Pisałem już wcześniej, że wymienię je chętnie za nakrętki z buteleczek po atramencie. Lub przynajmniej obietnicę, że będziesz pamiętał w przyszłości o moim zainteresowaniu nakrętkami z logo producenta.
Ło matko. Ja to tak raczej jak ostatnio kończę to kończę standardowe WM więc bez rewelacji. Ale będę pamiętał jak mi się skończy coś bardziej charakterystycznego.
Pozdrawiam
AMcK


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo