Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: sobota, 11 lipca 2020, 14:06 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 7 stycznia 2011, 14:37
Posty: 320
Nic wielkiego, dwa kałamarze z mojej szkoły podstawowej. Oczywiście, takie same były zapewne w całej Polsce, ale te dwa na pewno pochodzą z mojej szkoły.

W latach 60., gdy zaczynałem szkolną przygodę z początku pisało się ołówkiem, później, po kilku miesiącach - piórem. Piórem, czyli drewnianą obsadką i wetkniętą weń stalówką. W każdej ławce znajdował się otwór, w który wsadzało się kałamarz. Na początku dnia dyżurni uzupełniali atrament z dużej, chyba litrowej butli, chodzili po klasie ze specjalnymi tacami z kałamarzami i umieszczali je na każdej ławce.

Nauka pisania takim piórem była dla mnie katorgą. Zeszyty były z chropowatego papieru, stalówki nie były gładko wyszlifowane, a tej samej jakości co papier. Pamiętam, że koleżanki w klasie miały rodzinę w USA i stamtąd otrzymywały znacznie lepsze jakościowo stalówki. Poskarżyłem się babci ze strony ojca, tej samej po której odziedziczyłem łupkową tabliczkę opisywaną w innym temacie, że nie daję sobie rady. Wówczas babcia, która miała przepiękny charakter pisma, dała mi garść przedwojennych stalówek firmy K.Wasilewski i Ska. Do dziś zachowało się u mnie kilka z nich.

Kałamarze i wypełniajcy je atrament służyły do rzeczy strasznych. Jeden kolega pił go i zagryzał kredą. Chociaż akurat kreda mogła być w porządku, bo tak niektórzy uczniowie uzupełniali wówczas braki wapnia w organiźmie. W kałamarzu topiło się muchy, a później taką utopioną muchę umieszczało się na końcu stalówki i strzelało, jak z katapulty, w stronę koleżanek. Normalnie zgroza, dzisiaj pewnie by się tym zajął szkolny psycholog.

Gdy na początku lat 70. było już pewne, że długopisy wygryzły pióra, kałamarze na tacach trafiły do szkolnej kanciapki na bałagan. W połowie lat 70., gdy byłem już uczniem liceum, robiono w tym pomieszczeniu generalne porządki. Jakoś przypadkiem trafiłem wówczas do mojej dawnej szkoły i wziąłem sobie dwa kałamarze. Żałuję, że nie całą tacę, bo była i taka możliwość. Ale kto wtedy myślał o takich rzeczach?

Obrazek

Obrazek


Ostatnio edytowano niedziela, 12 lipca 2020, 14:36 przez pieczarek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 11 lipca 2020, 18:06 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 19 listopada 2011, 12:18
Posty: 2640
Lokalizacja: Kraków
Tytuł użytkownika:: Właściciel kompuleta
@pieczarku
Dzięki za nostalgiczne wspomnienia niebieskiego mundurka
Jesteśmy z podobnego rocznika, do pierwszej klasy poszedłem w 1963r. ...
Też się pisało obowiązkowo obsadką, to obowiązywało do III klasy. Od IV można było używać pióra wiecznego. pamiętam, że Tato przywiózł mi z CSRS bladoniebieskie pióro "Żaczek" ... Komfort pisania był o wiele większy.
Kałamarze u nas w SP 38 były identyczne, do tego ławki "z jednego kawałka" (jak w "Umarłej klasie" T. Kantora) i oczywiście tak samo z dziurami na kałamarze pośrodku. Dyżurni dolewali z wielkich butli ; Krzysiek K. zjadał kredę, Kaziu B. pił atrament, maczało się w nim (w atramencie, nie w Kaziu :-)) kredę, która potem pisała na niebiesko...
Skądinąd teraz przez dłuższy czas szukałem do kupienia, ze względów sentymentalnych, pióra Żaczek, ale chyba żadne nie dotrwało naszych czasów, bo to panie pół wieku minęło z okładem (a okład nie był łagodzący ;-)
Dziękuję za garść Twoich wspomnień, które i u mnie przywołały pamięć tamtych lat...
To se uż ne vrati, pane Havranek

_________________
( ಠ ͟ʖ ಠ )


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 11 lipca 2020, 18:43 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1581
Lokalizacja: Kraków i okolice
Ławki z otworami na kałamarz dotrwały do moich czasów (pierwsza klasa w 1975 roku), ale my pisaliśmy już wspomnianymi przez Marcina Żaczkami. Skądinąd byłem przekonany, że był to wytwór polskiej spółdzielni "Veritas" a okazuje się, że to produkcja czechosłowacka. Potem nastały NRD-owskie Heiko na naboje oraz (co było wyznacznikiem statusu posiadacza) chińskie Hero. Tak więc za moich czasów picie atramentu z kałamarza było już niemożliwe, ale kredę niektórzy też zagryzali (oraz chińskie pachnące gumki do mazania ;) ).

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 11 lipca 2020, 23:11 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 29 listopada 2010, 13:13
Posty: 160
Lokalizacja: Kaźmierz
Witam
Dziękuję za wspomnienia.
Ja od 1967r. siedziałem w całkowicie drewnianej ławce z tą dziurą na kałamarz i fajnym wgłębieniem na pióro i ołówek aby się nie sturlały po skośnym blacie.
Następne lata to już przepych - ławki na metalowych rurkach.
Piękne te kałamarze, ostatnio widziałem je w skansenie w Osieku.
Piękne lata.
Pozdrwiam


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo