Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: środa, 2 listopada 2011, 19:50 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
OBCZYZNA “ POLSZCZYZNA" - chyba warto powielać i rozpowszechniać, co niniejszym robię. 8-) :shock:

Mądrze gada, czy też plecie
ma swój język Polak przecie
tośmy już Rejowi dłużni
że od gęsi nas odróżnił.

Rzeczypospolitej siła
w jej języku również tkwiła...
dziś kruszeje ta potęga
dziś z angielska Polak gęga...

pierwszy przykład tezy tej:
zamiast dobrze jest okej !
dalej iść śladami tymi
to nie twarz dziś masz a imidż ...

co jest w stanie nas roztkliwić ?
nie życiorys czyjś, lecz siwi !
gdzie byś chciał być w życiu, chłopie?
nie na czubku lecz na topie ...

tak Polaku gadaj wszędy
będziesz modny... znaczy trendy
i w tym trendzie ciągle trwaj
nie mów żegnam mów baj baj ...

gdy ci nietakt wyjdzie spory
nie przepraszaj powiedz sory
a gdy elit chcesz być bliżej
to nie Jezu mów lecz Dżizes ...

kiedy szczęścia zrąb ulepisz
powiedz wszystkim, żeś jest hepi
a co ciągnie cię na ksiuty?
nie uroda ich lecz bjuty !

dobry Boże, trap się trap...
dziś nie knajpa już lecz pab
no, przykładów dosyć, zatem
trzeba skończyć postulatem

bo gdy język rani uszy
to jest o co kopie kruszyć...
więc współcześni poloniści !
walczcie o to niech się ziści

żeby wbrew tendencjom modnym
polski znów był siebie godny
pazurami ! wet za wet !
bo do dupy będzie wnet...

Post Scriptum:
angielskiemu nie ubędzie
kiedy polski polskim będzie...
ja z zachwytu będę piał:
super ! hiper ! ekstra ! łał !

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 2 listopada 2011, 21:04 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
MacKozinsky napisał(a):
super ! hiper ! ekstra ! łał !

Super duper! :P U mnie to z tym angielskim coraz gorzej. Dopóki go nie umiałem dobrze, to nie było problemów, a teraz robię tam błędów ortograficznych co niemiara.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 4 listopada 2011, 15:46 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 2 lutego 2011, 11:17
Posty: 4499
Tytuł użytkownika:: Spamer of The Year 2013
śmieszy już to zangielszczanie
śmieszy tak jak Rysiek w 'Klanie'

_________________
Lepiej piórem pisać bzdury, niż mądrości z klawiatury.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 4 listopada 2011, 17:38 

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 15:04
Posty: 2282
To Rysiek w "Klanie" jeszcze śmieszy?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 4 listopada 2011, 18:13 
Avatar użytkownika
Almighty Admin

Dołączył(a): wtorek, 2 listopada 2010, 23:05
Posty: 3333
Tytuł użytkownika:: la principessa
Wywołując nerwowy chichot...

_________________
Kolor różowy to nie zbrodnia.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 4 listopada 2011, 20:15 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9885
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
To Rysiek jeszcze gra w Klanie ? :o

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 4 listopada 2011, 21:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 maja 2011, 19:05
Posty: 201
Tytuł użytkownika:: stary pie... piórnik
To nagrywają jeszcze "Klan"?
A może "17 mgnień wiosny" też nagrywają?

_________________
Jeśli pływanie wyszczupla, to co wieloryby robią nie tak?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 5 listopada 2011, 14:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 2 lutego 2011, 11:17
Posty: 4499
Tytuł użytkownika:: Spamer of The Year 2013
'Klan' był..... jest..... i będzie!
Chyba :?

_________________
Lepiej piórem pisać bzdury, niż mądrości z klawiatury.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 8 listopada 2011, 17:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Ok, widziałem już pierwszą Świąteczną Wystawę więc ...

Ponieważ mam taki Nastrój:
- po polskim weselu w Warszawie na którym polscy 30-paro-letni emigranci z Niemiec zaproszeni ciągle tylko "dojcze szpresien" zapodawali, choć za nastolatka z Polski wyjechali
- po spotkaniu z Polką, pracowniczką Lufthansy na lotnisku we Franfurcie, która pomogła mi, ale powiedziała, że musi uciekać bo jak ktoś usłyszy z firmy, że rozmawia po polsku to będzie miała problemy
- po rozmowie jaką mój znajomy miał z polskimi robotnikami w Niemczech co między sobą po polsku, ale poza rusztowaniem to nie znają tego języka
- po obserwacji, że nie zmuszamy Michaelów, Hermanów i Miguelów, żeby choć Dzień Dobry się naumieli jak przybywają trzaskać kasę do PL tylko z dumą zarzucamy Heloł, Ola i Halo.
- po obserwacji, że nauczyciele języków w PL zmuszają dzieci, żeby były John-ami, Agnes, Christine i Jacob-ami

To w ramach autoterapii poprawy humoru: Wesolych Xmas

When snow pada na trotuar
And the children happy are,
When ślizgawka on the street,
And we all a grzaniec need,
Then you know, to wydarzenie:
It is coming Boże Narodzenie.

All parkingi są zajęte,
People jeżdżą jak najęte,
Tesco, Auchan, Hypernova,
Gorączka nearly zawałowa
Shopping choinkowe things
And the Christmas rings.

Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesosych Świąt, wesołych Świąt,
Merry Christmas, pozdrawiam Was...

Mother in the kitchen bakes
Sernik, piernik i z polewą keks
Daddy zaś w living pokoju
Choinkę wielką ustroił
He is hanging big balls szklane,
Wherever he only z drabiny dostanie...

Finally rodzinka liczna i cała
W living roomie się zebrała
Now sings the happy family
"Oh, what a wonderful Christmas Tree"
And in the house każdy zajęty
Bo choinkowe roz-packing prezenty.

Merry Christmas, merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesosych Świąt, wesołych Świąt,
Merry Christmas, pozdrawiam Was...

Mama ukrytą finds pod choinką
Patelnię z teflonu i szminkę,
Papa gets socks and red krawatkę,
Children zabawki i shirts na dokładkę.
President speaks potem on TV,
Wszystko around in harmony,

Póki się mother do kitchen nie udała:
i gęsi Świątecznej jak burns nie ujrzała.

And so comes brave straż pożarna,
Na wszystko ready i bardzo ofiarna
And they bring very, very long węże
I także drabiny jak mountains potężne.

Merry Christmas, Merry Christmas,
Hear the music, enjoy ten czas,
Wesosych Świąt, Wesołych Świąt,
Merry Christmas, pozdrawiam Was...

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 8 listopada 2011, 18:31 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 14:00
Posty: 1562
Lokalizacja: LDN
Tytuł użytkownika:: Dr. Frankenpen
A mnie sie tymczasem przypomnialo tlumaczenie idealnie zle którego autorstwo przypisywane jest Stanislawowi Baranczakowi. Oryginalny tekst po ingliszowemu jest tłustym drukiem (wyboldowany :-D ) a polska wersja normalna czcionka.

"Miodzie, jestem domem" lub "Piętro innej miłości" (Another Love Story)
Edycja bi-językowa, wysoko oświetlająca absolutną wierność translacji z absolutną wierność translacji w Polski język gdy przytknięta do amerykańskiego oryginału ...

HUSBAND: Honey, I ‘m home!
MĄŻ: Miodzie, jestem domem!

WIFE: Is that you, Matthew? Finally! What took you so long?
ŻONA: Czyż jesteś to ty, Matthew’ie? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?

HUSBAND: Come, ‘come, Jennifer, don’t get upset.
MĄŻ: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym.

WIFE: Why, you ‘ve certainly taken your time this time.
ŻONA: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem.

HUSBAND: It’s a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five minutes, pardon my French. How was your day, by the way?
MĄŻ: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde pieprzone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień, na poboczu drogi?

WIFE: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don’t call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor, and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life as a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is served.
ŻONA: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać, że ty wołasz ją nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.

HUSBAND: Can you fix me a stiff drink first?
MĄŻ: Możesz ty zreperować mi jakiś sztywny napój, po pierwsze?

WIFE: Out of the question. The food is getting cold. Besides, why don’t you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.
ŻONA: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam moje ręce pełne, podrzucając sałatę.

HUSBAND: All right, then. I’ll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight?
MĄŻ: Wszystko na prawo, tedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy?

WIFE: You didn ‘t expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There’s nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside:) I think I’m gonna throw up.
ŻONA: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z „Mieszczanina-Króla”. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na boku:) Myślę, jestem gonną w trakcie rzutu wzwyż.

HUSBAND: Just what the doctor ordered. You know I’m basically your meat-and-potato kind of guy.
MĄŻ: Sprawiedliwe jest to, za co doktor dostanie order. Ty wiesz, podstawowo ja jestem twój mięsno-kartoflany rodzaj faceta.

WIFE: Let’s change the subject. Speaking of beer, don’t you think you drink too much?
ŻONA: Pozwólmy nam zmienić poddanego. Mówiąc o piwie, ty nie myślisz ty pijesz za dużo?

HUSBAND: Me? Are you kidding me, baby? Look, I never get drunk. I drink nothing but beer, and more often than not, light beer, like Bud Lite.
MĄŻ: Mnie? Jesteś robiąca mnie w dziecko, niemowlaku? Patrz, ja nigdy nie dostaję pijaka. Ja nie piję nic, ale piwo, i – bardziej często niż nie – świecące piwo, jak „Światło Pąkowia”.

WIFE: Well, I don’t know.
ŻONA: Studnia, ja nie wiem.

HUSBAND: O.K., a Martini or two now and then, but that’s social drinking. That doesn’t count. I wouldn’t touch hard liquor with a ten-foot pole, except on the rocks or with lots of soda.
MĄŻ: O.K. , jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem, ale to jest picie socjalne. Tego nie robi hrabia. Ja twardego likieru nie dotknąłbym Polakiem o dziesięciu stopach, z wyjątkiem na skałach albo z parcelami sody.

WIFE: See? I rest my case.
ŻONA: Biskupstwo? Wypoczywam mój przypadek gramatyczny.

HUSBAND: Now what are you trying to tell me? That I’m a basket case? That I don’t have the guts to kick a habit?
MĄŻ: W chwili obecnej, co jesteś próbująca mi powiedzieć? Że jestem wiklinową gablotką? Że nie mam jelit, aby dać kopa komuś w habicie?

WIFE: Calm down. Don’t raise your voice. Let’s not let your drinking problem bother us now; instead, let’s sit down and have our dinner.
ŻONA: Uspokój się na dole. Nie hoduj swojego głosu. Pozwólmy nam nie pozwolić twojemu problemowi napojowemu denerwować nas teraz; zamiast, pozwólmy nam siąść w dół i mieć nasz obiad.

HUSBAND: Fine with me. So, the French fries! Boy, am I starved.
MĄŻ: Wyrafinowani ze mną. Toteż, Francuz smaży! Jako chłopak, jestem ja wygłodzony.

WIFE: Help yourself.

ŻONA: Pomagaj swojej jaźni.

HUSBAND: Pass the salt, will you?
MĄŻ: Przeminie sól; ty też?

WIFE: Here we go.
ŻONA: W tym kierunku idziemy.

HUSBAND: And ketchup. These two burgers look real great.
MĄŻ: I doganiamy. Ci dwaj mieszczanie spoglądają prawdziwi, wielcy.

WIFE: You may have mine. (Another aside:) For some reason, I’m not particularly hungry at this point.
ŻONA: Możesz mieć kopalnię. (Przewraca się nadrugi bok). Dla jakiegoś rozumu, nie jestem ani cząsteczkowo głodna przy tym czubku.

HUSBAND: You don’t know what you ‘re missing.
MĄŻ: Nie wiesz, do czego chybiasz.

WIFE: I’m missing the boat, that’s what I’m missing.
ŻONA: Chybiam do łódki, to jest to, do czego chybiam.

HUSBAND: What are you talking about?
MĄŻ: Czym jesteś ty mówiąca o?

WIFE: Years go by, and I move in a rut. This may be my last chance. There are still those things I’ve always dreamed of doing. Like, for instance, being a Florence Nightingale. A black singer. A Hillary Clinton, even. Enough is enough. Our relationship has never really worked, anyway. Another day like this, and I’m going to pieces. I’m nobody’s slave. I need more space.

ŻONA: Lata jeżdżą obok, a ja wzruszam w bruździe. Tegoroczny maju, bądź moim ostatnim przypadkiem! Tam są nieruchome te rzeczy, ja zawsze marzyłam o robieniu których. Jak, dla instancji, bycie Florenckim Słowikiem. Czarną maszyną do szycia. Hilarym Clintonem, parzystym. Dosyć jest dosyć. Nasz statek do przewozu krewnych nigdy naprawdę nie pracował, dowolną drogą. Jeden inny dzień jak ten, i ja jestem idąca w kierunku kawałków. Ja jestem bezcielesną Słowianką. Ja potrzebuję więcej przestrzeni kosmicznej.

HUSBAND: So, what are you going to do now?
MĄŻ: Toteż, co ty jesteś idąca robić teraz?

WIFE: Move back in with my Mom.
ŻONA: Poruszać tylną częścią ciała we wspólnych występach z moją Mamą.

Znaczenia słowa „gonna” niestety nie udało się ustalić. Może to być przekręcenie słowa „donna” a może pierwsze imię nieznanej z ostatniego imienia lekkoatletki, specjalistki w rzucie wzwyż [przyp. tłum.]

Rozszyfrowanie skrótu „OK” natrafiło również na poważne przeszkody. Niewykluczone, że są to inicjały pierwszego i drugiego imienia osobnika o ostatnim imieniu Martini [przyp. tłum.]


inky

_________________
Moderator-Widmo
Obrazek
Milch und Apfel zusammen?
Natürlich.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 8 listopada 2011, 21:47 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
"gonna" to bodajże uproszczenie od "going to" (ang. playing GO, pol. grać w kółko i krzyżyk w tej chwili i jeszcze nie skończyć partii;)) tak jak w polskim jest "we Wrocławiu" zamiast "w Wrocławiu". W angielskim jest trochę tych uproszczeń ale używa się ich bardziej potocznie niż w języku oficjalnym.

OK to skrót od O'Kay! - zapewne oda do bohatera baśni Andersena.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 8 listopada 2011, 22:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 maja 2011, 19:05
Posty: 201
Tytuł użytkownika:: stary pie... piórnik
tofi napisał(a):
(...) OK to skrót od O'Kay! - zapewne oda do bohatera baśni Andersena.

- Rozwijając temat, "O'Kay" świadczy o celtyckim pochodzeniu pierwowzoru literackiego tej baśni, zadając kłam poglądowi, jakoby Celtowie nigdy nie osiedlili się na Półwyspie Skandynawskim. Wszakże z Irlandii jest tu bardzo blisko.

_________________
Jeśli pływanie wyszczupla, to co wieloryby robią nie tak?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 8 listopada 2011, 23:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
inky napisał(a):
A mnie sie tymczasem przypomnialo

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Od razu mi lepiej ... Fajny pomysł, żeby wykorzystać nie tylko wieloznaczność czy false friends ale i podobieństwa brzmieniowe. Trzeba trochę znać lengłydża, żeby wiele rzeczy zrozumieć ... Dzięki 8-)

Na poboczu drogi: every now and then zgubiło swoje every :idea:

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 9 listopada 2011, 00:31 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 14:00
Posty: 1562
Lokalizacja: LDN
Tytuł użytkownika:: Dr. Frankenpen
MacKozinsky napisał(a):
inky napisał(a):
A mnie sie tymczasem przypomnialo

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Od razu mi lepiej ... Fajny pomysł, żeby wykorzystać nie tylko wieloznaczność czy false friends ale i podobieństwa brzmieniowe. Trzeba trochę znać lengłydża, żeby wiele rzeczy zrozumieć ... Dzięki 8-)

Na poboczu drogi: every now and then zgubiło swoje every :idea:


Noo, przy nauczaniu jezyka ten tekst jest swietny. Zaloze sie po wykorzystaniu tego tekstu na lekcji jakby sie zrobilo kartkowke to uczniowie wszystko by zapamietali :mrgreen: Ja dawno temu zapoznalem sie z tym tekstem na studiach i... do tej pory wywoluje u mnie usmiech. Co do "now and then" to jest to typowo amerykanska fraza, w brytyjskim rzeczywiscie czesciej spotyka sie ja z "every" na poczatku. Aczkolwiek i w amerykanskiej wersji "every" istnieje - jako elipsa ;-)

_________________
Moderator-Widmo
Obrazek
Milch und Apfel zusammen?
Natürlich.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 9 listopada 2011, 11:52 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
I tower you ale jednocześnie I'll animal to you: Nie chodzi o błąd językowy po stronie angielskiej. Z "tłumaczenia" wnoszę, że chyba every tam powinno być.
Cytuj:
a Martini or two now and then, but that’s social drinking. That doesn’t count. I wouldn’t touch hard liquor with a ten-foot pole, except on the rocks or with lots of soda.
MĄŻ: jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem, ale to jest picie socjalne. Tego nie robi hrabia. Ja twardego likieru nie dotknąłbym Polakiem o dziesięciu stopach, z wyjątkiem na skałach albo z parcelami sody.


Przepraszam, bo robi się coraz bardziej hermetycznie, anglojęzycznie, ale poniższy dialog opiera się łatwo zauważalnym podobieństwie wymowy słów o różnych znaczeniach i nazwiskach/imionach takoż samo wymawianych (hu-who, coffee - Kofi), jak również słynnej błyskotliwości Greorge'a Juniora. Obsada już nie aktualna, ale dialog nie stracił na barwności chyba.

Występują:

* Hu Jintao, świeżo wybrany przywódca chiński,
* Jaser Arafat, szef Palestyny,
* Kofi Annan, sekretarz generalny ONZ,
* George Bush, prezydent USA,
* Condoleezza Rice, doradczyni Busha ds. bezpieczeństwa.


George:
Condi! Nice to see you. What`s happening?
Condi:
Sir, I have the report here about the new leader of China.
George:
Great. Lay it on me.
Condi:
Hu is the new leader of China.
George:
That`s what I want to know.
Condi:
That`s what I`m telling you.
George:
That`s what I`m asking you. Who is the new leader of China?
Condi:
Yes.
George:
I mean the fellow's name.
Condi:
Hu.
George:
The guy in China.
Condi:
Hu.
George:
The Chinaman!
Condi:
Hu is leading China.
George:
Well, I`m asking you. Who is leading China?
Condi:
That`s the man`s name.
George:
Will you or will you not tell me the name of the new leader of China?
Condi:
Yes, sir.
George:
Yassir? Yassir is in China? I thought he was in Middle East.
Condi:
That`s correct.
George:
Then who is in China?
Condi:
Yes, sir.
George:
Yassir is in China?
Condi:
No, sir.
George:
Then who is?
Condi:
Yes, sir.
George:
Yassir?
Condi:
No, sir.
George:
Look, Condi. I need to know the name of the new leader of China. Get me the Secretary General of the UN on the phone.
Condi:
Kofi?
George:
No, thanks.
Condi:
You want Kofi?
George:
No.
Condi:
You don`t want Kofi.
George:
No. But now that you mention it, I could use a glass of milk. And then get me the UN.
Condi:
Yes, sir.
George:
Not Yassir! The guy at the UN.
Condi:
Kofi?
George:
Milk! Will you please make the call?
Condi:
And call who?
George:
Who is the guy at the UN?
Condi:
Hu is the guy in China.
George:
Will you stay out of China?
Condi:
Yes, sir.
George:
And stay out of the Middle East! Just get me the guy at the UN.
Condi:
Kofi.
George:
All right! With cream and two sugars. Now get on the phone.

Condi picks up the phone

Condi:
Rice, here.
George:
Rice? Good idea! And a couple of egg rolls, too. Maybe we should send some to the guy in China? And the Middle East. Can you get Chinese food in the Middle East?

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 9 listopada 2011, 13:26 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 14:00
Posty: 1562
Lokalizacja: LDN
Tytuł użytkownika:: Dr. Frankenpen
MacKozinsky napisał(a):
I tower you ale jednocześnie I'll animal to you: Nie chodzi o błąd językowy po stronie angielskiej. Z "tłumaczenia" wnoszę, że chyba every tam powinno być.
Cytuj:
a Martini or two now and then
MĄŻ: jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem.


Aha. No to poprawie. Wkleilem wersje z netu wiec ktos mógl zgubic "kazde" przy przepisywaniu. Jak wklejalem to sprawdzilem tylko czy jest caly tekst, bo kraza tez wersje obciete, bez ostatnich dwóch kwestii i przypisów.

MacKozinsky napisał(a):

George:
Condi! Nice to see you. What`s happening?
Condi:
Sir, I have the report here about the new leader of China.
George:
Great. Lay it on me.
Condi:
Hu is the new leader of China.
George:
That`s what I want to know.
Condi:
That`s what I`m telling you.
(...)



A ta scenka opiera sie na starym skeczu z lat 40 w wykonaniu dwóch popularnych wówczas komików - Abbott & Costello. Tytul skeczu to "Who's on first"? i mozna nawet poszukac go na YT.

(ta scenka byla odegrana niezliczona ilosc razy wiec transkrypt nie zawsze bedzie sie zgadzac w 100% z wersjami na YT.)


Who's on first?

Abbott: Well, Costello, I'm going to New York with you. Bucky Harris the Yankee's manager gave me a job as coach for as long as you're on the team.

Costello: Look Abbott, if you're the coach, you must know all the players.

Abbott: I certainly do.

Costello: Well you know I've never met the guys. So you'll have to tell me their names, and then I'll know who's playing on the team.

Abbott: Oh, I'll tell you their names, but you know it seems to me they give these ball players now-a-days very peculiar names.

Costello: You mean funny names?

Abbott: Strange names, pet names...like Dizzy Dean...

Costello: His brother Daffy

Abbott: Daffy Dean...

Costello: And their French cousin.

Abbott: French?

Costello: Goofe'

Abbott: Goofe' Dean. Well, let's see, we have on the bags, Who's on first, What's on second, I Don't Know is on third...

Costello: That's what I want to find out.

Abbott: I say Who's on first, What's on second, I Don't Know's on third.

Costello: Are you the manager?

Abbott: Yes.

Costello: You gonna be the coach too?

Abbott: Yes.

Costello: And you don't know the fellows' names.

Abbott: Well I should.

Costello: Well then who's on first?

Abbott: Yes.

Costello: I mean the fellow's name.

Abbott: Who.

Costello: The guy on first.

Abbott: Who.

Costello: The first baseman.

Abbott: Who.

Costello: The guy playing...

Abbott: Who is on first!

Costello: I'm asking you who's on first.

Abbott: That's the man's name.

Costello: That's who's name?

Abbott: Yes.

Costello: Well go ahead and tell me.

Abbott: That's it.

Costello: That's who?

Abbott: Yes.

PAUSE

Costello: Look, you gotta first baseman?

Abbott: Certainly.

Costello: Who's playing first?

Abbott: That's right.

Costello: When you pay off the first baseman every month, who gets the money?

Abbott: Every dollar of it.

Costello: All I'm trying to find out is the fellow's name on first base.

Abbott: Who.

Costello: The guy that gets...

Abbott: That's it.

Costello: Who gets the money...

Abbott: He does, every dollar of it. Sometimes his wife comes down and collects it.

Costello: Who's wife?

Abbott: Yes. PAUSE

Abbott: What's wrong with that?

Costello: I wanna know is when you sign up the first baseman, how does he sign his name?

Abbott: Who.

Costello: The guy.

Abbott: Who.

Costello: How does he sign...

Abbott: That's how he signs it.

Costello: Who?

Abbott: Yes. PAUSE

Costello: All I'm trying to find out is what's the guys name on first base.

Abbott: No. What is on second base.

Costello: I'm not asking you who's on second.

Abbott: Who's on first.

Costello: One base at a time!

Abbott: Well, don't change the players around.

Costello: I'm not changing nobody!

Abbott: Take it easy, buddy.

Costello: I'm only asking you, who's the guy on first base?

Abbott: That's right.

Costello: OK.

Abbott: Alright.

PAUSE

Costello: What's the guy's name on first base?

Abbott: No. What is on second.

Costello: I'm not asking you who's on second.

Abbott: Who's on first.

Costello: I don't know.

Abbott: He's on third, we're not talking about him.

Costello: Now how did I get on third base?

Abbott: Why you mentioned his name.

Costello: If I mentioned the third baseman's name, who did I say is playing third?

Abbott: No. Who's playing first.

Costello: What's on base?

Abbott: What's on second.

Costello: I don't know.

Abbott: He's on third.

Costello: There I go, back on third again! PAUSE

Costello: Would you just stay on third base and don't go off it.

Abbott: Alright, what do you want to know?

Costello: Now who's playing third base?

Abbott: Why do you insist on putting Who on third base?

Costello: What am I putting on third.

Abbott: No. What is on second.

Costello: You don't want who on second?

Abbott: Who is on first.

Costello: I don't know. Together: Third base! PAUSE

Costello: Look, you gotta outfield?

Abbott: Sure.

Costello: The left fielder's name?

Abbott: Why.

Costello: I just thought I'd ask you.

Abbott: Well, I just thought I'd tell ya.

Costello: Then tell me who's playing left field.

Abbott: Who's playing first.

Costello: I'm not...stay out of the infield!!! I want to know what's the guy's name in left field?

Abbott: No, What is on second.

Costello: I'm not asking you who's on second.

Abbott: Who's on first!

Costello: I don't know. Together: Third base!

PAUSE

Costello: The left fielder's name?

Abbott: Why.

Costello: Because!

Abbott: Oh, he's center field.

PAUSE

Costello: Look, You gotta pitcher on this team?

Abbott: Sure.

Costello: The pitcher's name?

Abbott: Tomorrow.

Costello: You don't want to tell me today?

Abbott: I'm telling you now.

Costello: Then go ahead.

Abbott: Tomorrow!

Costello: What time?

Abbott: What time what?

Costello: What time tomorrow are you gonna tell me who's pitching?

Abbott: Now listen. Who is not pitching.

Costello: I'll break you're arm if you say who's on first!!! I want to know what's the pitcher's name?

Abbott: What's on second.

Costello: I don't know. Together: Third base!

PAUSE

Costello: Gotta a catcher?

Abbott: Certainly.

Costello: The catcher's name?

Abbott: Today.

Costello: Today, and tomorrow's pitching.

Abbott: Now you've got it.

Costello: All we got is a couple of days on the team. PAUSE

Costello: You know I'm a catcher too.

Abbott: So they tell me.

Costello: I get behind the plate to do some fancy catching, Tomorrow's pitching on my team and a heavy hitter gets up. Now the heavy hitter bunts the ball. When he bunts the ball, me, being a good catcher, I'm gonna throw the guy out at first. So I pick up the ball and throw it to who?

Abbott: Now that's the first thing you've said right.

Costello: I don't even know what I'm talking about! PAUSE

Abbott: That's all you have to do.

Costello: Is to throw the ball to first base.

Abbott: Yes!

Costello: Now who's got it?

Abbott: Naturally.

PAUSE

Costello: Look, if I throw the ball to first base, somebody's gotta get it. Now who has it?

Abbott: Naturally.

Costello: Who?

Abbott: Naturally.

Costello: Naturally?

Abbott: Naturally.

Costello: So I pick up the ball and I throw it to Naturally.

Abbott: No you don't you throw the ball to Who.

Costello: Naturally.

Abbott: That's different.

Costello: That's what I said.

Abbott: you're not saying it...

Costello: I throw the ball to Naturally.

Abbott: You throw it to Who.

Costello: Naturally.

Abbott: That's it.

Costello: That's what I said!

Abbott: You ask me.

Costello: I throw the ball to who?

Abbott: Naturally.

Costello: Now you ask me.

Abbott: You throw the ball to Who?

Costello: Naturally.

Abbott: That's it.

Costello: Same as you! Same as YOU!!! I throw the ball to who. Whoever it is drops the ball and the guy runs to second. Who picks up the ball and throws it to What. What throws it to I Don't Know. I Don't Know throws it back to Tomorrow, Triple play. Another guy gets up and hits a long fly ball to Because. Why? I don't know! He's on third and I don't give a darn!

Abbott: What?

Costello: I said I don't give a darn!

Abbott: Oh, that's our shortstop.

Costello: (makes screaming sound)

_________________
Moderator-Widmo
Obrazek
Milch und Apfel zusammen?
Natürlich.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 10 listopada 2011, 21:03 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Przeżyłem kiedyś taką scenkę z kioskarką. Jeszcze za czasów zx spectrum. Była książka "Język programowania ..." te trzy kropki to wielka litera C zasłonięta jakąś gazetką więc uprzejmie zapytałem się o jakim języku programowania jest ta książka, a ona twardo się upierała że o polskim. Widocznie niektórzy ludzie nie rozumieją jak się ich pyta pełnymi zdaniami, a sięgnięcie ręką z pozycji siedzącej to coś co przekracza ich możliwości. Potwierdziło się wtedy to, o czym miałem usłyszeć kilkanaście lat później, jedno z praw Maprhiego,
Cytuj:
Zasada Petera
W każdym systemie hierarchicznym pracownik dąży do podciągnięcia się do swego poziomu niekompetencji. Uzupełnienie:

1. Każde stanowisko jest zajmowane przez pracownika, który jest niekompetentny do wykonywania swoich obowiązków.
2. Praca wykonywana jest przez tych pracowników, którzy nie osiągnęli jeszcze swojego poziomu niekompetencji.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 11:09 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Ostatnio zrobiło się głośno z racji "false friendns" związanych ze słowem murzyn. Co ciekawe zjawisko to zachodzi w obydwie strony - z polskiego na angielski mamy negatywne znaczeniowo słowo, po czym przetłumaczone na polski mamy polskie negatywne znaczeniowo słowo, a gdy to słowo przetłumaczymy na angielski to w ironiczny sposób wybiela się do koloru czarnego, by po przetłumaczeniu na polski wrócić do początku pętli.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 12:46 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Rozumiem, że /false friends/ jest celowo w cudzysłowiu, bo Twoje rozważania, jeśli je dobrze rozumiem, dotyczą innego rodzaju sytuacji ... Choć może podaj te słowa, żeby Twoja intencja była jasna.

MSZ tłumaczenie polega na szukaniu odpowiednika znaczeniowo maksymalnie bliskiego dla danego kontekstu, z uwzględnieniem również konotacji zgodnej lub w kontrze z polityczną poprawności czy też chęcią obrażenia kogoś lub chęcią uniknięcia nieumyślnego urażenia. Chodzi mi o to, że słownikowe odpowiedniki i wszelkie tłumaczenia nie zostały ustalone "raz na zawsze" przez praszczurów profesora Miodka i powiedzmy Samuela Johnsona. Język się zmienia i nasze tłumaczenia powinny się zmieniać nadążając za tymi zmianami inaczej są nieakuratne.
Z tego zawiłego mini wykładu wynika, IMHO, że murzyn to wcale nie Negro ani Nigger - bo w PL murzyn jest już dzisiaj normalnym określeniem (dobrze myślę? jak wam się wydaje?), chyba, że chcemy być bardzo ostrożni i użyjemy zwrotu typu Osoba o Afrykańskich korzeniach/pochodzeniu. Nigger to w PL "czarnuch" I nie ma tu, znowu MSZ, żadnej pułapki - po prostu jest wymagany pewien wysiłek, żeby się zorientować jak się w danym kraju mówi, że być PC[*], a jak, kiedy chcemy być chamscy i pojechać rasistowskim zwrotem, panując przy tym nad kontekstem czyli rozróżniając sytuację kiedy mówimy /czarny kolor/ a kiedy mówimy /czarna rasa, czarny kolor skóry/.

Pozdrawiam,
Mac

[*]politically correct

EDIT: Inaczej mówiąc, żaden współczesny słownik nie powinien podawać tłumaczenia murzyn = Negro bez adnotacji, określenie przestarzałe i obraźliwe. Co więcej nie powinno to być jedyne tłumaczenie. A świadomy użytkownik języka powinien taką rzecz sprawdzić.

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 15:19 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Akurat murzyn to nie jest określenie przestarzałe, bo powszechnie się go używa (to tak jak by powiedzieć że przestarzałe jest słowo kobieta które od setek lat było pogardliwym określeniem białogłowy), ale w Polsce na pewno nie jest to określenie obraźliwe. Jeżeli kontekstowo jest wiązane z niewolnictwem, to raczej jako wyraz politowania niż obrazy (biały polski murzyn, murzyn zrobił swoje murzyn może odejść). Ale jak się okazuje ( http://www.tvn24.pl/12690,1726069,0,1,m ... omosc.html ) 28 lat pobytu w Polsce nie wystarcza by zrozumieć, że w tym kraju z pojęciem niewolnictwa związane jest jedynie słowo cham.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 16:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3696
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Trzeba było od razu mówić, że chodzi o taką, opisaną w artykule sytuację.
Ja nie pisałem, że słowo murzyn jest przestarzałe. Odniosłem się do tej części Twojej wypowiedzi:
Cytuj:
Co ciekawe zjawisko to zachodzi w obydwie strony - z polskiego na angielski mamy negatywne znaczeniowo słowo

O jakie słowa konkretnie chodzi? Domyślałem się, że chodzi o parę murzyn = Negro, a jaka była intencja?
Napisałem, że moim zdaniem tłumaczenie słowa murzyn jako Negro jest nieaktualne, choćby dlatego, że wbrew wyobrażeniom pana Mamadou Diouf i niezależnie od znaczenia utrwalonych powiedzeń z tym słowem, w chwili obecnej jest to słowo o wydźwięku neutralnym. Chyba, że to tylko moje przekonanie? Ciekawe są wynik sondy pod artykułem, w kontekście tego pytania.

Słownik PWN:

Kod:
1. Murzyn «człowiek należący do rasy czarnej»
2. pot. «człowiek opalony na ciemnobrązowy kolor»
3. pot. «ktoś, kto wykonuje pracę za kogoś bez ujawniania swego nazwiska»
4. pot. «ktoś, kto ciężko pracuje i jest wyzyskiwany»

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 18:21 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Mój błąd. Dokonałem nadinterpretacji ograniczając się tylko do słownika języka polskiego a nie do słownika w sensie angielsko-polski. Nie jestem pewien czy gwiazdka przy tej parze coś by zmieniła, ale na pewno słowniki powinny zaznaczać w jakiś sposób asymetryczność tłumaczenia.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 9 stycznia 2012, 01:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4722
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Nic nie dodam, ale bawię się świetnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 21:17 

Dołączył(a): sobota, 28 maja 2011, 23:46
Posty: 169
Lokalizacja: Bukowno
Wspomniany tu wcześniej pan Stanisław Barańczak napisał książkę pt.: "Pegaz zdębiał. Poezja nonsensu a życie codzienne: wprowadzenie w prywatną teorię gatunków". Książka jest świetna i godna polecenia.

Czytając ją można natknąć się w rozdziale szóstym pt. "Idiomatoły" na Kieszonkowy Słowniczek Frazeologiczny Polsko-Angielski (uwzględniający najczęstsze idiomy potocznej polszczyzny), a w nim na takie ciekawostki:

Akt wiary: Picture of naked women believing she looks good.

Zabity deskami: Killed as a result of being beaten up with planks.

Koń na biegunach: A kind of horse living at the North and South Poles.

Cukier w kostkach: Sugar in one's ankles.

Być raz na wozie, raz pod wozem: To work as a car mechanic.

Przeżył ciężki zawód: He survived a career as a professional heavyweight boxer.

No i gwóźdź programu:

Wieczne pióro: An immortal pen.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 22:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 30 października 2011, 16:22
Posty: 1462
Lokalizacja: Kończyce Małe
Thank you from the mountain ! :)

_________________
Quidquid agis prudenter agas et respice finem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 22:37 

Dołączył(a): sobota, 23 lipca 2011, 11:05
Posty: 83
Lokalizacja: Łódź
;) w rzeczy samej...

_________________
My one regret in life is that I am not someone else - Woody Allen

marcin k.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 22:40 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4722
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
lena77 napisał(a):
Wspomniany tu wcześniej pan Stanisław Barańczak napisał książkę pt.: "Pegaz zdębiał. Poezja nonsensu a życie codzienne: wprowadzenie w prywatną teorię gatunków". [...]

Dziękuję za ten post. Tuwim się od razu przypomina ze swoim Pegaz dęba czyli panopticum poetyckim.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 23:29 

Dołączył(a): sobota, 28 maja 2011, 23:46
Posty: 169
Lokalizacja: Bukowno
machez napisał(a):
Thank you from the mountain ! :)

Machez, dobry tekst.

U Barańczak jest tak:
Cieszę sie z góry: I'm glad to own this mountain.
albo
Jesteśmy górą: We are the mountain!


pomidorium napisał(a):
Dziękuję za ten post. Tuwim się od razu przypomina ze swoim Pegaz dęba czyli panopticum poetyckim.

Ależ nie ma sprawy. A tak właściwie książka pana Barańczaka została zainspirowana dziełem Pana Tuwima, z ta różnicą, że pan Tuwim zebrał zabawy literackie istniejące od stuelci, a pan Barańczak stworzył nowe.

Obie książki posiadam i obie w równym stopniu mnie bawią.


A w ramach ciekawostki powiem Wam, że pan Barańczak przetłumaczył z angielskiego poezje Ogdena Nash'a. W zbiorze tym jest wierszyk zatytułowany "Refleksje na temat przełamywanie lodów przy nawiązywaniu stosunków towarzyskich".

Z angielska brzmi tak:

Candy
is dandy
But liquor
Is quicker.


Jak myślicie, ile pan Barańczak wymyślił wariantów tłumaczeń?


Ostatnio edytowano wtorek, 10 stycznia 2012, 23:38 przez lena77, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 23:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4722
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
lena77 napisał(a):
[...]A w ramach ciekawostki powiem Wam, że pan Barańczak przetłumaczył z angielskiego poezje Ogdena Nash'a. W zbiorze tym jest wierszyk zatytułowany "Refleksje na temat przełamywanie lodów przy nawiązywaniu stosunków towarzyskich".

Z angielska brzmi tak:

Candy
is dandy
But liquor
Is quicker.


Jak myślicie, ile pan Barańczak wymyślił wariantów tłumaczeń?

Powiedz, koniecznie!

Lena77, dzięki Tobie po raz enty stwierdzam: jak dobrze, że trafiłam na FOP.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 10 stycznia 2012, 23:56 

Dołączył(a): sobota, 28 maja 2011, 23:46
Posty: 169
Lokalizacja: Bukowno
Wersji jest aż 12!!!

1.
Kawa
Się nadawa,
Lecz gorzała
Szybciej działa.

2.
Herbata
Też zbrata:
Ale martini
Szybciejto czyni.

3.
Kakao
Też by działało;
Ale jest szybszy program:
Sto gram.

4.
Sok z pomarańczy
Jest tańszy,
Lecz dolać wódki -
Są skutki.

5.
Coctaile mleczne
Są bezskuteczne;
Ale wóda
Czyni cuda.

6.
Butla Perriera -
Wciąż jest bariera;
Łyk Bloody Mary -
Nie ma bariery.

7.
Melba z bananem -
Podejściem wyszukanem;
Sto gram z grzybkiem -
Szybkiem.

8.
Po toniku -
Brak wyniku;
Po ginie -
rezerwa ginie.

9.
Tort podany na tacy
Jest cacy;
Whisky wlana do wnętrza
Jest prędsza.


10.
Sodowa woda
To też metoda;
Lecz prędzej do celu dotrzem
Scotchem.

11.
Banany w mazagranie -
Niebanalne zagranie;
Lecz sukces towarzyski
Zapewnia prosta whisky.

12.
Sok grejpfrutowy
Jest zdrowy;
Zmieszany z ginem, daje większy plus:
Luz.

Uwielbiam tłumaczenia Barańczaka i jego niebalnalną wyobraźnię.

A tak na marginesie to ja tu na forum raczej nowa jestem.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo