Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
  Offline
 Tytuł: Warszawa 1935
PostNapisane: sobota, 5 stycznia 2013, 20:39 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Miał wejść na ekrany kin w zeszłym roku, ale wejdzie w tym. "Warszawa 1935". Cyfrowa rekonstrukcja miasta oparta na starych fotografiach i pocztówkach.
Zobaczmy piękno miasta jakie zniknęło 70 lat temu.




Może to nie jest forum historyczne, ale myślę że prowadzić dyskusję warto.

Pozwalam sobie zaproponować zatem wymianę zdań na temat ... Co by było, gdyby Polska podpisała akt o nieagresji z niemcami w 1939 roku, zgadzając się oczywiście na proponowane przez III Rzeszę ustępstwa ?


P.S.
Miałem to dać w dziale filmy, jednak zaproponowałem dyskusję, więc temat przeszczepiłem w inne miejsce.

P.S II
Tu, w linku, więcej detali rekonstrukcji Warszawy. Polecam.

http://www.tvp.pl/publicystyka/programy ... 35/9575453

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 10:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1231
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Moim zdaniem z Polską Hitler też nie dałby rady ruskim, więc wojna skończyłaby się tak samo. Pytanie tylko, czy jak Francuzi, albo część Anglików w porę zorientowalibyśmy się, że nie warto trzymać z Niemcami i pod koniec bylibyśmy po właściwej stronie, czy tez nie.
Moim zdaniem jednak, co było, to było i nie ma praktycznego sensu dyskusja na temat co by było, gdyby było ... chyba, że dla przyjemności 'pogdybania'.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 12:54 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Pogdybać można.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 14:11 

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 15:04
Posty: 2282
Ej no... kazda dyskusja ma wartość poznawczą i filozoficzną. Ma więc sens.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 14:22 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Skoro nie ma sensu. proszę traktować moją propozycję dyskusji za niebyłą.
Można (oczywiście nie trzeba) zapoznać się z załączonym powyżej trailerem filmu.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 15:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1231
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Hej, nie pisałem o braku sensu w ogóle ;) Zamiast jednak gadać o sensie, dobrze by było usłyszeć te gdybania - ja podtrzymuję swoje, że w zasadzie nic by to nam nie dało, bo z ruskimi wygrać się nie da - w każdym razie nie z marszu i nie z takim założeniem, z jakim szli Niemcy, a nie sądzę, żeby ktokolwiek w Polsce był w stanie powstrzymać Hitlera przed jego nieprzemyślanymi posunięciami taktycznymi, skoro nawet niemieccy generałowie nie byli w stanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 15:44 

Dołączył(a): piątek, 9 marca 2012, 19:58
Posty: 96
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: Anatol
Właśnie nieprzewidywalność Hitlera spowodowała że doszedł aż tak daleko......przecież nawet Stalin nie wierzył że Hitler się jednak < odważy >.....samo dojście tak daleko w głąb terenu ZSRR , bez przygotowania li tylko licząc na błyskawiczną wojnę , już jednak zdumiewa......


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 6 stycznia 2013, 22:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3387
Tytuł użytkownika:: 4001
Myślę, że wraz z Hitlerem moglibyśmy dość do Moskwy i ją zdobyć. To jedna wersja. Nie mam wyobraźni co dalej.

Z innej beczki, dostalibyśmy po karku, albo z Hitlerem, albo wychodząc z koalicji.
Z Hitlerem - losy państwa zależały by od ZSRR całkowicie i nie liczyłbym na jakieś ulgi (możliwie, że Polska znalazłaby się w granicach pierwszych Pisatów, a dokładnie Mieszka).
Wychodząc z koalicji - również bylibyśmy zdani na łaskę ZSRR, ale jeśli nasze wojska wsparłyby sowieckie w dojściu do Berlina, to może zyskalibyśmy większą niezależność oraz głos w dyskusji o granicach.
Jedno jest pewne, Warszawa mogłaby wyjść z tego bez większych zniszczeń, a co najważniejsze - bez zniszczeń w ludziach (inteligencja!), którzy to ludzie stanowiliby o ustroju czy możliwym - szybszym - wyjściu spod parasola ZSRR.

Ciekawi mnie ta mapa...

Obrazek

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 7 stycznia 2013, 01:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dexter napisał(a):
Co by było, gdyby Polska podpisała akt o nieagresji z niemcami w 1939 roku, zgadzając się oczywiście na proponowane przez III Rzeszę ustępstwa ?


MSZ nawet przez moment nie mieliśmy szans być partnerem politycznym dla Hitlera. Stałoby się to samo co wcześniej z Austrią i, dokładnie w czasie kiedy Niemcy chcieli "korytarza", z Czechosłowacją i Litwą. W najlepszym razie zjedliby nas po kawałku. Pakty i traktaty były tylko elementem gry politycznej zależnej od danych okoliczności: prawdziwe interesy nie były ujawniane nawet w tych tajnych protokołach ... vide: Pakt Ribbentrop-Mołotow - w istocie faza pierwsza realizacji Mein Kampf czyli podbicia ZSRR. Ta ostatnia umowa wyraźnie pokazuje, że jakiekolwiek porozumienie z Niemcami byłoby li tylko świetnym sposobem na uśpienie czujności ... mieliśmy przecież polsko-niemiecką deklarację/pakt o nie stosowaniu przemocy w rozwiązywaniu kwestii spornych z 1934 roku i nieoficjalne rozmowy o wspólnym wrogu na wschodzie ... wszystko ładnie do czasu, ... choć być może Hitler faktycznie zastanawiał się czy, mówiąc kolokwialnie, da radę Stalinowi sam czy też przyda się wsparcie ...
Cytat z Komendanta, właśnie z roku 1934 (marzec), za Marszałkiem Sejmu K. Świtalskim: "Komendant (...) przestrzega, by nie uważać, że to ułożenie pokojowych stosunków między Polską a oboma sąsiadami miało trwać wiecznie. Komendant oblicza, że dobre stosunki między Polską a Niemcami mogą trwać jeszcze cztery lata"

Pamiętajmy też jakie były elementy tego ew. udziału w pakcie antykominternowskim (m.in. oddanie Gdańska) i co istotniejsze ... relacjonowane nam przez świadków tamtych wydarzeń nastroje społeczne. Zgoda na żądania terytorialne Niemiec chyba jednak by nie przeszła ... Na ile Fall Weiss (plan agresji na Polskę) był następstwem zapowiedzi współpracy polsko-brytyjskiej z 1939 roku? Był gotowy w tydzień po wizycie Beck-a w Londynie, więc śmiem twierdzić, że Hitler wcale nie przestraszył się okrążenia polsko-brytyjskiego tylko próbował jak najdłużej mydlić oczy (vide: Monachium) i odgryzać po małym kawałku Europy z dala od Paryża i Londynu. Im więcej się uda, tym lepiej :roll: Plan był tworzony przez lata i wyjęty z szuflady kiedy przyszedł czas. Czy przekazane w rozkazach z 22 sierpnia zniszczenie Polski i jej żywej siły jako cel wojny było wykwitem szaleństwa Hitlera czy konsekwentnym wcielaniem w życie dawno założonych planów: tego nie wiem.

Jeszcze inna perspektywa: Stalin przez kilkanaście lat przed 1939 rokiem szkolił niemieckich żołnierzy (m.in. pilotów) więc zręby współpracy były już sprawdzone ... Wszystko co robił polski MSZ w latach 30-tych balansując między Hitlerem a Stalinem okazało się tylko odsuwaniem w czasie nieuchronnego - nie udało się skutecznie Polski uchronić od wojny i w kontekście zachodnioeuropejskiego myślenia separatystycznego i a la "drole de guerre" chyba nie było na to szans wtedy. Po prostu nie było.

Poza tym wszelkie porozumienia dwustronne - np. to brytyjsko-niemieckie określające poziomy flot (1935) de facto oznaczały odejście od wszystkich wcześniejszych wielostronnych porozumień dotyczących m.in. demilitaryzacji Niemiec (Wersal) i "antywojennych" (Lokarno, Pakt Brianda-Kelloga). Czyli były furtką do realizacji planów Hitlera - tylko Włochy "nie oszukały się" radykalnie na tych porozumieniach, choć były bardziej rozgrywane niż graczem, ale but nie był celem Hitlera po prostu.

Analogicznie: myślenie, że moglibyśmy wyjść obronną ręką nawet mając realny sojusz czy to z Hitlerem czy Stalinem jest chyba po prostu ... naiwne (ten pomysł rozbicia Stalina z Hitlerem pojawił się w Polsce w latach 90-tych?). W grę wchodziło tylko całkowite podporządkowanie. Polska to nie Francja czy Wielka Brytania - ani Stalin ani Hitler nie mieli wobec Polski kompleksów i co najwyżej poczekaliby aż padnie wspólny przeciwnik. A dopóki wojna nie objęłaby Europy Zachodniej nikt nie kiwnąłby palcem ...
Mój najmłodszy syn nazywa się tak jak mój pradziadek, którego zabili hitlerowcy w Warszawie. Tyle mogę zrobić, żeby cały czas pamiętać.

Trzymajcie się ciepło,
Mac

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 30 kwietnia 2013, 19:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Ponieważ ostatnio miałem ciekawą rozmowę na temat, który wywoł Dex, ale tym razem w kontekście tej książki:
Pakt Ribbentrop-Beck, pozwalam sobie przytoczyć znane przemówienie ministra Becka, z 6 maja 1939 roku, jako swoisty kontrapunkt i naświetlenie sytuacji oczami kreatora i egzekutora polskiej polityki zagranicznej z tamtych lat. I zarazem odpowiedź na pytanie dlaczego tezy w/w książki są MSZ... naiwne ... bo pozostające w jawnej sprzeczności z rzeczywistością której dotyczą ...
Oczywiście gdybanie nt. przeszłości i relacji polsko-niemieckich w kontekście dzisiejszego meczu Real - BVB wydaje się być kompletnie abstrakcyjnym i niecelowym zajęciem. Ale właśnie dlatego, że jak pokazuje przykład BVB, rynek pracy w UE jest dzisiaj niemal zupełnie otwarty i nie musimy odliczać dni do wybuchu wojny nie mogę zapomnieć o coraz to nowych specjalistach od reinterpretowania na nowo historii, którzy realnie wpływają na opinię publiczną, która tej historii nie zna ...

A zatem, niech zabierze głos minister Beck ...

Cytuj:
Wysoka Izbo!

Korzystam ze zebrania Parlamentu, ażeby uzupełnić pewne luki w mojej pracy, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Bieg wydarzeń międzynarodowych uzasadniałby może więcej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, niż moje jedyne expose w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu.

Z drugiej strony, ten właśnie szybki bieg wydarzeń skłaniał mnie do odraczania deklaracji publicznej do czasu, w którym główne zagadnienia naszej polityki przyjmą bardziej dojrzałą formę.

Konsekwencje, wynikające z osłabienia zbiorowych instytucji międzynarodowych i z głębokiej rewizji metod pracy między państwami, które zresztą niejednokrotnie w Izbach sygnalizowałem, spowodowały otwarcie całego szeregu nowych problemów w różnych częściach świata. Proces ten i jego skutki dotarły w szeregu ostatnich miesięcy aż do granic Rzeczypospolitej. To, co najogólniej o tym zjawisku można powiedzieć, streszczam w określeniu, że stosunki między poszczególnymi państwami nabrały bardziej indywidualnego charakteru, więcej własnego oblicza. Osłabione zostały normy ogólne. Po prostu rozmawia się coraz bardziej bezpośrednio od państwa do państwa.

Jeśli o nas chodzi - zaszły wydarzenia bardzo poważne.

Z jednymi państwami kontakt nasz stał się głębszy i łatwiejszy, w innych wypadkach powstały poważne trudności. Biorąc rzeczy chronologicznie, mam tu na myśli w pierwszej linii naszą umowę ze Zjednoczonym Królestwem, z Anglią. Po kilkakrotnych kontaktach w drodze dyplomatycznej które miały na celu określenie zakresu naszych przyszłych stosunków, doszliśmy przy okazji mej wizyty w Londynie do bezpośredniej umowy, opartej o zasady wzajemnej pomocy w razie zagrożenia bezpośredniego lub pośredniego niezależności jednego z naszych państw. Formuła umowy znana jest panom w deklaracji premiera Neville Chamberlaina z dn. 6 kwietnia, deklaracji, której tekst został uzgodniony i winien być uważany za układ zawarty miedzy obydwoma Rządami. Uważam za swój obowiązek dodać tu, że sposób i forma wyczerpujących rozmów, przeprowadzonych w Londynie, dodają umowie wartości szczególnej. Pragnąłbym, aby polska opinia publiczna wiedziała, że spotkałem ze strony angielskiej mężów stanu nie tylko głębokie zrozumienie ogólnych zagadnień polityki europejskiej, ale taki stosunek do naszego państwa, który pozwolił mi z cała otwartością i zaufaniem przedyskutować wszystkie istotne zagadnienia, bez niedomówień i wątpliwości.

Szybkie ustalenie zasady współpracy angielsko - polskiej możliwe było przede wszystkim dlatego, że wyjaśniliśmy sobie wyraźnie, iż tendencje obu Rządów są zgodne w podstawowych zagadnieniach europejskich; na pewno ani Anglia, ani Polska nie żywią zamiarów agresywnych w stosunku do nikogo, lecz również stanowczo stoją na gruncie respektu dla pewnych podstawowych zasad w życiu międzynarodowym.

Równoległe deklaracje kierowników politycznych strony francuskiej stwierdzają, że jesteśmy zgodni miedzy Paryżem a Warszawą co do tego, że skuteczność działania naszego obronnego układu nie tylko nie może być osłabiona przez zmianę koniunktury międzynarodowej, lecz przeciwnie - że układ ten stanowić powinien jeden z najistotniejszych czynników w strukturze politycznej Europy.

Porozumienie polsko - angielskie przyjął pan kanclerz Rzeszy Niemieckiej za pretekst do jednostronnego uznania za nieistniejący układu, który pan Kanclerz Rzeszy zawarł z nami w roku 1934.

Zanim przejdę do dzisiejszego stadium tej sprawy, pozwolą mi panowie na krótki rys historyczny.

Fakt, że miałem zaszczyt brać czynny udział w zawarciu i wykonaniu tego układu, nakłada na mnie obowiązek jego analizy. Układ z 1934 r. był wydarzeniem wielkiej miary. Była to próba dania jakiegoś lepszego biegu historii miedzy dwoma wielkimi narodami, próba wyjścia z niezdrowej atmosfery codziennych zgrzytów i szerszych wrogich zamierzeń, w kierunku wzniesienia się ponad narosłe od wieków animozje, w kierunku stworzenia głębokich podstaw wzajemnego poszanowania. Próba sprzeciwiania się złemu jest zawsze najpiękniejszą możliwością działalności politycznej.

Polityka polska w najbardziej krytycznych momentach ostatnich czasów wykazała respekt dla tej zasady.

Pod tym kątem widzenia, proszę Panów, zerwanie tego układu nie jest rzeczą mało znaczącą. Natomiast każdy układ jest tyle wart, ile są warte konsekwencje, które z niego wynikają. I jeśli polityka i postępowanie partnera od zasady układu odbiega, to po jego osłabieniu, czy zniknięciu nie mamy powodu nosić żałoby. Układ polsko - niemiecki z 1934 r. był układem o wzajemnym szacunku i dobrym sąsiedztwie, i jako taki wniósł pozytywną wartość do życia naszego państwa, do życia Niemiec i do życia całej Europy. Z chwilą jednak, kiedy ujawniły się tendencje, ażeby interpretować go bądź to jako ograniczenie swobody naszej polityki, bądź to jako motyw do żądania od nas jednostronnych, a niezgodnych z naszymi żywotnymi interesami koncepcji stracił swój prawdziwy charakter.

Przejdźmy teraz do sytuacji aktualnej. Rzesza Niemiecka sam fakt porozumienia polsko - angielskiego przyjęła za motyw zerwania układu z 1934 r. Ze strony niemieckiej podnoszono takie, czy inne obiekcje natury jurydycznej. Jurystów pozwolę sobie odesłać do tekstu naszej odpowiedzi na memorandum niemieckie, która będzie dziś jeszcze będzie Rządowi Niemieckiemu doręczona. Nie chciałbym również zatrzymywać panów dłużej nad dyplomatycznymi formami tego wydarzenia, ale pewna dziedzina ma tu swój specyficzny wyraz. Rząd Rzeszy, jak to wynika z tekstu memorandum niemieckiego, powziął swoją decyzję na podstawie informacji prasowych, nie badając opinii ani Rządu Angielskiego, ani Rządu Polskiego co do charakteru zawartego porozumienia. Trudne to nie było, gdyż bezpośrednio po powrocie z Londynu okazałem gotowość przyjęcia ambasadora Rzeszy, który do dnia dzisiejszego z tej sposobności nie skorzystał.

Dlaczego ta okoliczność jest tak ważna? Dla najprościej rozumującego człowieka jest jasne, że nie charakter, cel i ramy układu polsko - angielskiego decydowały, tylko sam fakt, że układ taki został zawarty. A to znów jest ważne dla oceny intencji polityki Rzeszy, bo jeśli wbrew poprzednim oświadczeniom Rząd Rzeszy interpretował deklarację o nieagresji zawartą z Polską w 1934 r., jako chęć izolacji Polski i uniemożliwienia naszemu państwu normalnej, przyjaznej współpracy z państwami zachodnimi - to interpretacje taką odrzucili byśmy zawsze sami.


Wysoka Izbo!

Ażeby sytuację należycie ocenić, trzeba przede wszystkim postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Bez tego pytania i naszej na nie odpowiedzi nie możemy właściwie ocenić istoty oświadczeń niemieckich w stosunku do spraw Polskę obchodzących. O naszym stosunku do Zachodu mówiłem już poprzednio. Powstaje zagadnienie propozycji niemieckiej co do przyszłości Wolnego Miasta Gdańska, komunikacji Rzeszy z Prusami Wschodnimi przez nasze województwo pomorskie i dodatkowych tematów poruszonych jako sprawy, interesujące wspólnie Polskę i Niemcy.

Zbadajmy tedy te zagadnienia po kolei.

Jeśli chodzi o Gdańsk, to najpierw kilka uwag ogólnych. Wolne Miasto Gdańsk nie zostało wymyślone w Traktacie Wersalskim. Jest zjawiskiem istniejącym od wielu wieków, i jako wynik, właściwie biorąc, jeśli się czynnik emocjonalny odrzuci, pozytywnego skrzyżowania spraw polskich i niemieckich. Niemieccy kupcy w Gdańsku zapewnili rozwój i dobrobyt tego miasta, dzięki handlowi zamorskiemu Polski. Nie tylko rozwój, ale i racja bytu tego miasta wynikały z tego, że leży ono u ujścia jedynej wielkiej naszej rzeki, co w przeszłości decydowało, a na głównym szlaku wodnym i kolejowym, łączącym nas dziś z Bałtykiem. To jest prawda, której żadne nowe formuły zatrzeć nie zdołają. Ludność Gdańska jest obecnie w swej dominującej większości niemiecka, jej egzystencja i dobrobyt zależą natomiast od potencjału ekonomicznego Polski.

Jakież z tego wyciągnęliśmy konsekwencje? Staliśmy i stoimy zdecydowanie na platformie interesów naszego morskiego handlu i naszej morskiej polityki w Gdańsku. Szukając rozwiązań rozsądnych i pojednawczych, świadomie nie usiłowaliśmy wywierać żadnego nacisku na swobodny rozwój narodowy, ideowy i kulturalny niemieckiej ludności w Wolnym Mieście.

Nie będę przedłużał mego przemówienia cytowaniem przykładów. Są one dostatecznie znane wszystkim, co się tą sprawą w jakikolwiek sposób zajmowali. Ale z chwilą, kiedy po tylokrotnych wypowiedzeniach się niemieckich mężów stanu, którzy respektowali nasze stanowisko i wyrażali opinię, że to „prowincjonalne miasto nie będzie przedmiotem sporu między Polską a Niemcami” - słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduje się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań - to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da!

Te same rozważania odnoszą się do komunikacji przez nasze województwo pomorskie. Nalegam na to słowo „województwo pomorskie”. Słowo „korytarz” jest sztucznym wymysłem, gdyż chodzi tu bowiem o odwieczną polską ziemię, mającą znikomy procent osadników niemieckich.

Daliśmy Rzeszy Niemieckiej wszelkie ułatwienia w komunikacji kolejowej, pozwoliliśmy obywatelom tego państwa przejeżdżać bez trudności celnych czy paszportowych z Rzeszy do Prus Wschodnich. Zaproponowaliśmy rozważenie analogicznych ułatwień w komunikacji samochodowej.

I tu znowu zjawia się pytanie, o co właściwie chodzi? Nie mamy żadnego interesu szkodzić obywatelom Rzeszy w komunikacji z ich wschodnią prowincją. Nie mamy natomiast żadnego powodu umniejszania naszej suwerenności na naszym własnym terytorium.

W pierwszej i drugiej sprawie, to jest w sprawie przyszłości Gdańska i komunikacji przez Pomorze, chodzi ciągle o koncesje jednostronne, których Rząd Rzeszy wydaje się od nas domagać. Szanujące się państwo nie czyni koncesji jednostronnych. Gdzież jest zatem ta wzajemność? W propozycjach niemieckich wygląda to dość mglisto. Pan kanclerz Rzeszy w swej mowie wspominał o potrójnym kondominium w Słowacji. Zmuszony jestem stwierdzić, że tę propozycję usłyszałem po raz pierwszy w mowie pana kanclerza z dn. 28 kwietnia. W niektórych poprzednich rozmowach czynione były tylko aluzje, że w razie dojścia do ogólnego układu sprawa Słowacji mogłaby być omówiona. Nie szukaliśmy pogłębienia tego rodzaju rozmów, ponieważ nie mamy zwyczaju handlować cudzymi interesami. Podobnie propozycja przedłużenia paktu o nieagresji na 25 lat nie była nam w ostatnich rozmowach w żadnej konkretnej formie przedstawiona. Tu także były nieoficjalne aluzje, pochodzące zresztą od wybitnych przedstawicieli Rządu Rzeszy. Ale, proszę panów, w takich rozmowach bywały także różne inne aluzje, sięgające dużo dalej i szerzej niż omawiane tematy. Rezerwuję sobie prawo w razie potrzeby do powrócenia do tego tematu.

W mowie swej pan kanclerz Rzeszy jako koncesje ze swej strony proponuje uznanie i przyjęcie definitywne istniejącej miedzy Polską a Niemcami granicy. Muszę skonstatować, że chodziłoby tu o uznanie naszej de jure i de facto bezspornej własności, więc co za tym idzie, ta propozycja również nie może zmienić mojej tezy, że dezyderaty niemieckie w sprawie Gdańska i autostrady pozostają żądaniami jednostronnymi.

W świetle tych wyjaśnień Wysoka Izba oczekuje zapewne ode mnie, i słusznie, odpowiedzi na ostatni passus niemieckiego memorandum, który mówi: „Gdyby Rząd Polski przywiązywał do tego wagę, by doszło do nowego umownego uregulowania stosunków polsko - niemieckich, to Rząd Niemiecki jest do tego gotów”. Wydaje mi się, że merytorycznie określiłem już nasze stanowisko.

Dla porządku zrobię resumé.

Motywem dla zawarcia takiego układu byłoby słowo „pokój”, które pan kanclerz Rzeszy z naciskiem w swym przemówieniu wymieniał.

Pokój jest na pewno celem ciężkiej i wytężonej pracy dyplomacji polskiej. Po to, aby to słowo miało realną wartość, potrzebne są dwa warunki : 1) pokojowe zamiary, 2) pokojowe metody postępowania. Jeżeli tymi dwoma warunkami Rząd Rzeszy istotnie się kieruje w stosunku do naszego kraju, wszelkie rozmowy, respektujące oczywiście wymienione przeze mnie uprzednio zasady, są możliwe. Gdyby do takich rozmów doszło - to Rząd Polski swoim zwyczajem traktować będzie zagadnienie rzeczowo, licząc się z doświadczeniami ostatnich czasów, lecz nie odmawiając swej najlepszej woli.

Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.


PS. Warszawa 1935 jest już w kinach! http://www.warszawa1935.pl/repertuar.php

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 25 sierpnia 2013, 10:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Obrazek - (źródło: Stowarzyszenie Historyczne Cytadela)

Kilka odnośników w kontekście wybudowania Nowego Domu Braci Jabłkowskich tuż obok historycznej lokalizacji Domu Towarowo-Konfekcyjnego Towarzystwa Akcyjnego Braci Jabłkowskich i decyzji sądu o eksmisji obecnego najemcy, a następnie decyzji władz miasta o oddaniu w użytkowanie wieczyste budynku przy ulicy Brackiej 25 pierwotnym, czy też, precyzyjniej rzecz ujmując, "restytuowanym" spadkobiercom pierwotnych właścicieli oraz książki pana Lazarewicza:
Obrazek

Sama sprawa jest złożona, choć moralnie wydaje się jednoznaczna. Natomiast to co najbardziej interesujące, to historia i realia Domu Towarowego Braci Jabłkowskich przed wojną, który znany był z rozmachu i pionierskich rozwiązań, m.in. marketingowych:
Obrazek - (zdjęcie cytadela.aplus.pl)
Cytuj:
Oto opis z okresu międzywojennego: "Dom Towarowy "Bracia Jabłkowscy" dzieli się na 32 działy (sklepy), rozmieszczone na 4 piętrach urządzonego z dużym smakiem i odznaczającego się solidnym wykończeniem gmachu. Sklepy są rozmieszczone według gruntownie obmyślonego planu, pozwalającego na łatwe orientowanie się publiczności, i obsługiwane są przez dwie obszerne windy i wygodne, przestronne klatki schodowe, posiadające poza tem specjalne windy dla obsługi towarowej. Sklepy są stale bogato zaopatrzone w pełne asortymenty i wszelkie nowości sezonowe, dając przez to możliwość zupełnego zaspokojenia potrzeb w jednym miejscu i w jednym czasie".

Reklama katalogu wysyłkowego Domu Towarowego Braci Jabłkowskich, 1938 r.
Obrazek - (zdjęcie vintagedesignblog.com)
i życzenia Świąteczne (źródło: atticus.pl)
Obrazek

Kalendarium - tamże, w zakładce Historia, więcej informacji
Prezentacja ze szczegółową historią ilustrowaną zdjęciami, przygotowana przez Pana Grzegorza Dróżdża i udostępniona na stronie Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych
Szczegółowy opis historii domu towarowego na Brackiej 25 i zdjęcia
Zarys historii
Ta sama strona co wyżej - Liczne archiwalia - zdjęcia, reklamy -

Okładka Magazynu Bracia Jabłkowscy nr 144 (źródło: warszawawbudowie.pl)
Obrazek
Artykuł w VU MAG - To mógł być polski Harrods Trochę mnie mierzi, użyte w artykułe określenie "biedota" ale pomijając hrabiowskie widzenie rzeczywistości, dużo informacji w skondensowanej formie.

Pierwotna lokalizacja domu towarowego na Brackiej 25. Kiedyś (zdjęcia z bloga warszawawbudowie.pl):
Obrazek
Obrazek
Zarys budynku na akcji Towarzystwa (źródło: Stowarzyszenie Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych):
Obrazek
i Dziś, a właściwie kilka lat temu, przed wybudowaniem Nowego Domu Braci Jabłkowskich (zdjęcie: wikia.com)
Obrazek
witraże (źródło: wikimedia)
Obrazek
i wnętrze:
Obrazek (zdjęcie: gazeta.pl)

i smaczek - 13 maja 1926 roku pod Domem Braci Jabłkowskich (fot. Spotkania z historią)
Obrazek

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 25 sierpnia 2013, 13:09 
Avatar użytkownika
Firma

Dołączył(a): czwartek, 15 grudnia 2011, 14:00
Posty: 4410
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: Pióroodporny.
Swietne zdjecia, a dom Jablkowskich calkiem jak dzis ! :)

_________________
"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Facebook: https://www.facebook.com/INAHON


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 19:52 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Zapoznałem się z całym dostępnym (chyba) materiałem na temat pierwowzoru marketu :) Niesamowita inicjatywa. Mac, czy te witraże do dnia dzisiejszego są takie jak były wcześniej? Chyba były odnawiane, bo z opisu wynika że budynek trochę ucierpiał w powstaniu. Tak czy inaczej, są piękne. Wspaniała secesja.
I jeszcze jedno zauważyłem. Stoiska tematyczne. Bez znaczenia jaka firma, towar zgrupowano według pewnego klucza - np. spodnie, marynarki, koszule itp. Dziś by kupić marynarkę, zwiedzamy kilkanaście sklepów pod różnymi szyldami, a tu, wszystko było w jednym miejscu.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 22:03 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dexter napisał(a):
Mac, czy te witraże do dnia dzisiejszego są takie jak były wcześniej? Chyba były odnawiane, bo z opisu wynika że budynek trochę ucierpiał w powstaniu. Tak czy inaczej, są piękne. Wspaniała secesja.


Raczej były postrzelane, ale na razie nie znalazłem szczegółowej informacji. Przewodniki po Warszawie prześlizgują się po temacie. Jabłkowscy podają:

Cytuj:
W czasie Powstania Warszawskiego, na mocy porozumienia z jego dowództwem, w Domu Towarowym bezpłatnie wydawane są towary potrzebne powstańcom: odzież, obuwie, bielizna. W budynku przy Brackiej 25 oddział powstańczy produkuje amunicję; w podwórzu prowadzi kuchnie zasilaną żywnością przez firmę. W wyniku ostrzeliwań zniszczone zostają sufit między czwartym a piątym piętrem oraz szklany dach nad hallem. Wnętrze wypaliły pożary.


Ale poszukam jeszcze. Konserwator zabytków będzie wiedział. Zna ktoś wojewódzkiego konserwatora zabytków?

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 22:25 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Mac, no aż nie tak :) Wystarczą fotki na żywo z dni dzisiejszych tych witraży. Jak ktoś mieszka w okolicy oczywiście i znajdzie chwilkę.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 22:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Te zdjęcia wyżej w kolorze to stan obecny (rok 2010). Czarno-białe starsze, zapewne z lat 30-tych.
Może coś się uda aktualniejszego niedługo pstryknąć. Obejrzałem ze 2h filmów z Warszawy tuż przed wojną i po kapitulacji we wrześniu. Muszę się napić.

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 22:50 
Avatar użytkownika
Firma

Dołączył(a): czwartek, 15 grudnia 2011, 14:00
Posty: 4410
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: Pióroodporny.
MacKozinsky napisał(a):
Te zdjęcia wyżej w kolorze to stan obecny (rok 2010). Czarno-białe starsze, zapewne z lat 30-tych.
Może coś się uda aktualniejszego niedługo pstryknąć. Obejrzałem ze 2h filmów z Warszawy tuż przed wojną i po kapitulacji we wrześniu. Muszę się napić.


Mozemy kiedys wybrac sie razem z aparatami i zrobic sobie rundke po Warszawie, co Ty na to ? Tak calkiem romantycznie to brzmi...! :twisted:

_________________
"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Facebook: https://www.facebook.com/INAHON


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 22:50 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9899
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
To ja też się napiję.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 23:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
INAHON napisał(a):
Mozemy kiedys wybrac sie razem z aparatami i zrobic sobie rundke po Warszawie, co Ty na to ? Tak calkiem romantycznie to brzmi...! :twisted:


Warszawa duże miasto jest. Trza podzielić na obszary. No chyba, że dwutygodniowy obóz wędrowny. No i jakaś myśl przewodnia jest potrzebna. Jest taki blog na przykład ... Znikająca Warszawa ...


Dexter napisał(a):
To ja też się napiję.


Trójniak z Malborka. Schłodzony. Dużo lepsze niż palkel pożeczkouy ...

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 sierpnia 2013, 23:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 27 sierpnia 2013, 00:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 14:46
Posty: 1344
Lokalizacja: Otwock
Może się niestety okazać, ze Prudential przetrwał wojnę ... ale nie przetrwa ery rządów bufetowej i jej speców od dbania o zabytki.
Gmaszysko z tego co wiem nie jest już własnością Polimexu - Mostolstalu, który zerwał dach, rozbił elewację i zasypał gruzem stropy budynku :(
Z powodu budowy metra zdemontowano już dawno dźwig na tej budowie. Ostatnio jakieś prace były tam prowadzone chyba w 2008 roku.
Obawiam się, że zaplanowany scenariusz okaże się taki, że za kilka lat obecny właściciel - znajdzie światowej sławy rzeczoznawcę, który wyda opinię, że konstrukcji nie da się już naprawić i trzeba Prudential zburzyć.
I jak to się robi w Warszawie w jakiś sobotni poranek wiadą buldożery, dźwigi z kulami, brygady z palnikami i do poniedziałku kiedy warszawscy urzędasi przyjdą do pracy .... gmachu już nie będzie :(
Obym sie mylił i oby bydynek wrócił "do nas" za kilka lat w pięknym, przedwojennym stanie.

Pozdrawiam
AMcK


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 27 sierpnia 2013, 12:31 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4771
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Pójdę chyba śladami Jankowskiego i Lilpota. To ciekawy temat.

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 30 sierpnia 2013, 08:29 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 19 listopada 2011, 12:18
Posty: 2065
Lokalizacja: Kraków
Tytuł użytkownika:: Właściciel kompuleta
Jako uzupełnienie tego fantastycznego filmu warto oglądnąć też film "Miasto ruin".

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 30 sierpnia 2013, 18:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3387
Tytuł użytkownika:: 4001
MacKozinsky napisał(a):
Trójniak z Malborka. Schłodzony. Dużo lepsze niż palkel pożeczkouy ...


Półtorak lepszy. Szlachetniejszy.

Dziś wyły u nas syreny przez 30 minut, tak co 2-3 minuty różnymi modulacjami.
Widać wojna się zbliża.

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 31 sierpnia 2013, 02:08 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Nieznany film fabularny odkryty w archiwum - Warszawa w sierpniu 1935

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 31 sierpnia 2013, 07:15 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4771
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Dexter napisał(a):
[...] Wystarczą fotki na żywo z dni dzisiejszych tych witraży. Jak ktoś mieszka w okolicy oczywiście i znajdzie chwilkę.


Oto kilka fotek:)

Widok od frontu
Obrazek

Szklane zadaszenie nad wejściem
Obrazek

Kapitel kolumny przy wejściu
Obrazek

Wejście widziane z wewnątrz budynku
Obrazek

Półkoliste okna z witrażami zaprojektowane przez E. Bartłomiejczyka
Obrazek

Obrazek

Schody
Obrazek

Szklany dach
Obrazek

Obrazek

Klatka schodowa (widok z góry i witraże przedstawiające mieszczki

Obrazek

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 stycznia 2015, 12:55 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
To chyba najbardziej warszawski wątek, więc tutaj:

Aktorzy Mary Pickford i Douglas Fairbanks na balkonie hotelu Bristol, 1926. Zdjęcie jak widać z archiwum NAC-u

Obrazek

Wygląda, na to że po drugiej strony ulicy po przekątnej od lewej: fragmencik skrzyżowania z ul. Ossolińskich, Kordegarda (obecnie Galeria, a pierwotnie skład książek i nut Gebethner i Wolff), a za nią prawe skrzydło pałacu Potockich (pierwotnie Denhoffów - i cześciowo Sobieskiech i Lasockich - a potem, przez związek małżeński Czartoryskich). A dalej kamienica Potockich. I, ten wysoki budynek ze ścianą bez okien, kamienica Wapińskiego.

Rzeczona Kordegarda naście lat wcześniej (za warszawa1939.pl)
Obrazek
i korpus glówny pałacu
Obrazek

I widok z góry - współczesny, 1963 - od drugiej strony kompleksu pałacowego (w dolnej części zdjęcia, po środku). Po prawej, fragment dachu hotelu Europejskiego. Przed Bristolem samochody (Tam gdzie stoi Bristol też był wcześniej m.in. pałac i też zamieszani byli m.in. Czartoryscy, Lubomirscy i Potoccy). A obok oczywiście Pałac Prezydencki (pierwotnie Koniecpolskich) i dalej na lewo kościół: pierwotnie Karmelitów Bosych.

Zdjęcie za dawnawarszawa.blogspot.com:
Obrazek
Na którym balkonie stali? Na prawo od wejścia głównego chyba, bo jest tylko jeden balkon poziom wyżej i widać go po prawej.
Obrazek

Jak wygląda obecnie? Krakowskie Przedmieście 15, 17 i 19 :mrgreen: Kto widzi zasadniczą różnicę?

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Ostatnio edytowano środa, 23 grudnia 2015, 04:26 przez MacKozinsky, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 stycznia 2015, 15:36 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): niedziela, 21 listopada 2010, 13:35
Posty: 4590
Lokalizacja: Bytom
MacKozinsky napisał(a):
Jak wygląda obecnie? Krakowskie Przedmieście 15, 17 i 19 :mrgreen: Kto widzi zasadniczą różnicę?

Obecnie jest w kolorze. :)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 stycznia 2015, 19:56 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3762
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dobrze! No prawie ... Ja bardzo przepraszam za mój Warszawo-centryzm, ale ten ... no mieszkam tu. Może jest jeszcze ktoś z Warszawy? :geek: :roll: :mrgreen:
Na zdjęciu z NAC-u są 4 budynki. Na współczesnym zdjęciu (wystarczy poszukać zdjęcia ulicy KP 15) lub Google maps w Street View widać ewidentną różnicę jednego z nich.

_________________
Lubię mieć pióra, które lubię (Lady F.) --- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 stycznia 2015, 20:30 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): niedziela, 21 listopada 2010, 13:35
Posty: 4590
Lokalizacja: Bytom
Przecież żartowałem. ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo