Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: środa, 31 sierpnia 2011, 20:18 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Takie oto tematy zagościły 72 lata temu na pierwszych stronach gazet:

Wieczór Kurjer. Wydanie z 01.IX.1939:
(klikalne miniatury):

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 31 sierpnia 2011, 20:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Paryskie koła polityczne i prasa (...) i zaznaczają, że zarówno Francja jak i Wielka Brytania są gotowe wypełnić wszystkie swe zobowiązania wobec Polski ... :( :cry:

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 31 sierpnia 2011, 20:45 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Chyba nikogo nie zaskoczę spiskową teorią dziejów, ale gazeta z 1 września a już w kinach grali "Dziesięciu z pawiaka". Analogia taka sama jak ta, że pod WTC na kilkanaście minut przed zawaleniem (wyburzeniem budynku) służby ratownicze dostały rozkaz do ewakuacji.

P.S. Dlaczego ogłoszenie laryngologa jest otoczone ogłoszeniami "weneryczne, płciowe" :twisted:

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 31 sierpnia 2011, 20:52 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Po zapoznaniu się z prasą, troszkę faktów.
Wszyscy znamy z historii że pierwsze strzały padły z pancernika SH na Składnicę tranzytową. Otóż nie.


Poniżej kalendarium. Może komuś, kiedyś się przyda.


Obrazek
1 września 1939 roku. Tczew. Godzina 4:40. Eskadra luftwaffe atakuje pozycje polskich saperów osłaniające dwa mosty graniczne. Celem ataku jest niedopuszczenie do zniszczenia przeprawy z Prus. Mosty zostają jednak w porę wysadzone.
Dwie minuty po tym o 4:42 na Wieluń spada fala niemieckich bomb z 76 pułku bombowców nurkujących.
4:47. Schlezwig Holstein otwiera ogień na pozycje Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.
Tak rozpoczyna się II Wojna Światowa, która w trakcie swego trwania pochłonie 60 milionów ofiar.

O 4:50 Niemcy zaatakowali budynek Poczty Polskiej w Gdańsku przy placu Heweliusza 1. Masywnego gmachu przez 14 godzin bronili pocztowcy pod dowództwem Konrada Guderskiego.

O 5:30 podporucznik Władysław Gnyś strącił w walce powietrznej pierwszy samolot Luftwaffe.

O 8:00 w domu Wysokiego Komisarza Ligi Narodów Carla Burchardta zjawił się gauleiter Albert Forster i oświadczył, że traktat wersalski został obalony i Gdańsk został wcielony do Rzeszy. Nakazał przedstawicielowi Ligi Narodów opuścić w ciągu dwóch godzin miasto. Po złożeniu ustnego protestu Burchardt w asyście niemieckiego samochodu policyjnego wyjechał z Gdańska i udał się do stolicy Litwy – Kowna.

Gwałtowne walki wybuchły na Śląsku. 55 DP stawiła opór pod Mikołowem oddziałom VIII Korpusu Pancernego, niemieccy dywersanci próbowali opanować tamtejsze huty i kopalnie bronione przez jednostki KOP i bataliony Obrony Narodowej. Do pierwszej bitwy powietrznej doszło nad wioską Nieporęt koło Warszawy. Brygada Pościgowa stawiła opór 80 maszynom typu Heinkel He-111 i Dornier Do-17. Walka trwała około 50 minut.

Niedaleko Kłobucka Wołyńska BK z Armii „Łódź” zatrzymała uderzenie 4 Dywizji Pancernej niszcząc około 70 czołgów i pojazdów pancernych wroga.

O 6:30 Polskie Radio przerwało poranny program, a speaker Zbigniew Świętochowski zapowiedział nadanie komunikatu specjalnego nagranego w ubiegły wtorek. Był to oficjalny komunikat o rozpoczęciu działań wojennych na polskim terytorium.

W tym czasie Warszawa była już bombardowana. Celem nalotów padły m. in. lotnisko Okęcie oraz osiedla mieszkalne na Rakowcu i Kole. Tego ranka niemieckie bombowce atakowały również Kraków, Poznań, Ostrów Wielkopolski, Dęblin, Białą Podlaską i Gdynię.

Prezydent RP Ignacy Mościcki wydał dekret mianujący marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza Wodzem Naczelnym oraz swym zastępcą, przekazując mu na czas wojny władzę cywilną i wojskową. Prezydent wygłosił również orędzie do Narodu:
„Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego co stwierdzam wobec Boga i historii. W tej chwili dziejowej zwracam si1)ę do wszystkich obywateli państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały naród stanie w obronie swojej wolności, niepodległości i honoru, skupi się dookoła Wodza Naczelnego i jego sił zbrojnych i da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz dział w historii stosunków polsko-niemieckich. Cały naród pobłogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z Armią , pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.”

Premier Sławoj-Składkowski ogłosił w całej Polsce stan wojenny ( obowiązywał do 16 listopada 1946 roku ).

Załamało się niemieckie uderzenie z Prus Wschodnich na umocnienia pod Mławą, bronione przez Armię „Kraków”.

O 10:00 w berlińskim gmachu Kroll-Oper Adolf Hitler w szarej kurtce polowej wygłosił przemówienie do Reichstagu, poinformował w nim o rozpoczęciu działań wojennych przeciw Polsce. Podkreślił, że Polacy odrzucili jego ofertę korekty Korytarza odpowiadając mobilizacją, gwałtem i terrorem. „ Od 5:45 odpowiadamy strzałem na strzał. Od tej godziny płacimy bombą za bombę” Wprowadził tym niemiecka opinię publiczną w błąd wywołując wrażenie, że polskie działania wojenne zaczęły się wcześniej, a Niemcy zostały zmuszone do kontruderzenia.

Około 14:00 pod Krojantami 18 pułk ułanów z Pomorskiej BK płk. Mastalerza odniósł zwycięstwo nad oddziałami 20 DP Zmotoryzowanej nacierającymi od strony Chojnic.

W godzinach popołudniowych zgrupowania 3 Armii niemieckiej natknęły się pod Mławą na opór 8 i 20 DP oraz Nowogródzkiej BK. Natarcie niemieckich czołgów zostało zatrzymane.

Późnym wieczorem przedstawiciele Francji i Wielkiej Brytanii wręczyli szefowi niemieckiego MSZ von Ribbentropowi noty wzywające do zaprzestania działań zaczepnych i wycofania wojsk z polskiego terytorium.

W ZSRR rozpoczęła się mobilizacja 3 mln ludzi.


2 września.. sobota..
Od godziny 5:50 z przerwami trwały naloty bombowe na Warszawę. Mieszkańcy stolicy zaopatrywali się w suszone wędliny i puszki z konserwami.

Westerplatte broniło się nadal. Nalot na Westerplatte dwóch dywizjonów samolotów Ju-87 Stuka niszczy Wartownię Nr 5. Donosiły o tym komunikaty radiowe podnosząc całą Polskę na duchu. Niewielu jednak wiedziało, że tego dnia dowodzący obroną Westerplatte mjr Sucharski przeszedł załamanie nerwowe i chciał poddać swą placówkę, jego obowiązki przejął kpt. Dąbrowski podejmując wraz z żołnierzami decyzję o dalszej obronie. Szybko reorganizuje obronę i opanowuje powstały po bombardowaniu chaos.

Polacy stawiali zaciekły opór pod Katowicami i Częstochową.
Pod Jordanowem 10 Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej pod dowództwem płk. Maczka zniszczyła 50 czołgów niemieckich należących do XXII Korpusu Pancernego.

Rankiem po raz pierwszy weszła do akcji Brygada Bombowa 18 samolotów P-23 „Karaś” zaatakowało pod Częstochową XVI Korpus Pancerny zrzucając bomby i ostrzeliwując w locie koszącym wozy bojowe wroga.

Wokół wojsk polskich pozostających w Borach Tucholskich zaczął się zamykać pierścień okrążenia. W ciągu soboty położenie Armii „Kraków” uległo znacznemu pogorszeniu, została ona zagrożona z północy i południa, wycofywała się wzdłuż Wisły z umocnionych pozycji na Śląsku przegrupowując się poza Dunajec i Nidę. Wszędzie wojska polskie zaczynały się cofać.

O 14:30 rozpoczęło się plenarne posiedzenie Sejmu i Senatu, na krótko przed rozpoczęciem obrad okolice sejmowego gmachu na Wiejskiej zostały zbombardowane. Sejm w drugim i trzecim czytaniu przyjął uchwałę o czynnej służbie wojskowej posłów i senatorów. Uzupełniono regulamin ustalając, że w czasie wojny Sejm będzie działał w składzie zmniejszonym do 41 posłów.

Warszawska prasa ogłosiła odezwę Przysposobienia Wojskowego Kobiet nadaną również przez Polskie Radio:
„ My Polki – matki i żony walczących żołnierzy polskich mówimy do Was, matki i żony żołnierzy niemieckich. Stawiamy wyżej honor niż życie, ale Waszym najbliższym wypadł cięższy los- walczą o niesłuszną sprawę, walczą o grabież. My bronimy naszej ziemi i naszej wolności. Przypominamy Wam, że Waszych mężczyzn rzuciło na rzeż kłamstwo i opętanie. Przypomnijcie sobie miliony trupów z wojny światowej. Czy teraz chcecie powtórzyć to po raz drugi? Jesteście współodpowiedzialne za zło które się dzieje.”

3 września... niedziela...

Od samego rana nad Warszawą pojawiły się niemieckie samoloty, bombardowano również okoliczne miasteczka takie jak Konstancin, gdzie bomby spadły m. in. na willę ambasadora USA Drexell Biddle’a a także Otwock, Grodzisk Mazowiecki, Pruszków i Legionowo. Padło wiele ofiar w ludziach.

Bitwa graniczna została przez Polaków przegrana. Północne Mazowsze po trzydniowej bitwie pod Mławą zajęła 3 Armia niemiecka, podobnie było z większością Pomorza.

Zakończyła się bitwa pod Mławą.
Armie „Łódź”, „Kraków” i „Pomorze” znajdowały się w odwrocie. Rankiem Niemcy zajęli Częstochowę. 55 DP opuściła Katowice, odtąd śląską stolicę bronić mieli harcerze i byli powstańcy śląscy.

Wojska niemieckie zajęły Częstochowę, Radomsko i Katowice. Gen. Rómmel, pod naciskiem całej 8. Armii Blaskowitza i części sił 10. Armii von Reichenaua sprowadził do boju wszystkie swoje odwody.

Koło południa, gdy w okolicach Bydgoszczy znajdowała się niemiecka 50 DP w mieście dywersanci zaatakowali wycofujące się wojska polskie. Doszło do kilkugodzinnych walk. Część pojmanych Niemców rozstrzelano, innych wysiedlono. Propaganda niemiecka nadała tym wydarzeniom nazwę "Blutsonntag" - "krwawa niedziela". Po wkroczeniu Wehrmachtu rozpoczęły się represje na ludności polskiej za udział w "krwawej niedzieli" - egzekucje i wywózki do obozów koncentracyjnych.

O godzinie 12:00 po Warszawie rozeszła się wieść o wypowiedzeniu przez Wielką Brytanię wojny Hitlerowi. Konflikt polsko-niemiecki przestał być lokalnym konfliktem, do którego dążyła Rzesza. Pod ambasadą brytyjską przy Nowym Świecie 18 rozpoczęła się manifestacja mieszkańców stolicy. Na balkonie ambasady w towarzystwie ambasadora Kennarda pojawił minister Józef Beck i podziękował przedstawicielowi Rządu Jego Królewskiej Mości.
Po 17:00 na wieść o włączeniu się do wojny również Francji wielotysięczny tłum przeniósł się na ulicę Frascati pod ambasadę francuską.

Obrazek

Rozszerzony został skład rządu. Gen. Kazimierz Sosnkowski został wicepremierem, wojewoda śląski Michał Grażyński ministrem informacji i propagandy a płk Wacław Kostek Biernacki głównym komisarzem cywilnym przy Wodzu Naczelnym.

Mister spraw wojskowych gen. Tadeusz Kasprzycki wydał rozkaz Komendantowi Głównemu Straży Granicznej Walerianowi Czumie organizowania obrony Warszawy.

W porcie wojennym na Helu lotnictwo niemieckie zatopiło stawiacza min „Gryfa” i niszczyciela „Wichra”.

poniedziałek, 4 września 1939 roku
Nad ranem ostatni polscy żołnierze wycofali się spod Mławy.

O wschodzie słońca pancernik „Schlezwig-Holstein” podjął kolejną próbę złamania polskiego oporu Westerplatte – kolejny raz bezskutecznie.

X i XV dywizjony nowoczesnych polskich bombowców P-37 „Łoś” atakowało pod Radomskiem, Kamieńskiem i Wieluniem niemieckie kolumny pancerne.

3 Armia niemiecka zajęła Grudziądz.

2 pułk piechoty Legionów pod Bełchatowem toczył walki z niemiecką 4 DPanc.

Kraków opuściły oddziały wojskowe.

Zarząd miejski wyjechał tego dnia z Poznania. Władzę w stolicy Wielkopolski objął były prezydent Poznania Cyryl Ratajski.

Gen. Tadeusz Piskor otrzymał rozkaz utworzenia z oddziałów skoncentrowanych w rejonie Wisły Armię „Lublin”.

Nad Warszawą pojawiły się po raz kolejny niemieckie bombowce powodując liczne pożary na Grochowie, Woli, Pradze i Okęciu. Ogromne straty poniosła ludność cywilna. W stolicy pojawili się uciekinierzy spod Łodzi, Częstochowy i z Wielkopolski.

Tego dnia zapadła decyzja ewakuacji z Warszawy rządu i większości ministerstw w rejon Lublina i Lwowa.

W Paryżu ambasador Juliusz Łukaszewicz podpisał z rządem francuskim umowę polityczną uzupełniającą układy z 1921 i 1925 roku. Nabrała również mocy umowa z maja 1939 roku zobowiązująca Francję do generalnej ofensywy dwa tygodnie po ogłoszeniu mobilizacji.


wtorek, 5 września 1939 roku
Cały dzień 19 DP z Armii „Prusy” toczyła z niemiecką 1 DPanc. walki o Piotrków Trybunalski. Wieczorem Niemcy zajęli płonące miasto.

Oddziały niemieckie weszły do Katowic i Bydgoszczy. W Bydgoszczy rozpoczęło się masowe egzekucje w odwecie za stłumienie dywersji dwa dni wcześniej.

Do Krakowa zaczęła zbliżać się 14 Armia niemiecka.

Dworzec Wschodni w Warszawie padł ofiarą bestialskiego nalotu bombowego, z każdą godziną do stolicy przybywało coraz więcej uchodźców z zajętych przez Niemców obszarów.

Minister propagandy Grażyński zwołał konferencję prasową i oświadczył, że Warszawa będzie się ewakuować.

Wieczorem Prezydent RP Ignacy Mościcki wyjechał w kierunku Lublina.

Warszawę opuściło Ministerstwo Spraw Wojskowych i Ministerstwo Spraw Zagranicznych wraz z korpusem dyplomatycznym udając się w kierunku Nałęczowa.

Naczelny Wódz wydał rozkaz armiom „Pomorze”, „Poznań”, „Łódź” i „Modlin” utworzenia jednolitej obrony na prawym brzegu Wisły i Sanu oraz nad Biebrzą i Narwią.


środa, 6 września 1939 roku
W stolicy wybuch chaos i panika. Powodem był wyjazd z Warszawy rządu polskiego. Aby uspokoić mieszkańców prezydent Starzyński wydał rozkaz utworzenia Straży Obywatelskiej jako społecznego aparatu porządkowego. Jej komendantem został mjr Janusz Regulski a zastępcami dr Jan Gebethner i Bronisław Barylski.

W ciągu dnia miały miejsce naloty na warszawskie mosty: Średnicowy i Poniatowskiego.

Dwaj działacze PPS Tomasz Arciszewski i Zygmunt Zaremba spotkali się z Walerianem Czumą i zaproponowali utworzenie robotniczych oddziałów obrony miasta.

Oddziały niemieckie zajęły bez walki Kraków.

Wieczorem na rozkaz Naczelnego Wodza Warszawę opuściła Brygada Pościgowa.

Po godzinie 20:00 premier Felicjan Sławoj-Składkowski w przemówieniu radiowych poinformował, że rząd opuścił Warszawę. Tuż przed północą szef propagandy w sztabie Naczelnego Wodza płk Roman Umiastowski wezwał za pośrednictwem Polskiego Radia do masowego udziału w budowie barykad i umocnień wobec zagrożenia Warszawy przez Niemców. Z drugiej strony nawoływał wszystkich mężczyzn zdolnych do noszenia broni do opuszczenia stolicy i udawania się na wschodnie tereny kraju w cel mobilizacji. Spowodowało to na nowo chaos komunikacyjny w mieście.

Realizując układ z Polską francuska 4 Armia symbolicznie wkroczyła do Saarbrücken i zajęła opuszczone przez Niemców przedpola Wału Zachodniego.

czwartek, 7 września 1939 roku
Około godziny 2:00 w nocy rząd opuścił Warszawę.

O 3:00 płk Umiastowski odwołał swój poprzedni apel. Do wielu on jednak nie dotarł.

Nocą został zniszczony maszt radiowy w Raszynie. Radiostacja Warszawa I zamilkła.

O 4:00 Naczelny Wódz wyjechał ze stolicy do Brześcia nad Bugiem.

Na przedmieściach Warszawy masowo zaczęto budować barykady uliczne. Stolica szykowała się do odparcia niemieckiego ataku.

Warszawę opuściło część DOK I, warszawskie szpitale wojskowe: Ujazdowski i Okręgowy. Z zachodnich województw nadal docierały fale uchodźców cywilnych oraz resztki rozbitych oddziałów wojskowych.

Tuż po godzinie 9:00 dyrektor Wydziału Muzycznego Polskiego Radia Edmund Rudnicki wraz z kilkunastoma pracownikami uruchomił stację Warszawa II przywracając tym samym regularny program radiowy.

O 10:15 załoga Westerplatte poddała się Niemcom.

Dotychczasowy dowódca Armii „Łódź” gen. Juliusz Rómmel został mianowany dowódcą nowo utworzonej Armii „Warszawa”.

Około godziny 14:00 czołówki 14 Armii niemieckiej zajęły Włochy i Okęcie zbliżając się do centrum polskiej stolicy.

Pod Iłżą 3,12,36 DP z Armii „Prusy” zadały Niemcom ciężkie straty.

Po południu Luftwaffe zaatakowało ponownie Warszawę. Tym razem celem nalotów były dworce kolejowe: Wschodni i Wileński.

Ppłk doc. dr Wacław Lipiński został szefem propagandy w Dowództwie Obrony Warszawy.

Na północ od Warszawy wojska niemieckie zajęły dwie podstołeczne miejscowości – Brok i Ostrów Mazowiecki.


piątek, 8 września 1939 roku
W Moskwie ambasador Wacław Grzybowski przypomniał o radzieckich obietnicach pomocy materiałowej dla Polski. Jednak ludowy komisarz spraw zagranicznych Wiaczesław Mołotow odmówił tłumacząc, że w tej chwili sytuacja znacznie się zmieniła.

Armie „Poznań” i „Pomorze” posuwały się w stronę dolnej Bzury by tam uderzyć na nieprzyjaciela.

W walce zostały całkowicie rozbite 19 i 20 DP.

Wojska niemieckie zajęty Krosno i Jasło.

Na murach Warszawy pojawiła się odezwa Dowództwa Obrony Warszawy:
„ Obywatele stolicy! Działania bojowe mogą przenieść się pod mury Warszawy. Władze cywilne zmuszone były do ewakuacji. W ślad za nią rozpoczęła się zbędna ewakuacja ludności męskiej , która może być potrzebna tu na miejscu. Obywatele! Warszawę trzeba obronić! Pomożecie tej akcji powracając natychmiast do normalnych zajęć i wykonując wszystkie zlecenia, jakie będziecie otrzymywać. Dzisiejszej nocy stanęliście licznie do kopania rowów. Tak powinniście postępować nadal! Wracajcie więc do swoich zajęć. Pomagajcie wojsku mężną postawą oraz utrzymywaniem ładu i porządku, by nie odrywać wojska od pracy bojowej. Gen. bryg. Czuma 8 IX 1939 ”

Około godziny 18:00 niemieckie czołgi i patrole motocyklowe wdarły się na krańce Woli i Ochoty. Wyparte jednak zostały przez polskich obrońców atakujących z okien, dachów i zza płotów.

Warszawa ostrzeliwana była po raz pierwszy przez artylerię polową. Liczne pożary wybuchły na Złotej, Śliskiej, Siennej i Sosnowej.

Wieczorem wojska niemieckie zajęły Grodzisk Mazowiecki.

Stefan Starzyński został Komisarzem Cywilnym przy Dowództwie Obrony Warszawy a jego dotychczasowe funkcje objął wiceprezydent Jan Pohoski.

Niemieckie radio ogłosiło komunikat Oberkomando der Wehrmacht: „ Niemieckie oddziały pancerne wdarły się dziś o 17:15 do Warszawy”

Na śmierć skazano 28 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku.


sobota, 9 września 1939 roku
Nad ranem Naczelny Wódz Rydz-Śmigły przekazał dowódcy Armii „Poznań” gen. Tadeuszowi Kutrzebie hasło droga radiową „Słońce wschodzi” dając tym rozkaz do ataku na wojska niemieckie.

Po zajęciu Wyszkowa Niemcy przekroczyli rzekę Bug.

Armia „ Karpaty” wycofała się w stronę Przemyśla, a Armia „ Kraków” za San.

Od godziny 7:00 pułki 4 DPanc. wzdłuż ulicy Grójeckiej weszły na Ochotę, a także wzdłuż ulicy Wolskiej na Wolę. I tego poranka zostały odparte tracąc 50% czołgów.

Rankiem rozpoczął się pobór do robotniczych formacji obrony Warszawy.

O 17:00 Armia „Poznań” uderzeniem na Stryków rozpoczęła bitwę nad Bzurą.

Pod Ciepielowem Niemcy rozstrzelali 300 wziętych do niewoli polskich żołnierzy.

Wojska niemieckie zajęły Poznań.

W ZSRR rozpoczęła się mobilizacja rezerwistów i racjonowanie benzyny.

W Paryżu podpisano umowę o tworzeniu armii polskiej we Francji.

niedziela, 10 września 1939 roku
Od wczesnego poranka Warszawa była silnie bombardowana. Na wielu ulicach cały dzień leżały niegrzebane zwłoki ofiar nalotów. Dopiero nocą zaczęto je chować w prowizorycznych grobach w parkach i na skwerach. Tego dnia Warszawę łącznie atakowało 70 samolotów, obrona przeciwlotnicza strąciła tylko 5.

W bitwie nad Bzura Polacy odnotowali znaczne sukcesy, odbili z rąk niemieckich Skotniki, Piątek i Łęczycę.

Naczelny Wódz podzielił podporządkowane mu bezpośrednio oddziały na Front Południowy (gen. Sosnkowski), Front Środkowy ( gen. Piskor) i Front Północny ( gen. Dąb-Biernacki).

Wieczorem przebywającego w Krzemieńcu ministra Becka odwiedził radziecki ambasador Nikołaj Szaronow. Poinformował on, że musi udać się do granicznego miasta Szepietówka by szybciej skontaktować się z Moskwą. Po odjeździe przedstawiciel ZSRR już więcej się w Polsce nie pojawił.

poniedziałek, 11 września 1939 roku
Rankiem 14 pułk ułanów wdarł się do Uniejowa wypierając stamtąd Niemców, oddziały polskie przejęły pozostawione tam samochody ciężarowe Wehrmachtu z zaopatrzeniem.

8 Armia niemiecka rozpoczęła okrążać polskie wojska w rejonie Kutna, a 4 Armia osiągnęła Wisłę w rejonie Modlina. Zdobyte zostały tereny na północny wschód od Łodzi.

Pod Radomskiem skapitulowała Armia „Prusy”, do niewoli niemieckiej dostało się około 60 tysięcy żołnierzy.

Lwów po raz pierwszy został silnie zbombardowany, lwowska obrona przeciwlotnicza wzmocniona została przez OPL ewakuowaną z Krosna, Przemyśla i Rzeszowa.

Niemiecka 1 Dywizja Górska zajęła Sambor otwierając tym samym sobie drogę na Lwów, Stryj i Drohobycz.

Warszawę kolejny dzień ostrzeliwała ciężka artyleria, obrońcy odparli ataki od strony Wawrzyszewa. Zbombardowany został Belweder, obrona przeciwlotnicza strąciła dwa samoloty, z których jeden spadł w okolicach Alei na Skarpie. Załoga OPL w podzięce została obrzucona kwiatami przez warszawskie dziewczęta. Na Ochocie zatrzymano niemiecka ciężarówkę z akumulatorami, jej załoga wysłana z dostawą z Radomia przekona była, że polska stolica zajęta jest przez Wehrmacht, w myśl podawanych przez ostatnie dni fałszywych informacji przez niemiecka agencję DNB.

Francuski ambasador Leon Noel zapewnił ministra Becka, że Francja oferuje rządowi polskiemu prawo (droit de residence) pobytu na swym terytorium.


wtorek, 12 września 1939 roku
Prezydent Warszawy za pośrednictwem Polskiego Radia wezwał ochotników do Batalionu Obrońców Warszawy przed Pałac Mostowskich. Zamiast oczekiwanych 600 stawiło się kilka tysięcy mężczyzn. W swym kolejnym zarządzeniu Starzyński nakazał otwarcie sklepów i aptek, te ostatnie miały być czynne całą dobę. Na terenie stolicy wprowadzoną godzinę policyjną między 19:00 a 4:00 rano.

O godzinie 10:50 Krzemieniec, w którym przebywał wówczas korpus dyplomatyczny został bardzo silnie zbombardowany.

We wtorek wojska niemieckie przeszły do natarcia nad Bzurą, oddziały polskie zostały stłoczone w kotle o szerokości 30 km i długości 45 km .

Luftwaffe bombardowało dworce kolejowe w Zamościu, Krasnymstawie, Lublinie, Chełmnie i Rawie Ruskiej. W Gródku Jagiellońskim niedaleko Lwowa cały dzień trwały zaciekłe walki o dworzec kolejowy. Po zmroku Niemcy musieli się wycofać.

Lwów okrążyła 14 Armia niemiecka.

W obliczu zbliżania się niemieckich czołgów do Lwowa wojewoda lwowski Alfred Biłyk wygłosił przez radio krzepiące przemówienie do mieszkańców miasta.
Około godziny 14:30 ulicą Gródecką do Lwowa wdarły się pierwsze oddziały niemieckie – 14 samochodów i 7 motocykli. Ciężkie walki trwały aż do 19:00, wówczas Niemcy przeszli do obrony. Tym samym załamał się niemiecki zamiar opanowania Lwowa zmotoryzowanym zagonem.

środa, 13 września 1939 roku
Zaczął zamykać się niemiecki pierścień wokół Warszawy.

Dowódca frontu Południowego gen. Sosnkowski podjął decyzję przebicia się do Lwowa, by wzmocnić obronę miasta i osobiście pokierować nowo utworzoną Armią „Małopolska”.

Stolica poniosła krwawe straty w czasie całodziennych nalotów, spore szkody miały miejsce w żydowskiej dzielnicy – Nalewkach.

Obrońcy Gdyni pod dowództwem gen. Stanisława Dąbka wycofali się z niej na Kępę Oksywską.

W rejonie Brześcia nad Bugiem gen. Franciszek Kleeberg rozpoczął formowanie SGO „Polesie”.

Resztki Armii „Łódź” weszły do Modlina. Dowództwo nad nimi objął gen. Wiktor Thomme.

Ze Składnicy Uzbrojenia w Hołosku zwożono ciężarówkami do Lwowa jej zasoby. Ostatni transport zdobyli Niemcy. Łącznie zdołano uratować 50 ton uzbrojenia.
Po zajęciu przez wojska niemieckie Kortumowej Góry i Zboisk Lwów został odcięty od Lasów Janowskich i Brzuchowic.

czwartek, 14 września 1939 roku
XVIII Korpus Armijny otoczył Lwów. Bezskutecznie atakował ją płk Stanisław Maczek ze swoją 10 BK Zmot. od strony Żółkwi, również i od tej strony miasto zostało odcięte, podobnie utracono połączenie ze Stanisławowem i Stryjem.

Niemcy zajęli Przemyśl i Gdynię.

Do stolicy Łotwy – Tallina przybył ORP „Orzeł”.

Radio Wilno ogłosiło, że do Warszawy przebija się Armia „Poznań”. Równocześnie nadało orędzie prezydenta Wilna Wiktora Maliszewskiego do mieszkańców Warszawy:
„Wasza godna podziwu i uwielbienia postawa spotyka się z naszym powszechnym uznaniem. Hołd poległym! Cześć tym, którzy walczą z bronią w ręku. Cześć tym, którzy nie zeszli ze swoich stanowisk. Cześć wszystkim mieszkańcom Warszawy, którzy nie ulękli się ataków wroga.”

Sąd polowy w Warszawie wydał pierwsze wyroki śmierci za dezercję, rabunek i szpiegostwo. Skazani zostali Jan Janowski, Bartłomiej Musiałek, Józef Wojtyniak i Ernest Braun.

W wyniku bombowego nalotu na stolicę pożar wybuchł w warszawskim drapaczu chmur – Prudentialu przy placu Napoleona.


piątek, 15 września 1939 roku
Nadal nie ustawały walki w rejonie Bzury, opóźniały one znacznie marsz niemiecki na Warszawę.

W trakcie marszu w kierunku Lwowa resztki Armii „Kraków” poniosły dotkliwe straty w starciu z oddziału niemieckimi w rejonie szosy Jarosław-Tomaszów Lubelski-Zamość.

Prezydent Lwowa, dr Stanisław Ostrowski wezwał przez radio mieszkańców by powrócili do normalnych zajęć i zaniechali samorzutnej budowy barykad bez porozumienia z wojskiem.

Dowództwo Armii „Warszawa” powołało Straż Obywatelską, jej przewodniczącym został Stefan Starzyński.

O godzinie 10:00 odbyło się uroczyste zaprzysiężenie II Batalionu Obrony Warszawy.

Adolf Hitler z wieży kościoła w podwarszawskich Glinkach obserwował atak na praskie przedmieścia.

Pożary spowodowane bombardowaniem Warszawy zniszczyły część Zamku Królewskiego i Katedrę św. Jana.


sobota, 16 września 1939 roku
Rano samoloty niemieckie zrzuciły na Warszawę ulotki wzywające do poddania miasta w ciągu 12 godzin i zapowiadającymi potraktowania polskiej stolicy jako terenu walki. Na skrzyżowaniu ulic Podskarbińskiej i Grochowskiej pojawili się niemieccy parlamentariusze z pismem do dowódcy obrony miasta żądającym kapitulacji. Gen. Rómmel odmówił. Wyraził jednak zgodę na pertraktację w sprawie wycofania z Warszawy cudzoziemców.
Wskutek polskiej odmowy Niemcy rozpoczęli huraganowy ostrzał artyleryjski miasta, który wraz z silnymi nalotami spowodował liczne pożary m. in. na Chmielnej, Nowym Świecie, Złotej i Sosnowej, około 19:00 pożar wybuchł również na terenie Elektrowni Miejskiej. Jednocześnie odparto niemieckie natarcie w rejonie Grenadierów i Alei Waszyngtona.

W wieczornym przemówieniu radiowym prezydent Starzyński apelował do ludności stolicy:
„ Nieprzyjaciel, który dotychczas bombardował nas z samolotów obecnie gnębi Warszawę natarciem artyleryjskim. Do pocisków musimy się przyzwyczaić, musimy w dalszym ciagu okazywać tyle cichego bohaterstwa, ile go okazuje dotychczas stolica. Musimy dalej normalizować nasze życie, sprzątać ulice, ulice i domy, aby nie zakradły się do nich choroby. Prowadzimy dalej walkę na każdym odcinku. Pamiętajmy o tym, że każdy z nas pracując – walczy.”

Gen. Tadeusz Piskor podjął decyzję pójścia z odsieczą do Lwowa przez Bełżec i Tomaszów Lubelski.

W wyniku niemieckich nalotów zamilkły Radio Wilno i Radio Baranowicze. Odtąd nadawało prócz Radia Warszawa II tylko Radio Lwów.

Władze estońskie zdecydowały się internować ORP „Orzeł”.


niedziela, 17 września 1939 roku
O godzinie 2:00 w nocy ambasador niemiecki w Moskwie Schulenburg został poinformowany, że o świcie Armia Czerwona wejdzie do Polski.

Tak też się stało. Od rana na całej polsko-radzieckiej granicy dokonując zdradzieckiego ciosu w plecy czerwonoarmiści wkroczyli do Polski. Pierwsze walki podjęły z nimi placówki KOP nad graniczną rzeką Zbrucz. Dochodziło również do walk powietrznych.

W obliczu radzieckiej agresji Grodno samorzutnie zaczęło szykować się do obrony, dowódca mieszczącego się tam DOK III gen. Józef Olszyna Wilczyński udał się do Sopoćkiń oddalonych o kilkanaście kilometrów od granicy litewskiej. Na grodzieńskim Placu Batorego przez głośniki wzywano ochotników do walki ze zbliżającymi się Sowietami. Obronę Grodna organizował wiceprezydent miasta Roman Sawicki.

Nad Bzurą Armie „Poznań” i „Pomorze” zostały rozbite. Ich resztki poprzez Puszczę Kampinoską usiłowały przebić się do Warszawy.

Nad Lwowem przeleciała eskadra sowieckich samolotów, jednak obrona przeciwlotnicza nie otworzyła do nich ognia. Nie zostały potraktowane jak nieprzyjacielskie
20 DPZmot. Zajęła Brześć nad Bugiem. XIX Korpus Pancerny po dojsciu do linii kolejowej Lublin – Kowel odciął polskiemu Frontowi Północnemu drogę odwrotu za Bug.

Od rana Warszawa zasypywana była gradem pocisków, wielu mieszkańców poniosło śmierć w trakcie niedzielnych nabożeństw w kościołach. Pożar wybuchł w gmachu MSZ na Wierzbowej.

Prezydent Starzyński po raz kolejny zwrócił się przez radio do mieszkańców Warszawy:
„ Obywatele…I znów okryło się hańbą lotnictwo niemieckie bombardując domy bezbronnej ludności na Żoliborzu, wzniecając pożary w osiedlu robotniczym… I znów artyleria niemiecka zniszczyła zabytki sztuki i kultury, bombardowano zamek, kościół ewangelicki i szpitale… Straszliwe zniszczenie jakiego dokonał nieprzyjaciel w Warszawie nie osłabiło naszego ducha i nie złamało nas, lecz w imieniu maltretowanej ludności Warszawy zwracam się do rządów Wielkiej Brytanii i Francji jakiej i kiedy udzielą pomocy, chciałbym wiedzieć miarodajnie od rządów naszych sprzymierzonych, kiedy udzielą nam pomocy?”

Niemcy zajęli Lublin.

Władze Rzeczypospolitej wraz z Wodzem Naczelnym znalazły się w Kosowie oddalonym od granicy z Rumunią około 10 kilometrów.


poniedziałek, 18 września 1939 roku
Po godzinie 4:00 rano Prezydent RP Ignacy Mościcki, premier Felicjan Sławoj-Składkowski wraz z rządem oraz Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły przekroczyli granicę rumuńską. Polskie władze zostały przez Rumunów internowane.

3 i 4 Armie niemieckie ostrzeliwały Warszawę z pocisków artyleryjskich. Resztki Armii „Poznań” dotarły stolicy, zbliżały się do niej również Podolska i Wielkopolska BK.

Popołudniu rozpoczęła się obrona Wilna. Dowodzili nią dowódca Obszaru Warownego „Wilno” ppłk Tadeusz Podwysocki oraz zastępca dowódcy OK III płk dypl. Jarosław Okulicz-Kozaryn. Obaj byli przekonani, że miasto należy bronić.
Pierwsze oddziały sowieckie zaatakowały od strony Nowej Wilejki ulicami Antokolską i Senatorską w kierunku Góry Zamkowej i Mostu Zielonego. Ciężkie straty poniosły oddziały KOP „Troki” broniące cmentarza na Rossie. Czołgi sowieckie zostały obrzucone przez młodzież butelkami z mieszanką zapalającą.

Tego dnia w Grodnie uaktywniły się sympatie do Armii Czerwonej. Po krótkiej wymianie ognia skupieni na Placu Batorego komuniści zostali zabici. Tym samym zdławione zostało ognisko dywersji.

O godzinie 22:00 dowódca OK VI we Lwowie gen. Władysław Langner otrzymał informację,że od strony Tarnopola ruszyły na Lwów oddziały Armii Czerwonej. «


wtorek, 19 września 1939 roku
O godzinie 2:30 w nocy sowiecki batalion pancerno-zmotoryzowany zaatakował barykady na lwowskim Łyczakowie. Natarcie zostało odparte. Nad ranem Sowieci zajęlo Winniki pod Lwowem.
Załoga obrony Lwowa otrzymała znaczne ilosci broni i amunicji wolnymi jeszcze liniami kolejowymi ze Kamionki Strumiłowej i Dubna.

Rankiem rozpoczęło się decydujące natarcie niemieckie na Oksywie.

Gen. Piskor na czele Armii „Lublin” bezskutecznie próbował odbić Tomaszów Lubelski.

Przez trzy dni walki Armii Czerwonej udało się zająć Baranowicze, Sarny, Łuck, Włodzimierz Wołyński, Dubno, Ostróg, Krzemieniec, Brzeżany i Tarnopol.

Ciężkie walki toczyły próbująca przebić się do Lwowa 11 DP z niemiecką 1 DGór.

W rejonie Młocin i Wólki Węglowej 14 pułk ułanów Jazłowieckich po szarży na niemieckie czołgi przedarł się na warszawskie osiedle Bielany. Oddziały gen. Romana Abrahama w rejonie Lasek próbując wejść do Warszawy poniosły straty w walce z Niemcami.

Mimo codziennych nalotów Warszawa starała się żyć normalnie, otwarte były sklepy i urzędy. Pod osłoną nocy mieszkańcy sprzątali ulice z zalegającego na nich gruzu i szkła.

Nadal toczyły się walki o Wilno. Oddziały Frontu Białoruskiego nie potrafiły skutecznie walczyć w mieście. Przed świtem oddziały OPL stawiły Sowietom silny opór w rejonie Mostu Zielonego. Przedarcie się przez niego utrudniał stojący w poprzek mostu ciężarowy polski fiat 618. Wilno Sowieci zajęli ostatecznie wczesnym popołudniem.
W tym czasie część obrońców a także pracownicy wileńskich urzędów w pośpiechu przekroczyło granicę z Litwą w Zawiasach.

O godzinie 17:30 obrońcy Oksywia poddali się. Dowodzący jego obroną płk Stanisław Dąbek popełnił samobójstwo.

Wieczorem Grodno oczekiwało nadejścia Sowietów. Wiceprezydent Sawicki nakazał zapalić latarnie uliczne rezygnując tym samym z zaciemnienia miasta obowiązującego w całej Polsce od prawie trzech tygodni. Przy sztucznym świetle kończono prace fortyfikacyjne. W nastroju podniecenia mieszkańcy oczekiwali nadejścia radzieckich czołgów.

środa, 20 września 1939 roku
Od strony Białegostoku rankiem na przedpolach Grodna pojawiły się czołgi sowieckiej 27BPanc. Gdy wjechały na most drogowy zostały silnie ostrzelane i obrzucone butelkami z benzyną, w akcji tej brali również udział uczniowie gimnazjum. Dwa czołgi zostały unieruchomione na ulicy Mostowej, pozostałe cztery na Dominikańskiej, Hoovera, Placu Batorego i Skidelskiej.

Oblegająca Lwów Grupa Armii „Południe” otrzymała rozkaz wycofania się za linię Wisły i Sanu i pozostawienia miasta Armii Czerwonej. Poza ta linię wycofywać zaczęła się również Grupa Armii „Północ”.

Do późnych godzin nocnych trwały walki na obu brzegach Niemna w rejonie Grodna.

Po kilku dniach przerwy znacznie wzmogły się naloty na Warszawę. Silne bombardowanie odczuły Praga i Śródmieście. Poważnie uszkodzone zostały m. in. Muzeum Narodowe i Ratusz.

Radio Breslau (Wrocław) oraz inne rozgłosnie niemieckie doniosły, że stolica Polski padła. Polskie Radio Warszawa II bardzo szybko zdementowała te pogłoski w kilku językach.

czwartek, 21 września 1939 roku
Na ulicę Gródecką we Lwowie przybył niemiecki parlamentariusz z propozycja kapitulacji. Tłumaczył, że kapitulacja przed Niemcami to pozostanie w Europie, kapitulacja przed Rosjanami to pożegnanie z cywilizacją. Propozycja została odrzucona. Po dziesięciu dniach oblężenia Rzesza chciała poddania miasta ze względów prestiżowych.

Na mocy umowy XVIII Korpus Armijny oraz 1 DGór wycofały się ze swych stanowisk pod Lwowem aż za San. Ich miejsce zajęły oddziały radzieckie.

O godzinie 17:00 gen. Langner spotkał się na rogatce Łyczakowskiej z delegacją wojsk radzieckich. Podjęte zostały rozmowy o kapitulacji Lwowa. Rosjanie gwarantowali pozostawienie dotychczasowych władz miejskich, zachowania własności prywatnej i możliwości wyjazdu do państw neutralnych.

Nocą do Grodna przybyła BK rez. „Wołkowysk”. Wraz z nadejściem świtu rozpoczęły się kolejne walki o miasto. Oddziały 6BPanc atakowały koszary 29 Pułku Artylerii Lekkiej na ulicy Jerozolimskiej. W godzinach popołudniowych walki przeniosły się do centrum miasta. Czerwonoarmiści wykorzystywali nierzadko grodzieńskich cywilów jako żywe tarcze – tak jak w przypadku 10-letniego Tadka Jasińskiego. Wieczorem wojska sowieckie zajęły Grodno, jednak do nocy broniły się jeszcze nieliczne punkty oporu : Zamek Królewski oraz koszary 81 Pułku Piechoty.

W godzinach popołudniowych Warszawę opuściło 178 dyplomatów i 1200 cudzoziemców. Spod Hotelu Bristol wyruszyły samochody i miejskie autobusy docierając do pozycji niemieckiej 3 Armii na Pradze. Dalej podróż odbywała się pod niemiecka eskortą. Zawieszenie broni trwało około godziny.

piątek, 22 września 1939 roku
Pod Kodziowcami niedaleko granicy litewskiej zwycięski bój z czołgami sowieckim toczyła GO „Wołkowysk”.

Niedaleko tego rejonu tuż po 7:00 na drodze z Sopoćkiń wiodącej do litewskiej granicy w wiosce Góra Koliszówka załogi sowieckich czołgów zatrzymały samochód wiozący dowódcę OK III gen. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego wraz z małżonką Alfredą oraz adiutanta kpt. Mieczysława Strzemeskiego. Obaj oficerowie na oczach Alfredy Wilczyńskiej zostali zamordowani przez Rosjan. Był to niewątpliwa zbrodnia w odwecie za udział gen. Olszyny-Wilczyńskiego w wojnie 1920 roku.

Gen. Langner udał się do Winnik, do siedziby 6 Armii sowieckiej. Podpisał tam akt kapitulacji Lwowa. Rosjanie zobowiązali się w nim dotrzymać wcześniejszych obietnic.
Zgodnie z planem Lwów miał być przekazany stronie sowieckiej o godzinie 13:00.
Między godzinami 14:00 a 15:00 oficerowie i żołnierze zebrali się na Placu Bernardyńskim przed siedzibą DOK VI skąd mieli udać się do Winnik w celu rejestracji. Podczas marszu ulicą Łyczakowską wskutek zamieszania spowodowanego przejazdem w przeciwnym kierunku grupy sowieckich czołgów wielu polskich obrońców zbiegło. Reszta w większości zginęła w Katyniu wiosną 1940 roku.

Zamilkło Polskie Radio Lwów.

W Grodnie Sowieci rozpoczęli krwawe represje w odwecie za zaciekłe dwudniowe walki. Rozstrzelanych zostało około 300 obrońców i mieszkańców Grodna.

Brześć nad Bugiem został przekazany stronie radzieckiej. Przy tej okazji odbyła się wspólna defilada, którą odebrali dowódca XIX Korpusu Pancernego gen. Heinz Guderian, a ze strony sowieckiej kombrig Siemion Kriwoszein. Następnie oddziały niemieckie wycofały się z miasta.

Również tego dnia Niemcy przekazali Sowietom naftowy rejon Drohobycza.

W bitwie z Niemcami pod Barchaczowem i Cześnikami klęskę poniosła 39 DP rez.

Podczas oblężenia Warszawy zginął gen Werner von Fritsh, w latach 1935-1938 Naczelny Dowódca Wojsk Lądowych Rzeszy.

Na froncie obrony Warszawy trwały zażarte walki na Grochowie, Saskiej Kępie oraz w rejonie ulicy Puławskiej. W wyniku ostrzału artyleryjskiego groźny pożar wybuchł w Cytadeli.

Całkowicie ustały walki uliczne w Wilnie.

Jednostki 110 p uł pod dowództwem mjr Henryka Dobrzańskiego-Hubala wycofały się w rejon Kielc. Niebawem mjr Dobrzański utworzył w Górach Świętokrzyskich Oddział Wydzielony Wojska Polskiego.

sobota, 23 września 1939 roku
GO „Wołkowysk” przekroczyła granicę z Litwą, została tam internowana.

Aby utworzyć sobie drogę w kierunku Węgier oddziały Frontu Północnego bezskutecznie atakowały 10 Armię niemiecką między Zamościem, Tomaszowem Lubelskim a Lublinem.

Oddziały Nowogródzkiej BK zaatakowały sztab 8 Armii w Krasnobrodzie. Odbiły miasteczko, wzięły 100 jeńców uwalniając przy tym 40 polskich żołnierzy.

Silny ostrzał artyleryjski Warszawy. Uszkodzone zostały m. in. kościoły św Trójcy i Zbawiciela oraz gmach ambasady brytyjskiej.
Prezydent Warszawy Stefan Starzyński wygłosił przez radio przemówienie do mieszkańców:
"Chciałem, by Warszawa była wielka. Wierzyłem, że wielką będzie. Ja i moi współpracownicy kreśliliśmy plany, robiliśmy szkice wielkiej Warszawy przyszłości. I Warszawa jest wielka. Prędzej to nastąpiło, niż przypuszczano. Nie za lat pięćdziesiąt, nie za sto lat, lecz dziś widzę wielką Warszawę. Gdy teraz do Was mówię, widzę ją przez okna w całej wielkości i chwale, otoczoną kłębami dymu, rozczerwienioną płomieniami ognia, wspaniałą, niezniszczalną, wielką, walczącą Warszawę. I choć tam, gdzie miały być wspaniałe sierocińce, gruzy leżą, choć tam gdzie miały być parki, dziś są barykady gęsto trupami pokryte, choć płoną nasze biblioteki, choć palą się szpitale - nie za lat pięćdziesiąt, nie za sto, lecz dziś Warszawa broniąca honoru Polski jest u szczytu swej wielkości i sławy."
Około godziny 15:00 zbombardowana została Elektrownia Miejska na Wybrzeżu Kościuszkowskim. W całym mieście zabrakło prądu. Zamilkło również Polskie Radio Warszawa II.


niedziela, 24 września 1939 roku
W Tarnopolu gen. Władysław Langner spotkał się z I sekretarzem KC Komunistycznej Partii USRR Nikitą Chruszczowem oraz dowódcą radzieckiego Frontu Ukraińskiego komandarmem Siemionem Timoszenką. Rozmowy dotyczyły przestrzegania przez Sowietów umowy kapitulacyjnej. Rozmówcy gen. Langnera zapewnili go pokojowych intencjach rządu ZSRR i zaproponowali aby udał się do Moskwy osobiście się o tym przekonać.

Kolejny dzień Modlin przeżywał silny ostrzał i bombardowanie.

Nad Warszawą zrzucone zostały ulotki wzywające do poddania miasta, groziły wprowadzeniem zbiorowej odpowiedzialności w przypadku kontynuowania oporu.

Wskutek uszkodzenia sieci filtrów w całej Warszawie zabrakło wody pitnej.


poniedziałek, 25 września 1939 roku
Od świtu trwał największy z dotychczasowych nalot bombowy na Warszawę. Uczestniczyło w nim około 400 samolotów, które zrzuciły 600 ton bomb. Naloty wspomagał również silny ostrzał artyleryjski. Atak niemiecki obserwował Adolf Hitler przebywający w kwaterze dowódcy 8 Armii, gen. Jochannesa Blaskowitza w Grodzisku Mazowieckim. We wszystkich warszawskich szpitalach płonęły pożary. Paliły się gmachy MSW na Nowym Świecie oraz Ministerstwa Skarbu na Placu Bankowym, gmachy teatrów na Placu Teatralnym oraz zabudowa mieszkalna na Marszałkowskiej, Nowym Świecie, Królewskiej, Chmielnej, Świętokrzyskiej, Placu Żelaznej Bramy i innych ulicach. Pożarów już nikt nie gasił, większość ulic wskutek zalegającego gruzu stało się nieprzejezdnymi dla samochodów. Pożary ogarnęły w wielu miejscach całe kwartały domów. Po raz pierwszy tego dnia nie ukazały się żadne gazety stołeczne. Dzień ten przeszedł do historii jako „lany poniedziałek”.

Warszawa została poddana jako pierwsze miasto podczas II wojny światowej nalotom dywanowym. Ich celem było zdławienie oporu przed generalnym szturmem.

Pod Krasnobrodem po ciężkich bojach z wojskami niemieckimi skapitulowały 39 i 41 DP.

Przebywający w rumuńskiej miejscowości Bicaz internowany Prezydent RP Ignacy Mościcki poinformował listownie ambasadora w Paryżu Łukaszewicza, że na mocy konstytucji kwietniowej wyznacza na swego następcę gen. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego – dotychczasowego ambasadora w Rzymie.

Ciężkie walki trwały na Helu. Półwysep helski atakowany był przez dwa niemieckie pancerniki „Schlezwig-Holstein” i „Schlesien”.


wtorek, 26 września 1939 roku
Od świtu obie oblegające Warszawę niemieckie armie rozpoczęły generalny szturm na stolicę. 8 Armia o południa weszła na polskie linie obronne wspomagana przez 3 Armię ogniem artylerii. Padły punkty oporu na Mokotowie: Fort Mokotów i Fort Legionów. Na Czerniakowie Niemcy zdobyli Fort Czerniakowski. Ciężkie walki toczyły się w rejonie ulicy Ursynowskiej i Alei Niepodległości. Większość ulic w dalszym ciagu ogarnieta była pożarami.
W Dowództwie Obrony Warszawy zaczęto rozważać kapitulację. Po popołudniu w jej sztabie w gmachu PKO u zbiegu ulic Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej odbyła się narada wojenna. Obecni byli m. in.dowódca Armii „Warszawa” gen. Rómmel, jego zastępca gen. Kutrzeba, prezydent Starzyński oraz szef propagandy płk Lipiński. Zapadła wówczas decyzja o kapitulacji Warszawy.

Gen. Władysław Anders dowodząc resztkami zgrupowań Wileńskiej, Nowogródzkiej i Kresowej BK wycofując się na Węgry walczył pod Broszkami i Morawcami jednocześnie z oddziałami niemieckimi i sowieckimi.

Gen. Langner odleciał do Moskwy.

Rząd francuski na ręce ambasadora Juliusza Łukaszewicza złożył oficjalny protest:
„Rząd francuski został poinformowany przez ambasadora RP w Paryżu, że Prezydent RP desygnował swego ambasadora w Rzymie jako ewentualnego swego następcę. Proszę natychmiast zakomunikować panu Mościckiemu, że rząd francuski nie mając zaufania do wyznaczonej osoby nie widzi, ku żywemu swemu żalowi, możliwości uznania jakiegokolwiek rządu powołanego przez gen. Wieniawę.”

Tuż przed zachodem słońca na ostrzeliwanym Polu Mokotowskim w Warszawie wylądował prototypowy PZL.P-46 „Sum”, internowany uprzednio w Rumunii i porwany w Bukareszcie przez polskich pilotów. Na jego pokładzie przybył mjr Edmund Galinat z rozkazem dla gen. Rómmla od Wodza Naczelnego. Rozkaz brzmiał:
„Posyłam majora Galinata do Warszawy z zadaniem powołania do życia polskiej organizacji podziemnej do walki z Niemcami. Obejmie on w niej dowództwo i kierownictwo. Naczelny Wódz Marszałek Rydz-Śmigły 26 IX 1939”

środa, 27 września 1939 roku
Pod Warszawą niemieckie wojska zacieśniły pierścień oblężenia. Walki trwały na Ochocie, strona polska starała się odbić zajezdnię tramwajową oraz domy u przy ulicach Częstochowskiej i Opaczewskiej. W walce na bagnety Niemców odepchnięto z rejonu ulicy Belwederskiej.

Gen. Tadeusz Kutrzeba oraz szef sztabu Armii „Warszawa” płk dypl. Aleksander Pragłowski udali się do siedziby dowódcy 8 Armii niemieckiej gen. Blaskowitza na Okęciu. Uzgodniono zawieszenie ognia aby podjąć rozmowy o kapitulacji. O godzinie 14:00 na całym froncie warszawskim zaprzestano ognia. Rozpoczął się dwudniowy rozejm. Ludność nie wiedziała jeszcze o tym, ale korzystając z zaprzestania walk mieszkańcy stolicy masowo wychodzili ze schronów i piwnic na zniszczone ulice. Tego dnia po kilkudniowej przerwie ukazała się w mieście również prasa. Był to pierwszy numer „Gazety Wspólnej”. Zamieszczono w niej komunikat:
„ Po czterech dniach i nocach bezustannego niemal bombardowania stolica przeżywa dziś dzień nieco lżejszy. Brak elektryczności, który unieruchomił drukarnie, uniemożliwił prasie kontynuowanie jej pracy. Obecnie jednak udało się wydawnictwu Gońca Warszawskiego, Kuriera Porannego, Czasu, Wieczoru Warszawskiego, Expressu Porannego uruchomić niniejsza gazetę wspólną. W skromnych rozmiarach i zmniejszonym nakładzie będziemy jednak starali się wydawać ją codziennie, aby choć częściowo zaspokoić odczuwany powszechnie głód wiadomości. Informacje nasze, oczywista, są tylko fragmentaryczne. Ograniczamy się na razie do podania tylko tych wiadomości, które było już nadane przez radio warszawskie na krótkich falach, ale które z powodu braku prądu nie mogły odbierane na zwykłych odbiornikach sieciowych.”

Gen. Rómmel na podstawie uprawnień od Naczelnego Wodza przekazał gen. Michałowi Karaszewiczowi-Tokarzewskiemu rozkaz organizowania podziemnej organizacji do walki z wrogiem. W tym momencie powstała tajna organizacja Służba Zwycięstwu Polsce (SZP).

Po raz drugi do Moskwy przybył niemiecki minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop.

czwartek, 28 września 1939 roku
Nad Helem samoloty niemieckie zrzuciły ulotki wzywające do poddania się.

Gen. Wiktor Thomme dowodzący obroną Modlina zdecydował się podjąć z Niemcami rozmowy kapitulacyjne na podstawie warunków kapitulacji Warszawy. Zawieszenie broni zaczęło obowiązywać o 7:30 rano.

O godzinie 13:00 w fabryce Skody na Rakowcu został podpisany akt kapitulacji Warszawy. Ze strony polskiej sygnował ją gen. Kutrzeba a ze strony niemieckiej dowódca 8 Armii gen. Blaskowitz. Umowa gwarantowała zwolnienie do domów szeregowców z załogi Warszawy, oficerowie mieli pójść do niewoli. Ewakuacja wojska z miasta miała odbywać się do 3 października.

piątek, 29 września 1939 roku
Około godziny 5:00 w Moskwie został podpisany niemiecko-radziecki układ o granicy. Została ona oparta na Bugu.

O godzinie 8:00 Twierdza Modlin skapitulowała. W odróżnieniu od Warszawy również oficerowie w myśl umowy mieli zostać zwolnieni do domów.

W Warszawie dogasał pożary. Po południu pierwsze oddziały Wehrmachtu weszły do miasta. Na ulicach pojawiły się ciężarówki Niemieckiego Czerwonego Krzyża.

W rejonie wsi Szack rozegrała się dwudniowa bitwa między grupą żołnierzy KOP pod dowództwem generała Wilhelma Orlika-Rückemanna a 52 Dywizją Strzelecką Armii Czerwonej. Zgrupowanie KOP odniosło zwycięstwo.

sobota, 30 września 1939 roku
Niemiecka piechota rozpoczęła natarcie na Hel.

W Warszawie Wehrmacht rozdawał chleb i zupę ze swych kuchni polowych, rozpoczęto również rozbieranie ulicznych barykad.
W rozplakatowanej Gazecie Wspólnej ukazał się apel prezydenta Starzyńskiego.
„Obywatele! Czytajcie i wykonujcie wczorajsze moje zarządzenie, wydane w wykonaniu Dowództwa Polskiego z Niemieckim. Nie chodźcie bez potrzeby po mieście nawet w dzień. W nocy od 19 do 5 chodzenie po mieście grozi śmiercią, a bramy domów muszą być zamknięte na klucz. Za rabunek i strzelanie – kara śmierci. Obywatele – sami dopomóżcie mi!”

Około godziny 17:00 Polskie Radio nadało swoją ostatnią audycję:
„Halo, halo! Czy nas słyszycie? To nasz ostatni komunikat. Dziś oddziały niemieckie wkroczyly do Warszawy. Braterskie pozdrowienie przesyłamy żołnierzom walczącym na Helu i wszystkim gdziekolwiek się jeszcze znajdują. Jeszcze Polska nie zginęła. Niech żyje Polska!”

Po raz kolejny Polskie Radio odezwało się dopiero w 1944 roku.

60 DP „Kobryń” pod Milanowem odniosło zwycięstwo nad oddziałami sowieckimi.

Prezydent RP Ignacy Mościcki złożył swój urząd i pod naciskiem francuskim przekazał go prezesowi Związku Polaków na Obczyźnie Władysławowi Raczkiewiczowi. Również Felicjan Sławoj-Składkowski wraz ze swym rządem podał się do dymisji. Funkcję nowego premiera objął przebywający w Paryżu gen. Władysław Sikorski.

niedziela, 1 października 1939 roku

Wehrmacht w ciągu dnia zajął całą Warszawę.
Gestapo i SS zajęły gmach Ministerstwa WRiOP w al. Szucha 25 oraz gmach NIK w al. Szucha 23.

Pod miejscowością Wytyczno na szosie Włodawa-Trawniki Zgrupowanie KOP została zaatakowana przez sowieckie czołgi. Atak został odparty.

O godzinie 14:00 dowódca floty na Helu kontradmirał Józef Unrug poprosił Niemców o wstrzymanie ognia i rozpoczęcie rozmów kapitulacyjnych.

O 14:30 niemiecki trałowiec M 85 zatonął w wyniku trafienia na minę postawioną przez ORP „Żbik”. Był jedyny niemiecki statek zatopiony przez Polaków czasie kampanii wrześniowej.

O 17:00 w Grand Hotelu w Sopocie została podpisana bezwarunkowa kapitulacja Helu.

SGO „Polesie” wkroczyło do Kocka niedaleko Lublina.

poniedziałek, 2 października 1939 roku
Władze niemieckie w Warszawie nakazały aby w mieście pozostali tylko stali mieszkańcy. Prezydent Starzyński poinformował w swej odezwie, by miasto niezwłocznie opuścili uchodźcy, którzy znaleźli w stolicy schronienie w czasie wrześniowej tułaczki.

Równocześnie Niemcy upoważniają kierownika Ministerstwa WRiOP Kazimierza Szelągowskiego do otwarcia warszawskich szkół. Była to przychylna odpowiedź na prośbę stołecznego środowiska nauczycielskiego.

Pod Kockiem rozpoczęła się ostatnia bitwa kampanii wrześniowej. SGO „Polesie” walczyło z 13 i 29 DZmot. Tego dnia Polacy wzięli około 200 jeńców.


wtorek, 3 października 1939 roku
W Warszawie ukazał się pierwszy numer konspiracyjnego czasopisma pod tytułem Monitor Informacyjny Związku Powstańców Niepodległościowych. Była to tajna organizacja utworzona przez byłych powstańców śląskich.

Niemieckie służby wywiadu odkryły na warszawskim Mokotowie tajne archiwum polskiego wywiadu – Oddziału II Sztabu Głównego. Sześcioma ciężarówkami zostały one wywiezione do Berlina, do głównej siedziby Abwehry. W wyniku wykrycia akt na terenie Rzeszy zostało zdekonspirowanych około 400 informatorów polskiego wywiadu.

Pod Kockiem walki trwały już drugi dzień.


środa, 4 października 1939 roku
W trzecim dniu bitwy pod Kockiem walki toczyły się o Wolę Gułowską. Strona polska wykorzystała dwa szkolne samoloty PWS-26 i RWD-8. Nad pozycjami przeciwnika zrzucano z nich ręczne granaty.


czwartek, 5 października 1939 roku
Do Warszawy przybył Adolf Hitler. Odebrał w Alejach Ujazdowskich defiladę zwycięstwa. Pojawił się również na Placu Marszałka Piłsudskiego. W związku z przybyciem wodza III Rzeszy ruch ludności w centrum miasta został całkowicie wstrzymany.

Od wczesnego ranka SGO „Polesie” oraz towarzyszące jej 50 DP „Kobryń” oraz 60 DP „Brzoza” nacierały na oddziały niemieckie próbując przebić się w kierunku Dęblina. Wskutek wiadomości o zbliżaniu się silnych zgrupowań sowieckich do pomocy Niemcom gen. Kleeberg wydał około godziny 19:30 rozkaz kapitulacji przed wojskami niemieckimi.


piątek, 6 października 1939 roku
Oddziały gen. Franciszka Kleeberga skapitulowały pod Kockiem.

Wojna obronna dobiegła końca.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 31 sierpnia 2011, 21:34 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
... Między 5 a 9 października w trakcie postoju w gajówce Podgórze leżącej na południowy–zachód od Bodzentyna, major Henryk Dobrzański zakomunikował żołnierzom decyzję o pozostaniu w kraju, wierząc, że wiosną 1940 r. ruszy ofensywa aliantów. Tam też przyjął pseudonim Hubal ...

______________________

tofi napisał(a):
Chyba nikogo nie zaskoczę spiskową teorią dziejów, ale gazeta z 1 września a już w kinach grali "Dziesięciu z pawiaka". Analogia taka sama jak ta, że pod WTC na kilkanaście minut przed zawaleniem (wyburzeniem budynku) służby ratownicze dostały rozkaz do ewakuacji.


Dziesięciu z Pawiaka

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 3 września 2011, 00:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 8 listopada 2010, 10:00
Posty: 1799
Lokalizacja: Gdańsk Wrzeszcz
Tytuł użytkownika:: Zdolny ale leń.
Jeszcze jedna data: 7 października 1939 ORP Orzeł (po ucieczce z Tallina 18 IX) kończy patrolowanie Bałtyku i odchodzi przez Sund do Anglii. Jego pokład to były ostatnie metry kwadratowe niepodległej RP na naszych wodach terytorialnych.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 4 września 2011, 21:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4702
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Piękne jest to, że przypominacie...

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 09:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1227
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Wszystko fajnie, ale powiem Wam, że mnie szlag trochę trafia jak ciągle czytam, że mamy żal do Anglików, czy Francuzów, że nas olali. Każdy się martwi o siebie.
Co robiły polskie władze (Rydz-Śmigły i spółka), którym od dawna było wiadomo, że się Hitler zbroi pomimo traktatu wersalskiego, dlaczego Polska nie była gotowa na to uderzenie - zwłaszcza mając po obu stronach takich sąsiadów. Bardzo mnie dziwi, że po wojnie bolszewickiej polska armia tak bardzo mało się rozwinęła ... o ile w ogóle można mówić o rozwoju.

Dostaliśmy od szkopów i ruskich w d...ę na własne życzenie i powinniśmy mieć pretensje do siebie, że się przed tym należycie nie uchroniliśmy.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 10:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
To temat na długą dyskusję, chyba za długą, żeby ją sprawnie wieść na forum i nie skończyć jej jechaniem bo bandzie.
Powiem tylko, że łatwo jest analizować, krytykować i utyskiwać z perspektywy dzisiejszej wiedzy, którą mamy po fakcie. Tak samo przecież jest z Powstaniem Warszawskim. I z każdą inną sytuacją historiczną, czy to będzie bitwa czy krach na giełdzie. Dzisiaj już "wiemy" co trzeba było zrobić i jakie błędy popełniono.

A taktyka i strategia tamtego czasu opierała się o ówczesne rozumienie przestrzegania zasady "pacta sunt servanda" Nikt wtedy nie planował wygrywać tej wojny w pojedynkę - liczono na to, że uda się uniknąć strat w ludziach i materialnych. Bo prawdziwa wojna to NIE gra strategiczna na komputerze, tylko prawdziwi ludzie, którzy giną.

Odnośnie przypominania, ma ono sens dla mnie:

- z szacunku dla tamtych ludzi bez których poświęcenie i niezachwianego przekonania, że warto, nie byłoby dzisiaj Polski. I dla mnie osobiście nie jest wszystko jedno czy mówię po niemiecku czy rosyjsku czy po polsku. Mam poczucie, że jesteśmy inni i mimo Polskich wad i przywar cieszę się, że mama szansę być Polakiem. Mentalnościowo postawa żołnierzy września to kompletnie odwrotny biegun do tego co obserwuję dzisiaj - dzisiaj wszystko nam się należy i nic nam się nie chce. Społeczeństwo obywatelskie współodpowiedzialne to pomysł z bajki braci Grimm niestety.

- cały czas uzupełniamy swoją o wiedzę o tym jak to wyglądało, pojawiają się nowe fakty i nowe teorie.

- mieliśmy ciekawe, skuteczne i nowoczesne rodzaje broni i formacje - dzisiaj uważa się, że przesunięcie sił na południowy zachód mogło skutecznie zatrzymać Blitzkrieg jeśli nie zmienić losy całej kampanii. Dla mnie osobiście to jest po prostu ciekawe. Ja np. uważam, że Armia Poznań, powinna powędrować na Berlin (skoro tam nie bardzo miałby kto im stanąć na drodze), narobić zamieszania i potem okrążyć agresorów od południowego zachodu. Obrazek

- mam osobiste powody, żeby w jakiś sposób odczuwać II wojnę jako kawałek mojej osobistej historii, nie tylko rodzinnej. Np. jak byłem w podstawówce, ponieważ mieszkałem na ulicy Guderskiego, odwiedzałem wdowę po dowódcy obrony Poczty Polskiej w Gdańsku. Po kilkudziesięciu latach wciąż miała w przedpokoju rowery swojego syna i męża, który przepadli w 1939 roku*. Byłem potem na jej pogrzebie. Może z takich powodów wrzesień nie jest dla mnie abstrykcyjnym "casem" w historii działań wojennych.

Co do twojej sugestii, że trzeba było się przygotować do walki na śmierć i życie a nie oglądać na sojuszników - mam wątpliwości czy dalibyśmy radę na dwóch frontach. W kontekście zasobów ludzkich i sprzętowych tylko wyraźne bolesne klęski być może "zniechęciłyby" agresorów. Różnica potencjałów była znacznie większa niż w 1920. I tak w ostatecznym rozrachunku musielibyśmy liczyć na "pomocną dłoń". Ale to oczywiście tylko moje gdybanie.

*Velo nie wiem jakie, miałem 11,12 lat bodaj i nie zwracałem uwagi na to.

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 10:46 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Siege, ależ owszem, byliśmy przygotowani na atak niemiec. Na całej długości granic, rozmieszczone były główne armie. Wschodnia granica była słabo broniona.
Uzbrojenie armii polskiej nie było takie tragiczne jak podaje się w wielu książkach czy programach. Obecnie sprawa ta jest powoli prostowana.
Na wyposażeniu mieliśmy doskonałe czołgi lekkie 7TP, Vickers, Renault R-35, Hotchkiss H-35, wiele tankietek rozpoznania.
Artyleria posiadała szeroką gamę dział polowych, haubic, działek p-panc, zdolnych zniszczyć każdy pojazd przeciwnika w 39 roku. Lotnictwo także mogło się pochwalić doskonałymi samolotami Karaś, Czajka czy bombowcami Łoś, oraz innymi o starszej konstrukcji.
W końcu broń strzelecka zwykłego strzelca to nie tylko wszechstronnie pokazywane Visy czy Mausery we wszelakim wydaniu ale także pistolety maszynowe, ręczne i lekkie karabiny maszynowe, ciężkie karabiny maszynowe czy najcięższe KM np Hotchkiss czy 20mm nkm wz 38.
Większość ludzi w wojnie obronnej 39 roku widzi po stronie polskiej galopującą kawalerię z szablami. Owszem mieli szable. Na wysposażenie oddziałów kawalerii wchodził także poniższy sprzęt:
Karabinek wz. 1929
Ręczny karabin maszynowy wz. 1928
Ciężki karabin maszynowy wz. 1930 Browning
Karabin przeciwpancerny UR wz. 35
Tankietka TKS i TK3
Samochód opancerzony wz. 34 i wz. 29
Moździerz wz.18, wz. 18/31 Stockes-Brandt i wz. 1928
Armata przeciwpancerna 37mm wz. 36 Bofors
Armata polowa 75mm wz. 02/26 "Prawosławna"
Armata przeciwlotnicza 40mm wz. 36 Bofors
Kawaleria to była bardzo silna i mobilna formacja. Konie słuzyły do transportu, nie do walki. Identycznie jak to miało miejsce w armii niemieckiej. Kolumny pojadów transportowych pokazywane na filmach propagandowych ,nijak miały się do realiów (tabory konne, rowerowe i piesze).
Polska armia, po wojnie z bolszewikami rozwijała się. Młode państwo formowało się. Były ogromne problemy z inflacją, rozbudową przemysłu, fabryk, technologii, rolnictwa. Zgodnie z przyjętymi falowymi planami odbudowy państwa, powstawały okręgi przemysłowe i po wprowadzeniu reform, zaczeto wychodzić na prostą. Przed wybuchem wojny nakłady na rozbudowę wojska i utrzymanie armii były o wiele większe w stosunku nawet do współczesnej Polski. Rozwijała się bardzo polska myśl techniczna. Przykładami może być projekt cięzkeigo czołgu 10 TP, czy dalmierza do dział p-lot. (działającego prawie jak radar).
O klęsce armii polskich nie zdecydowało wyposażenie, wyszkolenie czy dowodzenie na poszczególnych odcinkach frontu. Główną przyczyną klęski było rozciągnięcie obrony na długości wszystkich granic od Prus po Słowację, rozlokowanie różnych formacji wojsk w małych grupach, nie tworzono silnych formacji pancernych czy artyleryjskich. Zastosowanie przez III Rzeszę doktryny wojny błyskawicznej opartej na silnych, głębokich atakach pancernych zaskoczyło nie tylko polaków, ale także samych niemców. Nie byli w stanie w poczatkowym okresie inwazji dostarczać zaopatrzenia do daleko wysuniętych pozycji jakie zdobyły oddziały pancerne. Kilka lat po wrześniu ten sam manewr zaskoczył francuzów.
Wojska polskie, nie chcąc dopuścić do przerwania frontu i okrążenia pojedynczych armii, zmuszone były cofać się w zależności od ataków niemieckich.
W tym czasie nieliczne oddziały polskie dokonywały kontrataków głęboko na teren Rzeszy. Ataki były przeprowadzane małymi siłami ale były. 2 września silna grupa kawalerii wsparta oddziałem pancernym, przełamała linię frontu, zajmując niemiecką Wschowę. Zniszczono garnizon SS spalono urzędy. Takie akcje były na całej długości granicy.
Na wybrzeżu, bateria Laskowskiego trzymała daleko niemieckie okręty i lotnictwo, które ponosiło poważne straty. Brygada Pościgowa broniąca Warszawy rozbijała kolejne fale Luftwaffe. Wycofujące sięz pod Mławy oddziały polskie zdziesiątkowały ogniem artylerii strzelającej na wprost niemieckie oddziały. Straty wśród atakujących były ogromne, wśród polaków około 800 ludzi. Brygada Pancerna Maczka niszczyła spore ilości niemieckich czołgów, sama prawie nie ponosząc strat. Pod Mokrą powstrzymano niemieckie natarcie, zadając poważne straty. Pociąg pancerny zniszczył min niemieckie wozy zaopatrzenia i artylerię. We wsi Mużyłowice przebijające się oddziały polskie pod osłoną nocy przy użyciu bagnetów, siekier, szabel, saperek (byle cicho, bez strzałów) zdziesiątkowały obozujące oddziały motorowe pułku SS Germania zdobwając ogromne ilości sprzętu, paliwa i amunicji.
Oczywistym jest iż nie byliśmy w stanie odeprzeć całości natarcia. Jednak jeszcze 4 czy 5 września nie zauważona została cała Armia Poznań ! Jedna l liczniejszych i lepiej uzbrojonych. Rozkazem dowództwa musiała się wycofać, zamiast jak proponował np gen Sosnkowski, zaatakować z flanki niemieckie formacje. W tym rejonie bardzo rozciągnięte i zaskoczone silną obroną polaków.
Polacy przed 17 Września byli gotowi utworzyć potężną linię obrony opartą o przedmoście rumuńskie i Warszawę, po Bałtyk.
Błąd w dowodzeniu jakim było kontrnatarcie pod Bzurą (zwłaszcza zmiana decyzji o kierunku natarcia w ostatniej chwili) spowodowała zniszczenie 2 polskich armii. Rozkaz zmiany kierunku nie dotarł do wszystkich oddziałów, czego skutkiem było to że liczne atakowały osamotnione, lub zostały zaskoczone przez wroga w trakcie przegrupowania.
Na pewno ogromnym błędem Dowództwa Naczelnego było opuszczenie stolicy i tym samym odcięcie się od punktów łączności. Wojsko pozostało bez rozkazów a dowodzący nie mogli nawiązać kontaktu z odcinkami frontów.
Zgodnie z postanowieniami traktatów o współpracy militarnej, Alianci jak Francja czy Anglia byli zobligowani przyjść z pomocą Polsce w przypadku agresji niemiec, jeśli Polska bedzie stawiała czynnie opór przez kilka dni (nie pamiętam ile ale chyba 3).
Zarówno Francja jak i Anglia po traumie Wielkiej Wojny, nie kwapiły się do kolejnych strat w europie. Zwłaszcza Francja, zabezpieczona jak jej się wydawało, nieprzebytymi liniami fortyfikacji nie chciała wychodzić poza bezpieczne bunkry.
Owszem, oba kraje wypowiedziały wojnę III Rzeszy, ogłosiły nabór do armii i tyle. Co do oceny postępowania Aliantów, nie mnie to oceniać, ja własne zdanie mam. Hitler panicznie bał się inwazji od strony granicy z Francją. Liczebność wojsk francuskich na pograniczu była wielokrotnie większa niż służb ochrony granicy III Rzeszy. Każdy atak zwieńczony był by sukcesem. Tu zadziałała jednak polityka i propaganda.

Gdyby nie fakt agresji sovietów na wschodzie. armie polskie były w stanie powstrzymać natarcie niemieckie na jakiś czas przynajmniej, na wcześniej obranych liniach obrony. Były nawet w stanie przeprowadzić potężny kontratak. Na zapleczu zgromadzono całą broń ciężką, pancerną oraz rezerwy. Jak długo by się utrzymały to ciężko powiedzieć. Możliwe że gdyby nie agresja soviecka, Alianci zdecydowali by się na pomoc zbrojną. Możliwe że niemcy ponosząc dotkliwe straty utknęli by w wwojnie pozycyjnej. Pamiętajmy że Blitzkrieg był atakiem eksperymentalnym i w przypadku jego załamania, plany zakładały zwolnienie frontu i przyjęcie taktyki wyniszczającej.

Jedno jest pewne, Polska przed wybuchem woojny 39 roku nie była słaba militarnie tak jak by sieto wydawało.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 17:03 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1227
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Słaba czy silna, to pojęcie dosyć względne. Pamiętam z książki z historii te zestawienia ile i jakiego wyposażenia było po obu stronach. Niemcy nas zmietli - może nie tak błyskawicznie jak zamierzali, ale szans z nimi nie mieliśmy - więc pod tym względem byliśmy bardzo słabi.

Powstania Warszawskiego nie oceniam, bo z relacji wielu zwykłych uczestników jasno wynika, że nawet gdyby odgórnie nie ogłoszono wybuchu, to ludzie ruszyli by do walki, bo już nie mogli wytrzymać okupacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 23:31 

Dołączył(a): piątek, 10 grudnia 2010, 01:45
Posty: 477
Lokalizacja: Warszawa - z urodzenia i przekonania
Niestety Siege - sprawa nie jest taka prosta, jak to przedstawiasz. Dexter ma wiele racji... Przy okazji - widzę, że nie tylko pióra (choć różnej proweniencji), ale także inne hobby mamy podobne...
Polska była wówczas słabsza od Niemiec - to nie ulega wątpliwości. Niższy dochód narodowy, słaby przemysł (który jednak był intensywnie rozwijany - COP, Gdynia) skutkowały również słabszym wyposażeniem naszej armii. Nie oznacza to jednak, że nie byliśmy całkiem bez szans. Mieliśmy podpisane układy obronne z Wielką Brytanią i Francją, polskie władze mogły więc liczyć, że chociaż we własnym interesie oba mocarstwa jednak wykonają swoje zobowiązania. Rolą polskiej armii było związanie maksymalnie dużych sił niemieckich prze czas odpowiednio długi do rozwinięcia ofensywy na zachodzie. I to zadanie zostało wypełnione. Realizacja zobowiązań sojuszników nie wykroczyła poza działania pozorne (francuskie samoloty latając nad Niemcami zrzucały ulotki, zamiast bomb!).
Sami jednak szans na zwycięstwo faktycznie nie mieliśmy. Niestety nasi sojusznicy nie docenili i zlekceważyli znaczenie porozumienia niemiecko-sowieckiego (pakt Ribbentrop-Mołotow). Czy Polska mogła rozwinąć skutecznie obronę na "przedmościu rumuńskim" jest sprawą dyskusyjną, ale trzeba też pamiętać, że zużycie amunicji i materiałów wojennych przez armię niemiecką było ogromne i zapasy były na ukończeniu.
Podnoszone przez kryrtyków i recenzentów sprawy zacofania technologicznego polskiej armii też nie do końca odpowiadają prawdzie. Na pewno nie wynikało to z głupoty, bądź nieudolności polskich władz. Doktryna wojenna Polski do lat 30-tych zakładała główne zagrożenie ze strony Sowietów i tak była też organizacja i plany wojenne. Potęga niemiecka rozwinęła się dopiero w drugiej połowie lat 30-tych (Hitler doszedł do władzy w 33-im). Jeżeli dodamy do tego słaby przemysł samochodowy, brak odpowiedniej bazy motoryzacyjnej, słabo rozwiniętą sieć połączeń drogowych, to możliwości nagłej modernizacji (czytaj: motoryzacji) wojska były naprawdę nikłe. Jak Dexter słusznie pisze, kawaleria na koniach jeździła, ale walczyła pieszo!
Niektórzy porównując armię i sprzęt Polski i Niemiec dokonują takiego drobnego nadużycia, porównując polskie czołgi z roku 1939 (7TP o wadze 9 ton i uzbrojone w działko 37mm) z niemieckim Tygrysem z roku 1943/4 (60 ton, armata 88mm). Problem w tym, że w 1939 Tygrys nie był nawet planowany. Niemcy mieli głównie czołgi Panzer I (6 ton, 2 karabiny maszynowe), które stanowiły 50% stanu i Panzer II (10 ton, działko 20mm), tyle że mieli ich dużo. My byliśmy opóźnieni o 2-3 lata, co i tak było ogromnym wysiłkiem państwa. Trzeba bowiem pamiętać, że wydatki wojskowe w przedwojennej Polsce procentowo były wyższe niż w innych krajach (w odniesieniu do dochodu narodowego, a raczej budżetu państwa).
Polska dość wcześnie zdiagnozowała zagrożenie ze strony Niemiec (plan "Zachód" opracowany przez gen. Kutrzebę) i trafnie przewidziała niemieckie plany operacyjne. Być może można było od razu skrócić front, by efektywniej skupić siły. Wymagałoby to jednak oddanie bez walki dużej części terytorium, co ze zrozumiałych względów nie było możliwe. Przeciwko nam działały również granice - długa granica z zachodu, od północy Prusy Wschodnie, a od południa - zajęta przez Niemców Czechosłowacja. Takie położenie sprawiało, że położenie strategiczne było ekstremalnie trudne. Pozostawały tylko pakty obronne i tego Polska dokonała.
W 1939 Polska wypełniła swoje zobowiązania sojusznicze z nawiązką. Nie można tego natomiast powiedzieć o naszych sojusznikach, którzy (a zwłaszcza Francja) mieli potencjał i niepowtarzalne możliwości, i tylko przez swoje kunktatorstwo ich nie wykorzystali, za co zresztą bardzo szybko zapłacili ogromną cenę, niewspółmiernie wysoką w stosunku do ryzyka z 1939.
Warto o tym pamiętać.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 21 września 2011, 10:45 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1227
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Nie jest to forum historyczne i nie chce mi się pisać takich elaboratów, więc pozwalam sobie na uproszenia - nie twierdzę, że sprawa jest banalna.
W tym co piszesz jest jednak sporo upiększeń - plan zachód rozpoczęto opracowywać na pół roku przed wybuchem wojny, a Hitler głosił zamiary poszerzenia lebensraumu już w Mein Kampf. Nawet zakładając jednaki, że podbój w celu realizacji tego postulatu stał się realnym zagrożeniem na długo przed rozbiorem Czechosłowacji, więc o jakim dobrym przygotowaniu my tu mówimy.
Szarże ułanów z szablami na czołgi to romantyczny mit, literacka/malarska przenośnia - jak jeleń na rykowisku - nie wiem po co o tym w ogóle wspominasz :)

Zgoda, Polska znajdowała się wówczas pomiędzy dwoma agresywnymi sąsiadami i miała do obrony bardzo trudne granice, jednak przy tych warunkach, tym bardziej należy uznać, że ówczesne władze po prostu zawaliły sprawę i się nie przygotowały.
Przemysł samochodowy nigdzie nie był wówczas dobrze rozwinięty, a jednak produkowaliśmy samochody i motocykle w CWS - to m.in. z tego okresu pochodzi najlepszy polski motocykl, jaki kiedykolwiek wyprodukowaliśmy - porównywalny z motocyklami Harleya Davidsona czy Indiana. Prawda jest taka, że Niemcy potrafili się uzbroić, a my nie - różnica może być jedynie w dużej rzeszy bezrobotnych Niemców, którym przemysł zbrojeniowy zapewnił byt, ale jak już wspomniałem, wcale nie uważam, że sytuacja była prosta, jednak mówienie, że więcej się zrobić nie dało jest jeszcze bardziej nietrafne - dowód: Niemcom się dało.

O czym warto również pamiętać, to że był wreszcie to okres, gdy w Polsce się uspokoiło, a rząd nie zmieniał się co kilka dni.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 21 września 2011, 20:00 

Dołączył(a): piątek, 10 grudnia 2010, 01:45
Posty: 477
Lokalizacja: Warszawa - z urodzenia i przekonania
Forum nie jest historyczne, ale wątek owszem.
Nie twierdzę, że nie dało się zrobić więcej - ot choćby zamiast budować 4 niszczyciele (wtedy - kontrtorpedowce) i kilka okrętów podwodnych, które i tak do niczego sensownego się nie przydały, lepiej było przeznaczyć te pieniądze na zakup nowych czołgów, czy samolotów.
A tak w ogóle rozpoczęła nam się na forum toczona od 39-go dyskusja o odpowiedzialności ówczesnych rządów za klęskę wrześniową. Zwolennicy sanacji twierdzili, że nie dało się zrobić, a przeciwnicy (endecja, zwolennicy Sikorskiego) - że przyczyną klęski była nieudolność rządów sanacyjnych.
A prawda jak zwykle leży gdzieś pomiędzy...
Niemcom faktycznie się udało (?), mieli dobrze rozwinięty przemysł ciężki, ale też dyktaturę, ograniczone prawa obywatelskie, terror, obozy koncentracyjne, a po 6 latach rządów Hitlera - ogromny deficyt budżetowy. Dla Hitlera wojna była koniecznością - ale nikt w Europie nie chciał wierzyć, że po hekatombie wojny światowej ktoś się odważy jeszcze raz. Premier Wielkiej Brytanii wracając z Monachium był święcie przekonany, że uratował pokój światowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 22 września 2011, 19:54 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 29 stycznia 2011, 23:14
Posty: 1655
Lokalizacja: nad morzem
Przeczytałem z wielką przyjemnością, tym bardziej, że niektóre podane informacje, usłyszałem po raz pierwszy.
Dzięki @Dex za kawał dobrej roboty.
zdrówka

_________________
Człowiek z nowymi pomysłami jest wariatem, dopóki nie odniesie sukcesu. Mark Twain


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 25 września 2011, 22:03 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Oczywiście że wobec potęgi niemiec nie mieliśmy większych szans na wygranie starcia.
Obrona granic morskich, była tak samo ważna jak i obrona ziem.
Co i jak zrobiono źle, ciężko oceniac z punktu widzenia współczesności.
Niemcy ciągnęli ostatkiem sił i porażka w Polsce była by porażką reżimu. Wyśrubowane plany, naciągnięta gospodarka, to spowodowało że zbrojenia szybko postępowały. Wystarczył jednak mały kamyk na drodze, by wszystko gruchnęło.

Polska po wojnie 20 roku (skrzetnie ukrywanej do lat 80tych w podręcznikach), była w pewnym sensie tym, co spowodowało agresję w 39 roku. Ten fakt oddalony o 19 lat, ciążył na Sovietach, zwłaszcza na Generassimusie, który to poniekąd osobiście przyczynił się do klęski armii czerwonej wstrzymując posiłki armii Budionnego. Chciał te oddziały zatrzymać dla siebie.
Zmuszeni do pokoju Sovieci, nie mieli zamiaru odpuścić pomsty po klęsce Wielkiej Armii Czerwonej w walce z "Bandą Polskich oficerów".
Na dniach wchodzi do kin film.
Bitwa Warszawska. W jakimś tam stopniu tamte wydarzenia są powiązane z przyczynkiem do ataku na RP w dniu 17 września 1939 roku.
Poniżej postaram się w dośc przydługim elaboracie przybliżyć sytuację i fakty wojny Polsko - Sovieckiej. Nie Polsko- Bolszewickiej, bowiem nie z Bloszewizmem a z Sovietami przyszło nam wojować.
Wiem, forum nie jest historyczne, ale temat jest zupełnie offtopem. Skoro jest chociaż jedna osoba, która to czyta, to warto pisać.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 25 września 2011, 22:23 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Bolszewicy początkowo próbowali zająć północno-wschodnie ziemie Rzeczypospolitej, przede wszystkim Wileńszczyznę.
Po zakończeniu I wojny światowej i wycofaniu się z tych terenów wojsk niemieckich na przełomie 1918 i 1919 r., wkroczyły tam oddziały Armii Czerwonej i przełamały opór złożonej z Polaków samoobrony wileńskiej. Wkrótce walki przerodziły się w regularną wojnę. 14 lutego 1919 r. niewielki oddział Wojska Polskiego zajął Berezę Kartuską na Polesiu. Oddane tam strzały długo uznawano za początek konfliktu między Polską a bolszewicką Rosją. Obecnie historycy przyjmują jednak, że wojna wybuchła 1 stycznia 1919 r. – w dzień
rozpoczęcia walk czerwonoarmistów z członkami samoobrony wileńskiej.
Sytuacja Polski w chwili rozpoczęcia wojny była niezwykle trudna. Trwały już walki z Ukraińcami, niepewny był los ziem zachodnich, struktury administracyjne państwa dopiero powstawały, kraj zmagał się z problemami
gospodarczymi, spowodowanymi zniszczeniami wojennymi i niedawną przynależnością ziem polskich
do trzech różnych państw Jednak co najważniejsze Wojsko Polskie dopiero było organizowane. Jego trzon mieli stanowić żołnierze polskich formacji walczący w I wojnie światowej
(legioniści, byli żołnierze Korpusów Polskich w Rosji, byli żołnierze armii austriackiej, niemieckiej
i rosyjskiej) oraz przebywający we Francji żołnierze Armii gen. Józefa Hallera, o których powrót
do kraju usilnie zabiegano. Wybitne zasługi w dziele budowy sił zbrojnych położył gen. Kazimierz
Sosnkowski, działacz przedwojennych wojskowych organizacji niepodległościowych, wyższy oficer
Legionów Polskich, a od marca 1919 r. wiceminister spraw wojskowych i jeden z najbliższych
współpracowników Józefa Piłsudskiego.
Mimo wszystkich trudności dowództwo polskie zdecydowało o podjęciu w kwietniu 1919 r. ofensywy przeciwko bolszewikom.
Znakomity manewr kawalerii pod dowództwem płk. Władysława Beliny-Prażmowskiego, wspartej piechotą
gen. Edwarda Rydza-Śmigłego, zaskoczył przeciwnika i doprowadził do odzyskania Wilna.
Wkrótce Polacy zdobyli również Lidę i Nowogródek oraz odparli bolszewickie kontrataki na Wilno. W następnych miesiącach oddziały polskie kontynuowały działania zaczepne – 8 sierpnia 1919 r. zajęły Mińsk, a trzy tygodnie później Bobrujsk, gdzie po raz pierwszy użyły czołgów. W walkach tych odznaczyła się znakomicie wyszkolona i uzbrojona Grupa Wielkopolska, dowodzona przez gen. Daniela Konarzewskiego. Siły polskie starły się z wojskami sowieckimi również na Polesiu, a w czerwcu na Wołyniu i osiągnęły
znaczące sukcesy. Ostatecznie Armia Czerwona została odrzucona na linię biegnącą
wzdłuż Dźwiny (w rejonie Połocka), Berezyny, Słucza, górnego Bohu i dalej do granicy
rumuńskiej. Wówczas na rozkaz Józefa Piłsudskiego wstrzymano ofensywę.

Decyzja Wodza Naczelnego związana była nie tylko z wyczerpaniem polskich oddziałów, ale
przede wszystkim z wydarzeniami w Rosji, gdzie wrogie bolszewikom wojska białych pod dowództwem
carskiego generała Antona Denikina święciły wówczas największe triumfy. Ich zwycięstwo mogło stanowić duże niebezpieczeństwo dla Polski, biali bowiem zgadzali się na istnienie niepodległej Rzeczypospolitej wyłącznie w granicach byłego Królestwa Polskiego. Państwo w takim kształcie nie byłoby jednak suwerenne i nie mogłoby samodzielnie funkcjonować. Kontynuowanie ofensywy w sojuszu z białymi oznaczałoby w tej sytuacji walkę o odebranie bolszewikom i przywrócenie Rosji spornych obszarów rękami i krwią polskiego żołnierza.
Dlatego Marszałek odrzucił propozycje Denikina podjęcia wspólnych działań, słusznie uważając, iż w danej chwili czerwona Rosja stanowi mniejsze niebezpieczeństwo.
Stanowisko Piłsudskiego związane było również z sytuacją na terenach zachodnich, które były przedmiotem sporu z Niemcami i mogły się stać przyczyną konfliktu. Niebezpieczeństwo to zostało zażegnane dopiero w styczniu 1920 r. po ratyfikacji przez Niemcy postanowień traktatu wersalskiego.
Do tego czasu jednak siły Denikina zostały rozbite pod Tułą, m.in. przez przybyłą z Kubania 1. Armię Konną
Siemiona Budionnego, i w popłochu cofały się na południe Rosji.

Osobną kwestią była postawa państw ententy – Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch – wobec
konfliktu polsko-bolszewickiego. Mocarstwa zachodnie niechętnym okiem patrzyły
na sukcesy polskie na wschodzie. Liczyły na zwycięstwo wojsk białych i były gotowe
zaakceptować pozostawienie w granicach rosyjskich większości obszarów dawnej Rzeczypospolitej
z wyjątkiem ziem byłego Królestwa Polskiego. Dlatego też przywódcy ententy wstrzymali się
z ustaleniem wschodniej granicy Polski w traktacie wersalskim w czerwcu 1919 r. i zignorowali skutki
polskiej ofensywy na północnym-wschodzie. Kilka miesięcy później, 8 grudnia 1919 r., zdecydowali
o narzuceniu Polsce tzw. linii Curzona (nazwa pochodzi od nazwiska brytyjskiego ministra spraw
zagranicznych George’a Curzona) i przyznali Polakom prawo do tworzenia administracji na obszarze
leżącym na zachód od Grodna, Brześcia, Rawy Ruskiej i na wschód od Przemyśla. Tak wytyczona
granica nie miała uzasadnienia politycznego, narodowościowego i historycznego, a pokrywała się
w znacznej części z zachodnią granicą Rosji po III rozbiorze Polski i przecinała na południu ziemie
Rzeczypospolitej znajdujące się od 1772 r. pod zaborem austriackim.
Jesienią 1919 r. przedstawiciele Polski i bolszewików przystąpili do rozmów o zawieszeniu
broni. Do spotkania doszło na stacji kolejowej w Mikaszewiczach na Polesiu. Porozumienie nie
było jednak możliwe. Dla bolszewików rokowania były jedynie pretekstem, chodziło im głównie
o zyskanie na czasie, aby przerzucić na front oddziały z głębi Rosji. Moskwa odmawiała również
zaprzestania walki z ukraińskimi siłami niepodległościowymi, na co nalegali Polacy. Rozmowy zostały
więc zerwane, choć do wznowienia bardziej intensywnych działań na froncie nie doszło. Jedynie na
początku 1920 r. wojska polskie pod dowództwem gen. Rydza-Śmigłego przystąpiły do ofensywy
w kierunku Dyneburga, wspierając Łotyszy w walce o to miasto.
Pod koniec stycznia 1920 r. Rosjanie zaproponowali wznowienie rozmów pokojowych, licząc
zarówno na efekt propagandowy takiego kroku, jak i na uzyskanie czasu niezbędnego do
koncentracji sił przeciwko Polakom. Koncepcję ofensywy przygotował Borys Szaposznikow,
były carski oficer, od 1918 r. pełniący wyższe funkcje w dowództwie Armii Czerwonej. Jego
plan zakładał uderzenie na pozycje polskie w kwietniu 1920 r. na białoruskim odcinku frontu,
a następnie opanowanie całej Rzeczypospolitej. Warto dodać, że ten sam Szaposznikow od 1937 r.
kierował Sztabem Generalnym Armii Czerwonej i zaplanował przeprowadzenie agresji na Polskę
17 września 1939 r. Dowództwo sowieckiej armii, kierowane przez Siergieja Kamieniewa, przyjęło
plan Szaposznikowa 10 marca 1920 r. Jednocześnie władze bolszewickie odrzuciły propozycję
polskiej dyplomacji z końca marca 1920 r., aby podjąć rozmowy pokojowe w Borysowie, ponieważ
miasto to znajdowało się na kierunku planowanego natarcia.
Piłsudski, opierając się na meldunkach wywiadu, przewidywał możliwość rosyjskiej ofensywy. O zbliżającej się nieuchronnie konfrontacji świadczył również wzrost napięcia na froncie i wznowienie walk na niektórych odcinkach. Ze starć tych, m.in. pod Latyczowem i o Mozyrz, Polacy wyszli zwycięsko.
Marszałek nie sądził jednak, aby te lokalne sukcesy zniechęciły bolszewików. Dlatego zdecydował
o wyprzedzeniu sowieckiego uderzenia i zaatakowaniu nieprzyjaciela na ukraińskim odcinku
frontu. W tym celu postanowił zawrzeć sojusz polityczno-wojskowy z przywódcą Ukraińskiej Republiki Ludowej atamanem Symonem Petlurą.
Idea tego sojuszu wpisywała się w koncepcję federacyjną Piłsudskiego. Marszałek, nawiązując
do tradycji Jagiellonów i unii lubelskiej, zakładał utworzenie przez Polskę federacji z niepodległą
Ukrainą, Białorusią i Litwą. Liczył, że w przyszłości ten związek państw byłby w stanie przeciwstawić
się zarówno Rosji, jak i Niemcom.

W kwietniu 1920 r. porozumienia polityczne i wojskowe z Petlurą zostały podpisane.
Polska zobowiązywała się w nich do wsparcia Ukraińców w walce o niepodległe
państwo. Graniczną rzeką między Polską a jej nowym sojusznikiem miał być Zbrucz.
Jednocześnie dobiegły końca przygotowania do ofensywy. Planów Naczelnika Państwa nie
zmieniły meldunki o koncentracji znacznych sił bolszewickich na północno-wschodnim odcinku
frontu, co wskazywało, że właśnie na Białorusi nastąpi główne uderzenie Armii Czerwonej.
25 kwietnia 1920 r. sprzymierzone wojska polsko-ukraińskie ruszyły do ataku. Od razu też odniosły
pierwsze sukcesy; zajęły Żytomierz, Berdyczów i – po zaciętym boju – ważny strategicznie dworzec
kolejowy w Koziatynie. Broniąca dostępu do Kijowa sowiecka 12. Armia została zmuszona do
opuszczenia swych pozycji nad rzeką Teterew. Czerwonoarmiści, pokonani, ale nie rozbici, wycofali
się, pozostawiając w Kijowie nieliczne oddziały. Pierwszy polski patrol wjechał do centrum miasta
zdobycznym tramwajem 7 maja. Wkrótce cały Kijów znalazł się w polskich rękach.

Ten spektakularny sukces wywołał w całej Rzeczypospolitej powszechną falę entuzjazmu.
Zdobycie Kijowa porównywano do zajęcia tego miasta przez Bolesława Chrobrego w 1018 r.,
a marszałek Sejmu Ustawodawczego Wojciech Trąmpczyński, jeden z czołowych polityków
niechętnej Piłsudskiemu Narodowej Demokracji, w specjalnym telegramie gratulował Wodzowi
Naczelnemu i składał podziękowania za krwawy i bohaterski trud, który zbliża nas do upragnionego
pokoju i kładzie nowe podwaliny pod potęgę państwa polskiego.

Triumf Polaków okazał się jednak chwilowy. Mieszkańcy Ukrainy nie poparli Petlury, a już pod koniec maja Armia Czerwona przystąpiła do kontrofensywy. Polskie dowództwo zostało zaskoczone zarówno jej rozmachem, jak i pojawieniem się na froncie nowej formacji – osławionej 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego. Tworzyły ją cztery dywizje kawalerii, wspierane przez konne wozy wyposażone w ciężkie
karabiny maszynowe (tzw. taczanki), artylerię i cztery pociągi pancerne.
Pierwsze uderzenie Budionnego, które nastąpiło 27 maja, zostało krwawo odparte przez piechotę (zdobyto nawet dwa bolszewickie pociągi pancerne). Jednak 5 czerwca 1920 r. kawaleria sowiecka przełamała front
pod Samhorodkiem i – po zajęciu Żytomierza i Berdyczowa – wyszła na tyły wojsk polskich. O wiele bardziej mobilna niż piechota […], – pisał prof. Paweł Wieczorkiewicz – mająca możność łatwej koncentracji, była
w stanie dokonać przełamań frontu w najsłabiej obsadzonych miejscach i następnie buszować bezkarnie na tyłach, niszcząc linie łącznościowe i komunikacyjne, zakłócając pracę sztabów, niszcząc mniejsze jednostki, odcinając drogi odwrotu i uniemożliwiając odtworzenie ciągłej linii obronnej. […] Sprawnie manewrująca Armia Konna – co stanowiło zasługę jej sztabu kierowanego przez kadrowych oficerów armii carskiej – była praktycznie nieuchwytna dla piechoty, a dzięki swej liczebności nazbyt silna, aby mogły ją zaszachować pojedyncze i rozproszone pułki, a nawet brygady czy dywizje polskiej kawalerii.

10 czerwca oddziały polskie opuściły Kijów i tocząc zacięte boje, rozpoczęły systematyczny odwrót z zajmowanej części Ukrainy. Podejmowane kilkakrotnie próby zatrzymania i rozbicia 1. Armii Konnej kończyły się niepowodzeniem. Drogę przemarszu żołnierzy Budionnego znaczyły nie tylko liczne mordy na wziętych do niewoli żołnierzach polskich, ale również gwałty na ludności cywilnej, którą bezlitośnie rabowano, a jej domostwa palono.
W czasie, gdy na Ukrainie trwały walki, na froncie północno-wschodnim (białoruskim) również wznowiono działania wojenne. Kierowane przez niezwykle ambitnego i marzącego o rozgromieniu Polaków komfronta (dowódcę frontu) Michaiła Tuchaczewskiego siły bolszewickie uderzyły 14 maja na pozycje polskie nad Berezyną. Początkowo czerwonoarmiści przełamali opór słabszych liczebnie oddziałów polskiej 1. Armii i odparli przeciwuderzenie. Jednak dwa tygodnie później polska kontrofensywa powstrzymała natarcie Tuchaczewskiego.
Na początku czerwca 1920 r. Polacy ponownie zajęli obszar do linii rzek Auty i Berezyny.
Był to jednak chwilowy sukces. Miesiąc później, 4 lipca, wojska bolszewickiego Frontu Zachodniego jeszcze raz ruszyły na polskie okopy. Biegli jeden obok drugiego, jeden za drugim. Na ich miejsce szły nowe zastępy. Ramię w ramię.

W drugiej połowie lipca odwrót polskiego wojska na froncie północno-wschodnim zamienił się w paniczną ucieczkę. Szczególną rolę w przełamywaniu kolejnych polskich pozycji odegrał 3. Korpus Kawalerii (Kawkor) Gajka Bżyszkiana, nazywanego Gaj--Chanem. 14 lipca kawalerzyści Gaj-Chana wtargnęli do Wilna, a 19 lipca do Grodna.
Próba odzyskania miasta, podjęta przez dywizję gen. Lucjana Żeligowskiego, nie powiodła się.
Zdobycie i utrzymanie Grodna nie przyszło jednak Rosjanom łatwo. Gaj-Chan meldował swoim przełożonym, że w walkach utracił 500 zabitych, wielu rannych i aż siedem dni bardzo drogiego czasu. W zdobytym mieście czerwoni kawalerzyści dokonali licznych mordów i gwałtów.
Polskie dowództwo początkowo zamierzało zatrzymać nacierających bolszewików na linii Bugu, lecz te plany przekreśliła utrata twierdzy brzeskiej. Wkrótce w ręce nieprzyjaciela wpadły Białostocczyzna, Podlasie i północne Mazowsze. Na zajmowanych ziemiach Rzeczypospolitej bolszewicy zaczęli tworzyć własny aparat władzy. Miał nim kierować Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z siedzibą w Białymstoku. Na jego czele stanęli polscy komuniści:
Feliks Kon, Julian Marchlewski i Feliks Dzierżyński – twórca i kierownik zbrodniczej bolszewickiej policji politycznej, potocznie nazywanej Czeka (od skrótu WCzK – Wszechrosyjska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem). Była ona odpowiedzialna za masowe i barbarzyńskie zbrodnie, których ofiarami padali przedstawiciele wszystkich grup społecznych i narodów zamieszkujących dawne imperium carów. Podobne działania Czeka prowadziła również na ziemiach polskich, przede wszystkich wobec przedstawicieli polskich elit.

Wobec pogarszającej się sytuacji militarnej rząd Rzeczypospolitej zaapelował o pomoc do państw ententy.
Wśród nich główną rolę odgrywała Wielka Brytania – niechętna Polsce i zmierzająca do porozumienia z Rosją Lenina. Stosunek Anglików do Polaków dobrze oddawały mocne słowa Maurice’a Hankeya, jednego z przedstawicieli brytyjsko-francuskiej misji wysłanej do Polski:
„premier wie, że żywię do Polaków zarówno
wstręt, jak i pogardę i że nie wierzę, w dłuższej
perspektywie, że można cokolwiek zrobić, żeby
ich uratować, a wreszcie, że wątpię, aby zasługiwali
na ratunek”.
Taki pogląd był wynikiem m.in. skutecznego działania propagandy bolszewickiej, która od początku 1920 r. głosiła, że przyczyną konfliktu była postawa władz polskich, zmierzających do zagarnięcia etnicznych ziem rosyjskich. W efekcie wielu ówczesnych polityków, a później także historyków, właśnie Polskę uznawało za agresora w tej wojnie. Pogląd ten pokutował przez dziesiątki lat, pojawiał się nawet w niektórych publikacjach
powstałych po 1989 r.

Podczas zorganizowanej 10 lipca 1920 r. pod brytyjskim przywództwem konferencji w Spa w Belgii mocarstwa
zachodnie zażądały od polskiego premiera Władysława Grabskiego uznania linii Curzona za wschodnią granicę Rzeczypospolitej.
Los Śląska Cieszyńskiego i Małopolski Wschodniej miał zostać rozstrzygnięty w późniejszym czasie. W zamian oferowano pośrednictwo w pertraktacjach pokojowych z bolszewikami i obiecano dostawy sprzętu wojskowego. Ostatecznie pomoc ta sprowadziła się do oddelegowania do Polski grupy francuskich oficerów z gen. Maxime’em Weygandem na czele, którzy występowali jako doradcy w Wojsku Polskim (był wśród nich mjr Charles de Gaulle, przyszły prezydent Francji). Prawdą więc okazały się słowa brytyjskiego marszałka Henry’ego Wilsona wypowiedziane w Spa do szefa sztabu Wojska Polskiego gen. Tadeusza Rozwadowskiego,
żeby Polska nie liczyła na jakąkolwiek realną interwencję nie tylko wojskową, ale również dyplomatyczną, a przyszłość państwa polskiego, któremu bolszewicy szykują zagładę, leży wyłącznie w rękach samych Polaków.

Tymczasem, mimo ustaleń poczynionych z Grabskim, Brytyjczycy wysłali do Lenina notę z ofertą nie tylko
wytyczenia granicy polsko-rosyjskiej opartej w dużej części na linii Curzona, ale też z propozycją przejęcia przez bolszewików kontroli nad całą Małopolską Wschodnią (obszar na wschód od Przemyśla). Dodatkowo
premier Lloyd George naciskał przez swojego ambasadora w Warszawie, by władze polskie przyjęły warunki pokoju przedstawione przez bolszewików, którzy żądali zgody na granicę wzdłuż linii Curzona, likwidacji niemal całej armii oraz przemysłu zbrojeniowego. Przyjęcie tych warunków pozbawiałoby państwo polskie
niepodległości i sprowadziłoby je de facto do roli sowieckiej republiki.

Sytuacja Rzeczypospolitej była wówczas niezwykle trudna. Nieliczne transporty kolejowe z uzbrojeniem,
wysyłane głównie przez rząd francuski, były zatrzymywane przez Czechów, Niemców, władze Wolnego Miasta Gdańska, a nawet Belgów. Na Śląsku miejscowi Niemcy organizowali antypolskie manifestacje popierające bolszewików. Wyrazem wrogiej postawy ludności Gdańska, zamieszkanego w większości przez Niemców, było
utrudnianie zejścia na ląd wracającym drogą morską do kraju żołnierzom 5. Dywizji Syberyjskiej w pierwszych dniach lipca. Pełnego wsparcia walczącej Polsce udzieliła jedynie Stolica Apostolska. Jej przedstawiciel
dyplomatyczny, nuncjusz Achille Ratti (przyszły papież Pius XI), nie opuścił zagrożonej Warszawy nawet wówczas, gdy wyjechali z niej dyplomaci innych państw.

Warunki narzucone w Spa przyjęto w kraju z oburzeniem. Grabski podał się do dymisji, a na czele nowo powołanego Rządu Obrony Narodowej stanął przywódca ruchu ludowego Wincenty Witos. Wicepremierem został socjalista Ignacy Daszyński.

Wcześniej, 1 lipca 1920 r., powołano Radę Obrony Państwa, zrzeszającą przywódców politycznych i przedstawicieli wszystkich klubów parlamentarnych. Zasiedli w niej m.in. Roman Dmowski, Władysław Grabski, Maciej Rataj oraz dowódcy wojskowi – Józef Piłsudski, gen. Tadeusz Rozwadowski i gen. Kazimierz Sosnkowski.
Na apel Marszałka tysiące mężczyzn wstępowało do Wojska Polskiego. Zaczęto również formować Armię Ochotniczą, na czele której stanął gen. Józef Haller. Akces do niej zgłosiło w ciągu niespełna miesiąca blisko 100 000 osób, wśród nich wielu uczniów gimnazjalnych i harcerzy. Wpłacano ofiary pieniężne na armię, a poparcie dla władz manifestowały wszystkie ugrupowania polityczne i grupy zawodowe. Piętnowano tchórzostwo, uchylanie się od służby wojskowej i odmowę ponoszenia ofiar materialnych na potrzeby prowadzonej wojny.

Do walki w obronie zagrożonej niepodległości wzywali duchowni wszystkich wyznań. W liście
pasterskim biskupów polskich do narodu pisano, że bolszewicy szczególną nienawiścią
pałają wobec katolickiej Polski, bo gdy niektóre mocarstwa zeszły ze swej pierwotnej drogi,
aby zawierać z tym wrogiem umowy, własnego niepomne niebezpieczeństwa, Polska jedna oparła
się pokuśnym wołaniom tego wroga i jakby murem stanęła, aby mu wstęp do siebie z zachodu
Europy zagrodzić. Dlatego to wróg ów poprzysiągł jej zniszczenie i zemstę. Podobnie oceniali
zamiary bolszewików duchowni ewangeliccy. Do obrony niepodległości wzywali polscy Żydzi. Ich
zaangażowanie lapidarnie wyraził wiceprezydent Lwowa Filip Schleicher: Nastrój powszechny moich
współwyznawców streszcza się w haśle: z Polską i dla Polski.

W pierwszej połowie sierpnia 1920 r. wojska frontu dowodzonego przez
Tuchaczewskiego zagroziły Warszawie. Główny kierunek ich natarcia miał
jednak przebiegać na północ od stolicy Polski – Sowieci zamierzali
przekroczyć Wisłę w rejonie Płocka i Włocławka. Celem bolszewików było oskrzydlenie
sił polskich od północy i zajęcie ich zaplecza oraz przecięcie połączenia komunikacyjnego
Warszawy z Gdańskiem. Tuchaczewski, naciskany przez Lenina, opracował
koncepcję kampanii opartą na strategii rosyjskiego feldmarszałka Iwana Paskiewicza,
który w 1831 r. w podobny sposób przeprowadził operację mającą na celu stłumienie
powstania listopadowego. Komfronta (dowódca frontu) liczył przy tym na wsparcie
walczących na Ukrainie wojsk Frontu Południowo-Zachodniego, przede wszystkim na
1. Armię Konną. Tymczasem oddziały te, wbrew oczekiwaniom, a nawet wbrew
rozkazom głównodowodzącego Armii Czerwonej Siergieja Kamieniewa, zatrzymały
się na przedpolach Lwowa. Kierujący na południu Aleksandr Jegorow, Siemion
Budionny oraz Józef Stalin mieli bowiem własne ambitne plany polityczne i wojskowe.
Zamierzali zdobyć Lwów, a następnie skierować się na Czechosłowację i Węgry (gdzie
dopiero niedawno stłumiono komunistyczną rewoltę), a później – do Włoch. Ten
brak porozumienia i koordynacji działań między bolszewickimi frontami i dowódcami
przyczynił się do sukcesu polskiej kontrofensywy.
Niepowodzenie nad Bugiem zmusiło Wodza Naczelnego do szukania rozstrzygnięcia na
przedpolach Warszawy. Plan nowego kontruderzenia, naszkicowany przez Piłsudskiego
i opracowany przez Sztab Generalny pod kierunkiem gen. Rozwadowskiego, został
ostatecznie zatwierdzony przez Marszałka 6 sierpnia. Zakładał on z jednej strony powstrzymanie
natarcia bolszewików na linii Wisły między Włocławkiem a Modlinem oraz obronę stolicy,
a z drugiej – wyprowadzenie decydującego uderzenia na południowym skrzydle nieprzyjaciela.
Polacy zamierzali przełamać front poniżej Warszawy, wyjść na tyły bolszewików, a następnie okrążyć
ich i zniszczyć. Najważniejszym i najtrudniejszym elementem tego planu było skoncentrowanie
w tajemnicy przed nieprzyjacielem grupy uderzeniowej nad Wieprzem. Wyznaczone w skład tej
grupy jednostki musiały zostać niepostrzeżenie wycofane z frontu, a potem w bardzo krótkim czasie
– zająć nowe pozycje. W tym decydującym momencie wojny polska armia została podzielona na
trzy fronty. Oddziały Frontu Północnego broniły pozycji od Włocławka do Dęblina, jednostki Frontu
Środkowego zajmowały stanowiska od Dęblina po Brody, wojska Frontu Południowego rozlokowano
od Brodów do granicy rumuńskiej.

Decydująca rola miała przypaść grupie operacyjnej kierowanej osobiście przez Wodza
Naczelnego. Składały się na nią jednostki wydzielone z wojsk Frontu Środkowego.
Szczególnie wysokie walory prezentowały zwłaszcza 1. i 3. Dywizja Piechoty Legionów
(gen. Stefana Dąba-Biernackiego i gen. Leona Berbeckiego), 14. Wielkopolska Dywizja Piechoty
(gen. Daniela Konarzewskiego) oraz 21. Dywizja Górska (gen. Andrzeja Galicy). 12 sierpnia Piłsudski opuścił stolicę i wyjechał do kwatery grupy w Puławach. Dzień później rozpoczęła się decydująca o losie Polski bitwa pod Warszawą.

Bitwa Warszawska składała się z kilku mniejszych bojów – walk o Radzymin i pod Ossowem,zmagań nad Wkrą, obrony Płocka, bitwy o Ciechanów i Nasielsk, kontrataku znad Wieprza. Pierwszego dnia potężne sowieckie uderzenie spowodowało utratę Radzymina – część obrońców w popłochu opuściła swoje pozycje.
Wówczas Polacy rzucili do ataku oddziały ochotnicze, które mimo słabego wyszkolenia walczyły z wielkim
męstwem i determinacją. Zacięty bój w rejonie Radzymina i Ossowa toczył się przez następne dwa dni. Radzymin kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk. Dopiero wieczorem 15 sierpnia udało się jednostkom polskim ostatecznie zająć zniszczone miasto i opanować kryzys na tym odcinku frontu.
Nad Wkrą 5. Armii gen. Sikorskiego przyszło walczyć z prawie trzykrotnie silniejszym przeciwnikiem. Mimo to Polacy utrzymali pozycje i przeszli do kontruderzenia, w wyniku którego 15 sierpnia zajęli Ciechanów, a nazajutrz Nasielsk. W tym pierwszym mieście w ręce polskie wpadła zniszczona jedyna radiostacja bolszewickiej 4. Armii, co w dużej mierze przyczyniło się do zagłady tej jednostki w następnych dniach.
Sukcesy te mogły jednak zostać zniwelowane przez korpus Gaj-Chana. Jego oddziały próbowały
przekroczyć Wisłę pod Płockiem i Włocławkiem. W obronie obu miast stanęli obok
nielicznych żołnierzy także mieszkańcy, w tym kobiety i dzieci. Pod wpływem tych
wydarzeń, jak również wobec braku rozstrzygnięć pod Radzyminem Marszałek
przyśpieszył o jeden dzień uderzenie znad Wieprza. Tak później wspominał ten
moment: Zestawiwszy po kilka razy wszystkie próby rachunku, zdecydowałem dwie
rzeczy: wycofać ku południowi większą część naszej 4-ej armii i zaryzykować osłonę
południową, wyciągając z niej dwie dywizje, które uważałem za najlepsze – 1-szą
i 3-cią legionowe. Następnie ostatecznie postanowiłem, że kontratak poprowadzę
sam, chociaż z góry w ten sposób przesądzałem, że wprowadzam wskutek tego bezład
w dowodzeniu, gdy biorę może na czas dłuższy dowodzenie bezpośrednie małej zaledwie
części wojsk, których byłem naczelnym wodzem […]. Dn. 16-go rozpocząłem atak.

Oświcie na pozycje bolszewickiej Grupy Mozyrskiej spadło uderzenie dywizji Piłsudskiego.
Atak polski był skierowany w stronę Mińska Mazowieckiego, Siedlec, Międzyrzecza
i Włodawy, wprost na tyły walczących pod Warszawą sił Tuchaczewskiego. Nieliczne
oddziały tworzące Grupę Mozyrską zostały bez trudu rozbite. Natarcie armii Naczelnego Wodza
było tak piorunujące, tak niespodziewanie gwałtowne, że cała środkowa siła bolszewicka nie mogła
oprzeć mu się ani godziny. Bita bez opamiętania, spychana z każdej pozycji, cała siła ta zaczęła
pędzić w przerażeniu na Siedlce, Brześć Litewski i dalej. Wraz z uchodzącymi bolszewickimi
żołnierzami uciekli również członkowie Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego, którzy w leżącym
nieopodal Warszawy Wyszkowie oczekiwali na upadek stolicy Polski.
Paniczna ucieczka Rosjan spod Warszawy zmusiła również do odwrotu spod Płocka cieszący się wśród Polaków złą sławą 3. Korpus Gaj-Chana. Bolszewiccy kawalerzyści, odcięci od głównych sił, nie zamierzali jednak łatwo się poddać. Z szablą w ręku zdecydowali przebijać się przez otaczające ich zewsząd siły polskie.
22 sierpnia pod Mławą, 23 pod Chorzelami, a później pod Myszyńcem i Kolnem zadali Polakom znaczne straty. Zasłynęli również z wyjątkowego okrucieństwa, którego przykładem było bestialskie mordowanie wziętych do niewoli żołnierzy. Ostatecznie 3.Korpus został okrążony i Gaj-Chan 26 sierpnia przekroczył granicę Prus
Wschodnich, gdzie wraz z całym swym wojskiem został internowany.

Bitwa Warszawska była wygrana. Siły Tuchaczewskiego zostały rozbite i zmuszone do
odwrotu. Kilka lat temu okazało się, że do zwycięstwa w znacznym stopniu przyczynił się
wywiad radiowy. Był on doskonałym źródłem wiedzy o działaniach Armii Czerwonej. Już
w marcu 1920 r. Polacy znali treść sowieckich depesz i na bieżąco przekazywali je sztabowi Wodza
Naczelnego. Bezcenne okazało się złamanie tuż przed bitwą szyfru „Rewolucja”, który służył
Tuchaczewskiemu do przesyłania rozkazów nacierającym armiom. W chwili rozpoczęcia uderzenia
znad Wieprza zagłuszano sowieckie komunikaty cytatami z Biblii. W ten sposób uniemożliwiono
bolszewikom łączność radiową na dwie doby.
Bitwa Warszawska została uznana przez niechętnego dotąd Polakom członka misji brytyjsko-
-francuskiej lorda Edgara V. D’Abernona za osiemnastą najważniejszą bitwę w dziejach
świata. Nie ma w tym żadnej przesady. Polacy zatrzymali marsz bolszewików na zachód. Nad
Wisłą rozstrzygnął się na pewno los Europy Środkowej, która została obroniona przed sowieckim
totalitaryzmem. W 1923 r. zdecydowano, że 15 sierpnia będzie Świętem Żołnierza. Uroczyste
obchody zwycięstwa nad bolszewikami, zniesione po II wojnie światowej przez komunistów,
zostały przywrócone dopiero w niepodległej Polsce, po roku 1989.


Wczasie, gdy pod Warszawą decydowały się losy Polski i Europy, 1. Armia Konna bezskutecznie
próbowała opanować Lwów. Kolejnym jej celem był Zamość, broniony
m.in. przez żołnierzy 31. Pułku Strzelców Kaniowskich i oddziały ukraińskie Marko
Bezruczki (siła niewielka, ale żołnierz wytrawny i wprost znakomity – pisał o nich Adam Grzymała-
-Siedlecki). Kozacy Budionnego, mimo początkowej porażki pod Tyszowcami ze sprzymierzoną
z Polakami brygadą kozaków esauła Wadima Jakowlewa, dotarli do miasta i natychmiast przystąpili
do szturmu. W pewnym momencie los miasta zawisł na każdym poszczególnym bagnecie, na
każdym poszczególnym ładunku, na każdym calu rozwiewu kulomiotowego. Ani jedna minuta
w działaniu okopanej piechoty nie mogła być omylną, chybioną, bezużyteczną. I każdy poszczególny
szeregowiec musiał być sobie komendantem i sędzią swego honoru żołnierskiego. Po trzech
dniach bezskutecznych ataków Budionny cofnął się w kierunku Hrubieszowa i Komarowa. Tutaj
czekały na niego siły polskie: 2. Dywizja Piechoty Legionów oraz grupa gen. Stanisława Hallera,
złożona z 1. Dywizji Jazdy i 13. Dywizji Piechoty. Wieczorem 29 sierpnia doszło do pierwszego starcia.

Zaskoczone pojawieniem się polskiej kawalerii posterunki bolszewickie poddały się prawie bez walki. Budionny zorientował się, że znalazł się w pułapce. Rozkazał swoim żołnierzom przebijać się przez polskie pozycje.

31 sierpnia na polach pod Komarowem doszło do ostatniej wielkiej bitwy kawaleryjskiej w dziejach świata. Polacy ustępowali liczebnie Konarmii, ale walczyli z pełnym poświęceniem i determinacją, co przesądziło o wyniku starcia.
W całodziennym boju padło prawie 300 ułanów i szwoleżerów. I choć 1. Armii Konnej udało się w końcu wyrwać z matni i przebić przez linie 2. Dywizji Piechoty Legionów, to jednak poniosła ona tak duże straty, że nie odegrała już znaczącej roli w dalszej fazie kampanii.
Tymczasem Tuchaczewski miał nadzieję na odwrócenie losów wojny i zatrzymanie nacierających Polaków.
W drugiej połowie września 1920 r. zaczął gromadzić na linii Niemna nowe siły. Udało mu się również odtworzyć część jednostek rozbitych na przedpolach Warszawy. Piłsudski zdecydował się związać siły nieprzyjaciela od czoła i jednocześnie poprzez terytorium Litwy wysłać grupę uderzeniową, która miała obejść
bolszewickie pozycje i zaatakować je od tyłu. Bój nad Niemnem rozpoczął się 20 września atakiem
gen. Rydza-Śmigłego na Grodno. Trzy dni później ruszyła właściwa ofensywa, podczas której Polacy
w zaciekłych walkach i ponosząc znaczne straty przełamali obronę Niemna, zdobyli Grodno i w kilku
mniejszych starciach, m.in. w boju pod Lidą, rozbili siły Armii Czerwonej. Wojska polskie zaczęły się
szybko przesuwać na wschód w pogoni za uciekającymi bolszewikami i wkrótce zajęły Mińsk.
18 października 1920 r. walczące strony zawarły rozejm i działania wojenne przerwano. Mimo to dochodziło jeszcze
do sporadycznych walk z sowieckimi jednostkami, czasem nawet na tyłach frontu. W ostatnich dniach października
liczny oddział bolszewicki, starając się przedostać na wschód, wtargnął na przedmieścia Białegostoku. Stacjonujący
w mieście polski garnizon opanował sytuację w ciągu kilku godzin, ale czerwonoarmiści zdążyli zamordować część rannych i chorych żołnierzy przebywających w miejscowym szpitalu. 18 marca 1921 r. Polska i bolszewicka Rosja podpisały traktat pokojowy w stolicy Łotwy – Rydze. Rzeczpospolita otrzymała m.in. Nowogródczyznę, Polesie, Wołyń, zachodnią część Podola. Oba państwa zrzekły się wszelkich roszczeń terytorialnych. Zobowiązały się, że powstrzymają się od ingerencji w wewnętrzne sprawy i nie będą popierać działalności wymierzonej w drugą ze stron. Rząd bolszewicki
miał wypłacić Polsce wysokie odszkodowanie (30 milionów rubli) z tytułu eksploatacji jej ziem przez carską Rosję (warunek ten nie został dotrzymany) oraz zwrócić zrabowane dobra kultury. Traktat ryski pomijał jednak prawo Białorusinów i Ukraińców do suwerenności, dlatego ich elity narodowe uznały jego postanowienia terytorialne za równoznaczne z rozbiorem ich ziem przeprowadzonym przez Polskę i bolszewicką Rosję.

Zwycięstwo w wojnie z bolszewikami ocaliło nie tylko niepodległość Polski, odzyskaną po 123 latach
niewoli, ale także suwerenność przynajmniej niektórych państw leżących we wschodniej i środkowej
Europie. Słusznie też bój z sowiecką Rosją nazwany został wojną o wszystko. Zwycięstwo umożliwiło
Polakom swobodny rozwój przez następne kilkanaście lat. Adam Grzymała-Siedlecki pisał: Z otchłani klęski
wydobyliśmy się na wierzch, aż ku szczytom triumfu. Sprawiły ten cud: armia, rząd i naród. Oby najdalsze
pokolenia mogły się uczyć na tym przykładzie, co można zdziałać, gdy w jedności i poświęceniu sprzęgnie się cały naród i poprzysięgnie sobie: muszę zwyciężyć!

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 25 września 2011, 23:11 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4702
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Bardzo dobrze się czyta.

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 września 2011, 11:26 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1227
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Ano niestety przed IIWŚ zabrakło kogoś takiego jak Piłsudski, a i dziś może też (choć niekoniecznie już jako wojskowy) by się przydał ... ale niestety dziś również takiego nie ma.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 września 2011, 18:15 

Dołączył(a): środa, 8 grudnia 2010, 01:36
Posty: 676
Dexterze, świetna lektura. Dzięki za trud włożony w edukację forumowiczów głodnych faktów historycznych. Taka "Wojna polsko-sowiecka dla opornych". :)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 września 2011, 19:37 

Dołączył(a): niedziela, 29 maja 2011, 20:29
Posty: 376
Siege napisał(a):
Ano niestety przed IIWŚ zabrakło kogoś takiego jak Piłsudski, a i dziś może też (choć niekoniecznie już jako wojskowy) by się przydał ... ale niestety dziś również takiego nie ma.

Jeżeli chodziło tobie o przewrót majowy, to niektórzy politycy bez wojskowych mają ambicje dyktatorskie i podżegają organizacje religijne do przywrócenia inkwizycji.

_________________
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 26 września 2011, 20:59 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 02:05
Posty: 1227
Tytuł użytkownika:: just Napalm Death
Tak wiem, ale nie te czasy i przede wszystkim, nie ci ludzie ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 11 października 2011, 21:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 29 listopada 2010, 19:15
Posty: 301
Lokalizacja: Białystok
Dex, zaprawdę powiadam Ci, iż Twoja wiedza nt. II WŚ jest zaiste przeobszerna ;) To bardzo fajne, że są ludzie w tym kraju mający trzeźwe spojrzenie na ten etap w naszej historii. W mojej ocenie - to właśnie świadomość historii własnego narodu jest chyba najlepszym przykładem patriotyzmu.

W takich momentach jeszcze bardziej smuci mnie, iż aktualnie młodzi ludzie za przejaw "patriotyzmu" uważają ogolenie się na łyso i przyjęcie swastyki lub tryptyki za swój symbol...zwłaszcza w kraju, który chyba najbardziej odczuł wpływ dwóch ideologii totalitarnych... :evil:

To tak w ramach komentarza odnośnie ostatnich wydarzeń w podlaskiem...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 12:53 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Ponieważ Warszawka to moje miasto:

1. Projekt rekonstrukcji Warszawy z 1935 roku - na ukończeniu
Nieoficjalny "trailer"


2. „Przelot nad zdobytym miastem”. Warszawa oczami pilota Luftwaffe - na razie do zobaczenia tylko stacjonarnie

3. I znana pozycja, Miasto Ruin, Bagiński - Przelot nad zburzoną Warszawą w kwietniu 1945. 85% budynków zburzonych, to co zostało w większości bez dachów.

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Ostatnio edytowano piątek, 20 stycznia 2012, 12:55 przez MacKozinsky, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 12:55 
Avatar użytkownika
Firma

Dołączył(a): czwartek, 15 grudnia 2011, 14:00
Posty: 4336
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: Pióroodporny.
Jeśli piszesz "Warszawka", to nie jestem tego taki pewien...;)

_________________
"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Facebook: https://www.facebook.com/INAHON


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 13:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Całe życie patrzyli na mnie krzywo, że jestem z Warszawy, nasłuchałem się komentarzy i tak mi zostało z tą Warszawką :?
Poza tym Warszawa to po wojnie zupełnie nowa jakość pod każdym względem. Ale tu się urodziłem, tu mieszkała moja rodzina przed wojną, więc jakie by nie było to moje :)

EDIT: Tak a propos - pytanie otwarte - czy o Warszawiakach nadal się myśli i mówi nieprzychylnie? Tzn. wiem, że statystyka sprawia, ze prawie 2 mln ludzi tu mieszkających (czyli znacznie, znacznie więcej niż zameldowanych) z masą różnych, często niefajnych zachowań miało szansę zapracować sobie na kiepską markę, ale czy to jest w ogóle temat jeszcze?

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Ostatnio edytowano piątek, 20 stycznia 2012, 13:13 przez MacKozinsky, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 13:07 
Avatar użytkownika
Firma

Dołączył(a): czwartek, 15 grudnia 2011, 14:00
Posty: 4336
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: Pióroodporny.
Wiem...ale to bardzo pejoratywne określenie...powiedziałbym, że takie lekceważące i kpiące..."ooo ten palant to pewnie z Warszawki, wiadomo kto tam mieszka" !...wiesz o ci mi chodzi ;) Tak jak i Centusie itp...

_________________
"Mężczyzna, który zabił niedźwiedzia, w nagrodę może nie mieszkać ze swoją żoną przez cały tydzień."
.Przysłowia lapońskie

Facebook: https://www.facebook.com/INAHON


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 13:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Wiem Inahon o co chodzi. I chyba w kontekście wojny słaby pomysł, żeby pisać Warszawka. Przepraszam Cię Warszawo :oops: ma ... :roll:

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 13:14 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4702
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
MacKozinsky napisał(a):
Ponieważ Warszawka to moje miasto:
1. Projekt rekonstrukcji Warszawy z 1935 roku - na ukończeniu
Nieoficjalny "trailer"
2. „Przelot nad zdobytym miastem”. Warszawa oczami pilota Luftwaffe - na razie do zobaczenia tylko stacjonarnie
3. I znana pozycja, Miasto Ruin, Bagiński - Przelot nad zburzoną Warszawą w kwietniu 1945. 85% budynków zburzonych, to co zostało w większości bez dachów.

Dziękuję!


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 20 stycznia 2012, 13:24 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5655
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
MacKozinsky napisał(a):
Tak a propos - pytanie otwarte - czy o Warszawiakach nadal się myśli i mówi nieprzychylnie? Tzn. wiem, że statystyka sprawia, ze prawie 2 mln ludzi tu mieszkających (czyli znacznie, znacznie więcej niż zameldowanych) z masą różnych, często niefajnych zachowań miało szansę zapracować sobie na kiepską markę, ale czy to jest w ogóle temat jeszcze?

Jest to jeszcze niestety temat trudny - szczególnie na Śląsku, Górnym Śląsku. Oczywiście kwestie na linii Warszawa - Górny Śląsk nadal nie zostały porozstrzygane... w sercach ludzi przede wszystkim. Dlaczego? "Warszawka" to niby lepszy świat zbudowany na "krzywdzie" śląskiej przestrzeni - zatem u rdzennych Górnoślązaków co rusz słyszy się lekceważące czy pełne skarg tony pod kątem właśnie tzw. "warszawki". Ale z tego, co wiem, także w stolicy Ślązaków traktuje się nieco po macoszemu, nieprzychylnie np. obserwowałam bardzo niefajne zachowanie na drogach w momencie, kiedy widzi się śląską rejestrację.
Staram się być ponad tym. Warszawę lubię odwiedzać, a że znam swoją wartość jako człowieka samego w sobie, nie urażają mnie personalnie te `konflikty` postrzegania. Smucą jedynie.

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo