Forum o piorach wiecznych
http://forumopiorach.net/

Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy
http://forumopiorach.net/viewtopic.php?f=37&t=8258
Strona 1 z 1

Autor:  Bosa [ niedziela, 8 listopada 2015, 14:13 ]
Tytuł:  Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

Cytuj:
Sylwia Zientek stworzyła swoją historię zainspirowana dwoma doświadczeniami. Wiele lat temu, na wystawie fotografii Henryka Poddębskiego, zobaczyła zdjęcie „Nowy Świat 1935”. Widok świateł neonów, odbijających się na mokrym asfalcie, zrobił na niej wielkie wrażenie. Zakupiła prawa do wykorzystania zdjęcia i od tamtej pory reprodukcja wisiała na ścianie w jej salonie, każdego dnia przypominając o nieistniejącym już świecie. Jakiś czas później poznała historię Eugenii Falleni – kobiety z Sydney żyjącej przez wiele lat jako mężczyzna, oskarżonej o morderstwo swojej żony.
Obrazek
Z połączenia tych dwóch inspiracji – klimatu dwudziestolecia międzywojennego i problemu tożsamości seksualnej – powstała niezwykła powieść.


Jak kocham książkowe wyzwania, mówię Wam – naprawdę niezwykła.

Obrazek

Młody poeta o głowie pełnej ideałów, przystojny młodzian imieniem Julian przyjeżdża do Paryża Północy – Warszawy i tamże rozpoczyna pracę w magazynie „Bluszcz”. Pewnego pięknego słoneczneg dnia na swojej drodze napotyka zjawiskową, niepasującą swoją urodą do ówczesnych kanonów, znudzoną małżeńską rutyną niewiastę – Lili. Jak nietrudno się domyślić, niedługo potem kochankowie planują już rozwód piękniejszej połowy i wspólny wyjazd do Paryża, tym razem tego prawdziwego. Niestety – jak to często bywa – już był w ogródku, już witał się z gąską… plany okazują się mrzonkami i wszystko niespodziewanie się komplikuje.

Obrazek

Zientek zna się na rzeczy, bez dwóch zdań. Międzywojenna rzeczywistość, którą wykreowała jest tak barwna, że wręcz wylewa się z kart książki, ochlapując całego Czytelnika. A ten się jeszcze cieszy. Autorka nie polega, jak to często niestety bywa, na niedokształceniu Czytającego – wszystko, co pisze jest w najdrobniejszych szczegółach dopracowane, precyzyjne. Warszawskie, szalone XX-lecie pełne bohemy, mieniące się kawiarenkami, wibrujące od jazzu, słodko-gorzkie od ciastek z niespodzianką rozwija przed nami swoje motyle skrzydła i, w swoim bezwstydnym pięknie, wciąga bez reszty.

Obrazek

I tu pojawia się inspiracja Autorki tajemniczą Eugenią Falleni...

Jeżeli książka Was zaciekawiła i chcielibyście przeczytać całą recenzję, zapraszam Was wszystkich serdecznie na mojego bloga :)

Pozdrawiam,
Bosa :)

Autor:  MacKozinsky [ niedziela, 8 listopada 2015, 17:57 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

bosa napisał(a):
Jak kocham książkowe wyzwania, mówię Wam – na prawdę niezwykła.


Książka niezwykła? Dzięki za kolejną inspirację książkową Bosa. Widzę, że profesjonalny obiektywizm Twoich recenzji został już doceniony. A ja ... czytam i czytam ... a na końcu i tak nie wiem, czy Ci się podobało, wzruszyło i chciałabyś do tej książki wrócić czy raczej doceniasz, podziwiasz i chwalisz wybrane elementy układanki, które składają się na powieść z człowiekiem wielowymiarowym, kompletnym w kolorach swych emocji rozpiętych pomiędzy euforią, szczęściem, poczuciem pustki i beznadziei ... i w scenografii prawdziwych miejsc i prawdziwych okoliczności ... :roll: :geek: :D
Jak to jest? :idea:

Pzdr,
Mac

Autor:  Marfackib [ niedziela, 8 listopada 2015, 18:06 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

Ostatnią pochłonęły mnie książki Childa Lee, jak się z nimi uporam, sięgnę po coś z Twojego arsenału.

Autor:  Bosa [ niedziela, 8 listopada 2015, 21:15 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

MacKozinsky napisał(a):
Jak to jest? :idea:

Pzdr,
Mac


Hmmmm. Do tej pory byłam pewna, że bardzo pozytywnie oceniłam tą książkę, ale Twój post wprawił mnie w zwątpienie :) Ale chyba powinnam robić to wyraziściej, może wprowadzę na koniec oceny od 1 do 10.


Marfackib napisał(a):
Ostatnią pochłonęły mnie książki Childa Lee, jak się z nimi uporam, sięgnę po coś z Twojego arsenału.


Fajnie! Ciekawe co wybierzesz :)

Autor:  MacKozinsky [ niedziela, 8 listopada 2015, 22:20 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

Może to ja muszę się nauczyć czytać z zrozumieniem :roll: :)
Już to kiedyś mówiłem: ponieważ kilka razy rozmawialiśmy, ja wiem, że oprócz kunsztu w posługiwaniu się słowem i wciągających, pełnych treści i znaczeń zdań wielokrotnie złożonych ... oprócz profesjonalnej Bosej-recenzentki, jest jeszcze Bosa czytelnik i wydaje mi się - ale mogę się mylić - że mimo obszernej części wspólnej to są jednak dwie różne osoby ... 8-) :geek:
Ja czytelnik bardziej czekam opinii innego czytelnika ...

Autor:  Bosa [ niedziela, 8 listopada 2015, 22:57 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

MacKozinsky napisał(a):
Może to ja muszę się nauczyć czytać z zrozumieniem :roll: :)
Już to kiedyś mówiłem: ponieważ kilka razy rozmawialiśmy, ja wiem, że oprócz kunsztu w posługiwaniu się słowem i wciągających, pełnych treści i znaczeń zdań wielokrotnie złożonych ... oprócz profesjonalnej Bosej-recenzentki, jest jeszcze Bosa czytelnik i wydaje mi się - ale mogę się mylić - że mimo obszernej części wspólnej to są jednak dwie różne osoby ... 8-) :geek:
Ja czytelnik bardziej czekam opinii innego czytelnika ...


Okej, być może masz rację, być może rzeczywiście trochę przesadzam. Postaram się bardziej na to uważać.

Autor:  MacKozinsky [ poniedziałek, 9 listopada 2015, 00:06 ]
Tytuł:  Re: Recenzja "Miraży", czyli o samotności w Paryżu Północy

Spokojnie. Jeden maruda wiosny nie czyni. Słyszę i czytam same superlatywy na temat tego co robisz, także tego ... lepsze jest wrogiem dobrego ... może nie trzeba wcale nic zmieniać.
Ale ... jakbyś czasem dodała jedno albo dwa zdania z tej drugiej bajki właśnie, to maruda niżej podpisany będzie bardzo zadowolony. :mrgreen:

Pozdrawiam,
Mac

PS.: Jeśli przypomnisz sobie książkę, której najpierw nie mogłaś przestać czytać a po przewróceniu ostatniej strony czułaś się tak jakby właśnie zostawił Cię ktoś ważny, ktoś kogo kochasz, przyjaciel ... no po prostu chciało Ci się płakać i nie mogłaś się tym pogodzić ... Jest olbrzymia przestrzeń w zakresie tego jaka książka dla nas jest ... oprócz tego wszystkiego co jest szalenie ważne i o czym wyżej napisałaś. Jeśli książka jest dla mnie wiarygodna albo z jakiegoś powodu są w niej rzeczy, które znam albo mnie pasjonują, potrafi być jak tąpnięcie. Info rodem ze skali Richtera na pewno jest jakąś wskazówką ;-)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/