Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: czwartek, 2 maja 2013, 17:05 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:34
Posty: 1146
Lokalizacja: Łódź
Lash napisał(a):
3. a tak już bardzo realnie możesz np. dwa, trzy razy w tygodniu nie jeść mięsa - zdrowiej dla Ciebie, dla Twojej rodziny. I to dla mnie jest najbardziej wymierne działanie.
Miałem się nie wcinać w dyskusję, ale mnie zaciekawiłaś. Co jest zdrowego w niejedzeniu mięsa?

Wczoraj trafiłem na ciekawy artykuł dotyczący badań nad wpływem spożywania mięsa i jaj na zapadalność na choroby serca. HuffPost może nie jest kopalnią wiedzy medycznej, ale artykuł http://www.huffingtonpost.com/chris-kresser/eggs-meat-cardiovascular-disease_b_3171054.html odnosi się do udokumentowanych badań (patrz: linki).

_________________
Pozdrawiam,
alexalex


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 2 maja 2013, 18:07 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5667
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
Alex, zanim Ci odpowiem wprost, zapytam Cię:
1. czy zjadłbyś śmierdzący, z wyraźnymi oznakami gnicia pomidor, pełen pleśni czy wręcz robactwa?
2. czy zjedzenie takiego pomidora pociąga za sobą zdrowie dla Twojego organizmu?
Mam z potem 4 kolejne pytania powiązane w powyższymi.

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 2 maja 2013, 19:34 
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 10 listopada 2010, 20:53
Posty: 51
Lokalizacja: Wierzbno.
Tytuł użytkownika:: Użytkownik tytułu.
To ja się wetnę i odpowiem. :D
1. Z robalami i pleśnią raczej nie. W bardzo początkowym stadium gnicia zdarzało się. Zwykle nie wyrzucam całego, jeśli kawałek da się uratować (np. wydłubać wszystkie robale).
2. Nie wiem. Jeszcze nigdy mi nie zaszkodził.

Różnica jest taka, że od zepsutego mięsa można się faktycznie przekręcić.
Niedawno jadłem frytki (solone) maczane w lodach śmietankowych (nie mam na myśli jednej frytki na próbę). Szczytem doznań smakowych może bym tego nie nazwał, ale połączenie ciepłego z zimnym było inspirujące. Chleb z dżemem truskawkowym i plasterkami cebuli też już przerabiałem (polecam).
No dobrze, wiem już, że jestem heretykiem i należy mnie ukamienować. Ale nadal nie widzę związku między niejedzeniem mięsa, a sposobem zabijania zwierzątek. Za to mam silne przekonanie, że dopóki martwe zwierzęta są ludzkości potrzebne jeszcze w innych celach, niż mięso - nie tędy droga.
Gdyby dobrze policzyć, te trzy albo cztery bezmięsne dni w tygodniu przeciętnie odhaczam. Można to nazwać korzystnym układem upodobań kulinarnych. Ale żeby budować na tym ideologię?

_________________
Nie wiem, o co mi chodzi.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 2 maja 2013, 20:47 
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 10 listopada 2010, 13:45
Posty: 846
Oh Alveryn - na obozie harcerskim to się nie takie "rarytasy" jadło. :D
CezaryF

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 2 maja 2013, 22:27 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:34
Posty: 1146
Lokalizacja: Łódź
Lash napisał(a):
Mam z potem 4 kolejne pytania powiązane w powyższymi.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie = nie czuję się zobowiązany do udziału w zabawie w odwracanie kota ogonem.

_________________
Pozdrawiam,
alexalex


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 00:46 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 14 stycznia 2011, 16:20
Posty: 41
"sprawiedliwość bez siły to nieudolność, siła bez sprawiedliwości to przemoc"

Zabijanie to sposób na przeżycie drapieżników, leży w instynkcie każdego z nich bez względu czy zabija szybko czy długo, łaskawie czy bezlitośnie.

z drugiej strony szarańcza jest roślinożercą, plaga szarańczy pustoszy połacia roślin którymi, żywią się inni roślinożercy a tymi z kolei miesożercy, finał jest taki, że bez względu na predyspozycje mięsne czy roślinne w cierpieniach spowodowanych glodem umierają tysiące. Po drodze chodzi do makabrycznych zdarzeń z ich udzialem, ostatecznie do aktów kanibalizmu itd.

Działanie plagi szarańczy można porównać do egoistycznego działania człowieka wynikającego z niepohamowanych głodów, fizjologicznych i pschylogicznych.

Według mnie najwyższą prawdą, żyjąc na ziemie jest tak prawda, która stanowiłaby o równowadze w naturze.
Ci którzy nie pojmują jej mechanizmów są jak ta szarańcza.

Zabić można jak goroźny jaguar miażdżąc czaszkę ofiary szybko i bezboleśnie, zabić można jak mala szarańcza skazując na dlugotygodniowy głód.

Spieranie się tutaj jest bezcelowe, dlatego, że każdy z Nas odpowiada za to po równo. Ktoś dobrze podał, że można się wzbraniać od jedzenia mięsa a za chwilę zachwycać się zapachem i gładkością skórzanego etuii na pióra. Więc niech rzuci kamieniem ten kto jest bez winy.

Nie wiem jak w kwestiach kulinarnych, ja jem bardzo mało mięsa pochodzenia lądowego. Jem dużo ryb i warzyw, z wyboru a może z przekonania o "lepszości" takiej diety. Nie narzekam na zdrowie od wielu lat, poza urazami powypadkowymi. Ale ryby to też zwierzęta, pocieszam się, że od czasu do czasu jakiś rekin zeżre też człowieka.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 09:32 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5667
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
alexalex napisał(a):
Lash napisał(a):
Mam z potem 4 kolejne pytania powiązane w powyższymi.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie = nie czuję się zobowiązany do udziału w zabawie w odwracanie kota ogonem.

Ok.
bazyl napisał(a):
I tu dochodzę do najważniejszego pytania - czy na mięsie które można kupić w marketach są jakiekolwiek oznakowania informujące o tym czy zwierzęta były ubijane w bardziej lub mniej humanitarny sposób?

Bazyl, nie ma takich oznakowań, bo... mięso kupowane w marketach pewnie nie pochodzi od prywatnego rolnika, ale pochodzi z chowu przemysłowego. A co to oznacza uświadamia od kilku lat Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt. Więcej na ten temat tu: http://vege.com.pl/zaangazuj-sie/chow-p ... erdzi.html
No i jak wcześniej napisał Mac:
MacKozinsky napisał(a):
Gdyby był wybór i byli dostawcy "humanitarni" to można by zbojkotować tego "niehumanitarnego".

Ale na tę chwilę nie można. Można nie jeść mięsa i ograniczyć w ten sposób popyt, można jeść mięso rzadziej i także ograniczyć popyt, można pisać petycje przeciw okrutnym metodom zabijania zwierząt i można na wszelkie sposoby wspierać organizacje i ludzi walczące o prawa zwierząt (chociażby wspomnianą wyżej Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt). Bo to właśnie dzięki takim ludziom i akcjom masz teraz możliwość wyboru w temacie, czy wspierasz chów klatkowy, czy nie.

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 13:52 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 16:35
Posty: 276
Lokalizacja: Opole/Inowrocław
A jakie to sa okrutne metody zabijania zwierząt w zakładach mięsnych? :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 13:56 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9916
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
RobertM napisał(a):
A jakie to sa okrutne metody zabijania zwierząt w zakładach mięsnych? :shock:


Nie będę wklejał tu żadnych przykładów. Poszukaj sobie proszę we własnym zakresie np na YT.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 14:01 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 16:35
Posty: 276
Lokalizacja: Opole/Inowrocław
Pytam bo akurat się na tym znam... lubię takie zmanipulowane filmiki i organizacje..


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 14:05 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9916
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Rozumiem. Filmików nie wklejam tu z racji tego, że może nie każdy chce oglądać takie sceny.
Czy są zmanipulowane? Pewnie kilka tak, ale czy wszystkie?

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 19:42 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 01:15
Posty: 218
Lokalizacja: Tychy
Tak długo będzie brak humanitaryzmu w hodowli i uśmiercaniu jak długo wszystko dotyczy kasy. Też mam problem emocjonalny z jedzeniem mięsa właśnie dlatego i nie umiem się pogodzić z ludzkim okrucieństwem, nie tylko w tej tematyce.

_________________
Prażynka


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 21:03 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3596
Tytuł użytkownika:: 4001
RobertM napisał(a):
Pytam bo akurat się na tym znam... lubię takie zmanipulowane filmiki i organizacje..


Ja nie jestem zmanipulowany i chętnie Ci opowiem jak czasami wygląda ubój czy dowóz takich zwierząt.
Tak z roli obserwatora, który czasami bywa w różnych dziwnych miejscach i widzi różne dziwne sytuacje.
Kiedyś zaliczałem je do przypadków, dziś uznaję za codzienność.

Inaczej mówiąc: ubój zależy od pracowników danej firmy.
Tak samo jak czystość czy porządek w miejscu pracy.

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 3 maja 2013, 23:37 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 13 listopada 2010, 16:35
Posty: 276
Lokalizacja: Opole/Inowrocław
Akszugor napisał(a):
RobertM napisał(a):
Pytam bo akurat się na tym znam... lubię takie zmanipulowane filmiki i organizacje..


Ja nie jestem zmanipulowany i chętnie Ci opowiem jak czasami wygląda ubój czy dowóz takich zwierząt.
.


Nie musisz, widziałem, znam,pracowałem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 4 maja 2013, 16:57 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 6 lutego 2012, 21:30
Posty: 126
Polski sok pomarańczowy z drobinami miąższu?
Tyle że ten miąższ nie ma nic wspólnego z pomarańczami.

_________________
Mortadela to zmielona rzeczywistość


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 4 maja 2013, 22:23 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 12 listopada 2010, 22:34
Posty: 132
Mój plan na jutro rano.

Przygotuję swój ulubiony rondelek, ostry nóż, deskę do krojenia i łopatkę do mieszania.

Pokroję na kromki swieży pszenny chlebek.

Obiorę i pokroję na talarki 3 cebule.

Pokroję na kawałki 0.25 kg tłuśćiutkiego podgardla, posolę i obrumienię w rondelku.

Podczas smażenia podgardla, delektując się już jego zapachem pokroję tyleż samo świeżej karkówki.

Dwukrotnie zamieszam smażące się podgardle, potem popróbuję, dam spróbować domownikom.

Do rondelka dorzucę karkóweczkę, dosypię soli i pieprzu, dodam odrobinę wody. Wszystko się poddusi pod przykrywką we własnym sosie. Moim domownikom dziwnie 'po drodze' będzie w okolice kuchni. Ale intruzów przepędzę - to nie ten moment.

Jak karkóweczka zmięknie - każdy z domowników sprawdzi, czy zmiękła na pewno.

Wrzucę cebulę i pokroję 0.25 kg wątróbki.

Jak cebula będzie miękka - wrzucę wątróbkę. Po kliku minutach do symfonii podgardlano-cebulowego zapachu dołączy nuta tego z wątróbki.

Odwrócę podsmażone kawałki wątróbki i dam im się poddusić. Dopiero wtedy lekko je posolę. Po 1-2 minutach duszenia zamieszam całą zawartość rondla, włączę najmniejszy ogień i będzie się to dusiło tyle, na ile mi cierpliwości wystarczy.

Gdy cierpliwość mi się wyczerpie, wzorem Behemota z "Mistrza i Małgorzaty", okrzykiem >>BAL!!!<< zakomunikuję domownikom, że to już czas.

Wypełniając sobie brzuszki gorącym mięskiem, pławiącym się w bulionie, pogryzając je świeżym chlebkiem, a potem to wszystko trawiąc - zachowamy w łaskawej pamięci: wegetarian, ekologów, hodowców trzody, pracowników ubojni, producentów pasz, San-Epid, tych, co na morzu i tych co nie spali, by spać mógł ktoś.

Życząc smacznego, co tam kto lubi

Zdzich

:twisted:

_________________
Visconti Ragtime 20th Anniversary, Pelikan Souverän M800 Black-Red, Pelikan Souverän M400 Tortoiseshell Brown,Pelikan Classic: M200, K200, D200 Green Marbled, Pelikan Script


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 4 maja 2013, 22:33 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9916
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
To fascynujące, że ludzie nie mający nic do powiedzenia w temacie przewodnim forum, nadrabiają to wylewając swoje frustracje w tematach pobocznych. Miło jednak że cokolwiek piszą.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 05:34 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5667
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
Dexter napisał(a):
To fascynujące, że ludzie nie mający nic do powiedzenia w temacie przewodnim forum, nadrabiają to wylewając swoje frustracje w tematach pobocznych.

Dziękuję za te słowa. Dołączam się do nich.
Dexter napisał(a):
Miło jednak że cokolwiek piszą.

Nie, nie jest miło.
Zdzich, opisałeś w tym a nie innym temacie sposoby przygotowania przez Ciebie mięsa - uważam, że to niestosowne i nie zasługuje na komentarz.

Wracając do merituum tego wątku.
Akszugor napisał(a):
Przejście na wegetarianizm, do którego namawiam, wiąże się również z pewnymi niedogodnościami w domu. Co zrobić jeśli żona/mąż/dziecko nie chce jeść li tylko zieleniny? Gotujemy wtedy dwa obiady?

Musiałabym zapytać Cię, co rozumiesz pod tym słowem: zielenina. Ale powiedzmy, że intuicja mi podpowiada, co chcesz powiedzieć, więc odpowiem od razu, że ja nie jem tylko `zieleniny`. Jem wszystko prócz mięsa zwierząt i mięsa ryb - na tym polega wegetarianizm. Podstawą mojego jadłospisu są kasze, makarony, owoce, warzywa. Ale także jadam chipsy - np. solone firmy Lays nie zawierają produktów odzwierzęcych, gorzką czekoladę, paluszki, batony (firmy Crunchy), piję kawę, mnóstwo herbaty. Ze świadomego wyboru właściwie nie spożywam soi - w tym: nie zastępuję mięsa soją. Nie trzeba mięsa zastępować, nie jest to konieczne.

A co zrobić, gdy...? Odpowiem Ci na Twoje pytanie z mojego doświadczenia, bo uważam, że tylko ten, kto szedł od samego początku, tak zwyczajnie na co dzień, drogą wegetariańską, może cokolwiek sensownego powiedzieć.
Więc u mnie w domu na samym początku było tak, że np.:
1. mama gotowała ziemniaki, robiła surówkę i piekła mięso dla wszystkich, a dla mnie piekła np. kotlet rzymski;
2. kiedy robiła naleśniki na ostro, `po meksykańsku`, smażyła warzywa i odkładała dla mnie, a do reszty warzyw, dla reszty domowników, dodawała mięso;
3. kiedy robiła zapiekankę np. z ziemniaków, pieczarek itp. do jednego naczynia żaroodpornego wrzucała jedzenie dla mnie, do drugiego żaroodpornego dla innych, piekła razem;
4. kiedy robiła pizzę... na moją część kładła wszystko to, co innym, prócz przysłowiowej szynki.
Mogę tak długo wyliczać. Podkreślam: nie było i nadal nie jest to żadnym problemem - jak ktoś w tym chce zobaczyć problem, to go zobaczy. Z każdego zagadnienia da się zrobić problem, nawet z tego, jak zawiązać sznurówkę.
Ja z 13-letniego doświadczenia wiem, że nie ma problemu. A! Mało tego - najczęściej domownikom bardziej smakowało wegetariańskie jedzenie, więc... po jakimś czasie siostra została wege, a mama najchętniej wcinała wraz z nami.
Ale jeżeli widzisz rzeczywisty problem, podaj mi go w konkretnym zapytaniu, a spróbuję Ci odpowiedzieć.
Wszystkie przyzwyczajenia kulinarne da się zmienić - podobno w ciągu 3 tygodni.
Akszugor napisał(a):
A co z przyjęciami u znajomych?

A... myślisz, że przez 13 lat nie byłam na przyjęciu, na weselu, na spotkaniu?
Więc... co ma być z tymi przyjęciami? Nic! Jeżeli znajomi wiedzą, że jesteś wege, szykują dla Ciebie np. warzywa z grilla albo nadziewane pieczarki zamiast kotletów mielonych. A jeżeli nie akceptują Twojego wyboru, albo uważają, że przygotowanie dla Ciebie tych pieczarek przekracza ich możliwości i chęci... zastanów się nad swoimi przyjaciółmi.

Jeżeli wiem, że jedna moja przyjaciółka nie cierpi smażonej cebuli, nie podam jej cebuli. Przygotuję coś `bezcebulowego`.
Jeżeli wiem, że druga moja przyjaciółka jest na diecie przeciwgrzybicznej - wiedząc o tym, pytam ją, co może jeść i przygotowuję jedzenie specjalnie dla niej.
Jeżeli wiem, że znajomi przyjdą z dziećmi, przygotuję coś specjalnego dla dzieci. Sama ich nie mam, ale nie jest to żadnym wysiłkiem zrobić coś miłego dla swoich znajomych.
I znów z doświadczenia: był I Zlot FOP. Fonsi kupiła dla wszystkich pierogi z mięsem, dla mnie ruskie. To jest tak proste, że aż boli. W byciu wege nie ma niczego, co zasługiwałoby na miano `problem`. Dex, miałeś kiedyś problem, kiedy spędzaliśmy czas razem i razem spożywaliśmy posiłki?

Akszugor napisał(a):
Samo stwierdzenie, od dziś nie jem mięsa, wiąże się z wieloma aspektami naszego życia. Zmianą nie tylko sposobu żywienia, co właściwie stylu życia.

No dobrze, ale... znów, w czym problem? Najpierw zmień dietę - zrób krok. A potem zmieniaj resztę.
Akszugor napisał(a):
Do tego trzeba nastawić/przygotować rodzinę bliższą i dalszą oraz znajomych.

Jak do wszystkiego innego - do swoich przyzwyczajeń nabytych podczas życia, nawykowych momentów w ciągu dnia, nawet do tego, że ktoś lubi kawę z ekspresu, a ktoś inny parzoną czy rozpuszczalną. Ja lubię taką muzykę a mój mężczyzna inną - i co z tego? Nie wierzę, że dorośli ludzie nie znajdą drogi porozumienia opartego na szacunku i kompromisie.
Akszugor napisał(a):
Nie każdego stać na tyle poświęceń, dlatego wybiera łatwiejszą drogę życia w stadzie mięsożerców.

Jeżeli wybierasz taką drogę - miej wtedy świadomość tego, co ten wybór za sobą niesie. Ale... jednocześnie mówisz o jakiejś "liczbie poświęceń" - ja przez 13 lat mojego bycia wegetarianką nie zauważyłam dosłownie żadnego poświęcenia, ani jednego. Aż nawet żałuję, że nie mogę pokazać się Wam jako `wielka święta nieskalana` - moje życie i bycie wegetarianką jest normalne, zwyczajne i... bez poświęceń, niestety.
Nie wiem więc skąd w Tobie/Was biorą się przekonania o jakimś rzekomym poświęceniu :shock:

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 12:08 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3596
Tytuł użytkownika:: 4001
Ale ja wiem jak to jest/było. Sam przez to przeszedłem. To są najczęstsze pytania ludzi/znajomych/rodziny - jak to jest być wegetarianinem.
Właśnie w identyczny sposób im odpowiadam. Jednak często słyszę o braku silnej woli, chęci, czy sprzeciwie domowników, więc ktoś tam musi równać do reszty. Jak w wojsku.

U mnie w domu je się mięso, jednak z racji moich danych nawyków, jemy rzadko, by nie rzec 1-2 razy w tygodniu.
Nie jadam również ziemniaków/kartofli za często (może raz w tygodniu?), częściej jem kasze, makarony, ryż oraz "warzywa na patelnię".
W lato to już wiadomo, że jestem smakoszem kalafiorów i brokułów.
W pracy jestem znany z serów, pieczarek i rzodkiewek. Przy czym ser bez zapachu i dziur nie jest dla mnie serem.

Także nie skreślaj mnie Elu ;)

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 12:45 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9916
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Jadamy razem z Lash wspólnie bardzo często i różne potrawy. Ja nie widzę żadnego problemu z faktu iż ktoś przy mnie jest wegetarianinem a ktoś mięsożercą. Jeśli spotykam się z przyjaciółmi, albo goszczę ich u siebie, staram się zrobić do jedzenia to co lubią. Czasem na wyjeździe też wpraszam się do kuchni ;) by umilić spotkanie np naleśnikami zapiekanymi ze szpinakiem czy spagetti z suszonymi pomidorami. Mięsożerca też takie potrawy chętnie zje i głodny nie będzie.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 22:44 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 14 stycznia 2011, 16:20
Posty: 41
Ja polecam wszelkiego rodzaju Tarty warzywne, oj szczególnie ze szpinakiem. Niebo w gębie.
Sam jem dużo warzyw oraz przetworzonych warzyw czy makaronów i kasz.
Na śniadanie często gości u mnie owsianka z świeżym pieczywem z miodem, naprawdę nieźle trzyma.
Akurat mam to szczęście, że wujek który jest medykiem jest z pasji także pszczelarzem i ma własną pasiekę. Nie ma niestety porównania takiego miodu do tego sklepowego.
Soja także nie występuje w moim jadłospisie poza sfermentowaną pastą miso, bardzo lubię orientalne zupy (oczywiście robimy je w domu samodzielnie). Zupy z torebki to zgroza o dziwo Japończycy znani ze zdrowej żywności niestety też faszerują się tą chemią w znacznej ilości. Ja natomiast polecam zupę Miso z sezonowymi dodatkami.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 5 maja 2013, 23:56 
Użytkownik

Dołączył(a): czwartek, 14 lutego 2013, 22:29
Posty: 274
Lash napisał(a):
Dexter napisał(a):
To fascynujące, że ludzie nie mający nic do powiedzenia w temacie przewodnim forum, nadrabiają to wylewając swoje frustracje w tematach pobocznych.

Dziękuję za te słowa. Dołączam się do nich.
Dexter napisał(a):
Miło jednak że cokolwiek piszą.

Nie, nie jest miło.
Zdzich, opisałeś w tym a nie innym temacie sposoby przygotowania przez Ciebie mięsa - uważam, że to niestosowne i nie zasługuje na komentarz.

w powyższym temacie każdy posiadający odmienne poglądy jest BE
jeszcze nie tak dawno w jakims temacie (również OT) o poglądach terrorysty-administratora i innych takich
a wypowiedź zdzicha była IMO śmieszna, czego o reakcji na nią powiedzieć nie można

patrząc troszkę inaczej - w dyskusji równie bezproduktywnej jak ta - o związkach partnerskich => nie jesteś za - jesteś homofobem, a przede wszystkim się nie odzywaj
tu podobnie - mniejszość indoktrynuje większość do utopii

już pisał nie będę, ale z rozbawieniem poczytam


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 02:01 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 30 października 2011, 16:22
Posty: 1462
Lokalizacja: Kończyce Małe
nie wiem vit, czy każdy mający inne poglądy jest be, ale znowu ta dyskusja staje się dyskusją nie na temat. Chciałem tylko zauważyć, że nie dyskutujemy tu raczej o tym, czy bycie wegetarianinem jest zdrowe, czy jedzenie mięsa jest czymś co wyklucza z relacji towarzyskich, czy każdy dbający o swój jadłospis musi być fanatykiem i czy wykluczenie soi z jadłospisu włączy kogokolwiek do elitarnego klubu ludzi kulturalnych...

Ostatnie 20 lat mojego bycia wegetarianinem nauczyło mnie, że dyskusje o jedzeniu są zwykle dość trudne i nieuchronnie prowadzą do udowadniania wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem. Moją dietę dość istotnie zmodyfikowałem, ale Bóg mi świadkiem , nie wiem, czy w dobra stronę i konia z rzędem temu, kto UDOWODNI, że tak będzie lepiej, że jest jakaś przewaga istotna tego czy innego rodzaju odżywiania ( pomijając oczywiście kwestie plastikowej sałaty...)

Prowokację Zdzicha, czy pytania alexa raczej powinny iść w kierunku dociekania, czy obrane przez nas działania przyczynią się do tego, żeby zabijane zwierzęta ginęły szybko i sprawnie, bez nadmiernych cierpień, były hodowane w lepszych warunkach i żebyśmy czuli się za to odpowiedzialni, bo rozumiem, że takie były intencje Lash, piszącej o eskalacji okrucieństwa...

Nie wiem, czy jest to możliwe w tym konsumpcyjnym świecie, nie wiem tez czy do końca Lash ma rację z tym postulatem niejedzenia mięsa, bo być może jest to dość utopijne, ale szanuję tę troskę i popieram każde takie staranie.

Nierealnym wydaje mi się postulat, by każdy teraz zaczął od tego, żeby jeść mniej, albo wcale mięsa, bo jest to dość rewolucyjne żądanie, ale być może zwracanie uwagi na to, gdzie Zdzichu kupuje swoją wątróbkę, albo czy nie lepiej czasem pójść zjeść świeżą rybę w smażalni w gospodarstwie, które je hoduje mogłoby być lepszym rozwiązaniem..?

Nauczyliśmy się, że wszystko jest dostępne i tanie, ale za to płaci się wysoką cenę naszego zdrowia. Pytanie, jak sprawić, żeby zwierzęta mniej cierpiały pozostaje otwarte i takie dyskusje są potrzebne, oby tylko nie przykładać do tego nadmiernego zacietrzewienia naszych wyobrażeń...

Tak naprawdę, pytanie dotyczy tez eskalacji okrucieństwa wobec nas samych, bo przemysłowe metody fastfoodowego karmienia nas jakakolwiek żywnością obracają się przeciwko nam samym i to mnie przeraża najbardziej, czy będzie to mięso śmiertelnie przerażonej krowy, czy zmodyfikowane i nawożone sztucznie a później potraktowane chemią zboże.

Co można zaproponować..? Zwolnienie tempa życia - może, ale nie zawsze realne, zmiana diety - istotna, lecz nie dla wszystkich, myślenie w trakcie naszych wyborów - zawsze !

_________________
Quidquid agis prudenter agas et respice finem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 11:12 
Użytkownik

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:34
Posty: 1146
Lokalizacja: Łódź
machez napisał(a):
pytania alexa raczej powinny iść w kierunku dociekania, czy obrane przez nas działania przyczynią się do tego, żeby zabijane zwierzęta ginęły szybko i sprawnie
Bardzo proszę mi nie imputować w jakim kierunku POWINNY iść moje pytania czy moje wypowiedzi. Będę bardzo wdzięczny za niewciskanie mi czegokolwiek w usta.
W tym wypadku dociekałem kwestii poruszonej w tej rozmowie, bo chciałem się czegoś dowiedzieć, a ponieważ nie odpowiedziano na moje pytania, to ja mam w nosie "dyskusję" na takim poziomie.

_________________
Pozdrawiam,
alexalex


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 12:59 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 30 października 2011, 16:22
Posty: 1462
Lokalizacja: Kończyce Małe
Spokojnie, niczego nie imputuję. Raczej chodziło mi o to czego ja bym się tu spodziewał, bo rozmawiamy w końcu o tym, żeby zwierzątka traktowane były bardziej humanitarnie - jezeli to w ogóle możliwe w takim kontekście... Dyskusja na temat przewagi wege contra carne też jest możliwa, ale jaki to argument dla mnie ? To jak jem mięso to już muszę być okrutnikiem a skoro nie jem to jestem ten dobry ..? Nie bardzo wierzę w takie czarno-białe widzenie świata, ale każdy ma prawo do swojej oceny...

_________________
Quidquid agis prudenter agas et respice finem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 13:04 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5667
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
Machez, dzięki za wyważoną odpowiedź.
Osobiście nie rozumiem jednego; skąd ten u Ciebie, lekarza i 20-letniego byłego wegetarianina pogląd:
machez napisał(a):
Nierealnym wydaje mi się postulat, by każdy teraz zaczął od tego, żeby jeść mniej [w domyśle: mięsa] (...)

Każdy dietetyk czy lekarz powie Ci, że ograniczenie spożycia mięsa na rzecz warzyw, owoców, kasz itp. wychodzi na zdrowie, czyż nie?

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 14:25 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 30 października 2011, 16:22
Posty: 1462
Lokalizacja: Kończyce Małe
Widzisz, przez wiele lat też mi sie tak wydawało, ale teraz nie jestem już tego taki pewien. Troche to ocierać sie zaczyna o granice filozofii. Nie wydaje mi się, żeby istniało coś takiego, jak jedna uniwersalna dieta dla wszystkich. Nie powiedziałem, że jedzenie mięsa musi być czynnikiem pro- albo contra zdrowotnym. Lash, wyniki dzisiejszych badań mogą sie jutro bardzo szybko zdezaktualizować, mogą być tak samo manipulowane jak wiele innych, wreszcie natura zwykle wygrywa dzięki różnorodności. Szanuję wybory wegetariańskie, ale nie mam zamiaru potępiać innych. W tym konkretnym przypadku chodzi mi tylko o to, żeby żyć w zgodzie z natura. Cieżko będzie przekonać urodzonych myśliwych z afrykanskich szczepów do żywienia się tylko prosem. Powie ktoś - wydumany przykład, ale przecież nasze cywilizacyjne zwyczaje żywieniowe są dość sztuczne. Zaręczysz, że to istotnie posłuży wszystkim ? Czy dieta śródziemnomorska będzie idealna dla drwali na Alasce a bogata w mięsne produkty dieta dla mieszkańca tropikow..? Może. Ale dla mnie to są ciagle spekulacje a nie evidence based medicine.
Ba, gdyby komuś naprawdę udało sie taka rzecz udowodnić .. Ale juz się w to nie wgłebiam. Miało być o tym, żeby jedzenie nie cierpiało ponad miarę... To tylko pare refleksji, które mi sie nasunęły, żeby się ładnie różnić. I tyle.

_________________
Quidquid agis prudenter agas et respice finem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 15:07 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5667
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
Okej, rozumiem refleksje poboczne. Dodam od siebie krótko - w ramach tychże refleksji - że nie żyjesz w buszu ani na którymś z biegunów. Żyjesz tu i teraz i jesz to, co jesz. Czy jesz zdrowo i czy dieta wege jest zdrowsza - osobiście nie interesuje mnie to, bowiem to nie jest motyw, dla którego zostałam wegetarianką. Ale ciągle słyszę, nawet w środkach masowego przekazu info, że dobrze by ograniczyć spożycie mięsa. Stąd moje pytanie do Ciebie.

Mnie interesuje jedynie to, że mięso, jakie jedzą mięsożerni ludzie, pozyskiwane jest w taki, a nie inny sposób.
Z tej racji jestem wegetarianką i z tej racji założyłam wątek.

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 6 maja 2013, 22:18 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 30 października 2011, 16:22
Posty: 1462
Lokalizacja: Kończyce Małe
Ależ ja się zgadzam.. tylko moje powody były inne, właśnie prozdrowotne, choc nie jest też tak, że jestem jakimś nieczułym na niedolę zwierząt technokratą dietetycznym. Ja nie twierdzę, że jedzenie mniejszych ilości mięsa nie będzię dla mnie zdrowsze, ale patrzę na to z punktu widzenia nauki, która musi się żywić faktami, a nie przekonaniami, po to właśnie, żeby odpowiedzieć na pytania, które zadaje alex i wszyscy, dla których życie bez mięsa jest raczej niewyobrażalne. Dlatego twierdzę, że na obecnym etapie naszej wiedzy szermujemy hasłami bardziej ideologicznymi niż pewnikami naukowymi, zbyt to efemeryczne, żeby komuś dać do ręki prawdziwy dowód. Tu właśnie Twoja postawa jest dla mnie nawet bardziej imponująca, bo stoją za tym duże emocje, mnie niestety pozostaje tylko logika i statystyka...

Przepraszam, jeżeli zawodzę, ale tylko tak mogę być w zgodzie z samym sobą, żeby komuś bez wahania polecić ten czy inny sposób odżywiania. Na razie mogę tylko z mojej strony powiedzieć, że to są moje przekonania i filozofia nie poparta w wystarczający sposób żadnymi wiarygodnymi dla mnie badaniami naukowymi. Dla mnie kuszące, ale dla kogoś innego być może idiotyczne, i to muszę też przyjąć. Twoją postawa jest bardziej godna szacunku. Tylko, że to nie jest dla mnie odpowiedź, czy tak jest zdrowiej. Zaczynamy łączyć te dwa tematy, a może niekoniecznie jest to potrzebne. Mnie tylko chodziło o świadome wybory.

_________________
Quidquid agis prudenter agas et respice finem


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 7 maja 2013, 00:36 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 14 stycznia 2011, 16:20
Posty: 41
machez napisał(a):
wykluczenie soi z jadłospisu włączy kogokolwiek do elitarnego klubu ludzi kulturalnych...


Bardzo niestosowne, to wolna dyskusja i każdy ma prawo przedstawić punkt widzenia nawet jeżeli jest pochodną samego tematu.

Tak nawiasem, już dawno zostały przedstawione modele do opisu zachowań o charakterze bezwładnościowym ( w tym społeczne) oparte nie na logice i statystyce a na logice rozmytej. Hess już dawno udowodnił, że przy właściwych warunkach i określonej wiedzy nawet ślepy może jeździć na wrotkach. Wszystko jest do zrobienia ale problem w tym, że nie można też wykreślać tego wszystkiego co jest poza pewnikami bo inaczej właśnie otrzyma się czarno - białe.

Sam mam kontakt ze środowiskiem biomedycznym i muszę stwierdzić z bólem, że dla dużej grupy jedynym sensowym statystycznym aparatem matematycznych, na którym budują wnioskowanie korelując wyniki badań to odchylenia standardowe wszelkiej maści, więc co to za wiarygodność? To tak nawiasem aspektów statystyk zdrowotnych.

Według mnie taka dyskusja może mieć sens na forum tylko w aspekcie filozoficznym.

Ale jako prosty inżynier, nie mam tu więcej nic do powiedzenia, idę więc spróbować się zapisać do elitarnego klubu ludzi kulturalnych, gdyż nie jem soi. Dlatego proszę wybaczyć jeśli kogoś uraziłem.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo