Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: wtorek, 20 listopada 2018, 22:53 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3449
Tytuł użytkownika:: 4001
Nazwa: Assam Brahmaputra

Kraj pochodzenia: Indie

Miejscowość / Region (prowincja): Assam

Zbiór: brak danych

Sklep: Czajownia, Wrocław

Liście: postrzępione

Kolor liści: ciemnobrązowe

Kolor herbaty: czerwono-kasztanowy

Zapach suszu: tytoń i wiśnie

Tryb parzenia: ok. 3 g na czajniczek 100 ml, temperatura ok. 96 C, czas: 2′, kolejne parzenie 4′ ewentualnie można zacząć od 3′ a później 5′-6′.

Obrazek

Gdy przychodzi jesień wiele analogowych dusz chowa się pod kocyk, z kubkiem herbaty w jednej i książką w drugiej dłoni. Mruczą, piją, czytają, mruczą. Za oknami pada deszcz kolorowych liści gnanych wiatrem na wieczny spoczynek na przemian z łzawymi strugami na szybach. Ciepło domowego zacisza, gdzie myśli przeplatają się z cykaniem zegara. Książka może być wciągająca, że zapominamy w końcu o słocie, o całym umierającym świecie, a może być też taka, dzięki której co chwilę popadamy w zadumę nad czytanym tekstem.

Kubek z herbatą delikatnie paruje. Do naszych nosów dociera wspaniała wiśniowo-miodowa woń. Kolejny łyk, ciepło rozchodzi się po brzuszku, a uśmiech rozjaśnia usta.

Obrazek

Uwielbiam te jesienne wieczory z kubkiem herbaty. Ostatnio spędzałem je z herbatą odkrytą przed około 170 laty przez braci Bruce. Rosnące dziko przez tysiące lat, w bagnistej dżungli dorzecza Brahmaputry, krzewy herbaciane zostały dokładnie wyselekcjonowane i przez lata pracowano nad ich obecnymi właściwościami smakowymi. Może to tylko reklama, a może i prawda, ale herbaciane krzewy nawozi się naturalnymi nawozami (pozyskiwanymi od hodowanych specjalnie do tego celu słoni) oraz nie stosuje herbicydów. Niestety wiele osób musi wtedy ręcznie walczyć z chwastami. Coś za coś.

Obrazek

Warto sięgnąć, chociażby na próbę, po tę herbatę o jakże bogatym aromacie, obfitym smaku. Nie jest to może mistrzyni wśród czerwonych (pol. czarnych) herbat, ale czyż każdy musi być doskonały? Ważne by smakować, delektować i wciąż poznawać nowe napary. Ważne by znaleźć swoje zaciszne miejsce, koc, książkę i kubek z gorącą herbatą. Zobaczycie, smak i mruczenie samo będzie się do was łasić…

Obrazek

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 21 listopada 2018, 14:48 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1447
Lokalizacja: Kraków i okolice
Wprawdzie jestem zdeklarowanym kawożłopem a herbatę pijam raczej z konieczności (głupio pić sam wrzątek), ale po takiej rekomendacji chyba się skuszę. Odkryłem, że Czajownia ma również swój sklep w Krakowie, więc trzeba się będzie wybrać na Kazimierz.

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 21 listopada 2018, 21:50 
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 6 marca 2015, 23:13
Posty: 56
Tytuł użytkownika:: Orneciak
Bardzo przekonywająca reklama. Aż się chce spróbować.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 21 listopada 2018, 23:31 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 29 listopada 2015, 18:58
Posty: 232
Lokalizacja: Lublin
Tytuł użytkownika:: pendestructor
Jako herbatożłop czuję się w obowiązku dodać, że wśród assamów ten akurat nie zdobył mojego uznania. Jest dobry, z plusem- dużym +, jeśli wziąć pod uwagę cenę (nawet się w niego zaopatrzę w najbliższym czasie) ale... zbyt mało w nim słodko-szorstkiej kwiatowości, jaką powinien mieć wzorcowy assam.
Po wypiciu "esencji" dobrego assama człowiek jest w stanie się uśmiechnąć: będzie słodka, miodowa, aromatyczna, bogata w niuanse, ze zwiewnie palącym, suchym posmakiem. Żadnej garbnikowo-taninowej cierpkości jak w cejlonkach (oczywiście gdy nie przeparzy się naparu)/
Z drugiej strony, uczciwie muszę przyznać, że znaleźć dobrą herbatę z Assam jest pieruńsko trudno.
Zdjęcia zachęcające ;-)

_________________
Naboje? To coś do karabinu?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 23 listopada 2018, 00:52 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3449
Tytuł użytkownika:: 4001
Orneciak napisał(a):
Bardzo przekonywająca reklama. Aż się chce spróbować.


Niestety to nie reklama, tylko opis degustacji.
Nie mam związków, korzyści ani upustów w żadnych z opisywanych sklepów.
A szkoda.
Ostatnio na herbaty przeznaczyłem blisko 400 zł, więc sam już wiesz ;)

Tak jak kocham ładne pióra, piękne kolory atramentów, tak samo smak dobrej herbaty.

A co do dobrego Assama. Znalazłem!

Tutaj: https://thetea.pl/produkt/2018-assam-koliapani-natural-farm-spring-black-tea/

Jeszcze go nie opisywałem, ale mogę z całego serca polecić i gwarantować honorem, że zauroczy was i odmieni pojęcie kiepskiego smaku herbaty Assam (tak, wiem, każdy inaczej odczuwa smak - mnie przypadł i jest zupełnie odmienny; zaciekawia i uzależnia).

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 23 listopada 2018, 21:36 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 29 listopada 2015, 18:58
Posty: 232
Lokalizacja: Lublin
Tytuł użytkownika:: pendestructor
Jak zwykle, przez skrót myślowy, wyraziłem się nieprecyzyjnie.
Powinienem dodać, że jak się na dobrego assama trafi, to smak jest mocny jak kopnięcie konia pociągowego i złożony jak zapach podlaskiej łąki- można pić aż do wystąpienia objawów zatrucia.
Akszugorze, dzięki- spróbuję.

_________________
Naboje? To coś do karabinu?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 23 listopada 2018, 21:41 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): piątek, 30 grudnia 2011, 23:56
Posty: 1524
Tytuł użytkownika:: dziki człowiek
W opisie herbaty czytam, że herbata nadaje się do wielokrotnego parzenia. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii, nie tylko w odniesieniu do tej herbaty? Przyznam, że jedyną herbatą, którą udawało mi się parzyć wielokrotnie była przywieziona z Chin zielona gunpowder, nie wiem niestety nic więcej o niej, bo opakowanie było opisane wyłącznie po chińsku... Nie jestem smakoszem, nie podejmowałem wielu rozpaczliwych prób parzenia wiele razy różnych herbat.;) Zaciekawiła mnie ta informacja w odniesieniu do czerwonej herbaty...

_________________
no nie wiem...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 24 listopada 2018, 17:02 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): niedziela, 29 listopada 2015, 18:58
Posty: 232
Lokalizacja: Lublin
Tytuł użytkownika:: pendestructor
Ano właśnie: czarnej czy czerwonej- tutaj w nomenklaturze panuje, za przeproszeniem, burdel.
Jedni określają czarne herbaty mianem czerwonej, inni ten termin rezerwują dla pu-erh albo ulungów...
W każdym razie: oczywiście, można; czasem na opakowaniu zamieszczony będzie przepis: temperatura wody i czas zaparzania. W razie braku informacji pozostają samodzielne eksperymenty.
Zasady ogólne są następujące:
Drobniejsze liście- parzymy krócej.
W kolejnych zaparzaniach wydłużamy czas (ale gdy są mocno zwinięte liście- drugie parzenie może być, paradoksalnie, krótsze od pierwszego- np. niektóre ulungi).
Nie każda herbata będzie tak samo dobra za drugim razem- w wypadku stwierdzenia nędznego smaku należy albo zmodyfikować długość zaparzania albo zaprzestać tej działalności z daną herbatą. Do tej pory smakowały mi tak przyrządzane ulungi, Bi Hong Ha, Złota małpa, niektóre yunnany; keemuna Hu Ya daje się wypić.

_________________
Naboje? To coś do karabinu?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 24 listopada 2018, 19:48 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 3449
Tytuł użytkownika:: 4001
Nie ma bałaganu z nazewnictwem, jest tylko niedoprecyzowanie.
Chińczycy nazywają herbaty po kolorach naparu, więc nasze czarne kolorem naparu są czerwone, a puery najczęściej w parzeniu wypadają ciemnobrązowo, wręcz czarno. Oolongi często nazywa się turkusowymi.
Europejczycy nazwali herbatę czerwoną jako czarną od... koloru suszu, a nie naparu.

Ogólnie mamy 6 kolorów herbaty: tutaj
Herbaciane ABC: tutaj

Statystycznie, w dużym kubku, parzę do dwóch razy. Są herbaty które ujawniają się przy drugim parzeniu, ale są takie które po pierwszym już sporo tracą. Kwestia herbaty.

Dla Janykiela polecę herbatę, którą pija moja żona i sobie chwali (i to właśnie z tego sklepu dokładnie): Gunpowder Temple Of Heaven (Niebiańska Świątynia)

Obecnie pijam puery:
1980’s HK Stored Wild Sheng Cha (tak, tak z 1980 roku!): link
1999 Aged Yiwu Sheng Cha (z 1999 roku): link
Tylko ten smak trzeba polubić. Niektóre osoby (w tym i moją żonę) odrzuca ;)

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 24 listopada 2018, 23:26 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): czwartek, 29 czerwca 2017, 11:26
Posty: 199
Tytuł użytkownika:: ?
Tylko czy czerwona herbata to wyłącznie Pu-Erh? Ja kiedyś zamówiłem taką herbatę Yunnan Yiwu opisaną jako czerwona, a kolor naparu zupełnie odbiera od herbat Pu-Erh; jest on bowiem złoto-pomarańczowy.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 29 listopada 2018, 22:16 
Avatar użytkownika
Użytkownik

Dołączył(a): czwartek, 4 czerwca 2015, 13:57
Posty: 153
Lokalizacja: Warszawa
Akszugor napisał(a):


Potwierdzam, to niesamowita herbata!

Aventador13 napisał(a):
Tylko czy czerwona herbata to wyłącznie Pu-Erh? Ja kiedyś zamówiłem taką herbatę Yunnan Yiwu opisaną jako czerwona, a kolor naparu zupełnie odbiera od herbat Pu-Erh; jest on bowiem złoto-pomarańczowy.


Używanie określenia "czerwona" w stosunku do puerów (lub rooibosa) jest czymś dla mnie niezrozumiałym, bo powoduje kolosalne zamieszanie, związane z tym, o czym już pisał Akszugor: we wschodniej Azji czerwone (紅茶) są herbaty nazywane w Europie "czarnymi". To herbaty fermentowane określane są jako czarne (黑茶), można tak zaklasyfikować puer shu, może również stary puer sheng (surowy), jednak już młode "surowe" puery zaparzają się podobnie jak herbaty zielone i właściwie są do nich podobne pod względem procesu produkcji. Ze względu na to zamieszanie niektórzy (np. magazyn Global Tea Hut) wyodrębniają dla puerów odrębną, siódmą kategorię.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo