Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: wtorek, 9 października 2012, 23:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Drodzy,

Dzięki uprzejmości pana R. Bindera, który wyraził zgodę na tłumaczenie artykułu "Up in the Air" o "samolotowych" rozwiązaniach technicznych w piórach z lat 30-tych i 40-tych, który ukazał się w kwietniowym wydaniu periodyku The Pen World (KLIK) oraz dużemu wsparciu Inky-ego, w tym merytorycznemu, mam możliwość zaprezentować wam rzeczony tekst. Jeśli w tłumaczeniu pojawiły się jakieś błędy, ponoszę za nie pełną odpowiedzialność i proszę o informację gdyby ktoś takowe dostrzegł.
Krótka uwaga dotycząca tłumaczenia: w języku angielskim istnieje szereg określeń dotyczących naszego hobby, które nie doczekały się dobrych odpowiedników w języku polskim, dlatego sporo jest poniżej tych angielskich terminów, tak, aby moje mniej lub bardziej udolne próby oddania znaczenia, jakie za nimi się kryje nie utrudniały zrozumienia tekstu a jednocześnie czyniły przekaz klarownym i bardziej jednoznacznym.
Thank you Richard! I miłej lektury 8-)

Wysoko w przestworzach


W latach 30-tych i 40-tych, wraz z rosnącą popularnością podróży lotniczych, coraz więcej osób pragnęło latać samolotem lub z różnych przyczyn miało taką potrzebę. Ale pióro, które nie było przystosowane do używania w czasie lotu mogło zostawić paskudną plamę z atramentu na rękach lub ubraniu właściciela, co – delikatnie mówiąc – stanowiło niepożądany efekt. Producenci piór wiecznych szybko zorientowali się, że istnieje problem wymagający rozwiązania i poświęcili mnóstwo czasu oraz wysiłku by w rezultacie opracować pióra, które mogły oprzeć się tendencji do przeciekania i plamienia i atramentem podczas lotu.

Jak tego dokonali? Ponieważ wewnętrzna budowa danego pióra decyduje o istocie i przejawach problemu, nie było jednego uniwersalnego rozwiązania. W przypadku większości piór z lat 30-tych, a więc piór dźwigienkowych, problem polegał na tym, że atrament który spłynął na spływak zostawał tam ‘uwięziony’ nawet wtedy, gdy pióro po odwróceniu stalówką do góry i założeniu skuwki trafiało do kieszeni właściciela.

Kiedy samolot, zwłaszcza taki jak te z lat 30-tych - z kabinami gdzie nie było wyrównywane ciśnienie, lub to wyrównywanie działało w ograniczonym zakresie - wznosi się do wyznaczonej wysokości przelotu, ciśnienie powietrza w kabinie spada. Ale ciśnienie powietrza wewnątrz zbiorniczka na atrament nie zmniejsza się. Zbiorniczek może się w niewielkim stopniu rozciągnąć, jednak ściśle dopasowane do korpusu zbiorniczki z tamtego okresu nie mogły rozciągnąć się w stopniu wystarczającym by mogło to wyraźnie przyczynić się do wyrównania ciśnienia pomiędzy wewnętrzną częścią pióra a jego otoczeniem. Kiedy użytkownik pióra wyjmował je i zdejmował skuwkę, wewnętrzne (wyższe niż kabinowe, przyp. M.K.) ciśnienie gwałtownie wypychało atrament który nie zdołał wcześniej spłynąć ze spływaka. W ten sposób atrament trafiał do skuwki, a stamtąd na szyjkę sekcji (grip) i prawdopodobnie na ręce i/lub ubranie użytkownika.

Rozwiązaniem tego konkretnego problemu, opatentowanym wiele lat wcześniej w czasach piór zakraplaczowych (ang. Eyedropper), był Lucky Curve George’a S. Parkera (Patenty USA o numerach 512,319, wydany w 1894 i 606,231 wydany w 1898 roku). W swej istocie Lucky Curve to odstające, skierowane do zbiorniczka na atrament przedłużenie spływaka, zakrzywione w taki sposób aby dotykało ścianki tegoż zbiorniczka i tworzące odpływ, dzięki któremu atrament, który trafił uprzednio na spływak mógł spłynąć w dół z powrotem do zbiorniczka.
Obrazek

Parker wynalazł Lucky Curve, ponieważ konstrukcje spływaków w XIX wieku nie uwzględniały możliwości buforowania, czyli utrzymywania pewnej objętości atramentu. Nie umożliwiały również przyjęcia i zatrzymania, na krótki czas, nadmiarowego przepływu atramentu ani też odprowadzania jego nadmiaru z powrotem do zbiorniczka, tak zapewnić zrównoważony przepływ w trakcie użytkowania pióra.

Ulepszone rozwiązania jeśli chodzi o spływaki, począwszy od spływaka grzebieniowego (ang. comb feed; Patent USA nr 750,271 wydany w 1904 roku) zapewniły tę niezbędną pojemność buforową (zdolność utrzymywania pewnej objętości atramentu), a Parker zarzucił stosowanie spływaka Lucky Curve około roku 1929.

Nieco później, w latach 30-tych, postęp w zakresie lotnictwa sprawił, iż problem powrócił z nową siłą. Inżynierowie Parkera byli zajęci pracą nad innymi projektami (to jest: Vacumatic-iem, a później modelem '51') pozostawiając pole do popisu wolne dla kreatywnych umysłów projektantów w innych firmach, by ci mogli opracować nowatorskie rozwiązania dla kwestii, która stanowiła dla nich nowy problem. Prawdopodobnie najbardziej znane pióro przystosowane do użytkowania w samolocie (ang. flight-safe) to pióro z dźwigienkowym systemem napełniania (ang. lever-filler) - Sheaffer-owski Skyboy.
Obrazek
Wprowadzony do oferty w 1940 roku, Skyboy posiadał specjalną modyfikację opisaną w reklamach Sheaffera: „Skyboy został zaprojektowany do użytku w najcięższych dla pióra warunkach – na pokładzie lecącego samolotu. Pióro Skyboy samo reguluje się do skrajnych wartości ciśnienia atmosferycznego i temperatury … z nowo opatentowanym spływakiem Flo-Rite feed.
Skyboy w wersji z regularnym i wojskowym klipsem.
Obrazek
Obrazek

Spływak typu Flo-Rite feed (Patent USA nr 2,158,615, który zgłosił do rejestracji w 1939 roku Howard S. Wright) miał tutaj kluczowe znaczenie. Jaki to był spływak?
Obrazek
W gruncie rzeczy był to … Lucky Curve. Zasadniczo jednak, Flo-Rite to modyfikacja wynikająca z potrzeby utrzymania w piórach Vacum-Fill końcówki tłoka (ang. plunger) w takiej pozycji aby zapewnić odpowiedni przepływ atramentu. Flo-Rite ma postać kanału spływowego w kształcie litery U, który będąc przedłużeniem tylnej części spływaka jest wygięty w taki sposób, że dotyka ścianki zbiorniczka na atrament. Wystarczy zastosować taki spływak w piórze i mamy Skyboy-a. Ale na wszelki wypadek, żeby potencjalna klientela nie miała żadnych wątpliwości trzeba jeszcze ozdobić klips nazwą „Skyboy”. Niemniej jednak, Sheaffer używał tego samego spływaka typu Flo-Rite feed w pozostałych piórach z dźwigienkowym systemem napełniania, więc każdy z nich mógłby nosić miano Skyboy-a. Ale bez imprintu z nazwą „Skyboy” na klipsie, takie pióro było zaledwie „zwykłym Sheafferem”.

O wiele wcześniej niż Sheaffer, sprzyjającą koniunkturę na przewozy lotnicze wykorzystała w swoich kampaniach marketingowych także firma Wahl-Eversharp . W 1935 roku, pióra Doric - najwyższe wówczas modele Wahl-Eversharpa - przeszły przemianę, która obejmowała m.in. dodanie słowa Airliner do nazwy modelu. Razem z kilkoma innymi modelami tego producenta, Doric został również wyposażony w zmyślnie zmodyfikowany spływak. Do otworu w tylnej części spływaka zamocowano pasek celuloidu uformowany w kształcie litery ‘J’. Wywiercony został również w otwór łączący kanały spływowe z tym centralnym otworem w tylnej części spływaka aby – nie zgadniecie – umożliwić spływanie atramentu ze spływaka z powrotem do zbiorniczka.
Obrazek
I, tak samo jak w przypadku projektu Sheaffer-a, Lucky Curve w wersji Wahl-Eversharpa występował w piórach ze wszystkich półek cenowych, włączając w to nawet najniżej pozycjonowane pióro Wahl-Oxford.
Obrazek
Doric Airliner w wersji do noszenia w kieszonce kamizelki (ang. vest-pocket pen) zaprezentowany na powyższym zdjęciu jest jednym z nielicznych niebieskich piór z tego okresu; ma zdobienia w kolorze srebrnym, które stosowano zwykle jedynie na szarych piórach. Ale wróćmy do budowy spływaka. Kiedy Wahl-Eversharp wkroczył w lata 40-te już jako Eversharp, zaprzestano stosowania celuloidu i zastąpiono go cylindrycznym kawałkiem ebonitu, który był wycięty w środku i – tak, oczywiście! – wygięty w taki sposób, aby dotykał ścianki zbiorniczka na atrament.
Obrazek

Waterman, jako jedyny spośród Wielkiej Czwórki, wydaje się, że zignorował „trend awiacyjny”*, uparcie trwając przy swoim archaicznym, jednolitym i pozbawionym ząbków (ang. combless) spływaku typu spoon feed, jedynie zmieniając jego nazwę na Inquaduct, ale pozostawiając go niezmiennie denerwująco podatnym na kleksowanie, jeśli pióro było potrząsane. Podobnie jak Waterman, producenci drugiego i trzeciego sortu piór nie zdołali zarobić na możliwościach marketingowych związanych z lotnictwem cywilnym, ale większość z nich stosowała przynajmniej spływaki grzebieniowe/żeberkowe (ang. comb feed) co stawiało ich w lepszej pozycji niż ta, w której był Waterman.

Ale co z piórami, które nie były dźwigienkowe? W USA grupa ta obejmowałaby głównie Parkera Vacumatica i, w latach 40-tych, model '51'; pióra te stanowiły szczególne wyzwanie. Nie istniał tu problem atramentu „uwięzionego” na spływaku; mógł on swobodnie spłynąć powrotem do zbiorniczka (korpusu) poprzez rurkę odpowietrzającą (ang. breather tube). Ale breather tube postawił do rozwiązania inny związany z tą konstrukcją problem: aby pompowanie poprzez mechanizm napełniania Vacumatica działało poprawnie, rurka musiała zapewniać jak najswobodniejszą drogę dla atramentu zarówno do środka jak i na zewnątrz pióra. I, kiedy użytkownik zdejmował skuwkę, atrament powinien móc popłynąć poprzez rurkę breather tube i wypłynąć z pióra.
Obrazek
Dla piór z systemem napełniania Vacumatic, takich jak Vacumatic z 1945 roku na zdjęciu, Parker rozwiązał ten problem poprzez zmniejszenie długości rurki odpowietrzającej (patent USA nr 2400768, wydany w 1946 roku dla Davida F. Mohnsa). Ta zmiana oczywiście zmniejsza pojemność atramentu pióra, a Parker skrupulatnie pominął ten aspekt nowej konstrukcji (w publikacjach oficjalnych, przyp. M.K.). Zmniejszenie długości skutkowało jednak także tym, że kiedy pióro zostało odwrócone stalówką do góry, poziom atramentu w zbiorniczku nie wzrastał na tyle, aby zakryć rurkę breather tube. Gdy użytkownik zdejmował skuwkę na dużej wysokości, jedynie powietrze wydostawało się przez rurkę odpowietrzającą, i nie było kleksa: krótko mówiąc, misja wykonana!

Ale skrócona rurka odpowietrzająca była tylko rozwiązaniem tymczasowym. Kenneth Parker, który był zafascynowany lataniem, w 1943 roku zdecydował, że firma Parker nie będzie produkowała żadnych nowych modeli wiecznych piór, które nie będą mogły być bezpiecznie używane w czasie lotu. Inżynierowie zaczęli pracować nad tym problemem, a wynik - Aerometryczny system napełniania (Patent USA 2612867, wydany w 1952 roku dla Marlina S. Bakera i Harlana H. Zodtnera) – pojawił się w 1948 roku.

Początkowo nazywany systemem Photo-Fill ze względu na jego przezroczysty zbiornik na atrament, system Aerometryczny składał się ze zbiorniczka przeznaczonego do ściskania i rurki odpowietrzającej, która sięgała niemal do samego jego końca. Magia tej konstrukcji, która sprawiała, że można było takiego pióra używać bezpiecznie w samolocie, polegała na połączeniu mniejszej niż zwykle średnicy rurki odpowietrzającej i małego otworu wywierconego poprzecznie do rurki tuż za spływakiem. Jeśli stalówka skierowana jest do góry, naciśnięcie zbiorniczka - lub rozszerzenie się w nim powietrza, gdy pióro ma zdjętą skuwkę - popycha jedynie niewielką ilość atramentu do kolektora spływaka, który ma ogromną pojemność buforową. Potem powietrze przesącza się przez wspomniany mały otwór, i pióro nie plami atramentem. Parker wykorzystał tę funkcję w 1949 roku wraz z wprowadzeniem modelu Flighter 51 ze stali nierdzewnej, który jest dziś jednym z najbardziej pożądanych wariantów '51-ki'.
Obrazek
Wraz z nastaniem samolotów z kabinami, w których utrzymywane jest większe niż na zewnątrz ciśnienie powietrza, takich jak np. Lockheed Constellation (wprowadzony do powszechnego użytku w 1943 roku), w niektórych kręgach uznano, że potrzeba specjalnych rozwiązań technicznych, aby uczynić pióra bezpiecznymi w użytkowaniu w czasie lotu zdezaktualizowała się. Wydaje się, że Eversharp zrezygnował z dalszych modyfikacji poprzestając na wprowadzeniu pełnowymiarowej rurki wychodzącej ze spływaka (ang. breather tube), aby zapewnić zwiększoną pojemność zbiorniczka w swoim najpopularniejszym piórze wszech-czasów - Skyline’ie. Skyline i jego następcy, Symphony i Venture'a, zdecydowanie nie są przeznaczone do bezpiecznego używania w samolocie.

Czy nowoczesnych piór można w takim razie bezpiecznie używać w czasie lotu? Czy są one ‘flight-safe’? Niekoniecznie. Czy muszą być? W dzisiejszych czasach, gdy samoloty latają na wysokości do 40.000 stóp, ale ciśnienie w kabinowe jest wyrównywane tylko do ekwiwalentu wysokości od 6000 do 8000 stóp, cały czas istnieje możliwość, że z pióra wytryśnie atrament do skuwki. Szczególnie, gdy nie ma ono spływaka, który będzie w stanie utrzymać dostatecznie dużą objętość wypychanego z wnętrza pióra przez różnicę ciśnień atramentu. Powinni na to zwrócić uwagę zwłaszcza posiadacze niedrogich piór, w przypadku których prawdopodobieństwo, iż spływak nie będzie dostatecznie „pojemny” jest największe. Najrozsądniejszy sposób postępowania to pozostawienie piór podejrzanych o taką przypadłość ze szczelnie zamkniętą skuwką na czas lotu.
________________________________________________________________

Richard Binder is a repair and restoration specialist, a noted nibmeister, and president emeritus of the Gate City Pen Company. Photography, with the exception of Skyboy “military clip” pens, by the author. Visit http://www.richardspens.com.

Richard Binder jest specjalistą w zakresie naprawy i restaurowania piór wiecznych, uznanym nibmeister-em czyli fachowcem zajmującym się stalówkami, oraz emerytowanym dyrektorem Pen City Gate Company. Fotografie, za wyjątkiem Skyboy „military clip”, pochodzą ze zbiorów autora. Odwiedź http://www.richardspens.com.

Disclaimer
If any questions arise related to the accuracy of the information contained in the translation, the readers should refer to the English version of the document which is the only official version of the article.
Jeśli powstaną jakieś pytania związane z dokładnością informacji zawartych w tłumaczeniu, czytelnicy powinni sprawdzić tę informację w angielskiej wersji dokumentu, który jest jedyną oficjalną wersją artykułu.
_______________________________________________________________
Linki do patentów wymienionych w artykule.
Patent USA 2612867, wydany w 1952 roku dla Marlin S. Baker i Harlan H. Zodtner
KLIK!
Patent USA nr 2400768, wydany w 1946 roku dla David F. Mohns
KLIK!
Patent USA nr 2,158,615, wydany w 1939 roku dla Howarda S. Wrighta)
KLIK!
Patent USA nr 750,271 wydany w 1904 roku)
KLIK!
Patenty USA o numerach 512,319, wydany w 1894 i 606,231 wydany w 1898 roku
KLIK!
KLIK!

Zachęcam do komentowania artykułu i przedstawiania waszych opinii o opisanych tutaj rozwiązaniach, a także zdjęć i doświadczeń. Jedna z moich pierwszych refleksji po przeczytaniu artykułu to było … jak to, a Skywriter Watermana produkowany w Kanadzie dla Aiken Lambert, opatentowany tamże w maju 1937 roku? Spływaka nowatorskiego w nim nie było, ale marketing awiacyjny i owszem 8-) Jak to było u innych producentów?
Obrazek
Zdjęcie jest własnością serwisu: vintagewatermanpens.co.uk

Wątek o piórach w samolocie na FOP znajduje się tutaj: Pióro w samolocie

Gdyby pojawiła się taka możliwość, macie ochotę na kolejne tego typu publikacje?

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Ostatnio edytowano czwartek, 8 stycznia 2015, 18:33 przez MacKozinsky, łącznie edytowano 4 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 10 października 2012, 00:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4702
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
Jeszcze pytasz? Jasne, że mamy ochotę! Przede wszystkim dzię-ku-je-my:)

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 10 października 2012, 01:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 6 listopada 2010, 11:56
Posty: 1333
Lokalizacja: Łódź/Warszawa
Dziękuję.
Bardzo.

Chłopaki, kawał dobrej roboty!

_________________
Trochę człowieka i technika się gubi...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 10 października 2012, 08:58 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5655
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
Dziękuję BARDZO! Ukłony!

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 10 października 2012, 12:17 

Dołączył(a): wtorek, 9 listopada 2010, 17:08
Posty: 637
Lokalizacja: Łódź
Wspaniały prezent dla nas forumowiczów. Dziękuję za wyszukanie artykułu i podjęcie się tłumaczenia.
hako


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 10 października 2012, 13:13 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 16 kwietnia 2012, 12:45
Posty: 2871
Tytuł użytkownika:: 4001
Dziękuję bardzo. Wspaniała lektura!

_________________
Powieki Bodhidharmy. Kolorowy świat herbaty
Atramentopedia. Każdy atrament ma swojego kleksa.
Pencyklopedia. Encyklopedia piór wiecznych


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 11 października 2012, 19:58 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Mac, dziękuję za włożony trud i tłumaczenie. Podziękowania także dla Pana Bindera za wyrażenie zgody na użycie i przetłumaczenie tekstu.

Sam tekst świetny, ciekawy, fajnie się czyta. Niezła dawka wiedzy.

Dzięki.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 12 października 2012, 00:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Podziękowania przekazałem autorowi. Bardzo się cieszę, że mieliście ochotę to przeczytać.
Ze swojej strony jeszcze raz dziękuję Inky'emu za wygospodarowanie czasu, żeby podnieść jakość tłumaczenia i oczywiście Radzie Jedi w komplecie za stworzenie i utrzymywanie w wirtualnej przestrzeni miejsca przyjaznego (a przynajmniej z dużą dozą tolerancji ;) ) m.in. dla mojej bezgranicznej dociekliwości.
Jeśli chodzi o pana Richarda Bindera to mam pisemną zgodę na tłumaczenie wszystkiego co opublikował, muszę tylko za każdym razem przesłać mu info jaki materiał będę chciał wykorzystać. Więc jak macie jakieś sugestie to postaram się dotrzeć do tekstu i znaleźć czas, żeby wziąć się z nim za bary ... Jeśli chodzi o stronę internetową richardspens.com to jest ona łatwo dostępna póki co i nie widzę sensu robić jej polskiej kopii ... poza tym nie mógłbym się oprzeć pokusie, żeby to i owo faktograficznie "udoskonalić" :ugeek: :geek: :ugeek:

Mam jeszcze kolejny pomysł, ale ... jak się uda to dam znać :geek: 8-) :mrgreen:

Jeszcze raz zachęcam do poszukania reklam, zerknięcia do książek i na posiadane pióra - myślę, że można jeszcze ten wątek uzupełnić w taki właśnie sposób ...

Pozdrawiam wieczornie,
Mac

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 17 października 2012, 12:56 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Przez jeden rok 1981, Pelikan produkował model P458 o nazwie "Airpen". Było to pióro zasilane nabojami o prostym kształcie. Miało aluminiowy klips i koszulkę. Poza tymi dodatkami oraz ozdobienia pudełka wizerunkiem samolotu, nie wprowadzono żadnych innych, specjalnych rozwiązań ułatwiających transprt i używanie pióra w samolotach :) Ot, taki sobie dziwoląg.

Obrazek
foto: ruettinger-web.de

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 17 października 2012, 14:17 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 19:02
Posty: 5655
Lokalizacja: na krańcu Królestwa...
Tytuł użytkownika:: She!fear
A... dlaczego wycofano z produkcji? Rzeczywiście dziwoląg - dobrze, że go wycofano!

_________________
Pozdrowienia
Pola

https://www.facebook.com/polavespercollages

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 17 października 2012, 23:48 

Dołączył(a): czwartek, 18 listopada 2010, 22:32
Posty: 628
Ze znanych mi, współczesnych piór, Rotring Initial ma system o nazwie Air Pressure Compensation.
W założeniu ma zapobiegać wyciekom atramentu w samolocie. Niestety nie udało mi się znaleźć informacji jak to jest rozwiązane technicznie.
Pióro jest na standardowe naboje.

Obrazek
Zdjęcie z serwisu: http://global.rakuten.com

Po przejęciu produkcji piór przez Parkera, seria Initial nie jest już produkowana.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 18 października 2012, 00:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Opis rozwiązania jakie Visconti opatentował w 1998 jako panaceum na różnice ciśnień m.in. samoloto-pochodne: Double reservoir power filler. Ciekawe odniesienie do ząbków spływaka i ... dostrzegacie w animacji podobieństwo do działania systemu w pewnym Tajwańskim piórku, i, w zakresie inspiracji technicznej, tegoż antenatów ?

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 19 października 2012, 22:15 

Dołączył(a): czwartek, 26 kwietnia 2012, 14:04
Posty: 106
Bardzo ciekawy artykuł. Cieszę się że mogłem go przeczytać. I mam nadzieję że nie ostatni.
Jedyne czego mi brakowało to parker 61. Mam wrażenie że "oś czasu" zatrzymała się ok lat 50 i potem przeskok do współczesności. A przecież 61ka była reklamowana jak testeowana na wysokosci 8 mil. I to pojawił się dosłownie parę lat później. Cóż, pomysł nie wypalił, ale chyba jest warty odnotowania ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 19 października 2012, 22:22 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): środa, 3 listopada 2010, 00:06
Posty: 9878
Lokalizacja: Dolina Muminków
Tytuł użytkownika:: Zła Buka
Jeśli posiadasz informację o tym modelu pióra, proszę uzupełnij ten temat dodając odpowiedni post.

_________________
Rzuć mnie wilkom na pożarcie a wrócę dowodząc watahą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 20 października 2012, 09:44 

Dołączył(a): czwartek, 26 kwietnia 2012, 14:04
Posty: 106
Ok. W skrócie: Parker 61 pojawił się w roku 1956. Reklamowany m.in. jako „pióro testowane na wysokości 8 mil” oraz „pióro które samo się napełnia” (najbardziej popularne reklamy z kimś patrzącym na Parkera 61 w butelce atramentu).
We wzornictwie bazował na znanym modelu 51. Ale miał zupełnie nowy, rewolucyjny system napełniania. Pióro „zasysało” atrament do „zbiornika” (którym był polietylen zwinięty „w rulon” umieszczony w metalowej obudowie) za pomocą sił kapilarnego podciągania. Ciężko mi dywagować dlaczego system ten mógł wytrzymać próby na takiej wysokości. Obstawiałbym że dzieje się to dzięki siłom napięcia powierzchniowego utrzymującym atrament w kapilarach (pomiędzy zwojami polietylenu).
Tak czy inaczej w jednej z reklam przytoczonych powyżej zapewniano że pióro było testowane przy prędkościach z którymi przemieszczają się odrzutowce, oraz że pisze od poziomu terenu do 8 mil.
Niestety nowy system napełniania przyniósł też nowe problemy. Głównie z czyszczeniem pióra, przed zmianą koloru atramentu, albo co gorsze po zaschnięciu atramentu w zbiorniku. Producent oferował co prawda „specjalne narzędzie” do czyszczenia pióra które było po prostu gumową gruszką ale korzystanie z tego nie mogło być zbyt powszechne, skoro pióro dorobiło się na przestrzeni lat opinii jaką ma.
W 1969 w wersji mkIII kapilarny system napełniania zastąpiono konwerterem.

Dla dociekliwych Link do patentu


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 26 października 2012, 09:02 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 24 czerwca 2012, 23:40
Posty: 249
Tytuł użytkownika:: she-wolf
Ciekawy, interesujący tekst. Dziękuje MacKozinsky za udostępnienie. Miło ze strony autora, że wyraził zgodę na publikację poza własną stroną. W życiu nie pomyślałam że szukano także rozwiązań dla piór do podróży samolotowych a tu proszę.

_________________
one day I will be gone to lead another life


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 8 grudnia 2012, 00:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 24 czerwca 2012, 23:40
Posty: 249
Tytuł użytkownika:: she-wolf
Piszę pod własnym postem, dziwne. No ale bywa.
Zapoznałam się z większością tekstów na stronie Pana Bindera. Chciałam podziękować Mackozinsky za wskazanie tej strony. Więc cóż, dziękuje :D

_________________
one day I will be gone to lead another life


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 8 grudnia 2012, 03:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Aleksandra: Polecam się na przyszłość :mrgreen:

Na razie nadrabiam zaległości w zakresie "poczytaj mi tato" i "wysypiaj się" ale następne "projekty" z tego cyklu już rozgrzebane i czekają na swoją kolejkę :roll:

A w międzyczasie --> Dzięki uprzejmości CezaregoF wspartej siłą podłego wirusa mogę wam zaprezentować reklamy firmy Wahl-Eversharp wskazujące na zastosowanie "lotniczych" rozwiązań w piórach Skyline(r) z 1944 roku i Fifth Avenue z 1943 roku (El Alimentador Magico czyli Magic Feed: magiczny spływak, który sprawia, że twój Eversharp pisze doskonale wysoko w przestworzach ... nie plami ani nie wylewa ... ) oraz wcześniejszym Doricu (safety ink shut-off czyli odcięcie dopływu atramentu, ładnie pokazane na grafikach). Ciekawostką jest odszukana przez Cezarego Argentyńska reklama Skyline(r)-a, która jeśli chodzi o pomysł i lotniczą oprawę jest zupełnie inna niż znane nam amerykańskie reklamy z tego okresu ...
Ciekawe, że w Argentynie gwarancja PARA SIEMPRE nie była uzupełniona informacją o kosztach manipulacyjnych (35 centów, widoczne na reklamie Fifth Avenue, rok starszej) 8-)

A poniżej jeszcze uzupełnienie odnośnie Skywritera z kanadyjskiej filii L.E. Watermana (wcześniej Aikin Lambert & Co.). Zwróćcie uwagę na stalową stalówkę :arrow: z imprintem Skywriter :geek: :idea: :mrgreen: To chyba jedyna stalówka gdzie "lotniczy trend" jest wprost odzwieciedlony ...?
Materiały pochodzą z książki "Waterman Past and Present: First Six Decades" Gary'ego Lehrera i Maxa Davisa.

Tak przy okazji: Ktoś wie, po co firmy Amerykańskie firmy produkujące instrumenty piśmiennicze masowo (a więc również te spoza Wielkiej Czwórki) zakładały kanadyjskie filie w latach 20-tych i 30-tych? Podpowiem, że rynek tamtejszy nie był sam w sobie jakoś specjalnie chłonny, zaludnienie nie największe ... a w każdym razie nie był rynek wewnętrzny jedynym i zasadniczym powodem takiego kroku :geek: :twisted:
A jak już jesteśmy w temacie zagadek ... reklama Doric-a zawiera odpowiedź na pytanie o nazwę systemu napełniania podciśnieniowego w wersji od Wahl-Eversharpa.


Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

I na koniec zdjęcia wymienionych w artykule spływaków: wersja pierwotna i jej ewolucyjne rozwinięcie reklamowane jako Magic Feed; spływaki te używano m.in. w wyżej prezentowanych na reklamach piórach Wahl-Eversharpa. Widać ten charakterystyczny otwór łączący kanały spływowe z kanałem środkowym. Spływak bez tego otworu i z celuloidową "krzywką" (pierwszy od lewej, na dolnym zdjęciu) to starsza, stosowana, jeśli dobrze rozumiem, w drugiej połowie lat 30-tych wersja spływaka.
Serdecznie dziękuję Cezaremu za zrobienie i udostępnienie zdjęć :D

Obrazek
Obrazek

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Ostatnio edytowano sobota, 8 grudnia 2012, 16:03 przez MacKozinsky, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 8 grudnia 2012, 04:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 8 listopada 2010, 10:00
Posty: 1799
Lokalizacja: Gdańsk Wrzeszcz
Tytuł użytkownika:: Zdolny ale leń.
Co do produkcji w Kanadzie to podejrzewam, że może chodziło o jakieś sprawy podatkowe, być może w Kanadzie były wtedy niższe podatki i bardziej opłacało się tam produkować i eksportować pomimo cła z powrotem do Stanów? Druga wersja: z Kanady było wtedy taniej eksportować na rynek europejski?

W końcu od 1933 zaczął się New Deal administracji FD Roosevelta, więc parafrazując słowa Hansa Johsta: "Słysząc słowo socjalizm trzeba było odbezpieczyć Browninga" *) (i przenosić interes w bezpieczne/normalne rejony)...

@Eversharp: chodzi o one-stroke vacuum?

_________
*) Hans Johst (1890–1978) – niemiecki dramaturg: "Wenn ich Kultur höre… entsichere ich meine Browning"
Schlageter, akt I, 1933
Słowa przypisywane często Adolfowi Hitlerowi, Josephowi Goebbelsowi i Hermannowi Göringowi.
Polskie tłumaczenie powtarzane czasem tu i tam jest idiotyczne: "Kiedy słyszę słowo kultura, odbezpieczam rewolwer." Jeśli się jest obeznanym z bronią to jest oczywiste że "Browning" oznacza pistolet (konkretnie kultowy FN Browning 1910) a nie rewolwer, a rewolweru się przecież nigdy nie odbezpiecza :)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 8 grudnia 2012, 07:36 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 26 lipca 2011, 22:57
Posty: 4702
Tytuł użytkownika:: Przepiórka
MacKozinsky napisał(a):
[...] Zwróćcie uwagę na stalową stalówkę :arrow: z imprintem Skywriter :geek: :idea: :mrgreen: [...]

Mac, w jednym zdaniu aż cztery emotikony?!?

_________________
Warto sprawdzić -->
To już koniec mojego listu. Mam nadzieję, że szybko odpiszesz i powiesz, co o tym sądzisz.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: sobota, 8 grudnia 2012, 11:32 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Velofahrer napisał(a):
Co do produkcji w Kanadzie to podejrzewam, że może chodziło o jakieś sprawy podatkowe, być może w Kanadzie były wtedy niższe podatki i bardziej opłacało się tam produkować i eksportować pomimo cła z powrotem do Stanów? Druga wersja: z Kanady było wtedy taniej eksportować na rynek europejski?


Jeszcze tego nie miałem czasu zweryfikować (nie mam pod ręką żadnej dobrej historii ekonomicznej) ale analizując kolejny polski ślad na który naprowadził mnie Cezary, losy bardzo ciekawej firmy Eclipse (i jej innych marek czy sub-brandów, takich jak Monroe czy Marxton) założonej przez emigranta z Polski, natrafiłem na takie zdanie:

Cytuj:
In 1925, a Canadian wing of the company was opened, likely as a way of getting around import restrictions which lay between the US and the British Commonwealth; this was a trick Parker, Sheaffer and Waterman had all pulled.


czyli mniej więcej: W 1925 roku, otwarty został kanadyjski oddział firmy, prawdopodobnie jako metoda obejścia istniejących ograniczeń importowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Brytyjską Wspólnotą Narodów; metoda do jakiej uciekły się firmy Parker, Sheaffer i Waterman.

Velofahrer napisał(a):
@Eversharp: chodzi o one-stroke vacuum?


Yeah! :mrgreen: 8-)

Velofahrer napisał(a):
Polskie tłumaczenie powtarzane czasem tu i tam jest idiotyczne: "Kiedy słyszę słowo kultura, odbezpieczam rewolwer." Jeśli się jest obeznanym z bronią to jest oczywiste że "Browning" oznacza pistolet (konkretnie kultowy FN Browning 1910) a nie rewolwer, a rewolweru się przecież nigdy nie odbezpiecza :)

8-) :roll:
No fakt, mogli się postarać i chociaż napisać, że odwodzi kurek, skoro słowo rewolwer wydawało im się bardziej plastyczne i wyraziste ...

pomidorium napisał(a):
MacKozinsky napisał(a):
[...] Zwróćcie uwagę na stalową stalówkę :arrow: z imprintem Skywriter :geek: :idea: :mrgreen: [...]

Mac, w jednym zdaniu aż cztery emotikony?!?


Bo to niesamowite jest a ja emocjonalny chłopak jestem, i to symultanicznie wielokierunkowo zwykle ... choć z racji potężnych macek kulturowych, na co dzień muszę się pilnować i pozwalam im jedynie lekko przesączać się przez moją zbroję (czytaj: zapchloną niedźwiedzią skórę łowcy) ;)

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 20 sierpnia 2015, 00:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dorzucam kolejne "samolotowe" piórko. Przetestowany w przestworzach ... na wysokości 40 tysięcy stóp w samolocie odrzutowym :-)

Obrazek

Obrazek

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 9 sierpnia 2017, 03:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dla mnie świeżynka, a może wy też jeszcze nie wiecie ... Co jest drugim członem nazwy modelu na klipsie? :mrgreen: Oczywiście łatwo zauważyć "subtelną" podpowiedź, domyśleć się tudzież sprawdzić ale ... i tak to nielicha ciekawostka, przynajmniej po tej stronie "wielkiej wody". Pióro z kolekcji wice-prezesa firmy. Sprzed 60 lat oczywiście. To prezesowanie.

Obrazek

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 5 października 2017, 11:57 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3549
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
David niestety zostawił pokazanie zdjęcia klipsa do artykułu, który ukarze się w Fountain Pen Journal (ktoś prenumeruje?), ale Jonathan Valley pokazał patent z kwietnia 1940 roku dotyczący oznaczenia SkyGirl, więc wiadomo, że to niekoniecznie było tylko specjalne wewnątrz-fabryczne specjalne zamówienie, choć pióro Davida pochodzi z kolekcji jaka trafiła do niego od jednego z dyrektorów Sheaffera i nie są chyba znane żadne inne niż ten poniższy dokumenty prezentujące to pióro jako cześć regularnej oferty. W każdym razie zabezpieczyli swoje interesy w zakresie tego oznaczenia. Ile takich piór powstało?

Obrazek

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
Rozumiał on, że pochwała i nagana to dwa końce kija, który służy do tresury, a nie do wychowywania ...


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo