Forum o piorach wiecznych
http://forumopiorach.net/

Moje boje z Pelikanem M 205
http://forumopiorach.net/viewtopic.php?f=19&t=13522
Strona 1 z 1

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 01:24 ]
Tytuł:  Moje boje z Pelikanem M 205

Cześć,
Piszę te kilka zdań nie po to żeby komukolwiek zohydzić zakup Pelikana M 205, ale być może przyda się ta informacja chociażby dlatego, żeby nie popełnić tych błędów jakie moim udziałem się stały. Pisałem w innym wątku, że mam apetyt na zakup Pelikana M 205, pytałem o różne techniczne aspekty tego pióra. Wreszcie zdecydowałem się na zakup poprzez sieć AMAZON. Pióro przybyło do mnie w ekspresowym tempie, 2 dni roboczych. Opakowanie to twarda tektura, wewnątrz pudełko z miękkiej tekturki, podobne do opakowania taniej szczoteczki do zębów. Pióro na szczęście przetrwało podróż w stanie nienaruszonym. Po bliższych oględzinach okazało się, że ma rysę w okolicach klipsa, ale jak to mówią: „Można z tym żyć”. Nie był to defekt bardzo widoczny. Mimo wszystko nastawiłem się optymistycznie i zastosowałem wskazówki Dextera, w których krok po kroku wytłumaczył jak postępować z nowym piórem. Wykręciłem delikatnie tzw. kompletną stalówkę – czyli spływak, pierścień zaciskowy i stalówkę i zamoczyłem w ciepłej kąpieli z dodatkiem kilku kropli płynu do naczyń (bez balsamu). Po kilkunastu godzinach suszenie i długo oczekiwana chwila – tankowanie atramentu. Na pierwszy ogień poszedł Faber – Castell Schwartz.
Atrament można powiedzieć z dobrej półki, wypróbowany w bojach z moim flagowcem – piórem Emotion. No i wielka chwila – próba pisania. Pióro wystartowało od razu, kreska mokra, nasycona. Stalówka sprężysta. Cud malina. Kilka minut pisania i maszyna stop. Zero atramentu na stalówce. A stalówka, zapomniałem napisać to M-ka. Przepchnąłem pokrętłem odrobinkę i pióro ruszyło. I tu niemiła niespodzianka, pióro ponownie stanęło po kilku zdaniach, to znów ruszyło, to zaczęło przerywać. Wkurzyłem się i wykręciłem stalówkę z korpusu. Ponowne płukanie całego pióra, zmiana atramentu na Watermana Encre Brun Absolu. I ? Pióro pisze. Jak wspaniale. Pomyślałem, że problem tkwił w atramencie Faber Castell. Tymczasem sytuacja powtórzyła się tyle, że po kilku godzinach. Pióro stanęło… Cóż było robić? Znów przeczytałem punkt po punkcie poradnik Dextera jak rozłożyć na czynniki pierwsze Pelikana. Powiem, że łatwe to nie było. Przygotowałem sobie nawet odpowiedni klocek z drewna z odpowiednio dobranym otworem, młoteczek gumowy itd… Delikatnie wybiłem z pierścienia dociskowego spływak wraz ze stalówką i dokładnie przyjrzałem się kanalikom spływowym, podającym atrament. Ponieważ mam lupkę zegarmistrzowską, zrobiłem to bardzo dokładnie. Żadnych paprochów nie zauważyłem. Mimo to przesunąłem w kanalikach kawałek kliszy fotograficznej, żeby mieć 100 % pewności. Teraz nadszedł moment złożenia tego wszystkiego do kupy. Powiem tylko tyle, że kosztowało mnie to mnóstwo energii i nerwów. Dlaczego? Spływak we współczesnym Pelikanie ogromnie różni się konstrukcją od tego sprzed 50 lat! Jest bardzo delikatny, żeberka są tak miękkie, że byle jaki docisk powoduje ich odkształcenie. Kładą się jak drzewa po huraganie. Naprawdę nie wiedziałem jak nałożyć na ten filigranowy spływak ten ciasny pierścień i dodatkowo wepchnąć pod niego stalówkę, ustawić to wszystko do kupy i nie uszkodzić tych delikatnych żeberek! Męczyłem się z tym klika godzin. Niestety w poradniku Dextera nie było to udokumentowane (…) Dlatego improwizowałem. W skutek tej mojej improwizacji udało mi się jakoś ustawić stalówkę, niestety żeberka spływaka położyły się jak kłosy zboża po huraganie i spędziłem wiele czasu, żeby je wyprostować. Jedno po drugim stawiałem przy pomocy kawałka żyletki. Byłem załamany tymi czynnościami, bo porównując podobne zabiegi przy czyszczeniu stalówki weźmy na to w Kaweco Sport – tutaj było to dla mnie przejście przez Rubikon. No i wreszcie próba generalna. Napełniłem pióro tym razem atramentem Pelikan 4001 zielonym. Tani, pewny i sprawdzony. Pióro niestety nie pisze jak należy. To znaczy startuje, pisze, pisze przestaje. Podejrzewałem, że to może efekt „pupki niemowlaka”, leciuteńko przeszlifowałem ziarno stalówki na najdrobniejszym papierze jaki posiadam coś powyżej 1500 i ? Porażka.
A wnioski? No właśnie. Mam wrażenie, że to już nie są te same pióra, które znamy sprzed pół wieku. Owszem spływak precyzyjnie wykonany, wydaje się, że wręcz z wykorzystaniem technologii kosmicznej. Niestety jest bardzo delikatny, w sumie nie wiadomo jak go chwycić, żeby go nie uszkodzić. Po moich doświadczeniach nie doradzę już nikomu ściągać pierścienia dociskowego, bo naprawdę koszmarnie trudno później to wszystko złożyć do kupy. Według mnie producent nieco się pogubił, bo zamiast doskonalić materiały to zaczął zmieniać technologię i w końcu wyszło to co wyszło. Być może ktoś nie ma takich doświadczeń z M 205 i będzie zdziwiony tym co tu napisałem. Jednak odradzam rozbieranie na własną rękę Pelikana. Te czynności należy powierzyć specjaliście, który być może ma jakieś narzędzia umożliwiające bezbolesne nałożenie tego pierścienia, bez uszkodzenia spływaka.
Podsumowując, jeśli miałbym po raz drugi kupić Pelikana to owszem, ale z dawnych lat. Najlepiej NOS… :)

Autor:  MarcinEck [ niedziela, 17 listopada 2019, 09:24 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Przykro czytać o tak wielkiej degradacji jakości u mego ulubionego producenta! To, co piszesz utwierdza mnie w słuszności skierowania mojej uwagi wyłącznie na Pelikany w moim wieku lub starsze ;-). Czyli te z okolic połowy ubiegłego wieku.
Wracając do Twojego problemu : moim skromnym zdaniem, pióro, choć kupione w Amazonie, podlega normalnej gwarancji i rękojmi producenta. Na Twoim miejscu zwróciłbym się do sprzedającego z reklamacją. Albo też - bezpośrednio do przedstawiciela firmy Pelikan/Herlitz w Polsce. Jeśli firmie zależy na jakości i dobrej o niej opinii - powinna zareagować.
To bym zrobił w pierwszej kolejności, bo można się nieco obawiać, że naprawy gwarancyjnej mogą Ci odmówić, pod pretekstem, że sam coś dłubałeś w piórze i powyginałeś lamelki... No ale może nie będą aż tacy umęczliwi ;-).
A czy nie zastanawiałeś się nad ewentualnością użycia innego zespołu stalówki, a w szczególności samego spływaka? Powinien pasować również taki ze wczesnych wersji modelu 200? Może specjaliści forumowi to potwierdzą albo zanegują... Proszę o opinię.
A konkluzja końcowa : w cenie nowego Pelikana M200 można na rynku wtórnym znaleźć Pelikana 140 NOS, ze złotą stalką i spływakiem, w którym lamelki się nie wyginają pod lekkim naciśnięciem, a stalka pisze jak złoto. Przy odrobinie szczęścia można nawet trafić w tej cenie na jeszcze lepszego jakościowo Pelikana 400, z podobnymi zaletami jak 140....
Czy ktoś się jeszcze dziwi, że mnie nie interesują mnie właściwie współczesne Pelikany ...?

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 11:06 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Cytuj:
Czy ktoś się jeszcze dziwi?
Witam Marcinie, cieszę się, że podzielasz moje doświadczenia. Nie mogłem sprawdzić mojego ptaszora z innym spływakiem, bo po prostu nie posiadam. To mój drugi M w życiu, nie licząc tych z okresu dzieciństwa (wczesne lata 60-e) Kilka lat temu miałem NOSa M 150. Pióro rewelacyjne "ino" maluśkie i w mojej łapie po prostu ginęło jak Andzia w parku. Poszło do ludzi. Ale z nim nie było najmniejszych problemów. Natomiast ten współczesny, to brak słów. Nie mogłem napisać niczego więcej, ponieważ za mało się przyjrzałem jak jest wykonany zespół tłoka. Nie rozbierałem tego aż tak bardzo. Cała moja uwaga skupiła się na stalówce i spływaku. Nie mam pojęcia dlaczego producent zarzucił wytwarzanie tych starych modeli (spływaków). One jak sam wiesz były nie do zdarcia. I tu Dextera porady sprawdziłyby się w 100 %. Na taki spływak bez lamelek, nasadzić pierścień byłoby pewnie dużo łatwiej... W każdym razie jak napisałem udało mi się złożyć "tak jak było". Odsyłam pióro w poniedziałek. A wracając do Twoich dobrych doświadczeń z ptactwem z zeszłej epoki, to muszę tak na poważnie zasadzić się gdzieś "na bagnach" i zapolować na jakiegoś zacnego Pelikana.

Autor:  Dexter [ niedziela, 17 listopada 2019, 12:20 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Grunt, że udało się złożyć piórko.
Pelikan nie przewiduje obecnie możliwości samodzielnego rozkładania pióra. Materiał z jakiego wykonany jest spływak w M200 to jakaś delikatna materia. Serwis firmy traktuje ten element jako nierozbieralny i wymieniając np. stalówkę, otrzymuje się cały zestaw do wkręcenia.
Dawniej, były specjalne szczypce do trzymania spływaka i stalówki. Nawet dedykowane do odpowiednich modeli. Później zmieniono spływaki na poprzecznie prążkowane i … kaplica.
Faktycznie lamelki można położyć źle chwytając spływak ze stalówką.
Gdzieś chyba pokazywałem jak pozycjonować stalówę w Pelikanie i jak zakładać pierścień. Jeśli dobrze chwycisz cały zespół i kciukiem przytrzymasz spływak za "dziób" nie powinno być problemu z kładzeniem lamelek.
Tak jak napisał Marcin, odeślij pióro. Muszą ustosunkować się do reklamacji.

Swoją drogą, jeśli pióro przestawało pisać po pewnym czasie, to nie jest to wina stalówki. Raczej bym sprawdził, czy atrament nie zatrzymuje się w korpusie pióra. No ale nie kombinuj więcej. Pióro odeślij i może popoluj na staruszka.

Ewentualnie, za kilka dni będzie możliwość nabycia fajnych modeli współczesnych w dobrych cenach. Specjalnie dla FOP ;)
Rozmowy z firmą Pelikan jeszcze trwają. Jednak w zeszłym roku, udało się sprowadzić dla nas Smoky Quartz w fajnej cenie. Teraz myślimy o czymś więcej niż M200. Może jakieś limitki? Zobaczymy co się uda.

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 12:31 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Cytuj:
Ewentualnie, za kilka dni będzie możliwość nabycia fajnych modeli współczesnych w dobrych cenach. Specjalnie dla FOP ;)
Rozmowy z firmą Pelikan jeszcze trwają. Jednak w zeszłym roku, udało się sprowadzić dla nas Smoky Quartz w fajnej cenie. Teraz myślimy o czymś więcej niż M200. Może jakieś limitki? Zobaczymy co się uda.

Cześć, to dobra wiadomość, będę pilnować. A pióro w poniedziałek odeślę z odpowiednią adnotacją.

Autor:  Dexter [ niedziela, 17 listopada 2019, 12:33 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

No i to jest dobra decyzja :)

Autor:  tenjarek [ niedziela, 17 listopada 2019, 17:05 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Tak z ciekawości - to czy ten Pelikan M200 był kupiony w jakimś oficjalnym, sprawdzonym sklepie czy też może od kogoś "z drugiej ręki" ?
Tak myślę, że jak takie problemy z nim były to może była to jakaś produkcja made in China (czyt. podróba)

:?: :?: :?:

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 17:09 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

tenjarek napisał(a):
Tak z ciekawości - to czy ten Pelikan M200 był kupiony w jakimś oficjalnym, sprawdzonym sklepie czy też może od kogoś "z drugiej ręki" ?
Tak myślę, że jak takie problemy z nim były to może była to jakaś produkcja made in China (czyt. podróba)

:?: :?: :?:


Z oficjalnego źródła, podaję link: https://www.amazon.de/gp/product/B0030E7UVA/ref=ppx_yo_dt_b_asin_title_o00_s00?ie=UTF8&psc=1
Ale niestety zapakowany był bardzo kiepsko.
A wiesz, że też brałem pod uwagę Twoją sugestię. Od wczoraj sprawdzam, czy istnieją podróby M 205.

Autor:  janykiel [ niedziela, 17 listopada 2019, 21:01 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Sprzedawcą tutaj jest Amazon, oni nie sprzedają podrób, ale bardzo kiepsko u nich z pakowaniem, dramatycznie wręcz. Przy takim pakowaniu różnie może być. Może coś jednak w środku jest nie tak. Po tym jak pióro, które dostałem w prezencie, dotarło od nich otwierane, zdekompletowane (brak konwertera) i makabrycznie zakurzone wiem na pewno, że nie kupię tam pióra nigdy.

Odsyłaj pióro.

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 21:25 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

janykiel napisał(a):
Sprzedawcą tutaj jest Amazon, oni nie sprzedają podrób, ale bardzo kiepsko u nich z pakowaniem, dramatycznie wręcz. Przy takim pakowaniu różnie może być. Może coś jednak w środku jest nie tak. Po tym jak pióro, które dostałem w prezencie, dotarło od nich otwierane, zdekompletowane (brak konwertera) i makabrycznie zakurzone wiem na pewno, że nie kupię tam pióra nigdy.

Odsyłaj pióro.

Odsyłam, odsyłam. Już spakowane 8-) Natomiast po kilkukrotnych doświadczeniach, zbieżnych z Twoimi - powiedziałem stop. Kilka piór w odstępie kilku miesięcy i zawsze był ten sam problem, beznadziejne pakowanie. Aż się dziwię, że ci sprzedawcy mają pozytywne komentarze, ale większość negatywnych zbierają zazwyczaj za opakowania właśnie. Jakby problemem było wsadzić pióro do jakiegoś opakowania, z twardego tworzywa...

Autor:  ddntp [ niedziela, 17 listopada 2019, 22:00 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Moje M200/205 kupowałem w krajowych sklepach, przed wysyłką poprosiłem sprzedawcę o sprawdzenie stalówki. Oba w pudełkach prezentowych. M805 kupowałem w sklepie stacjonarnym. Wybrałem sobie egzemplarz z 6-8 dostępnych - wszystkie były zapakowane w te małe pelikanowe kartoniki (prezentowego opakowania nie brałem - nie mam już gdzie tego trzymać...).

Wymieniłem niedawno stalówkę w M205 na mokre B - z radości wypisałem cały atrament z pióra za jednym posiedzeniem, bez jakiegokolwiek przerywania. Coś jest nie tak z przedstawionym egzemplarzem.

Autor:  Oxford [ niedziela, 17 listopada 2019, 22:56 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Cytuj:
Wymieniłem niedawno stalówkę w M205 na mokre B - z radości wypisałem cały atrament z pióra za jednym posiedzeniem

Aż się uśmiałem :lol: :lol: A tak przy okazji to znalazłem właśnie na Allegro sprzedawcę z Wrocławia, sklep "STALÓWKA". Posiadasz może jakąś fotkę z dokonaniami tej stalówki B?

Autor:  ddntp [ poniedziałek, 18 listopada 2019, 00:08 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

O tutaj:
viewtopic.php?f=229&t=12899&p=200496&hilit=jade#p200494
Od góry: stalówka F Jowo #6, M205 B, M805 "podrasowane" F :) Akurat słaby przykład, atramenty Pelikana raczej są suche, ten nieco umniejsza możliwości stalówki.

Autor:  tenjarek [ poniedziałek, 18 listopada 2019, 13:01 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Oxford napisał(a):
(...) znalazłem właśnie na Allegro sprzedawcę z Wrocławia, sklep "STALÓWKA". (...)


Kupowałem (nie Pelikany) parę razy w Stalówce z dostawą kurierską (chyba nie pocztą jak pamiętam) i nie było problemów.
Lecz Pelikany tańsze są w Twoim Piórze https://www.twojepioro.pl/ z pakowaniem oraz dostawą też nie ma żadnych kłopotów, a kiedyś Forumowicze mieli tam rabat - pytaj Dextera - bo nie wiem jak to jest teraz. POLECAM ;)
A Stalówka też ma swoją stronę : https://sklep-scryba.pl/
:) :) :)

Autor:  Oxford [ poniedziałek, 18 listopada 2019, 13:36 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

tenjarek napisał(a):
Oxford napisał(a):
(...) znalazłem właśnie na Allegro sprzedawcę z Wrocławia, sklep "STALÓWKA". (...)


Kupowałem (nie Pelikany) parę razy w Stalówce z dostawą kurierską (chyba nie pocztą jak pamiętam) i nie było problemów.
Lecz Pelikany tańsze są w Twoim Piórze https://www.twojepioro.pl/ z pakowaniem oraz dostawą też nie ma żadnych kłopotów, a kiedyś Forumowicze mieli tam rabat - pytaj Dextera - bo nie wiem jak to jest teraz. POLECAM ;)
A Stalówka też ma swoją stronę : https://sklep-scryba.pl/
:) :) :)

Dzięki bardzo za pomoc 8-)

Autor:  MINAWAKI [ poniedziałek, 18 listopada 2019, 16:02 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

spotykam się czasami z podobnymi objawami w niektórych piórach, myślę, że tu jest problem z przedostawaniem się powietrza do wnętrza: atrament wypływa, powietrze nie wchodzi na jego miejsce i powstałe podciśnienie zatrzymuje wypływ atramentu... to chyba wina spływaka, ale nie wiem jak temu zaradzić :(

Autor:  tenjarek [ wtorek, 19 listopada 2019, 11:30 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Czy kryształowa kula dobrze pokazuje, że kol. Oxford stał się posiadaczem Pelikana M205 Olivine ?

:?: :?: :?: :?: :?: :?:

Autor:  Oxford [ wtorek, 19 listopada 2019, 13:06 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

tenjarek napisał(a):
Czy kryształowa kula dobrze pokazuje, że kol. Oxford stał się posiadaczem Pelikana M205 Olivine ?

:?: :?: :?: :?: :?: :?:

Jak na razie nic mi o tym nie wiadomo :lol: Ale chętnie bym kupił tę kulę :lol: Owszem miałem chwilowo M205 ale w wersji Schwartz.

Autor:  tenjarek [ środa, 20 listopada 2019, 18:01 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Oxford napisał(a):
tenjarek napisał(a):
Czy kryształowa kula dobrze pokazuje, że kol. Oxford stał się posiadaczem Pelikana M205 Olivine ?

:?: :?: :?: :?: :?: :?:

Jak na razie nic mi o tym nie wiadomo :lol: Ale chętnie bym kupił tę kulę :lol: Owszem miałem chwilowo M205 ale w wersji Schwartz.


Znowu się rozstroiła :shock: , oddaję do regulacji i potem się zobaczy !

:D :D :D :D :D

Autor:  Oxford [ poniedziałek, 25 listopada 2019, 09:38 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Ponieważ rozpocząłem ten wątek powinienem dopisać jak dalej sprawy się miały. Odesłałem M205. Amazon bez problemu oddał pieniądze. Tymczasem poniosło mnie i powtórzyłem zakup tym razem u krajowego dostawcy. Drożej, ale za to w pięknym opakowaniu, w etui z czegoś skóropodobnego i wstążeczką :) Sklep wrocławski, znany przez FOPowiczów. I chciałbym tu napisać, że pióro pisze wyśmienicie, że ma giętką stalówkę (bo ma). Ale niestety pierwszego warunku nie spełnia. Jest tak jak w pierwszym przypadku :cry: W skrócie, stalówka ma klasyczny "baby bottom" i startuje tylko jak się dociśnie. Nie zawsze, ale tak na 10 wyrazów napisanych zdarza się to 1 raz... Wystarczy żeby się wkurzyć. Nie będę tu przynudzać co robiłem, żeby poprawić przepływ, w każdym razie sprawa wyjaśniła się pod silną lupką. Gdybym miał gitarę to bym na niej grał, a gdybym miał umiejętności i wiedzę Dextera to bym poprawił tę stalówkę i finał. Ale niestety w moim mieście nie ma takiej złotej rączki jak Dex. Dlatego podsumowując - skutecznie wyleczyłem się z M205 (ptasiej grypy) i przynajmniej do końca roku sobie odpuszczę. Bez Pelikana można żyć. Nawet całkiem spokojnie :).

Autor:  linuxp [ wtorek, 26 listopada 2019, 21:01 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Może do trzech razy sztuka ;) Jak im opiszesz jaki masz problem to są szanse, że wymienia Ci pióro na takie piszące bez tego baby bottoma ;)
Ja tak miałem i to jest najlepsza stalówka jaka miałem :)

Autor:  Oxford [ wtorek, 26 listopada 2019, 21:31 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

linuxp napisał(a):
Może do trzech razy sztuka ;) Jak im opiszesz jaki masz problem to są szanse, że wymienia Ci pióro na takie piszące bez tego baby bottoma ;)
Ja tak miałem i to jest najlepsza stalówka jaka miałem :)

Tak szczerze to trochę mnie to zniechęciło. Podobnej klasy stalówki (giętkie) mają inni wytwórcy, np. Caran d'Ache, Platinum. W tych ostatnich nie ma problemu z jakimś "baby bottom". Przyjemność pisania gwarantowana. Tak jak tu pisał Marcin, dzisiejsze Pelikany to już nie ta sama kontrola jakości. Odpuszczam, chyba, że upoluję jakiegoś NOSa.

Autor:  Aventador13 [ piątek, 29 listopada 2019, 11:47 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Ja miałem Pelikana M400 z identycznym problemem. Dopiero po reklamacji otrzymałem piszące pióro. Niby 180 lat doświadczenia a nie umią poskładać pióra. Trochę niefajne.

Autor:  MINAWAKI [ piątek, 29 listopada 2019, 13:31 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Aventador13 napisał(a):
Ja miałem Pelikana M400 z identycznym problemem. Dopiero po reklamacji otrzymałem piszące pióro. Niby 180 lat doświadczenia a nie umią poskładać pióra. Trochę niefajne.

Troszkę przesadziłeś z tym doświadczeniem, Pelikan wszedł na rynek piórowy znacznie później niż inni, jakieś 90 lat temu, a jego doświadczenie z farbami niewiele mu pomagało w produkcji piór, zresztą tu to nie ma znaczenia, bo Pelikan zaczynał od wyśmienitego pióra, a teraz jest, jak jest... A tak nawiasem, to 180 lat temu nie było jeszcze piór wiecznych, ich historia liczy nieco ponad 130 lat

Autor:  MacKozinsky [ piątek, 29 listopada 2019, 16:44 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

MINAWAKI napisał(a):
(...) A tak nawiasem, to 180 lat temu nie było jeszcze piór wiecznych, ich historia liczy nieco ponad 130 lat


Dużo zależy od tego jak te sprawy oceniać i jakie kryteria zastosować. Legenda? Opis w pamiętniku? Traktat (para)naukowy? Patent? Zachowane egzemplarze? Marketingowa ściema stworzona kilka dekad po rzekomym nie znanym do tej pory zdarzeniu? Potwierdzona produkcja masowa?

A jak to wygląda w Twojej kalkulacji "ponad 130 lat"?

A Pelikan faktycznie jest piórowy dużo później niż było sugerowane.

Pozdrawiam,
Mac

Autor:  Aventador13 [ piątek, 29 listopada 2019, 16:46 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

MINAWAKI napisał(a):
Aventador13 napisał(a):
Ja miałem Pelikana M400 z identycznym problemem. Dopiero po reklamacji otrzymałem piszące pióro. Niby 180 lat doświadczenia a nie umią poskładać pióra. Trochę niefajne.

Troszkę przesadziłeś z tym doświadczeniem, Pelikan wszedł na rynek piórowy znacznie później niż inni, jakieś 90 lat temu, a jego doświadczenie z farbami niewiele mu pomagało w produkcji piór, zresztą tu to nie ma znaczenia, bo Pelikan zaczynał od wyśmienitego pióra, a teraz jest, jak jest... A tak nawiasem, to 180 lat temu nie było jeszcze piór wiecznych, ich historia liczy nieco ponad 130 lat


Pomyłka - oczywiście; pisałem to z głowy, bo wydawało mi się że widziałęm gdzieś napis "180 lat doświadczenia". Widocznie to jednak była inna marka.

Autor:  MKOL [ piątek, 29 listopada 2019, 17:00 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Cytuj:
Pomyłka - oczywiście; pisałem to z głowy, bo wydawało mi się że widziałęm gdzieś napis "180 lat doświadczenia". Widocznie to jednak była inna marka.


Dobrze zapamiętałeś, bo firma faktycznie powstała w 1838 roku, tyle że wtedy produkowała farby i atramenty, tak więc w ubiegłym roku obchodziła swoje 180 urodziny. Natomiast pierwsze pióro Pelikana powstało w 1929 roku.
Informacje za : https://www.pelikan.com/pulse/Pulsar/en ... 3./history

Autor:  Aventador13 [ piątek, 29 listopada 2019, 17:00 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

Więc to tak :)
Dzięki za wyjaśnienie.

Autor:  MINAWAKI [ poniedziałek, 2 grudnia 2019, 14:14 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

MacKozinsky napisał(a):
MINAWAKI napisał(a):
(...) A tak nawiasem, to 180 lat temu nie było jeszcze piór wiecznych, ich historia liczy nieco ponad 130 lat


Dużo zależy od tego jak te sprawy oceniać i jakie kryteria zastosować. Legenda? Opis w pamiętniku? Traktat (para)naukowy? Patent? Zachowane egzemplarze? Marketingowa ściema stworzona kilka dekad po rzekomym nie znanym do tej pory zdarzeniu? Potwierdzona produkcja masowa?
A jak to wygląda w Twojej kalkulacji "ponad 130 lat"?
Pozdrawiam,
Mac

Mac, z Tobą nie odważyłbym się polemizować, bo poległbym doszczętnie na samym wstępie ;) Uważałem jednak, że należało się koledze Aventadorowi małe sprostowanie.
Jeśli chodzi o moją, uproszczoną kalkulację, to powiązałem ją z Watermanowskim spływakiem, od którego pióra zaczęły śmigać bardzo wydajnie i wygodnie...Na pewno masz w zanadrzu szereg przykładów, że Waterman nie był jedynym, a może i nie pierwszym, który zastosował to rozwiązanie... ale jego patent jakoś wpisał się w historię pióra wiecznego...

Autor:  MacKozinsky [ środa, 4 grudnia 2019, 16:43 ]
Tytuł:  Re: Moje boje z Pelikanem M 205

MINAWAKI napisał(a):
MacKozinsky napisał(a):
MINAWAKI napisał(a):
(...) A tak nawiasem, to 180 lat temu nie było jeszcze piór wiecznych, ich historia liczy nieco ponad 130 lat


Dużo zależy od tego jak te sprawy oceniać i jakie kryteria zastosować. Legenda? Opis w pamiętniku? Traktat (para)naukowy? Patent? Zachowane egzemplarze? Marketingowa ściema stworzona kilka dekad po rzekomym nie znanym do tej pory zdarzeniu? Potwierdzona produkcja masowa?
A jak to wygląda w Twojej kalkulacji "ponad 130 lat"?
Pozdrawiam,
Mac

Mac, z Tobą nie odważyłbym się polemizować, bo poległbym doszczętnie na samym wstępie ;) Uważałem jednak, że należało się koledze Aventadorowi małe sprostowanie.
Jeśli chodzi o moją, uproszczoną kalkulację, to powiązałem ją z Watermanowskim spływakiem, od którego pióra zaczęły śmigać bardzo wydajnie i wygodnie...Na pewno masz w zanadrzu szereg przykładów, że Waterman nie był jedynym, a może i nie pierwszym, który zastosował to rozwiązanie... ale jego patent jakoś wpisał się w historię pióra wiecznego...


Wszystko jasne. Generalnie zwrócenie uwagi, że w pierwszej połowie XIX wieku piór wiecznych Pelikan nie produkował i zasadniczo nikt ich wtedy nie produkował bardzo trafne i jak się okazało potrzebne. Moje pytania uzupełniające raczej miały być zasygnalizowaniem, że trudno jest przypisać wynalezienie pióra wiecznego do jednego człowieka, jednego wynalazku i jednej daty. Można umówić się co już stanowi pióro wieczne (czy tylko zbiornik na atrament? Czy również stalówka? A jeśli tak to czy z ziarnem/irydem obowiązkowo? itd) i potem sprawdzić kto takie narzędzie pisarskie produkował i kiedy.
Z ustaleniem absolutnego pierwszeństwa jeż też taki problem, że pióra wówczas (a i teraz często) były produkowane w części dostarczanych przez wyspecjalizowane fabryki. Były fabryki stalówek, ebonitu i korpusów, klipsów i innych metalowych elementów, gumek itd. Nawet największe firmy w swoim najlepszym okresie suplementowały swoją produkcję zamówieniami z zewnątrz.
Historia spływaka Watermana została wymyślona i upubliczniona po śmierci założyciela firmy. Ale okoliczności nie są istotne: firma Waterman twierdzi w swoich reklamach jedynie, że Luis Edson był autorem "pierwszego praktycznego rozwiązania". Nie zaś pierwszego pióra wiecznego. Taka ciekawostka :-) Ale my lubimy jak jest prosto i jasno.

A skoro tak, to idźmy tropem Parkera, który w 1983 przepraszał naj-pierwsiejszego właściciela - co prawda w/g legendy, ale co tam - bliżej nieokreślonego "pióra wiecznego".

Obrazek

Przepraszam za off-topic,
Mac

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/