Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 17:54 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Drodzy Państwo,

Mam problem z moim ukochanym piórem. Problem nagły. Kilka dni temu zauważyłem, że pióro, od 8 lat funkcjonujące bez zarzutu, regularnie używane, zaczyna zasychać, "gubić linię", a ta, która piszę, po kilkudziesięciu minutach robienia notatek staje się bledsza i cieńsza; mam też wrażenie, że pióro nieco ciężej niż zwykle "prowadzi się" po papierze.

Wyczyściłem kompleksowo pióro: tłok osobno, stalówkę osobno (pod delikatnym strumieniem wody, aż stała się przezroczysta. Wyschło wszystko na papierowym ręczniku Napełniłem na nowo atramentem używanym od pięciu lat (MB Lavender Purple) i niby jest lepiej, ale wciąż daleko do dawnego wrażenia korzystania z pióra. Znów wyczyściłem pióro, a właściwie wymoczyłem je w szklance z wodą. Po napełnieniu znów linia cienka, musiałem rozpisać, pomagając lekkim wypuszczeniem atramentu na stalówkę. A teraz znów nie chce pisać, by po chwili pisać względnie normalnie.

Zastanawiam się, czy mogę coś jeszcze zrobić, czy pozostaje jedynie serwis?

Pomóżcie proszę:)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 18:04 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 19 listopada 2011, 12:18
Posty: 2439
Lokalizacja: Kraków
Tytuł użytkownika:: Właściciel kompuleta
Tu jest potrzebny @Stickyfinger. Zwróć się do niego za pomocą PW

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 19:41 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1408
Lokalizacja: Kraków i okolice
Zgadzam się z Przedmówcą, że lepiej wysłać pióro do sticky'ego niż do tzw. autoryzowanego serwisu Montblanc (choć ten drugi podobno ostatnimi czasy poprawił jakość oferowanych usług). Niemniej zanim wyślesz pióro, proponowałbym wymoczyć je w wodzie z dodatkiem niewielkiej ilości płynu do mycia naczyń (tak ze dwie kropelki na szklankę wody) - im dłużej, tym lepiej. Ja czasem moczę pióra nawet przez kilka dni. Jeśli pióro nie uległo żadnemu urazowi mechanicznemu, to najprawdopodobniej coś się zapchało w kanale spływaka i taka kąpiel powinna mu pomóc. Można również (po moczeniu) użyć gruszki do lewatywy (najlepiej takiej w rozmiarze dziecinnym) w celu przeczyszczenia spływaka pod ciśnieniem. Tylko ostrożnie, niestarannie umocowana sekcja potrafi wyskoczyć z tejże gruszki i wtedy uraz stalówki murowany. Sam to przerabiałem z moim Mb145 i skończyło się na szlifowaniu (na szczęście niewielkim) stalówki.

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 21:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 19 listopada 2011, 12:18
Posty: 2439
Lokalizacja: Kraków
Tytuł użytkownika:: Właściciel kompuleta
Gruszka najlepiej jakby była nieużywana ;-)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 21:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1408
Lokalizacja: Kraków i okolice
Ta część, którą się wkłada w wiadomy otwór, w czyszczeniu pióra nie ma zastosowania ;). Ale oczywiście warto zainwestować parę złotych w nowy przyrząd :D.

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: wtorek, 25 czerwca 2019, 21:39 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Bardzo dziękuję. Nie, pióro nie uległo żadnemu wypadkowi. Faktycznie, używałem ostatnie tygodnie rzadziej, ale używałem. Zapamiętałem, że raz przy napełnianiu, gdy wypuszczałem atrament usłyszałem "syknięcie" i pojawiła się bańka atramentu na wierzchniej stronie stalówki przy dziurce. Zatem pewnie coś się zapchało. Dwie godziny temu przedmuchałem metodą usta-usta;) Nie wiem, jaka powinna być przepustowość, ale po kilku kleksach, jakaś jest. Wykąpałem dwie godziny w wodzie z octem, znów przedmuchałem i póki co pisze. Ale ciekaw jestem, jak długo. Trochę panikuję, bo to jeden z moich ulubionych, najbardziej osobistych przedmiotów. Ważniejszy nawet od rowerów szosowych;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 07:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1408
Lokalizacja: Kraków i okolice
Nie używałem nigdy octu do moczenia piór, więc nie mogę ani zalecać, ani odradzać. Zwykle używam samej wody lub z dodatkiem niewielkiej (patrz wyżej) ilości płynu do naczyń. Są też tzw. specjalistyczne preparaty do czyszczenia piór, np. coś takiego:
https://www.twojepioro.pl/akcesoria-pis ... zenia-pior
Zwykle odstawiam pióro do wymoczenia na dłuższy czas, przynajmniej na noc a w bardziej opornych przypadkach nawet na kilka dni.
Można też pomyśleć o myjce ultradźwiękowej, ale to już troszkę większy wydatek i przy rzadkim jej używaniu może być nieopłacalny.

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 11:04 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Wymoczyłem w szklankę z wodą z kilkom kroplami płynu do mycia naczyń. I niestety jest gorzej:(
Właściwie nie ma żadnego "przewiewu" – zastanawiam się nad wyborem serwisu.
Mieszkam we Wrocławiu pióra, atramenty kupuję w Stalówce – link https://sklep-scryba.pl/privacy.php?osCsid=d8e3bf7a9f7dc820038f8e1de935bd1f. Mają też serwis, ale nigdy nie korzystałem. Może macie jakieś opinie? Czytałem jeszcze niezłe opinie o wrocławskiej pracowni MeMo; ale jest teraz informacja, że działają obecnie jedynie hobbystycznie. Cokolwiek to znaczy. Na innych forach czytałem niefajne rzeczy o wysyłaniu, o autoryzowanym serwisie MB.
Znów proszę – pomóżcie:)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 11:20 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 27 września 2015, 11:11
Posty: 506
Czy, po myciu w płynie wypłukałeś pióro?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 11:39 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Dziękuję. Nie tyle myłem w płynie, co zostawiłem na noc w szklance z wodą + kilka kropel płynu. Rano, gdy okazało się, że nie jest lepiej. Wymyłem (ale niespecjalnie dokładnie, po prostu pod kranem) i zostawiłem wychodząc do pracy w wodzie.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 12:00 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 3 marca 2015, 16:59
Posty: 1408
Lokalizacja: Kraków i okolice
lukaszandrzejewski napisał(a):
Znów proszę – pomóżcie:)

W Stalówce kupowałem kilka rzeczy, ale z serwisu nie korzystałem.
Napisz PW do Przemka (stickyfinger). Jeśli tylko nie krąży gdzieś po świecie, to pewnie pomoże.

_________________
Otóż zachowuję prawo zmiany zdania, a też rozkosz przeczenia samemu sobie. Ch. Baudelaire


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 14:52 

Dołączył(a): sobota, 3 grudnia 2016, 19:12
Posty: 318
Tytuł użytkownika:: :-) :-) :-)
Jedna uwaga co do płynu do naczyń - powinien być to najzwyklejszy płyn BEZ JAKICHKOLWIEK BALSAMÓW I ULEPSZACZY ! i najlepiej Ludwik.
Choć skłaniam się do opinii @MKOL i zakupił bym specjalistyczny płyn do czyszczenia.
Te płyny z Twojego Pióra pomagają, nie ma co kombinować skoro to ulubione pióro trzeba zająć się z miłością i uleczyć :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 16:31 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Spieszę z aktualizacją. Ponieważ po moczeniu wciąż było zatkane, postanowiłem powtórzyć wszystkie czynności, zaczynając od przepłukania pióra letnią wodą korzystając z tłoczka. Nie było żadnego oporu przy napełnianiu, ale był wyraźny opór przy wypuszczaniu atramentu. Co jakiś czas jakieś syknięcie, bąbel na wierzchu stalówki przy dziurce itd. Robiłem to nad umywalką i w pewnym momencie zauważyłem, że zostało kilka, no właśnie nie wiem, jak to nazwać, paprochów wielkości ziarenka piasku, bardzo ciemnych, ale nie rozmazujących się jak atrament. Po kilkunastu razach znów wyskoczył jeden i kolejny. Po czym cały mechanizm napełniania działa jakby sprawnie. Wyczyściłem do czysta. Teraz schnie. Mam nadzieję, że sprawa znalazła doraźne rozwiązanie. Ale pytanie, skąd i co to za paprochy? Używałem kilka tygodni MB Royal Blue, potem i cały czas MB Lavender Purple. Niby czytałem w Internecie o fioletowym, że zasycha, ale miły pan w Stalówce powiedział, że to fake. Może to kwestia papieru? Albo miałem pecha i syf był w kałamarzu?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 16:48 

Dołączył(a): sobota, 3 grudnia 2016, 19:12
Posty: 318
Tytuł użytkownika:: :-) :-) :-)
Ja tam się nie znam ale opis wygląda na kamicę piórową,

coś podobnego dzieje się u ludzi w nerkach i potem dochodzi do wydalenia (urodzenia) tych kamieni - z wielkim bólem zresztą.
Z Twojego opisu wynika, że z piórem działo się tak samo więc to na pewno kamica piórowa, to się zdarza lecz dla pewności niech wypowiedzą się pióronefrolodzy

:roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :roll:


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: środa, 26 czerwca 2019, 16:57 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
A ja się trochę znam i chcę się upewnić, czy to szczawiany, czy raczej cystyny;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 27 czerwca 2019, 20:10 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3920
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
lukaszandrzejewski napisał(a):
Ale pytanie, skąd i co to za paprochy? Używałem kilka tygodni MB Royal Blue, potem i cały czas MB Lavender Purple. Niby czytałem w Internecie o fioletowym, że zasycha, ale miły pan w Stalówce powiedział, że to fake. Może to kwestia papieru? Albo miałem pecha i syf był w kałamarzu?


Tego się pewnie nie uda już dokładnie ustalić :mrgreen: :geek: . Niemniej zasada jest moim zdaniem stosunkowo nieskomplikowana. Podobnie jak np. herbata zostawia osad na naczyniu, analogicznie rzecz ma się z atramentem, tylko bardziej. I podobnie jak z osadem z herbaty, osad z atramentu nie daje się po prostu wypłukać, nawet pod ciśnieniem. Jeśli atrament na spływaku ma szansę przyschnąć to proces odkładania się osadu (i zmniejszania światła kanału spływowego) jest jeszcze szybszy. Oczywiście intensywne wytracanie się osadu w wyniku reakcji dwóch różnych atramentów też jest wśród potencjalnych podejrzanych, ale generalnie nie jest to konieczne. Pytanie czy paprochy to efekt takiej jednorazowej sytuacji, czy raczej "wzruszenie dna zamulonego stawu" w sytuacji kiedy muł zatkał odpływ?

Przy okazji być może warto będzie oczyścić spływak po zdjęciu zeń stalówki, lub zastosować któreś z bezpiecznych rozwiązań w postaci płynu do czyszczenia do tego celu właśnie przygotowanych. Ocet (kwas octowy) może okazać się zbyt agresywny zwłaszcza przy długotrwałym kontakcie np. z powierzchniami barwionymi.

Tzw. przysychanie należy obserwować/traktować/oceniać w odniesieniu do konkretnych sytuacji. W jednym piórze i przy danym sposobie użytkowania (np. otwieranie pióra i pisanie nim co najmniej 1 strony kontra otwieranie pióra do krótkich notatek, podpisów ze zdarzającym się czasem pozostawieniem pióra bez skuwki) może coś się dziać, w innym nie. Plus drobiazgi, taki jak pozycja pióra (stalką do góry, lub w poziomie) kiedy nieużywane i jego przenoszenia lub nie (a jeśli przenoszenie to w jakiej pozycji). Dużo zmiennych. Ale dużo raportów użytkowników z ICH WŁASNYCH doświadczeń (a nie przekazywanych bezrefleksyjnie opinii typu Baystate Blue rozpuszcza pióra, a Diamine robi atramenty na bazie tuszy do drukarek) wskazujących na przysychanie jest na pewno jakimś sygnałem do wzięcia tego pod uwagę.

Paprochy w atramencie, który w produkcji jest filtrowany to raczej mało prawdopodobna sprawa. Chyba, że ktoś tam coś obcego wrzucił/wprowadził potem. Testowanie atramentów (czytaj: wrażanie uwalanego innym barwnym płynem pióra do butelki) potrafi nabruździć. Poza tym paprochy, które wlazłyby do kanału spływowego zaciągnięte z butelki, raczej trafiłyby do konwertera/korpusu, a nie zostały w nim, żeby go zablokować. W butelce coś pływa? Pewnie nie.

Można oczywiście (już za późno) zerknąć czy paproch to obce życie czy raczej osad po prostu, ale czy to coś zmienia? Z punktu widzenia dobrych praktyk chyba niewiele.

Do happy endu konieczna jest próbka pisma! ;)
Miłego pisania,
Mac

_________________
My podzieliliśmy się bogami, ale jak oni podzielili się nami?--- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: czwartek, 27 czerwca 2019, 22:30 

Dołączył(a): czwartek, 7 czerwca 2012, 21:14
Posty: 11
Bardzo Ci dziękuję. Zastanawiam się raczej, bo póki co pióro dobrze funkcjonuje, jak z tej sytuacji wybrnąć. Nie piszę "rozsądnie", bo inaczej po prostu wymieniłbym atrament na inny, zmienił kolor – ale jestem przyzwyczajony i do jednego, i do drugiego. Piszę z różną intensywnością (mimo że pisanie to część, momentami dominująca, mojej pracy), w ciągu 8 lat użytkowania, to moja trzecia butelka/słoik tego samego atramentu. Dwie kupione w Stalówce, jedna – "środkowa" – gdy mieszkałem w USA (jeśli dystrybucja ma jakiekolwiek znaczenie) i nie miałem żadnych problemów.

Przeczytałem, że problemem może być też papier. I tu, poza podpisami na randomowych kartkach, używam czterech rodzajów. Mając cały czas sentyment do legal pads znalazłem w Polsce jedne "miłe", Oxford A4 1103, poza tym głównie i na co dzień notes MB, który swoją drogą chyba bardziej lubi się z długopisem niż piórem, klasyczne Moleskine i kupowane w Izraelu żółte i bardzo tanie notesy z żółtymi kartkami w linie. Zauważyłem zwłaszcza w Oxfordzie i podczas podpisów na wydrukach, że stalówka "szarpie" papier – teraz jest OK, ale niepokój pozostał.

Zdaję sobie sprawę, że moje refleksje/uwagi brzmią jak kompletny odlot, ale cóż poradzić – pióro to jeden z moich ulubionych przedmiotów i chciałbym, żeby było jak wcześniej. Może po prostu zmienić atrament na inny, o innej gęstości?


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: piątek, 28 czerwca 2019, 21:02 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3920
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Witaj,

Trzeba się przejmować. Przedmiot użytkowy ma działać, więc trzeba o to zadbać. Często o tym rozmawiamy:

Czyszczenie pióra z osadu po atramencie żelazowo-galusowym.
Jak wyczyścić pióro?

Tak, drobinki papieru są zbierane przez stalówkę przy normalnym pisaniu, więc co jakiś czas delikatne oczyszczenie rozcięcia stalówki i sugerowane wcześniej oczyszczenie kanału spływowego spływaka jak najbardziej może pomóc. Osobiście używam myjki ultradźwiękowej i być może dlatego z zablokowaniem zupełnym kanału spływowego się nie spotkałem.
Oczywiście można wybrać jakiś rodzaj gładkiego papieru, ale i z niego drobinki będą zbierane (i inne śmieci czy włosy). Do pewnego stopnia zależy to od szlifu i szerokości ziarna stalówki oraz siły nacisku i tego jak bardzo rozmijamy się z tzw. sweet spotem tego ziarna przy pisaniu oraz ułożenia ręki, zwłaszcza kiedy prowadzimy stalówkę do góry. W każdym razie: to zupełnie naturalne, że stalówka nie tylko "gładko płynie po papierze".

ALE: nie może "szarpać" podłoża. W takiej sytuacji coś jest nie tak ze stalówką lub rzeczonym podłożem. I ciężka ręka? Tym bardziej jeśli to nie Saibi-Togi od Sailora tylko stalówka MB z irydem na bogato.

Zmienić atrament zawsze warto (ja bym się nie zastanawiał tylko próbował :mrgreen: :geek: ), ale jeśli kanał spływowy został zapchany drobinkami papieru to nic to nie da.

Tutaj przykładowe (bo jest ich sporo w różnych miejscach) info o tym, że stalówka i spływak wymagają nieco zachodu, a czasem po prostu konkretnego świątecznego sprzątania. W lengłydżu ale do ogarnięcia, prawda (wnioskuje z geograficznych elementów w/w)? Strona wizualna jednoznaczna, ale w razie pytań postaram się pomóc.



I na przykładzie konkretnego pióra:

To tyle opinii użytkownika. To powyżej to oczywiście podstawy, które pewnie znasz, ale chodzi o kwestię wyczyszczenia spływaka po zdjęciu z niego stalówki.
W razie utrzymujących się problemów faktycznie warto kogoś może poprosić o pomoc. Wspomniany wyżej stickyfinger to świetna rekomendacja (napisz PW, ustal procedurę i wysyłaj albo osobiście się udaj).

Poza wszystkim: ziarno lub iryd stalówki nieustannie używanej z biegiem czasu zmienia swoje parametry. Teoretycznie nie powinno się nic złego stać za życia pierwszego użytkownika, ale producenci nie używają już od dawna stosunkowo rzadkiego i drogiego irydu tylko stopów różnych metali. Jaka jest trwałość stalówek wyprodukowanych w tym stuleciu? Na pewno niejednolita.
Niemniej: porządne czyszczenia i ew. korekta skrzydełek stalówki wykonana przez kogoś kto wie co robi, powinna rozwiązać problem :-) Atramentu bym się nie bał używać nadal, ale mnogość możliwości jeśli chodzi o atramenty mnie osobiście by przekonała do zmiany.

Pozdrawiam serdecznie,
Mac

_________________
My podzieliliśmy się bogami, ale jak oni podzielili się nami?--- Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo