Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 10:37 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 02:46
Posty: 146
Primus inter pares czyli wyższy wśród równych sobie.

Wbrew pozorom nie googlowałem łacińskich sentencji na tytuł, tak się się składa, że łacinę miałem w Liceum i na studiach. W końcu zbieram plon mojej edukacji.

Pojęcie grala czy świętego grala szeroko funkcjonuje w świecie miłośników piór wiecznych, zresztą nie tylko w nim. W uniwersum piór, gdzie modeli i opcji jest niemal nieskończenie wiele czymś zupełnie naturalnym jest posiadanie więcej niż jednego grala. Mimo to wierzę, że gdzieśtam finalnie, wewnątrz głęboko każdy ma tego jednego. Można się w końcu ślinić do wielu różnych, ale tylko nieliczne przyprawiają Cię o szybsze bicie serca. Często wyobrażasz sobie jak to jest ? Jak to jest go mieć ? Pisać nim ? W ogóle kupować go czy otrzymać jako prezent. Czy raczej starasz się o tym nie myśleć bo wydaje Ci się to w najlepszym przypadku bardzo odległe w czasie jeśli nie niemożliwe ? Ja ewidentnie należałem do tej drugiej grupy. No właśnie, należałem to tutaj słowo klucz. Usiądź wygodniej i nalej sobie czegoś do picia – opowiem Ci jak to jest z tym gralem i jak ważna jest droga, która do niego prowadzi.
Obrazek
Pani Nowakowa, parafianie mówią, że Pani i o M1000 i o 149 mówi gral, prawda to ?

Piórami wiecznymi interesuję się od szkoły podstawowej. Miałem to szczęście, że nieopodal tej mojej był całkiem nieźle zaopatrzony ( jak na tamte czasy ) sklep papierniczy. Całymi latami wydawałem większość kieszonkowego na rozmaite pisadła, w większości pióra wieczne parkera i sheaffera. Marek, co do których paradoksalnie nie mam obecnie żadnego sentymentu i mogłyby dla mnie nie istnieć. Potem przyszło liceum i uniwersytet i różnie to bywało biorąc pod uwagę poszerzony wachlarz możliwości na wydawanie pieniędzy, przed jakim staje w owym czasie młody człowiek.
Obrazek
Ktoś mi fotkę cyknął jak poszedłem na kebaba po baletach.

Gdzieś około 10-12 lat temu zacząłem znowu obwąchiwać temat piór wiecznych i byłem w nie lada szoku kiedy stanąłem przed całym nowym światem smarowania papieru atramentem za pomocą błyszczących blaszek. O 'vintage' nawet nie wspominam. Kiedy już wyleczyłem migrenę po paru tygodniach, zacząłem się powoli w to wszystko zagłębiać. O dziwo, jakimś cudem, początkowo udało mi się zachować zdrowy rozsądek i zanim zacząłem wydawać pieniądze porządnie się rozejrzałem. Naturalnie po jakimś czasie miałem już kilka piór na celowniku, ówcześnie biorąc pod uwagę tylko półkę 'entry level'. Nikogo nie zdziwi, natomiast, fakt że absolutnie nie udało mi się uniknąć westchnień do modeli bardziej zaawansowanych czy edycji limitowanych ( te to uważałem za pornografię. Nadal tak uważam. ). Już wtedy byłem w stanie sprecyzować swojego grala, czy dwa. Ramy czasowe, które pojawiały mi się w myślach na wejście w jego posiadanie, jednak, były kompletnie abstrakcyjne. Z perspektywy czasu wydaje mi się to zabawne bo wtedy moimi gralami były po prostu pióra bardzo dobrze piszące. Niczego więcej nie oczekiwałem, nie chciałem ani się nie spodziewałem, tak było aż do roku 2012...
Obrazek
Tak, dla mnie w 2012 był koniec świata jaki znałem. Górna piątka Majowie!

W tym roku, tj. w 2017, termin moich urodzin pokrył się z terminem wyjazdu służbowego. Czyli tak jak w zeszłym roku łączy mi się temat urodzin z tematem zawodowym. Otóż rok temu na swoje urodziny dostałem kilka bardzo wyjątkowych prezentów. Jednym z nich było pióro, które okazało się dla mnie nie lada zaskoczeniem, o czym mogliście przeczytać w jego recenzji. Pióro to było prezentem od kogoś ze środowiska zawodowego. Od tamtego wydarzenia minął rok a tu proszę, znowu urodziny i sprawy zawodowe się krzyżują. Przypadek ? Nie sądzę, już ja się upewnię, że przypadku w tym nie będzie pomyślałem rechocząc wymownie i zacierając ręce. Zwłaszcza, że celem wspomnianego wyjazdu był Rotterdam.

- no i co z tego grubasie ?! Przynudzasz już, do brzegu!

A no to, że pół godziny jazdy autem od Rotterdamu znajduje się stolica tulipano-narko-rowero-porstytucjo-majonezo-wiatrako landii czyli Haga. W tejże, z kolei, miejsce znane jako Passage den Haag.

- zaraz usnę, przejdziesz w końcu do meritum ?!

Owszem, otóż w owym pasażu znajduje się sklep P.W.Akkerman, który to jest ( a jeśli nie to być powinien ) swego rodzaju mekką dla atramentowych dzieci z Dworca Zoo. Rozpowszechniony przez internetową personę Stephena Browna zaciekawił mnie już dobrych parę lat temu. Takiej okazji zaprzepaścić nie mogłem zwłaszcza, że mając za sobą odwiedziny w takich miejscach jak Zeichen Center Ebeling w Berlinie, sklep Pana Evangelidisa w Atenach czy Central de la Estilografica w Barcelonie wiedziałem, że czeka mnie nie lada gratka.
Obrazek
Muahahaha itd.

Ok, no to brzmi jak plan: jedziemy do Rotterdamu, idziemy napchać do twarzy pokarmu a potem w kimono. Na drugi dzień rano #meeting #bussiness #deadline #yappie a potem Haga! Niestety popełniłem straszny, ale to straszny błąd. Zaczęło się niewinnie, chciałem tylko sprawdzić stronę internetową Akkermana. Poklikałem, poklikałem i moim oczom ukazał się Montblanc Johnattan Swift Writer`s Edition z roku 2012 – mój osobisty piórowy gral ponad grale. Są pióra rzadsze, droższe, ładniejsze, lepsze i po prostu bardziej 'gralowe', ale na mnie akurat to pióro działa tak jak ten pól-karzeł Tom Hardy na kobiety. Nie Nakaya, nie GvFC, nie Classic Pens, Pelicany, Visconti czy cokolwiek vintage. To, właśnie to. Dłońmi trzęsącymi się jak o poranku w izbie wytrzeźwień napisałem do nich maila czy faktycznie mają to pióro na stanie bo jest to mój gral i chciałbym go chociaż obmacać. Mieli 2! F-kę i M-kę. D wyjazdu były jeszcze 4 dni. Najdłuższe 4 dni w dziejach, chodziłem chory. Pamiętam jeszcze jak ktoś wrzucił zdjęcia tego pióra ( i odpowiadającego mu atramentu ) na FPN przed premierą i pojawiło się dużo komentarzy w stylu 'atrament tak, pióro nie'. Dla mnie było dokładnie odwrotnie. Wiedziałem już wtedy na pewno, że to właśnie tego a nie żadnego innego pióra pragnę bardziej niż macior dostępu do broni nuklearnej. Mało tego, ponieważ w zasadzie od samego początku mojego powrotu do piórowania pojawiało się wiele negatywnych opinii komentarzy pod adresem Montblanc. W którymś momencie nawet uległem tej fali krytyki i zacząłem szukać jakiegoś innego pióra, które mógłbym nazwać swoim gralem. Należałoby tu jednak zaznaczyć, że biorąc pod uwagę moje zeszłoroczne przygody ze starwalkerem, nie było to tak do końca bezpodstawne ( w ujęciu generalnym oczywiście, w moim absolutnie bezpodstawne ;) ). Nie mniej jednak nie był to ówcześnie żaden powód, żeby tak postępować i dlatego trochę mi wstyd. Szukałem więc i szukałem i znalazłem – Nakaya! Jako gral wybór niemal idealny nieprawdaż ? Naturalnie tylko w przypadku kupowania bezpośrednio od producenta, wypełniania tego formularza i czekania na swoje pióro zrobione 'for your hands only'. Czyż jest coś bardziej snobistycznego, hipsterskiego i jednocześnie efektownego ?! Urushi i pen kimono działały na mnie lepiej niż viagra na 50-letniego uzależnionego od kokainy ex-celebrytę ( w zasadzie nadal taka działa i mam nadzieję, że tego 'pod-grala' też kiedyś na liście uda mi się odhaczyć ).
Jednak za każdym razem kiedy widziałem pisarską edycję Johnattan Swift wszystko wracało do tego stopnia, że przyłapywałem się na unikaniu zaglądania w stronę MB w obawie przed natknięciem się na moją pierwszą miłość. Odwyk normalnie. Odwyk, należałoby dodać, nie zakonczony sukcesem, nigdy się z tego pióra nie wyleczyłem.
Obrazek
Mmmmmmmmmm........

W tym momencie nie muszę już chyba wspominać o tym, że ponad 8 godzinna podróż samochodem minęła mi w mgnieniu oka. Na tym etapie, myśli miałem już nieco bardziej ogarnięte i jechałem tam z podejściem 'zobaczymy co będzie, może na żywo jak go obmacam to się odkocham, może nie – pożyjemy zobaczymy' ( zaznaczam wyraźnie, że w ostatnim zdaniu mam na myśli pióro wieczne ). Byłem, za to, bardzo podekscytowany samym sklepem i możliwością obmacania innych modeli ( piór ), które mnie interesowały. Do Rotterdamu dojechaliśmy późnym popołudniem i po zostawieniu toreb w hotelu od razu poszliśmy jeść do namierzonej wcześniej restauracji Jamiego Olivera. Żaden z nas nie był wcześniej w 'celebryckiej' restauracji i nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. To, czego tam spróbowaliśmy brutalnie zgwałciło nasze zmysły w taki sposób, że jedyne czego chcieliśmy to więcej a trzeba wam wiedzieć, że zarówno ja, jak i mój kompan podróży jesteśmy wybitnymi francuskimi pieskami jeżeli chodzi o jedzenie.
Obrazek
Obrazek
Jamie`s Italian w Rotterdamie polecam bardzo mocno.

Drugiego dnia tuż przed południem, po emocjonującym bussiness meetingu w końcu nastał czas – kierunek Haga! Zaraz po tym jak dojechaliśmy i udało nam się znaleźć parking trafiliśmy na food trucka z matjasami, gdzie ciekawą rzeczą było to, że sprzedawca informował wszystkich aby jedli pod dachem bo jak się spod niego wyłonią to przekąska wyląduje w dziobie mewy a nie ich własnym.
Obrazek
Obrazek
Z tymi mewami to totalnie na poważnie.

Obrazek
Kilka kroków dalej było wejście do Passage den Haag, w końcu dotarliśmy na miejsce. P.W. Akkerman to klasa światowa i mówię to z pełną odpowiedzialnością bo, jak wcześniej wspominałem, trochę już tego świata odwiedziłem. Wybór był duży, ale nie onieśmielający. Sa limitowane edycje, ale nie przyprawiające o specjalny ból głowy ( z wyjątkiem jednej naturalnie ). To, zaś, co wyróżnia ten sklep spośród innych to poziom obsługi, który powala bardziej niż budżet sylwestra z dwójką ( czy tam jedynką...).
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przede wszystkim ogromną większość piór można wypróbować. Nie mam tu na myśli wziąć do ręki i nieśmiało poszurać stalówką po papierze ( a spotkałem się ze sklepami, gdzie coś takiego to byłby luksus, niestety były to w większości nasze rodzime sklepy ). Chcesz sprawdzić słynny 'feedback Aurory 88 ? Bum, stalówka ląduje w atramencie a pióro w Twojej dłoni i, co najważniejsze, nikt w tym momencie nie patrzy się na Ciebie jakbyś miał zaraz z tym piórem uciec albo, co gorsza, powiedzieć, że jesteś ateistą. Ciekawe jest też to, że nie ma znaczenia czy kupujesz jakąś włoską edycję limitowaną czy Lamy Safari, facet obok mnie kupował atrament i skakali koło niego jakby był Magdą Gessler. To nie koniec, w trakcie kiedy ochoczo pisałem sobie o szybkim brązowym lisie, miła Pani przyniosła mi kolejne modele innych producentów o stylistyce podobnej do tego, którym aktualnie pisałem, tak ot to, żebym mógł sobie porównać. Oczywiście te kolejne pióra też mogłem wypróbować! Miałem mniej więcej taką minę jak dzieciak, któremu właśnie mama powiedziała coś w stylu 'nie jedz tyle warzyw bo potem lodów nie zmieścisz', ukryta kamera czy jaki pierun ? Kolejna rzecz, przed wizytą wymieniłem z obsługą kilka maili na temat ewentualnego nabytku ( przy czym wyraźnie wskazałem, że chodzi mi tylko o obmacanie i nie planuję zakupu ), kiedy już dotarłem na miejsce osoby, którą rozmawiałem nie było w pracy, ale zostawiła swoim kolegom pióra, o które pytałem z karteczką z opisem 'tego i tego dnia przyjedzie pan ten i ten, proszę mu pokazać te pióra'. Klasa, ale na tym wciąż nie koniec. W trakcie przemiłej pogawędki o marce Visconti pokazałem im mojego bardzo, ale to bardzo zmęczonego 5 letnim codziennym używaniem Rembrandta na co od razu zaproponowali, że wyślą go na serwis bo jako dystrybutor mają lepsze warunki na kosmetyczne naprawy. Naprawdę brak mi słów na oddanie nawet 'klimatu', jaki tam zastałem. To tak jakby komuś ( odpowiedzialnemu i przedsiębiorczemu ) z tego forum dać budżet na otwarcie sklepu przyjaznego piórarzom – wiedzieli dokładnie jak obsługiwać kogoś, kto o ich towarze wie nierzadko tyle samo jak nie więcej niż oni sami ( nie mówię o sobie, podobno ten dziwny doktor z youtube naprawdę często się tam pojawia ).
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Czekałem na przeskakującego szybkiego lisa, ale bez skutku. Piesiurka był niewzruszony, duofoldy i meisterstucki ok, ale może jaka kiełbaska się znalazła pod ladą myślał ( tak zgaduje ).

Po paru testach przyszła w końcu kolej na W.E. Johnattan Swift ze stalówką M. Na żywo robił jeszcze większe wrażenie niż na zdjęciach ( co w przypadku piór wiecznych nie jest zjawiskiem niespotykanym ). 2pierwsze rzeczy, które od razu rzuciły mi się w oczy to ciężar i foremność. Jest ciężkie, korpus i mechanizm tłokowy na pewno jest z metalu, pokryty lakierem jakimś. Inkrustacje symbolizujące liny, którymi spętano Guliwera są całkowicie gładkie. Pióro jest ważone na plecy i miałem co do tego duże obawy, ale o tym później. Jeżeli chodzi o ten drugi wymieniony przeze mnie aspekt to najpierw powinienem wyjaśnić o co konkretnie chodzi. Otóż na zdjęciach nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że stalówka jest trochę za mała do tego pióra. Coś jak z TWSBI Diamond 530 i 540 na początku. Efekt tego jest taki, że pióro wydaje się nieforemne ( ja przynajmniej nie umiem tego inaczej określić ). Na żywo w ogóle takich odczuć nie miałem a rozmiar stalówki był idealny ( w amoku nie porównałem ich bezpośrednio, ale jestem prawie pewien, że wielkością stalówka odpowiada tej ze 146 ), o niej samej już w ogóle nie wspominam bo żadne zdjęcia nie są w stanie oddać jak ładne i 'gęste' jest grawerowanie, bardzo szczegółowe. Zanim dotknąłem stalówką papieru byłem przerażony. 'Tylko nie bądź sucharem, tylko nie bądź sucharem' powtarzałem w myślach. Niemowlęcy zad bym sobie ogarnął bo to prosty zabieg, ale naprawdę nie miałem ochoty na ewentualne dalsze zabawy z piórem tej klasy ( i ceny...). Przed rozpoczęciem pisania sprawdziłem jeszcze okularem jubilerskim ( nerd ! ) skrzydła stalówki są dobrze ustawione a ona sama równo leży na spływaku. Jeszcze przed wyjazdem miałem taką myśl, że jak któraś z powyższych rzeczy będzie nie tak to odpuszczam, rezygnuję i się odkochuję a następnie kupuję Aurore 88. Niestety a właściwie duże stety ze stalówką i spływakiem wszystko było ok. Miałem minimalne wrażenie, że widzę kuper bobasa, ale zwaliłem to na traumę sprzed roku, nerwy i lekką schizofrenię. Zacząłem pisać i od razu niespodzianka bo ze wszystkich obmacanych i rozpisanych tego dnia piór ten pisał niezaprzeczalnie najlepiej ( jak to teraz piszę i wspominam ten moment to aż mi się oczy szklane robią...). Wierzcie mi, że było to dla mnie zaiste zaskoczenie biorąc pod uwagę przygody z MB sprzed roku oraz konkurencję z jaką się mierzył. Pisał mokro! Kreska M była bardzo adekwatna i nasycona. Pomimo tego, że sekcje trzymałem niemal na gwincie pisało mi się bardzo wygodnie. Pióro pisało gładko i mokro a jedyną rysą na tym diamencie był fakt, że 2-3 razy minimalnie przerwało/hard startnęło. Chyba ta dupa niemowlęcia nie była do końca schizofrenią pomyślałem, ale nie miało to już żadnego znaczenia ( swoją drogą papier Clairefointaine 90g nie pomaga w tych przypadkach i inne pióra miały podobne problemy ). Byłem całkowicie zabrany – musiałem je mieć...więc je kupiłem. Oprócz tego flaszkę lokalnego atramentu ( mega efekciarska buteleczka ) i TWSBI Eco, którego byłem strasznie ciekaw. Wychodząc stamtąd byłem wyżej niż Ci wychodzący z pobliskich coffe shopów...
Obrazek
Mongoidalny uśmiech to uśmiech najszczerszy!

Obrazek
ObrazekObrazek
Obrazek
Panie i Panowie, nagrodę za najbardziej beznadziejnie prostackie pudełko do wyjątkowego pióra wygrywa Montblanc za ich tandetny futerał na tani portfel zastosowany do edycji limitowanej Johnattan Swift ! Wielkie brawa !

O samym piórze postaram się napisać przy okazji nieco więcej, jednak nie sądzę, żeby standardowa recenzja była w tym przypadku do końca na miejscu. Raz, że ciężko byłoby mi się zdobyć na jakikolwiek obiektywizm ( spróbuj obiektywnie mówić o wadach i zaletach swojego dziecka ) a dwa, że w przypadku tego typu piór wszelkie recenzje niosą, dla mnie, ze sobą pewną dozę trywialności. To tak jakby recenzować Ferrari i mówić o tym, że ma mały bagażnik i dużo pali – kompletnie nie o to w tym wszystkim chodzi. Z ciekawostek, za to, mogę powiedzieć, że stalówka jest bardzo fajnie sprężysta ( absolutnie żaden semi-flex, ale mimo wszystko ) no i pisze bardzo gładko z minimalnym feedbackiem. Nie ma okna podglądu poziomu atramentu, ale tu wracamy do krytyki bagażnika w Ferrari. Kocham spływak w tym piórze, jest duży, żywy i pije atrament tak samo żwawo jak oddaje go potem przez stalówkę na papier. Mam wrażenie, że spokojnie uciągnąłby stalówkę B czy OB, jak nie BB. Jest naprawdę dużo rzeczy, które można by o tym piórze powiedzieć. Główną jednak jest to, że daje mi nieskończone pokłady radochy z pisania.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Tasi tasi...3 mąblasi!!

Cóż, tak to wyglądało w moim przypadku i zazdroszczę wszystkim, którzy mają to jeszcze przed sobą. Mam jednak potrzebę podzielenia się z wami tym, co zauważyłem już po fakcie. Muszę powiedzieć, że zacząłem inaczej patrzeć na pióra – spokojniej, nie nakręcam się już tak jak kiedyś, że muszę mieć jakieś tam pióro mieć i c**j ( chociaz Sailora 1911 L mieć muszę i c**j! ). Drugą i chyba ważniejszą kwestią, która urodziła mi się we łbie na kanwie refleksji pogralowej to droga do niego. Nie chodzi mi tutaj o zdobywanie funduszy na swojego upragnionego pióracha poprzez prostytucję czy zakończone sukcesem kandydowanie do sejmu ( masło maślane w sumie...). Chodzi o to, że te wszystkie pióra, które przeszły, przechodzą i przejdą przez Twoje ręce. To one właśnie stworzą Twojego grala. Dadzą Ci bezcenne doświadczenie, dzięki któremu będziesz w stanie tego grala sprecyzować a w końcu, kiedy wybije godzina, ocenić czy to na pewno on. Zdaję sobie sprawę, że nie odkryłem Ameryki, ale sam o tym często zapominałem a to bardzo ważne i pomyśl o tym następnym razem kiedy stwierdzisz, że nie chce Ci się jechać na Pen Show bo pogoda, albo ból dupy. Kto wie, może mając sprecyzowanego grala natkniesz się na pióro, którego cechy w sekundę puszczą z dymem Twoje zainteresowanie tym poprzednim. Może skonfrontujesz kilka piór i wyłonisz prawdziwego grala. Może zdasz sobie sprawę, że swojego grala w kolekcji to Ty już masz od dłuższego czasu, albo mając już go w domu znajdziesz nowego, który poprzedniego zdetronizuje. Wstań więc czasem od monitora i idź oglądać i obmacywać pióra, np. na Pen Show Katowice 2017, do zobaczenia na miejscu mam nadzieję.

Udanych poszukiwań,
Bartosz
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 11:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 11 czerwca 2016, 10:24
Posty: 288
Tytuł użytkownika:: Inka
Bobzone, czy nie myślałeś o napisaniu książki? Czyta się Twój tekst z zapartym tchem. Pióra gratuluję, cudne. Nawet o takim nie marzę....może kiedyś....


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 11:38 
Avatar użytkownika
Rada Jedi

Dołączył(a): piątek, 30 maja 2014, 20:20
Posty: 3851
Lokalizacja: Schleswig, Niemcy
Tytuł użytkownika:: Królowa (porzeczek)
No właśnie, miałam podobne odczucia i nawet już wcześniej na pw zapowiedziałam że chcę ten tekst do następnego wydania Magazynu :)

_________________
Obrazek
penspa.com


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 11:49 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 18 września 2016, 23:08
Posty: 491
Lokalizacja: Białystok
Świetnie, z emocjami napisane, a o emocje w piórach przecież chodzi. Przeczytałem już trzy razy i jeszcze wrócę, jak bedę maił wątpliwości...po co ja mam tyle piór ?
Właśnie po to, po emocje.

_________________
Co się waszeć o to pyta!
Maczaj pióro - pisz i kwita!


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 13:01 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): piątek, 24 lipca 2015, 18:45
Posty: 400
Lokalizacja: ostatni most nad Odrą
Genialnie napisane. Po prostu genialnie! Jak z dobrą książką: jednocześnie czytając starasz się wyłapać każdy najdrobniejszy szczegół, a zarazem chcesz wiedzieć co jest na następnej stronie - no i te emocje udzielające się czytelnikowi! Sam etap poszukiwania swojego Grala jest chyba najfajniejszą częścią takiego szeroko zakrojonego "polowania". Dzięki za podróż myślami do Hagi!


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 13:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 3 grudnia 2014, 13:35
Posty: 2516
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Zdecydowanie zbyt rzadko piszesz na forum, zdecydowanie. :(

_________________
Jestem gorszego sortu.
Bielsko przeprasza za Piętę.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 14:51 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 12 stycznia 2016, 14:16
Posty: 1171
Lokalizacja: W-wa
Rewelacyjnie napisane!
Aż zapragnęłam wybrać się w podróż do tego sklepu, by pomacać to i owo i poczuć się jak Alicja w Krainie Czarów :)

Wspaniała przygoda z tym poszukiwaniem świętego graala.
Ja nie wiem, czy jestem po, czy przed, bo mam wrażenie, że (i to całkiem przypadkiem) pewien graal wylądował w moim piórniku ostatnio. Ani o nim nie myślałam, ani tego na żywo wcześniej nie widziałam, widziałam ten celluloid w innym kolorze i jakoś szybszego bicia serca nie wzbudził, choć wzbudza w wielu. Ale dałam szansę, pióro miałam w ręku przed zakupem, no nawet ładne, choć w świetle galerii, na której korytarzach dokonywała się transakcja, nawet ułamka swojej urody nie ukazało. Po zakupie były małe problemy z przepływem, zdrowy rozsądek nakazywałby oddać ale... im dłużej je miałam, im dłużej się w nie wpatrywałam (w świetle dziennym), tym bardziej je chciałam... Jest zjawiskowe, po prostu. Po małej interwencji pendoktora, okazało się, że pisze wspaniale i oprócz ekstazy z oglądania, doświadczam teraz ekstazy z pisania... I gębą się po prostu uśmiecha sama, gdy mam je w rękach. I tak codziennie. A więc to chyba ten 'graal' ;).

Trochę czuję się uboższa o pewne doświadczenia poszukiwań długich, tego jedynego, a gdy już upatrzone - polowania na właśnie to. Ale może to jeszcze przede mną. Ślinię się do wielu (piór!), ale to często krótkotrwałe zachwyty. Może jeszcze jeden jakiś graal gdzieś tam czeka, i przygody również... :D

_________________
North to The Future


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: niedziela, 2 kwietnia 2017, 15:03 
Świetna relacja :D Pióro niekoniecznie mi się podoba, klasyczne MB ładniejsze jest (choć i tak poza moim zasięgiem), ale przy czytaniu udzieliły mi się Twoje emocje. Gratuluję wyjazdu i nabytków ;)


Góra
  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 30 kwietnia 2017, 08:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 16 marca 2016, 17:18
Posty: 340
To co napisałeś o poziomie obsługi w Akkermanie. Wg mnie tak powinna wyglądać obsługa w każdym tego typu sklepie. Vo nawet klient, którego pensja jest wielkości njtańszego MB może sobie go kupić albo nawet i pióro, które jest trzykrotnością jego pensji. Czemu nie skoro ma odłożone pieniądze. Ale jak to zrobić skoro sklep nie da Ci wypróbować. Same sklepy się ograniczają. Ewidentny brak zrozumienia klienta. Otworzyć sklep to jedno, a jeszcze trzeba przeszkolić załogę. W moim odczuciu sklepy dużo tracą z tego powodu. Janusze biznesu - otworzyć interes za kilkaset tysiecy, nie zainwestować w szkolenia kilku tysięcy.

_________________
Kolekcjonuję doświadczenia piórowe dużo bardziej niż same pióra.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 30 kwietnia 2017, 10:43 

Dołączył(a): czwartek, 1 stycznia 2015, 16:41
Posty: 111
Lokalizacja: Gdynia
Bobzone zdecydowanie za mało piszesz na forum :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 30 kwietnia 2017, 22:09 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 29 listopada 2010, 19:15
Posty: 318
Lokalizacja: Białystok
Rzadko, ale konkretnie. Chylę czoła. Też właśnie upolowałem graala. Pokuszę się może o reckę, ale gdzie mi do Ciebie...;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: niedziela, 30 kwietnia 2017, 22:15 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 1 lutego 2012, 21:09
Posty: 229
Lokalizacja: Mała Polska
Ekhm... powiem krótko, co zauważyłam: Twoje barokowe teksty działają na tubylców obojga płci, podobnie jak "pół-karzeł Tom Hardy na kobiety".

Dziękuję za zabranie mnie na wyprawę do Hagi :)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 1 maja 2017, 02:06 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 7 listopada 2010, 02:08
Posty: 3698
Lokalizacja: Warszawa
Tytuł użytkownika:: PiórWiecznyŁowca
Dzięki za dogłębnie-obłędny opis tej przygody. To początek, przystanek czy koniec poszukiwania tego jedynego? :idea: (cały czas mowa o piórach ;) )

Poznawanie, obcowanie i oswajanie kolejnych piór to faktycznie niezbędny chyba "boot camp" na drodze do Graala. Tylko, jeśli nie przestajesz poznawać, obcować i oswajać, to za następnym zakrętem czyha nowa perspektywa, nowe marzenie, nowa pokusa ... nowy pomysł na to czym jest Graal?

Dla mnie to zupełnie inny poziom nawet niż "nie o to chodzi by złowić króliczka". To coś, co nigdy się nie kończy, przygoda i pułapka ... głód, który zamiast zostać zaspokojony, jak Tatarzyn za łeb trzyma ... O takie coś mniej więcej,

Obrazek
kubek w kubek jak ja na łowach piórowych ...(osiwieć można ;) ) Zdjęcie by Peter Brannon.

Ale w końcu to normalne: Graala się przecież nie znajduje raz na zawsze. Nawet Indiana nie ogarnął, żeby go tak po prostu MIEĆ, nawet jak już go odnalazł. Bo Graal to złoto i kamień, chleb, słowo, oddech i pył ...

Pozdro,
Mac

_________________
Dwie siły potężnieją w świecie intelektu: precyzja i bełkot. Zadanie: nie należy dopuścić do narodzin hybrydy - precyzyjnego bełkotu
W avatarze waran nilowy. Zdjęcie: snapshot. Wykorzystane za zgodą.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 1 maja 2017, 08:21 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 02:46
Posty: 146
nilfein napisał(a):
Rzadko, ale konkretnie. Chylę czoła. Też właśnie upolowałem graala. Pokuszę się może o reckę, ale gdzie mi do Ciebie...;)

Nawet się nie zastanawiaj, tylko recenzuj jakby jutra miało nie być ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 1 maja 2017, 08:33 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): niedziela, 26 lutego 2012, 02:46
Posty: 146
MacKozinsky napisał(a):
Graala się przecież nie znajduje raz na zawsze. Nawet Indiana nie ogarnął, żeby go tak po prostu MIEĆ, nawet jak już go odnalazł. Bo Graal to złoto i kamień, chleb, słowo, oddech i pył ...

Pozdro,
Mac

Zgadzam się w całej rozciągłości. Zdaję sobie sprawę, że graal to żywa idea, która może się zmieniać itd. Trafnie zauważyłeś, że nawet Indy do końca go nie ogarnął. Jednak teraz kiedy już tego mojego ( cały czas mowa o piórze ) dotknąłem to jeżeli pojawi się nowa pokusa, nowe marzenie i finalnie stanie się gralem to do zdobywania go będę podchodził właśnie jak Indiana Jones a nie jak Gollum.


Góra
 Zobacz profil  
 
  Offline
PostNapisane: poniedziałek, 1 maja 2017, 10:47 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 16 marca 2016, 17:18
Posty: 340
Graala się nie znajdzie, bo człowiek szybko przyzwyczaja się to dobrych rzeczy i to co dziś jest graalem, jutro juz nie jest. Ale we współczesnych budżetowych piórach ciężko szukać graala. Qc jest na niskim poziomie.

_________________
Kolekcjonuję doświadczenia piórowe dużo bardziej niż same pióra.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

kraków kuchnie na wymiar
Skocz do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
phpbb3 1 styles alveo